Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-11-22 06:46:28 Aktualizacja dnia: 2017-10-30 16:24:41
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
[an error occurred while processing this directive]
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!
b
W słowach dobroci
W czystym spojrzeniu
W codziennym trudzie
W naszym zmęczeniu.                         
 Rodzi się CHRYSTUS
 Jak tamtej nocy –
Zstępuje z nieba.
Tylko przyjmować Go sercem gorącym ciągle od nowa uczyć się trzeba….

b


b
Połączmy się duchowo przy stole wigilijnym.
Życzymy by Jezus zagościł w sercach, obdarzył łaskami i błogosławieństwem.
Niech umacnia w nas wiarę, nadzieję i miłość.

Życzymy radosnego świętowania Bożego Narodzenia.


b

Bajka autorstwa Duszyczki Perełki kliknij
Galeria świąteczna - kliknij

b


Otul się magią świątecznych dni jak ciepłym szalem.
Kolorowymi lampkami na choince naciesz oczy,
dźwiękami kolęd  uraduj uszy,
serce wypełnij serdecznościami z przysłanych kartek świątecznych.
Zapomnij o wszystkim co smuci i boli.
W ten czarowny, zimowy wieczór wybierz się na wędrówkę z Maryją i Józefem.
Zabierz się z pasterzami i Mędrcami do Dzieciątka.
Przyjdź do Tego, który daje wiarę, że to, co niemożliwe,
to, co trudne daje życie.
Przyjdź do Tego, który daje Miłość…

b

Naucz nas wszystkich – Boże:
miłości, obyśmy do niej dorośli.
Wspomagaj, przymnóż nam wiary, byśmy w tej drodze wytrwali
Naucz nas chlebem się dzielić, by nikt nie łaknął na ziemi.
Naucz przebaczać i przebacz - pomóż nam bliźnich zrozumieć.
Ukochany Boże - coś przybrał postać dziecka
zechciej już na zawsze - pośród nas zamieszkać.

b


Kiedy rodzi się Bóg, niech w twoim domu,
niech w tobie nie będzie zimniej niż w tamtej stajence.
Betlejem jest blisko, jest na odległość ludzkiego serca,
Na odległość otwartych szeroko ramion,
Na odległość dłoni otwartej,
Betlejem jest blisko. Każdego dnia możesz tu dojść!

b


Spoglądając w niebo

Każdego roku grudzień budzi w nas ekstycujące emocje. Czas świąt,
spotkań rodzinnych, prezentów.. Przede wszystkim jedno z ważniejszych
świąt w kościele. Narodziny Bożego Dziecka. Wszyscy doskonale wiemy,
jak ważne jest dla nas to święto. Czekamy z niecierpliwością na
moment, w którym Jezus naradza się w naszych sercach na nowo. Dla
każdego z nas moment ten znaczy co innego. Wspólnym mianownikiem
naszego oczekiwania jest radość, która rodzi się w nas i tworzy ową
specjalną atmosferę. Napełnijmy nasze serca dziecięcą radością i
zastanówmy się - jak my przyjmujemy Dzieciątko do wrót naszego serca?

W wielu domach święta związane są z przepychem. Musi być 12 potraw,
okazała choinka a pod nią nie mniej okazała sterta prezentów. Czasem w
hierarchii wartości Narodziny Dzieciątka stanowią rzecz drugorzędną.
Na piedestał wystawia się wszystko inne - to co okala sens całego
przedsięwzięcia. Narodziny dziecka nie są łatwą sprawą, zarówno dla
niego samego jak i dla rodzica. Matka przez 9 miesięcy radośnie
oczekuje na moment, w którym mała główka pierwszy raz wysunie się na
świat. Oczywiście przed tym radosnym momentem czyni wiele stosownych
przygotowań, aby dziecię urodziło się zdrowe. Tak samo my w czasie
radosnego oczekiwania przygotowujemy nasze serca na to, aby Jezus Mógł
w nich zagościć. Sprawa jest poważna, bo jeśli dopuścimy się
zaniedbania, Dziecię nie Będzie mogło w nas zamieszkać. Mimo, że
bardzo tego CHCE. Dlaczego? Bo nie stworzyliśmy odpowiednich warunków
na Jego przyjęcie. A wtedy mimo całego przepychu, pieniędzy
wyrzuconych bądź co bądź w błoto - nie przeżyjemy w pełni Świąt Bożego
Narodzenia. Możesz spytać - no jak to? Kupiłem prezenty, przygotowałem
potrawy, zadbałem nawet o sianko pod obrusem i portfel na stole. Ale
prócz tego zadaj sobie pytanie: czy moje serce w rzeczywistości stało
się stajenką, w której Dziecina mogła się powić? i czy Ją do swojego
serca wpuściłem?
Z tą, być może krótką, być może zbyt długą refleksją, życzę Wam, aby
przede wszystkim Wasze serca jaśniały światłem gwiazdy betlejemskiej i
będąc wskazówką dla innych ludzi, wskazywały im drogę do Dzieciątka
Jezus.

Łask Bożych i stajenek w Waszych sercach,
życzy Duszyczka Augustyna

b

Moja refleksja...

Święta Bożego Narodzenia coraz bliżej… Tak, wszystko dookoła przecież na to wskazuje. Sklepy pełne ozdób, telewizja pełna świątecznych reklam, nawet „Kevin sam w domu” niebawem pojawi się na ekranach. Wielkie zakupy, gruntowne sprzątanie mieszkań, gdzieniegdzie już nawet kolędy. To piękne..Tylko czy aby na pewno o to właśnie nam chodzi? O taką atmosferę? Czy te wszystkie sprawy dziejące się dookoła nas są dla człowieka XXI wieku oznaką świąt? Czy „zaganiany” człowiek potrafi jeszcze wykrzesać z siebie radość z dnia pamiątki narodzenia naszego Pana?
Kiedy pytam ludzi dookoła z czym kojarzą im się święta słyszę różne odpowiedzi – z choinką, z pięknem, z czasem spędzonym z rodziną, z wielością dobrych dań. Nikt jednak z pytanych nie odpowiedział mi, że z wewnętrznym spokojem, drogą ku Zbawieniu czy … Czy to źle? Nie, na pewno nie. Po prostu takie wartości przyjmuje współczesny człowiek. I nie jest to bynajmniej wina sama w sobie, ale może przyczyny należy szukać w pewnego rodzaju nieuświadomieniu? Bo jak ten czas młody człowiek może odbierać refleksją nad sobą i światem skoro jedyne przykłady osobowe jakie ma materializują i sprowadzają do spraw natury konsumpcyjnej nawet narodzenie Syna Bożego…
Często młodzi twierdzą, że nie lubią świąt. Sama w jakimś sensie się pod tym podpisuje. Bo jak można lubić coś co łączy się z taką dozą sztuczności, hałasu, stresu? Jak można lubić przymusowe siadanie przy stole i fałszywe życzenia osób od lat skłóconych, tylko po to aby zjeść wspólną wieczerze i bynajmniej nie osiągnąć zgodę, ale po skończonym posiłku- do jakiego sprowadzamy wieczór wigilijny wstać i rozejść się każdy do swoich spraw. Ale tutaj przecież nie chodzi o takie święta. Nie o sam czas świąt. Bo przecież Święta Bożego Narodzenia to nie czas ale radość, miłość i nawrócenie. To uczłowieczenie samego Boga dla nas – ludzi i w nas – ludziach. W Dzieciach Bożych. A przecież mały Jezus narodził się w ciszy, zdala od ludzi i ludzkich problemów stając zaraz potem w ich centrum po to aby naprawiać nasz świat, nasze stosunki i przede wszystkim nasze serca.
I teraz Boże Dziecię chce się narodzić. Nie  w marketowych szopkach, ani na stole pełnym jedzenia. I nie też w typowych filmach świątecznych ani życzeniach. Ono chce narodzić się w nas. W naszych sercach. Po to aby wzbogacić nas swoją boskością i rozwijać nasze człowieczeństwo…
Duszyczka Anna Malinowska

b

Dziś narodziła się nam Nadzieja.
Dziś narodził się nam Jezus Chrystus.
Dziś milknie złość i nienawiść,
Dziś ustają spory i kłótnie,
Dziś do stołu zasiada miłość i przebaczenie.
Dziecię dziś się narodziło i Syn Boży został nam dany.
Wielka to radość dla tych,którzy tego dnia wspólnie oczekiwali.
Tego dnia wszyscy dziękujemy Bogu za dary, jakie Boża Dziecina przynosi każdemu z nas.
 
Dzieciątko Jezus
-błogosław nam.
Dzieciątko Jezus
-obdarz świat pokojem.
Dzieciątko Jezus
-proszę spraw
abyśmy do końca wytrwali przy Tobie.

Duszyczka Riteczka
b

Całą noc padał śnieg cichy, cichy, cichuteńki.
Przyszedł świt, a tu świat cały biały, bielusieńki,
jakby kto świata skroń gładził chłodem białej ręki
i powiedział szeptem doń: Nic się nie bój mój maleńki

Niech cię głowa już nie boli, niech cię smutna myśl nie trapi,
bo od dziś, bo od dziś - pokój ludziom dobrej woli.
Otwórz oczy, znów się zbudź z mroków czarnej melancholii
i ptaszęcym głosem nuć - pokój ludziom dobrej woli.

W słońcu - patrz - skrzy się śnieg, szron na drzewach jak koronki.
Spoza gór, spoza rzek, spoza łąki i rozłąki,
spoza leśnych srebrnych cisz, jakby dzwony skądś dzwoniły
i mówiły światu: "Słysz! Nic się nie bój świecie miły.

Niech cię głowa już nie boli, wszystkim żalom połóż kres,
dosyć trosk i dosyć łez - pokój ludziom dobrej woli...
Nową drogę zacznij stąd, już za tobą dni niedoli
Dzisiaj dzień Wesołych Świąt - pokój ludziom dobrej woli

Tak po cichu i powoli
białym śniegiem nuci mu...
choćby dziś, w tym jednym dniu
Pokój ludziom dobrej woli...
Marian Hemar
„Całą noc padał śnieg”

Bardzo lubię ten wiersz z muzyką Zbigniewa Preisnera, w wykonaniu Beaty Rybotyckiej. Utwór został nagrany na płytę CD „Moje kolędy na koniec wieku”. Marian Hemar (naprawdę nazywał się Marian Hescheles) pochodził ze Lwowa, tworzył na emigracji. Nie mieszkam na Ukrainie, gdzie się urodziłam, więc pewnie jestem na emigracji. Z drugiej strony, w Polsce czuję się „u siebie”, a więc nie jestem tu „obca” –tu jest mój Mąż – Duszek Zbyszek, moja Rodzina i polscy Przyjaciele. To nie jest „rozdwojenie jaźni”, to prawda
Pan Jezus, rodząc się ponad dwa tysiące lat temu w stajence betlejemskiej, nie został potraktowany jak „swój”. „Nie było dla nich miejsca w gospodzie” – Maryja urodziła Zbawiciela w warunkach, dalekich od dzisiejszych sal szpitalnych. Mimo ogromu ubóstwa, Jezus narodził się po to, by być Królem – pewnie wielu do dziś się zastanawia, dlaczego tak jest. Nie został przyjęty jak „swój” – niebawem Herod poczuje zagrożenie „detronizacji” i wyda rozkaz o rzezi Niewinnych Młodzianków – co w historii sztuki określane jest jako „rzeź niewiniątek”. Dzieci do lat dwóch musiały zginąć, bo jeden dorosły człowiek tak chciał.
Od razu po narodzeniu Jezusa zaistniał konflikt, a w tym czasie Aniołowie śpiewali: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli!” Powtarzamy te słowa w czasie każdej niedzielnej i uroczystej Mszy Świętej, pewnie już nie zastanawiając się za bardzo nad sensem. Mówimy, że coś robimy „dobrowolnie” – czyli z własnej, nieprzymuszonej woli, a jednak być „ludźmi dobrej woli” – to nie tylko działać dobrowolnie, „jak się podoba”, ale też z dobrem w sercu. Inne zapisy głoszą: „Chwała na wysokości Bogu, a na Ziemi pokój ludziom Jego upodobania” – czyli tym, którzy są blisko Boga, nigdy się Go nie wyprą, naśladują Go, a więc tak jak On, idą do innych z dobrym zamiarem, a nie ze „złą wolą”.
Oczywiście, z byciem „człowiekiem dobrej woli” różnie bywa, ale wtedy idziemy do Niego szlakiem, który wytyczyli Mędrcy, podążający za Gwiazdą. Królowie z tego świata przyszli oddać pokłon Królowi Nieba i Ziemi, padli na twarz i ofiarowali Mu dary. Jezus nie mógł powiedzieć „dziękuję” (był jeszcze zbyt malutki), ale na pewno się ucieszył Tak samo się cieszy, gdy przychodzimy do Niego i niesiemy wszystko, co mamy – radości i cierpienia, sukcesy i porażki, uśmiechy i łzy. To, co dobre, On pomnaża, a to, co przykre – zamienia w radość bądź czyni tak, że cierpienie obraca się ku naszemu dobru. Gdy się rodził w Betlejem, już było wiadomo, że umrze na Krzyżu – a więc będzie cierpiał.
Nie miał to być tekst o cierpieniu, tylko o radości Bożego Narodzenia. Ale jak tu nie wspomnieć katastrofy smoleńskiej, tegorocznych powodzi, groźnych wypadków drogowych… To cierpienie pozostanie w nas, bowiem „kto nie pamięta o przeszłości, nie ma przyszłości”, a jednak trzeba nam się radować, że On się narodził, dorastał, przyjął chrzest Janowy, nauczał, a nawet z tego, że umarł i zmartwychwstał, albowiem, bez Zmartwychwstania „próżna byłaby nasza wiara”.
W te chłodne zimowe dni, składając sobie życzenia, łamiąc opłatek i śpiewając kolędy, pamiętajmy o TYCH, którzy odeszli, ale też o tych, którzy przyjdą – o dzieciach w łonach matek, o odwiedzających Polskę, o wolnym miejscu przy stole dla zabłąkanego wędrowca czy niespodziewanego gościa. Piękna polska tradycja „gość w dom – Bóg w dom” nie pozwoli Panu Jezusowi zmarznąć na ulicy, w przejściu podziemnym, w parku…
Ciężki to był rok, ale znów jest Boże Narodzenie. Znów nucę słowa Franciszka Karpińskiego z mojej ulubionej kolędy  - „Bóg się rodzi”:
Podnieś rękę, Boże Dziecię,
błogosław Ojczyznę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie
wspieraj jej siłę Swą siłą.
Dom nasz i majętność całą,
I wszystkie wioski z miastami.
A Słowo Ciałem się stało
I mieszkało między nami.

Wesołych i Błogosławionych Świąt!

Duszyczka Irenka


b

MOJE NAJPIĘKNIEJSZE ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA
    Zamykam oczy, umysł mój wybiera się na wycieczkę do świata wspomnień. Znów mam kilka lat, stoję w babcinej kuchni, w słodziutkiej sukience, mam niedbałą fryzurę, pyzate, urocze policzki, a moje serce szaleje ze szczęścia, bo otrzymałam mój własny, gwiazdkowy prezent – otrzymałam gwiazdkę z nieba… możliwość bycia z osobami bliskimi przy świątecznym stole. Jest gwarno, tłoczno - domek malutki, dwupokojowy, z dość dużą kuchnią- musi pomieścić kilkanaście osób, ale jest to tym bardziej wspaniałe – największe zagęszczenie pozytywnych odczuć na metr kwadratowy – czegóż chcieć więcej? W pokoju stoi wspaniała choinka, ubrana bardzo skromnie, natomiast w oczach małej dziewczynki, którą byłam wtedy, uchodziła za prawdziwe arcydzieło. Pod drzewkiem pachnącym świeżym lasem, ustrojonym w kolorowe światełka oraz bardzo niedobre cukierki – patyczki, które zawsze były powodem ataku domowych łakomczuchów (oczywiście wtedy, kiedy nikt nie widział, na przykład w nocy) nie ma prezentów, zamiast kolorowych pudełek mamy siebie. Idealistycznie… tak zapewne można sobie pomyśleć, tylko dziś najlepiej idealizm włożyć między bajki, rozwijać u siebie praktyczność oraz potrzebę rywalizacji. Obecnie należy się nie przejmować drugim człowiekiem, na święta zaś zaopatrzyć się w gwiazdkowe (najlepiej najdroższe, do tego zadowalające obdarowanego) prezenty, tony różnych ryb oraz koniecznie grzyby na farsz na pierogi, które oczywiście muszą się udać!
    Jak już wyżej wspomniałam, pod drzewkiem świątecznym nie było prezentów. Ale kto by się przejmował takimi drobiazgami, gdy mamy babcie dosłownie na wyciągnięcie ręki? Jej bezpieczne kolana są dla mnie – mogę się bezkarnie na nie wdrapywać, kiedy tylko mam na to ochotę, cóż tam kolorowe opakowania, wstążki, emocje związane z rozpakowywaniem, kiedy moje młode serduszko może przytulić się do wysłużonej piersi nestorki, w zależności od kaprysu całować to jeden, to drugi pomarszczony policzek.
    Gdy jechałam do babci na święta, byłam taka podekscytowana. Miałam wszystko, co potrzebne było do pełni szczęścia: kolędy, gwar, śmiech, ciepło, pokój w sercu… nie mogło być lepiej, Pan Jezus jak najcudowniejszy czarodziej przyszedł do naszej rodziny z bezcennym prezentem: z miłością, bezgraniczną, bezinteresowną, a w oczach dziecka idealną. Dzisiaj jestem wdzięczna, że tak bardzo ukochał nas Ojciec Niebieski, że dał nam poznać smak uczucia, jakim jest miłość, uczyniwszy to za przyczyną swego uwielbionego jedynaka.
    Podczas tych świąt wydarzyło się coś jeszcze… coś, co sprawiło, że nie zapomnę ich do końca moich dni. Otóż, mój wujek (jeden z kilku jakich mam dzięki Bogu) był młodym kawalerem, bez zobowiązań, który pracował wiele kilometrów od domu babci. Musiał pojechać do pracy wcześniej, niż my – dzieci, chciałyśmy. Postanowiliśmy go zatrzymać, dając mu prezent prosto z serca, który nie kosztował nas nawet jednego grosza (a ściślej mówiąc to złotówki, bo wtedy jeszcze były inne pieniądze). Potrzebny był nam biały śniegowy materiał oraz chęci do pracy. Aniołki poruszały chmurkami, więc lodowego puchu nam nie zabrakło, przystąpiliśmy, jak to się mówi, do dzieła!!! Ulepiliśmy dla wujka bałwana. Dlaczego akurat bałwan sam w sobie miał być skutecznym środkiem do celu?  Mój kochany krewniak umiłował w życiu dwie rzeczy: dzieci, a także – a może przede wszystkim – słodycze, które z ochotą zajadał. Miłość do słodkości była widoczna gołym okiem, dlatego nazywaliśmy naszego wujka – Buli, nosił takie „imię” jak bałwanek z bajki pod tym samym tytułem. Krągłości naszego krewniaka były tematem rozlicznych żartów, których on nie lubił. Tym razem jednak żart jak najbardziej mu się spodobał, trafił prosto do jego serca. Ja, moja siostra rodzona, moja kuzynka oraz mój kuzyn wzięliśmy się za ręce, zaczęliśmy tańczyć wokół ulepionego wspólnymi siłami zimowego ludka (wcześniej zawoławszy wujka oczywiście), śpiewając piosenkę, która brzmiała mniej więcej tak: „Buli, Buli, zostań razem z nami, Buli, Buli bardzo Cię kochamy”. Po pyzatych policzkach naszego krewniaka popłynęły łzy. We łzach płynących z oczu mojego wujka widziałam radość małego Jezuska, który sam jest jedną, wielką miłością. Wujek stanął na głowie, ale urlop dostał – całe święta spędził z nami. Dla mnie ta sytuacja jest jednoznacznym przesłaniem świątecznym: TRZEBA KOCHAĆ, KOCHAĆ, KOCHAŻ I JESZCZE RAZ KOCHAĆ. Mój wujek zmarł młodo, wiele lat temu, mając zaledwie 37 lat, choć nie ma go wśród nas, wspomnienie tamtej chwili żyje we mnie, jest tak świeże jak rosa na wiosennej trawie. Dziś to ja się wzruszam, tak bardzo dotknęła mojej duszy ta sytuacja.
    Pamiętajcie kochani, że puste miejsce przy stole to nie jest tylko dodatkowy obowiązek, który trzeba wypełnić, w tym zabieganym okresie, ale naprawdę prawdziwy symbol a jednocześnie dziękczynienie dane Panu Bogu, że w dniu narodzin jego syna nie jesteśmy sami. Pomyślcie sobie, Najdrożsi Czytelnicy, jak czują się Ci, którzy nie mają nic, prócz życia podarowanego im przez Stwórcę. Nie mają kogoś, kto przełamałby się z nim opłatkiem. Dopiero chyba oni czują całym sobą potrzebę miłości, a skoro w tym czasie rodzi się maleńka, aczkolwiek niebotycznych rozmiarów miłość, to jej powinniśmy poświęcić jak najwięcej uwagi. Zaadoptujcie swym sercem wszystkie samotne, zbłąkane duszyczki, by choć w naszych myślach byli miłymi gośćmi. Proszę Was, Kochani Czytelnicy, nie grymaście przy stole (jeśli macie przy sobie kochanych ludzi, nawet przypalona na węgiel ryba będzie wam smakować, podobnie jak przesolona sałatka czy rozgotowane pierogi), nie bądźcie niezadowoleni z prezentów (bo prezent już dostaliście – nie ma nic piękniejszego od miłości i przyjaźni, które są wielką łaską, za którą powinniśmy codziennie dziękować), nie kłóćcie się, dajcie się przeprosić (mały Jezusek potrzebuje zadowolonych gości na swej urodzinowej imprezie), nie zapomnijcie zanurzyć waszych ust w kojącym wywarze modlitwy, bo to ona powoduje, że tak wiele mamy.
    Osobiście oddałabym wszystkie skarby świata, żeby przeżyć taką Wigilię, jak tamtą, może kiedyś – jak Bóg da – przekażę moje poglądy oraz zaszczepię je w sercu moich dzieci.
Tego właśnie przede wszystkim Wam, Naszym Czytelnikom, życzę a także sobie – miłości. Będę myślała o wszystkich, którym jest teraz smutno, by Pan Bóg im to wynagrodził. Oddałabym również wszystko, by nie było samotnych ludzi, bo przecież w święta nikt nie może być sam…
    Pamiętajcie, Kochani Czytelnicy, nie zapominajcie podziękować, Jezuskowi za to, że macie bliskich przy świątecznym stole, bo jeśli to macie, to macie wszystko… w doborowym gronie bliskich można przesiedzieć ten czas nawet nad sałatką jarzynową, i też będzie dobrze. Kochani, święta to czas miłości, maleńka miłość już nadchodzi, nie zadeptujmy jej wydumanymi problemami, byśmy znaleźli siłę na te prawdziwe problemy.

Z SERCA POZDRAWIAM WSZYSTKICH DUSZKOWYCH GOŚCI, ŻYCZĄC RODZINNYCH ŚWIĄT
DUSZYCZKA PEREŁKA
(SYLWIA JAWORSKA)
b

Kartki autorstwa Duszyczki Gosi L.
kniknij by powiększyć
Galeria świąteczna - kliknij

b Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?
 – ks. Jan Twardowski


Dlaczego jest święto Bożego Narodzenia?
Dlaczego wpatrujemy się w gwiazdę na niebie?
Dlaczego śpiewamy kolędy?
Dlatego, żeby się nauczyć miłości do Pana Jezusa.
Dlatego, żeby podawać sobie ręce.
Dlatego, żeby uśmiechać się do siebie.
Dlatego, żeby sobie przebaczać
b
b b k



Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017