Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-05-01 06:11:28 Aktualizacja dnia: 2017-04-15 13:47:14
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!
 
k
Jeśli kto chce iść za mną,
niech się zaprze samego siebie,

niech weźmie swój krzyż
i niech Mnie naśladuje
(Łk 9, 23)

K
"Niech zatem Wielki Post służy każdej rodzinie i każdej chrześcijańskiej wspólnocie do oddalenia wszystkiego, co rozprasza ducha, i pogłębienia tego, co karmi duszę, otwierając ją na miłość Boga i bliźniego" (Benedykt XVI).


Okres Wielkiego Postu to czas gdy Chrystus daje nam możliwość
zastanowienia się nad sobą i swoim życiem.
Uczestnicząc w nabożeństwach Drogi Krzyżowej i Gorzkich Żalach
możemy ponownie rozważyć mękę i śmierć Chrystusa,
spojrzeć na Jego krzyż, być bliżej Jego cierpienia,
podziękować Mu za wszystko co dla nas uczynił.

    Często wątpimy, nasz krzyż wydaje nam się zbyt ciężki. Popatrzmy wtedy na krzyz Chrystusa, adorujmy Jego rany, 
    przypomnijmy sobie jak wiele dla nas wycierpiał, pomódlmy się słowami piosenki „Nie zdejmę krzyża z mojej ściany, nie zdejmę krzyża z mego serca”. 
    Nie chciejmy zdjąć krzyża z naszego życia bo ten krzyż przyniesie nam zbawienie. 
    Czasem spotykamy się z cierpieniem innych ludzi, w głębi duszy mówimy „Boże jaki ogromny jest krzyż tego człowieka, 
    ja chyba nie potrafiłbym go nieść”. Chrystus daje nam krzyż odpowiedni do naszych sił, On nigdy nas nie obarcza większym ciężarem niż moglibyśmy unieść. W chwilach zwątpienia i trudności pamiętajmy o tym, że Chrystus zawsze jest z nami.

    Duszyczka Renata Ś.

    k

Szymon i Weronika – moi bliźni

Tyle już wody w Jordanie upłynęło od chwili, kiedy to Jezus szedł na Golgotę, Szymon pomagał Mu nieść Krzyż, a Weronika otarła Mu Twarz chustą. Zmieniły się epoki, przeszliśmy przez wojny i kataklizmy, a jednak CIERPIENIE jest bez przerwy wpisywane w ludzką rzeczywistość.

Myślę, że cała nasza wspólnota Duszków Modlitewnych należy do osób, bliźnimi których są Szymon i Weronika – serca Duszków są nieustannie otwarte na cierpienia innych. Nie mamy, po co daleko sięgać po przykład – i w naszej wspólnocie są Osoby, które cierpią. Każdego dnia… Renia, Gosia, Ola, Marta, Margaret… Pewnie często mają chwile słabości, zwątpienia, ale jestem pewna, że nie pytają Pana Boga: „Po co to mi zsyłasz, Panie?” Wiedzą, że Bóg ma w Nich swój wielki plan i swoje posłannictwo. Poza tym – tego się od Was uczę, Kochane – potrafią codziennie, mimo cierpienia i niepokojów się uśmiechaćJ Uśmiechać się mimo cierpienia – czy to nie piękne?

Staramy się być Szymonem i Weroniką dla wielu osób, które przesyłają swoje intencje modlitewne. Sama nie potrafię już zliczyć, do ilu osób odpisałam z informacją, że nasza Wspólnota się modli – do tysiąca, a może więcej? Lżej na duszy i sercu, gdy czytam w podziękowaniu, że modlitwa pomogła. Smutno – gdy się dowiaduję, że teraz już jest potrzebna modlitwa za Zmarłego czy Zmarłą. Niezbadane są wyroki Boskie i nie nam decydować o tym, co zaplanował… A jednak gdzieś w głębi czasem się odzywa niezgoda na śmierć, zwłaszcza małego dziecka…

Myślę, że niekoniecznie trzeba „latać z wywieszonym jęzorem”, by spotkać na swej drodze osoby, dla których można się stać Szymonem i Weroniką. Może to być starsza pani, dźwigająca dwie siatki pełne zakupów, niepełnosprawny mężczyzna, usiłujący wsiąść do autobusu, małe dziecko, które się zgubiło na ulicy i płacze, ciężarna kobieta, która wie o swoim stanie, ale tego jeszcze po niej nie widać, więc nie każdy się kwapi z ustąpieniem jej miejsca w tramwaju, gdy o to poprosi…

Nie każdy potrafi wytłumaczyć, dlaczego cierpi i płacze… Czasem odzywają się jakieś dawne zranienia, krzywdy i urazy, czasem dziecko płacze, bo nie ma już swego kochanego psa, matka wspomina swego syna, który poszedł do pracy, a wracając wpadł pod samochód, prowadzony przez pijanego kierowcę…

Ludzie płaczą też nad zawodem miłosnym, dwóją na klasówce i oblanym egzaminem na prawo jazdy… Każdy ma jakiś powód, więc nie warto ich bagatelizować.

Wiele osób „wypłakuje się” w mailach do mnie, do wielu z nas. Wszyscy kroczymy drogą do świętości, ale jest ona trudna, kręta i zawiła. Wiem, że nie łatwo być Szymonem i Weroniką – każdego dnia to wymaga, ode mnie, na przykład – obejrzenia się „za siebie” i oderwania się od tego, co niesie ze sobą choroba, jaką jest epilepsja. Często mam „huśtawki nastrojów”, ale walczę z tym, żeby siedziały na łańcuchu, a nie łaziły samopas:-)

 

Tak, uśmiecham się do Czytelników, do Odbiorców naszej strony, bo, jak widać, wcale nie miałam zamiaru napisać „cierpiętniczego” tekstu. Mam nadzieję, że ta lektura wielu pomoże. Chciałam pokazać, że cierpienie ma sens, a jednocześnie nie można w nim się zatracać. Wierzę, że otwarcie się na innych łagodzi niejako dolegliwości.

Oczywiście, nikt nie może pozostać ze swym cierpieniem czy nieszczęściem sam – wyciągnijmy więc, gdy trzeba, pomocną dłoń, podajmy rękę, ramię, wysłuchajmy i pozwólmy się wypłakać… Mam nadzieję, że każdy z nas zawsze odezwie się na głos Pana: „Szymonie, Weroniko, gdzie jesteście?…”

Duszyczka Irenka

k

DROGA KRZYŻOWA

WSTĘP

Jezu Chryste, stojąc przed Twoim Krzyżem, powierzamy Ci nasze troski. Każdego dnia stajemy coraz bliżej drzwi Twego królestwa. Zanim jednak dostąpimy zaszczytu przejścia przez Bramę Życia, czekać nas będzie wiele zakrętów, zasadzek, cierni. Twoja Droga Panie nie jest drogą łatwą...  Uczymy się Ciebie każdego dnia, nadal zupełnie nie znając.. Ukaż nam Panie Swą Twarz.. Daj nam Usłyszeć Swój Głos... Bo Słodki jest Twój Głos.. I Twarz pełna wdzięku... Ukaż nam Panie Swą Twarz.. W czasie tej Drogi Krzyżowej pragniemy prosić Cię o to, by Twoja Twarz przyświecała nam w każdym momencie naszego życia; i na zakręcie i wtedy, kiedy wydaje się być prosta.. Byśmy zawsze wiedzieli w którą stronę iść.

 

STACJA I — Jezus skazany na śmierć

Twe Milczenie Panie jest odpowiedzią.. W ciszy Twego Milczenia ukryta jest Twa Mądrość niewysłowiona.. Godzisz się na niesprawiedliwy wyrok.. Zarzucić Ci Tchórzostwo? Nie jesteśmy godni. Piłacie - cóż czynisz? Czymże jest Twój niesprawiedliwy wyrok wobec Bożej Mądrości? Czymże jest głupota świata wobec Boga? Pochylamy się u Twych stóp Panie w milczeniu, prosząc Cię o poruszenie naszych myśli.. Byśmy nie zatracili się w ludzkiej słabości i w każdym momencie kierowali się Prawem Boga, idąc Twoim Przykładem.

Ucząc się Twego Milczenia, prosimy:

Oczyść Panie naszą mowę.

STACJA II — Jezus bierze Krzyż

Twe Posłuszeństwo, jest odpowiedzią. Uczysz nas, że cnota ta powinna towarzyszyć nam w każdym momencie naszego istnienia. W Twoim Posłuszeństwie ukryty jest kolejny filar Twojej Boskiej Mądrości.. Nie zawsze Wola Boga jest zgodna z naszą wolą.. Biorąc Krzyż na Swe Ramiona Ukazujesz nam, że Wola Ta nie zawsze jest przyjemna i łatwa.. Jako Ojciec, Dajesz przykład całej ludzkości, jaką postawę winniśmy przybierać wobec tego, co Ma dla nas Bóg..

Ucząc się Twego Posłuszeństwa prosimy:

wypełnij nasze serca pokorą

STACJA III — Jezus upada pierwszy raz pod krzyżem

Twoja Słabość, jest odpowiedzią. Krok w stronę śmierci - krok w stronę zbawienia. Uczysz nas, że nie należy bać się ludzkiej słabości. Mimo przeogromnego bólu i cierpienia Wstajesz i idziesz dalej... Jakże cudowna jest Twoja Miłość, Która Ukochała człowieczą słabość! 

Ucząc się Panie Twej Odwagi, prosimy:
Pomóż nam w naszej słabości odkrywać siłę.

STACJA IV — Jezus spotyka swoją Matkę

Maryjo - Twoja Miłość jest odpowiedzią. Swoją Obecnością Dodajesz Synowi odwagi do dalszej drogi. Uczysz nas, że miłość polega na byciu blisko wśród osób, których obdarzamy miłością.. Ukazujesz, że nie należy bać się cierpienia i od niego uciekać. Towarzysząc Swemu Synowi w Jego Męce, Stajesz się towarzyszką również i dla nas, w naszych cierpieniach.

Ucząc się Maryjo Twojej Matczynej Miłości prosimy:

Wyproś nam serce wrażliwe na ludzką krzywdę.

STACJA V — Szymon z Cyreny pomaga dźwigać Krzyż

Szymonie - Twoja dobroć jest odpowiedzią. Dobroć szczera, niesiona prawdziwymi intencjami serca.. Uczysz nas Panie, że tylko szczera dobroć jest dobrocią.. Że należy strzec się dobroci fałszywej..

Ucząc się od Szymona dobroci, prosimy:

Naucz nas Panie odróżniać szczerą dobroć od dobroci fałszywej.

STACJA VI — Weronika ociera twarz Jezusa

Weroniko - Twoje serce jest odpowiedzią. Uczysz nas, że kochać należy bezwarunkowo. Swoją miłością pragniesz ulżyć Jezusowi w Jego Męce. Czy nie ma lepszego lekarstwa na ból, niż w pełni oddana miłość?  Strzeżmy się więc miłości fałszywej.

Ucząc się od Weroniki jej czystego serca; prosimy:

Oczyść Panie nasze serca z brudu grzechów.

STACJA VII — Jezus drugi raz upada

Twoja Siła jest odpowiedzią. Uczysz nas Panie, że z każdego upadku należy powstawać. W codzienności życia zapominamy, że z największych grzechów może nas obmyć Twoja Łaska. 

Ucząc się Twojej Siły Panie; prosimy;
Dodaj nam sił do powstawania z każdego upadku.

STACJA VIII — Jezus spotyka płaczące niewiasty

Prawda jest odpowiedzią. Nawołujesz nas do tego, byśmy lepiej przyjrzeli się swojemu życiu. Byśmy nie uciekali przed prawdą o sobie. Czasami życie układa się tak, że ciężko jest sobie spojrzeć w lustro.. Ty mówisz nam jednak: Spójrzcie sobie w oczy! nie patrzcie na mnie! To nasze grzechy sprawiają że tak Cierpisz. Nie ulżymy Ci płacząc.. Ulżymy walcząc z naszymi grzechami.

Ucząc się prawdy o sobie, prosimy;

Usuń nam belki z oczu, byśmy potrafili patrzeć na siebie w pełnej prawdzie.

 

STACJA IX — Jezus trzeci raz upada

Szacunek jest odpowiedzią. Przyjmujesz Panie z godnością swój los. Nie narzekasz, nie masz pretensji.. Uczysz nas, że należy pogodzić się ze swoim życiem. Człowiek, który nie potrafi pokochać siebie, nigdy nie będzie szczęśliwy. Uświadamiasz nam, że nasze życie zostało skonstruowane przez Boga, że nie jest ono przypadkowe..

Ucząc się szacunku do własnego życia; prosimy:

Naucz nas Panie kochać siebie i własne życie.



 STACJA X — Jezus z szat obnażony

Czystość jest odpowiedzią. Uczysz nas, że porządek serca jest ważny. By życie płynęło w harmonii i ładzie, należy zacząć od ładu naszej duszy. Jakże często o tym zapominamy. 
W ludzkiej słabości kalamy czystość myśli, czystość słowa, czystość czynów.. Zapominając o tym, że bez niej, życie nie będzie nam się układało.

Pochylając się nad Twoją Świętą Czystością, prosimy:

Uczyń nasze serca czystymi.

 

STACJA XI — Jezus przybity do krzyża

Cierpienie jest odpowiedzią. Uczysz nas Panie, że nie należy bać się Krzyża. Bez cierpienia nie ma zbawienia. Serce człowieka jest jak diament, tym bardziej piękniejsze, im bardziej oszlifowane. Cierpienie nas udoskonala, ale tylko wtedy, gdy je przyjmujemy jako łaskę. Jest to najsłodsza modlitwa serca - podarowanie cierpień Bogu.

Patrząc na Twe Święte Rany, prosimy:

Naucz nas Panie cierpienia.

 

STACJA XII — Jezus umiera na krzyżu

Śmierć jest odpowiedzią. Każdy z nas przygotowuje się do przejścia przez tę bramę, którą Ty dla nas Otwarłeś. Twoja Śmierć Panie daje nam nadzieję. Nadzieję na lepsze życie. Nie uciekasz od bólu, od cierpienia.. Bo nas Kochasz.. Śmierć Judasza natomiast przynosi rozpacz. Ty Panie Pokazujesz, że nie należy uciekać od Twojej Drogi. 

Pochylając się u Stóp Twego Krzyża, prosimy:

naucz nas godnie umierać.

 

STACJA XIII — Jezus zdjęty z krzyża

Pokój jest odpowiedzią. Śmierć budzi w nas lęk, przerażenie..Mimo, że zdajemy sobie sprawę, że nie jest to kres naszego życia, to jednak jest to kres naszej ziemskiej podróży. Towarzyszy nam lęk przed tym, co spotkamy za bramą śmierci. Uczysz nas Panie, że śmierci nie należy się bać. Bo zaraz za jej filarem człowiek spotyka Ciebie.

Czuwając przy Twoim Najświętszym Ciele, prosimy:

Wlej w nasze serca pokój.

 

STACJA XIV — Jezus złożony do grobu

Zmartwychwstanie jest odpowiedzią. Uczysz nas, że musimy umierać dla zła, a rodzić się dla dobra. Naucz nas iść śladami Twojej Krwi, byśmy w każdym momencie naszego istnienia, podążali  Drogą Krzyżową naszego życia. 

Stając przed Twoim Grobem, prosimy:

Naucz nas Panie zawsze dostrzegać Twoje odpowiedzi.

 

ZAKOŃCZENIE  

Jezu Chryste, Spraw, abyśmy w każdym momencie naszego życia dostrzegali Twoje Święte Oblicze. Obdarz nas Swoją Mądrością, byśmy nie zapominali o tym, czego nas nauczyłeś przez Swoją Śmierć. Wypełnieni ufnością oddajemy Ci naszą codzienność, troski które nosimy w sercu i serca przepełnione żarem Twojej Miłości. Pragniemy w milczeniu dziękować Ci za Twoją Śmierć, Która staje się dla nas nauką i odpowiedzią na pytanie, jak należy żyć.

Amen.

 

Duszyczka Augustyna

K

KRZYŻ - MIŁOŚĆ

„ Jakże słodkie jest imię krzyża; tu, u stóp krzyża Jezusa, dusze przyoblekają się w światłość, rozpłomieniają się miłością; tu otrzymują skrzydła, by wzbić się do lotów najwyższych. Niech stanie się ten krzyż łożem naszego odpoczynku, szkołą doskonałości, naszym umiłowanym dziedzictwem. Dlatego zważajmy ,żeby nie oddzielać krzyża od naszej miłości do Jezusa; bez miłości krzyż stałby się ciężarem nie do uniesienia przez naszą słabość” św. O.Pio

Tym cytatem pragnę rozpocząć rozważanie  na temat  krzyża a raczej pragnę zwrócić naszą uwagę na ogień miłości i przebaczenia, który z tego właśnie krzyża daje się nam poznać.
Nasze spojrzenie na krzyż jest bardzo różne i zależy od wielu sytuacji. Sami jakże często doświadczamy jego ciężaru i czujemy go na swoich ramionach. Często upadamy pod nim gdyż jest on dla nas  zbyt ciężki.  Ja chciałabym przedstawić trochę inne spojrzenie na krzyż. Spojrzenie takie z którego płynie miłość.
Nie patrzmy na Chrystusa tylko jako na umęczonego, udręczonego i ubiczowanego Jezusa, ale niech to nasze spojrzenie będzie patrzeniem na MIŁOŚĆ.
Zauważmy,  że reflektory w kościołach ustawiane są  tak, aby ukazać  cierpienie Jezusa.  Patrząc na krzyż podkreśla się ból i cierpienie powieszonego na nim Jezusa. Wiele obrazów ukazujących Jezusa na drodze krzyżowej przepełnionych jest bólem, cierpieniem, smutkiem, tragedią. Wielu z nas miało okazję oglądać film Pasja, gdzie tam w sposób realistyczny zostało ukazane to, jak Chrystus cierpiał a gubimy to co jest najważniejsze, gubimy Jego osamotnienie. Słowo krzyż, stał się synonimem bólu a nie określeniem najwyższej miłości.
Dla wielu z nas Kalwaria, Golgota odnosi się bardziej do udręczenia, smutku i żalu niż do zbawienia a właśnie krzyż jest  narzędziem,które przyniosło nam zbawienie. To z niego popłynęła największa miłość. Światło Jego męki i śmierci  oraz blask Jego bóstwa,napełnia nas nadzieją na to,że można wszystko zacząć od nowa. Śmierć Jezusa otworzyła nam wszystkim drogę do Niego Samego i nie ważne jest to, jak nasze życie wyglądało i jak wygląda obecnie. Wartość krzyża przemienia ten świat, ponieważ cierpienie dla samego cierpienia nie ma sensu. Jezus umierając na drzewie krzyża ten sens nam ukazuje i wskazuje nam taką drogę o jakiej każdy z nas marzy, drogę miłości. Krzyk Jezusa jest krzykiem każdego z nas a przecież tylu z nas doświadcza takiego bólu, smutku, cierpienia jakby Boga nie było. Czy wiesz dlaczego Bóg umarł na krzyżu? Jedynym powodem była miłość.
Bóg mówiąc o sobie, prorokując na 700 lat przed Golgotą  mówi przez usta proroka Izajasza
„ Oto wyryłem Cię na moich dłoniach, ja nie zapomnę o Tobie”  Sam Bóg mówi ” tak, chcę być takim zranionym, -wyryłem Cię na moich dłoniach”  czym? Oczywiście, że gwoździem.
Matka Teresa z Kalkuty pisze:
„ Spójrz na krzyż, a zobaczysz głowę Jezusa, pochyloną, by cię pocałować; Jego ramiona rozwarte, aby Cię objąć, Jego serce otwarte, by cię przyjąć, by zamknąć Cię w swojej miłości. Krzyż jest znakiem miłości Chrystusa  do Ciebie i do mnie, przyjmijmy Jego krzyż we wszystkim, co zechce nam dać i oddajmy Mu z radością wszystko co zechce zabrać...” a O.Pio  mówi „ Pan daje Ci czasem odczuć ciężar  krzyża. Wydaje ci się, że ten ciężar jest nie do uniesienia, ale nieś go, ponieważ Pan w swojej miłości i w swym miłosierdziu poda Ci rękę i obdarzy mocą.” 

Duszyczka Riteczka

K

TAJEMNICE SZCZĘŚCIA – NASZA DROGA Z CHRYSTUSEM NA GOLGOTĘ

Przypominam, że „Tajemnice Szczęścia”, to zbiór 15 modlitw, wydanych w formie kieszonkowej książeczki, o których istnieniu każdy katolik winien wiedzieć. Opisywałam w poprzednim artykule, jakie obietnice zostawił Pan Jezus tym, którzy podejmą decyzję o ich systematycznym odmawianiu. Syn Boga wymaga od Nas pełnych 12 miesięcy spędzonych na wytrwałej modlitwie, ale w zamian daje to, o czym wszyscy marzymy – niebo! I jest to jeden w wielu „pewników” Pana Boga, łaską a nawet szansą, którą powinniśmy wykorzystać. Uważam, że jest to niewielkie poświęcenie, wręcz mikroskopijne, wobec wiecznej szczęśliwości w raju. Bardzo trudno jest namówić osoby trzecie (nawet bliskie), by sięgnęły po nie i rozpoczęły roczną wędrówkę na Golgotę z Panem Jezusem. Moja serdeczna przyjaciółka, jedyna jaka mi została w „Realu”, z którą mogę się spotkać, już podjęła jedną próbę, jednak po 2 tygodniach zaprzestała prostej walki o swoje miejsce w niebie. Od 1 stycznia 2010 roku po raz kolejny sięgnęła po niewielką książeczkę, która jest prawdziwym skarbem dla każdego z nas - dla Dziecka Bożego.
Poniżej przedstawiam swoje przemyślenia na temat Tajemnic Szczęścia. Opowiem Wam, Drodzy Czytelnicy, jak ja odbieram tekst modlitw, które odmawiam już od 6 miesięcy, każdego dnia.
Tajemnice Szczęścia są wyjątkowe, każda modlitwa skłania do refleksji, każda pomaga przetrwać trudne chwile i wierzę, że każdy czytelnik zagłębiając się w ich lekturze wybierze spośród nich tą, która będzie dla niego odpowiednia, tą, która będzie jego pocieszeniem w czasie, w którym brakuje nadziei, łez, w którym lista skarg i zażaleń do Pana Boga, świata i ludzi jest za długa.
Nie znam osoby, która by nie cierpiała. Mnie również łatwo nie jest, jednak już dzisiaj, nie wyobrażam sobie mojego krzyża, bez podróży z Panem Jezusem na Golgotę. Choć daleko mi do ideału katolika, nie poddaje się i staram się codziennie przeżywać razem z Jezusem jego i swoją maleńką mękę i wtedy jest mi łatwiej. Polecam ją szczególnie osobom samotnym, które dzięki cierpiącemu Chrystusowi, już na zawsze zyskają wyjątkowego  przyjaciela, który niczym czarodziej, będzie przemieniać jego życie i nigdy, przenigdy go nie zawiedzie, nieważne jak bardzo będzie bolało. Tajemnice Szczęścia to intymna rozmowa Dziecka Bożego z jego Panem, rozmowa która nic nie kosztuje.


Modlitwa pierwsza
Ofiary przemocy w fazie, gdy czekają aż mąż uderzy, są jak Pan Jezus, który znał swoje przeznaczenie – Golgotę, na której szczyt miał się wdrapać razem z krzyżem przypiętym na ubiczowane, pokryte świeżą raną ciało; już w momencie narodzin wiedział, jak wiele będzie musiał wycierpieć. Strach w Jego niewinnych oczach jest odzwierciedleniem lęku, który czuje każda kobieta, każde dziecko, które żyje z katem. Tak jak krwawi serce przyjaciela, który został zdradzony, oszukany, okłamany, tak strumieniami leje się krew z ciała Jezusa. Zdrada Judasza jest odzwierciedleniem każdego oszusta  a także męka tych, którzy krzywdzą swoich dawnych przyjaciół, nie bacząc na konsekwencje swych karygodnych czynów. Syn naszego Boga płacze, tak jak płaczą wszyscy, którzy zawiedli się na swych najbliższych, zdradzone żony, opuszczone przez rodziców dzieci...

Modlitwa druga
Pan Jezus jest z tymi, którzy zawierzyli swe życie osobom kompetentnym a zawiedli się, zamiast odzyskać zdrowie, bezpowrotnie je stracili. Zaufali i ponieśli klęskę. Zamiast mieć nadzieję na rozwiązanie swych problemów, pytają w kółko „dlaczego”?, nie znajdując sensownej odpowiedzi. Tylko Chrystus nie pytał! Zawisł na krzyżu, słuchał obelg i czekał na śmierć. Nikt mu nie pomógł, razem z krwią z jego boku płynęły zły po twarzy jego ukochanej matki. Niczym niewinny baranek poddał się bez walki by wynieść się ponad bolesną mękę po śmierci i uczynić z ogromnego zła, ocean dobroci. Serce Maryi było rozrywane na strzępy ponieważ widziała jak bardzo cierpi jej jedyne dziecko, które nie uczyniło niczego niegodziwego. Wiedziała jednak, że musi to wytrzymać, gdyż tak postanowił Bóg, który najpierw pozwolił z jej ciała, wydać na świat swego syna, by następnie oddać go w ręce okrutnych, niesprawiedliwych katów, ponieważ chciał uratować wszystkich ludzi, którzy tego ratunku tak bardzo potrzebowali, potrzebują i będą potrzebować. Choć ziemski ból, cierpienie matki, która musi pochować swoje dziecko jest przeogromny, to jednak z jakiś względów potrzebny. Ta tajemnica szczęścia może być szczególnie bliska osieroconym rodzicom, którym brakuje łez, by wykrzyczeć ból po stracie drogiej pociechy. Ta męka bowiem, choć niezasłużona i jakże trudna, znalazła swój szczęśliwy finał. Matka i jej ukochany jedynak spotkali się w niebie na wieczny czas. Tam w górze już nikt nigdy nie odbierze Maryi jej dziecka, nie zakłóci szczęścia matki, nikt nie przerwie im niekończących się rozmów o wszystkim i niczym. Tam w niebie nie ma bowiem krzyży, nie ma Golgoty na którą trzeba by było się wspinać, nie ma gwoździ wbijanych w nagie ciało, a usta aniołów szeptają zamiast okrutnych obelg słodkie słówka ukojenia.

Modlitwa trzecia
Gdy ciało Pana Jezusa wisi na krzyżu, całe obolałe, zalane świeżą krwią, nasz Mistrz solidaryzuje się z ofiarami szkolnej przemocy, dziećmy wyśmianymi, pogardzanymi, opluwanymi, ciągle wystawionymi na szykany, którym nikt z dorosłych nie wyciąga pomocnej dłoni i nie stara się trwać przy nich by rozwiązać problemy, które są zbyt trudne jak na delikatną psychikę kilkulatków czy też nastolatków. Im bardziej poszkodowane maluchy cierpią tym więcej sprawiają radości swym okrutnym, pozbawionym litości oprawcom. To samo czuł Jezus na Golgocie. Każde słowo wzgardy było boleśniejsze od wbijanych w ciało gwoździ. Chrystus jedyny wie, jak bardzo to boli. Kobiety bite, maltretowane, mają po swojej stronie niezawodnego sprzymierzeńca – cierpiącego Jezusa, któremu nikt, tak jak maltretowanym żonom, nie przyszedł z pomocą.

Modlitwa czwarta
Ciało Chrystusa jest pokryte od stóp aż do czubka głowy ropiejącą, bolesną nie gojącą się raną. Każdy jego ruch wręcz rozrywa go na strzępy, a jego duch powoli gaśnie, przygotowując się na spotkanie z kochającym ojcem. Jezus umiera powoli, tkanki się rozrywają, mięśnie słabną. Nikt nie przychodzi mu z pomocą, żaden anioł nie uratował go, nie zdjął z krzyża. Jedynym ukojeniem jest dla niego wzrok  ukochanej matki, stale na nim spoczywający, w tych najtrudniejszych dla niego chwilach. Jego koniec jest nieubłagalny.
Tym sposobem cząstka jego męki gości w sercach matek, które muszą patrzeć na cierpienia swych dzieci. Dzielne kobiety, podobnie jak Maryja, są bezradne wobec nieszczęścia, niepełnosprawności bądź choroby swych pociech. Trzymając swe małe aniołki za rączki są jak Matka Boża, klęcząca pod krzyżem swego najdroższego jedynaka. Ból matki, której dziecko umiera w katuszach lub dzielnie walczy o życie pokonując coraz trudniejsze przeszkody, jest niewyobrażalny, a maluszków jeszcze większy. Ale kobiety dzieci chorych, pielęgnując swe aniołki, nawet na łożu śmierci, dopóki serduszko maleństw bije, mają nadzieję na cud. Taki cud nie dokonał się na Golgocie. Maryja, pełnym bólu wzrokiem i gorzkimi łzami, żegnała swego syna, wiedząc że nikt go nie uratuje. Żegnała go jednak z pewnością, że za jakiś czas spotkają się u Ojca Niebieskiego w jego królestwie, gdzie nie rozstaną się nawet na minutę.

Modlitwa piąta
W piątej modlitwie Pan Jezus jest jak wielka, niewyobrażalna nadzieja  dla każdego, nawet najbardziej twardego grzesznika, którego wyrządzone zło jest nieprzeciętnych rozmiarów. Do ostatniego naszego tchnienia Chrystus czeka na poprawę, na powiedzenie mu: „Kochany tato, postępowałem źle. Proszę wybacz mi!”. I właśnie łotr na krzyżu jest dowodem wielkiego miłosierdzia naszego Pana, który pomimo, że jego życie nie było idealne wszedł do raju tuż za Jezusem, bo uwierzył w jego dobroć, nieskazitelność. Pan Jezus jest również przy ludziach niesprawiedliwie oskarżonych, wyszydzanych i wytykanych palcami bez powodu. Pomimo że otoczenie szykanuje niewinnych, Chrystus z piątej modlitwy wie jaka jest prawda i przyjdzie dzień, w którym wynagrodzi wszystkim niezasłużone cierpienia. Wystarczy tak jak łotr zawierzyć całego siebie Jego opatrzności.

Modlitwa szósta
Pan Jezus odczuwa ból, ogromną duchową pustkę, jaka powstała, gdy przyjaciele oraz rodzina w najtrudniejszym momencie jego życia uciekli, nie wytrzymali próby. Z grona zwolenników pozostaje tylko Jan, który choć sam płacze widząc krzywdę swego Mistrza, zostaje do końca. Patrzy jak człowiek, który był dla niego drogowskazem, nauczycielem i przyjacielem umiera w katuszach. Mimo wszystko nie poddał się, choć bolało zapewne niemiłosiernie. Był jak balsam na ranę duszy, którą zadali Panu Jezusowi wszyscy, którym on ufał, w których po prostu kochał. Pan Jezus z modlitwy szóstej przybywa do tych, którzy z powodu ciężkiej choroby, lub innych przeciwności losu, zostali opuszczeni przez bliskich, w momencie, kiedy najbardziej potrzebowali wsparcia. Opuszczony Jezus jest jak opiekun osoby terminalnie chorych, zdradzone żony, to także małe dzieci które, choć mają rodziców, przebywają w domach dziecka, bo ci, którzy wydali ich na świat, cierpią na chorobę alkoholową tudzież inne nałogi, które przysłaniają im świat.
Maryja i Jan natomiast goszczą w sercach dzielnych pielęgniarek, przyjaciół osób niepełnosprawnych, małżonków, którzy nie zostawili ukochanej osoby gdy ciężko zachorowała a także rodziców niepełnosprawnych dzieci, którzy całkowicie się dla nich poświęcili. Każdy, kto towarzyszy cierpieniu bliskich, jest otoczony opieką przez Maryję.

Modlitwa siódma
Jezus który pragnie jest w sercach samotnych kobiet, które szukają swej miłości, które nigdy nie zaznały szczęścia u boku mężczyzny. Chrystus z siódmej modlitwy jest jak dusza, która pragnie, by jej modlitwy zostały wysłuchane, jest jak niewiasta, która błaga Boga o cud życia. Wszystkie nasze ziemskie rozterki, tęsknoty, wyczekiwania nie są mu obce. Jak nikt inny jest w stanie je zrozumieć.

Modlitwa ósma
Jezus swoim ciałem leczy nasze bolesne rany, jest przy nas, gdy najbardziej tego potrzebujemy. Pijąc żółć i ocet podany przez złośliwych żołnierzy wiedział, że robi to dla nas, byśmy mogli szukać w nim ukojenia zawsze wtedy, gdy brakuje nam sił.
Ocet i wino wlane do ust zmęczonego Pana Jezusa, to wszystkie bolesne, nieprzemyślane słowa, które kierujemy do naszych braci i sióstr w wierze, to zdrada małżonka, przyjaciela, współpracownika, brata. To również kłamstwo, oszczerstwo, pomówienie.


Modlitwa dziewiąta
Pan Jezus przestaje na moment wierzyć w sens swego cierpienia, ma wrażenie, jakoby Bóg go opuścił. Zapewne tak wielcy ludzie, jak chociażby Jan Paweł II, przechodzili przez podobne dylematy, co konający na krzyżu Chrystus. Ujmując rzecz obrazowo, człowiek kojarzy mi się z gałązką, która wiele przetrzyma – mrozy, wiatry, burze, śnieżyce. Przychodzi jednak taki moment, w którym gałązka pęka, słychać tylko ledwie słyszalny trzask, tak bardzo jest przytłoczona nadmiarem rzeczy czy spraw, które musi udźwignąć. Łamie się, bo nie ma przy sobie pomocnej dłoni, bo zawiedli najbliżsi, bo walka z ciężką chorobą zamiast przynieść oczekiwane rezultaty, okrada z sił i coraz więcej nieszczęść wkłada na zbolałe, zmęczone barki. Gałązka pęka z  wielu innych, być może mniej, z pozoru poważnych spraw, wtedy gdy człowiekowi po prostu jest źle, gdy boli go utrata wolności, terminalna choroba bliskich, choroba psychiczna członka rodziny, tzw.”dobre rady” tych, którzy nie żyją na co dzień z jegp problemami, wzgarda otoczenia, okrutne słowa przyjaciela.
W wyżej wymienionych sytuacjach niektórzy pytają „Boże gdzie jesteś?, „Co ja ci zrobiłem, że karzesz mnie w tak okrutny sposób?, „Jakim prawem skazujesz na cierpienie niewinne dzieci?. Te pytania padają z ust zmęczonych, utrudzonych życiem ludzi. Ukojeniem dla nich jest właśnie dziewiąta tajemnica szczęścia, w której nawet Jezus zadaje Stwórcy pytanie „dlaczego”?
Pewna jestem, że tam, po drugiej, lepszej stronie, nie będzie już pytań, na które brakuje odpowiedzi, które tak bardzo napełniają nas bólem, której zsyłają na nas ogromne cierpienie, które odbierają nam nadzieje i łamią nas. Wierzę, że przyjdzie taki czas, w którym to wszystko, nie będzie mieć znaczenia. Bo przekroczymy bramy raju, gdzie nie będzie ani cierpienia, ani zwątpienia.
Roczna podróż na Golgotę z Jezusem w Tajemnicach Szczęścia to nie lada wyzwanie. Bywa trudno, a nawet ciężko. Mimo wszystko warto jest próbować, bo w niebie, Pan Bóg już nigdy nas nie opuści. Co więcej, poskleja to, co stłukliśmy, naprawi to, co wydawało się nie do naprawienia, otrze łzy i odpowie nam na wszystkie pytania, które teraz pozostają bez odpowiedzi.

Modlitwa dziesiąta
Rzeczona modlitwa jest poświęcona 10 przykazaniom, które każdy katolik poznaje już na wczesnym etapie edukacji religijnej, i które każdy zna doskonale. Stosować je w życiu, tylko tyle, albo aż tyle potrzeba, by przekroczyć po śmierci, jak najwcześniej bramy raju. Choć jest ich tylko 10, a ich treść jest prosta i zrozumiała dla każdego, to jednak wiele osób ma problem, by podołać wymaganiom Stwórcy. Ale Jezus idący na Golgotę, styrany, zmęczony, upokorzony i pokryty ranami zadanymi podczas biczowania pomaga; z nim 10 przykazań staje się dla osób odmawiających Tajemnicę Szczęścia, najoczywistszą rzeczą na świecie. Czyż nie warto w takim razie spróbować zacząć je odmawiać? Tak wiele łask z niej płynie. Jestem pewna, że każda osoba, która sięgnie po tą maleńką książeczkę stanie się przeciwwagą dla zła, którego wokół nas jest zbyt dużo.

Modlitwa jedenasta
 Pan Jezus słucha nawet najbardziej zatwardziałego grzesznika, który nagle zdał sobie sprawę z własnych win, i który nie wie, jak ma przeprosić Stwórcę za całe zło, jakie popełnił. Bóg rejestruje swym kochającym, ojcowskim sercem każde słowo skruchy, z każdej wypowiedzianej sylaby się raduje i bardzo szybko przebacza, szybciej niż my sami jesteśmy w stanie sobie wybaczyć. Raduje się razem z aniołkami w niebie z każdej nawróconej, zbłąkanej owieczki. A jeszcze bardziej radować się będzie, jeśli ten grzesznik „wielkiego kalibru” pójdzie z Jezusem na Golgotę. Myślę, że nie można Panu Bogu i Chrystusowi zrobić większej przyjemności, od tej, że uśmiechnie się do swych ziemskich dzieci, pośród łez płynących w czasie bolesnej męki na krzyżu.

Modlitwa dwunasta
Każdy pragnie być szczęśliwy, a tak może stać się jedynie wtedy, gdy wpadniemy w ramiona kochającego ojca. Pan Jezus poniósł ofiarę na krzyżu, by zapewnić nam miejsce w krainie wiecznej szczęśliwości. Gdy zdjęli jego obolałe ciało i złożono w grobie już nic go nie bolało, ponieważ znalazł się u Stwórcy, gdzie nie było, nie ma i nigdy nie będzie bólu. W słowniku rajskich pojęć nie ma takich słów jak: cierpienie, głód, wojna, wyzysk, niesprawiedliwość, kłamstwo, etc. Czyż to nie bajka? Nie, to raj.

Modlitwa trzynasta
 Jezus nad każdym, kto odmawia Tajemnicę Szczęścia ulituje się i po śmierci zaprowadzi prosto do raju. Ja, mierna katoliczka, której wiele brakuje do doskonałości, wierze w te modlitwy całym sercem. Choć jest ciężko, choć Szatan podsuwa mi różne myśli, nie poddaje się. Gdy nadchodzą czarne myśli, ignoruje je. Jest mi naprawdę trudno, ale wiem, jestem o tym przekonana, że tuż po śmierci spotkam Chrystusa u bram raju, bo to On, zgodnie z obietnicą, jako pierwszy wyjdzie mi na spotkanie.  I to właśnie dodaje mi odwagi. Tajemnice Szczęścia były już odmawiane przeze mnie w wielu nietypowych miejscach: w szpitalu, przy porodzie mojej siostry, na dworcu PKP, w pociągu, w łazience, w kuchni. Proszę Was zaufajcie tak, jak ja zaufałam, bo naprawdę warto. Pamiętam momenty, w których życie tak bardzo bolało, że łzy ciurkiem lały mi się po policzku, a jednak nie odłożyłam ich na półkę, tylko z zamglonymi oczami patrzyłam w książeczkę i szłam z Jezusem na Golgotę.  Ufam, że warto jest je odmawiać. Po prostu w to wierzę.

Modlitwa czternasta
 Każdy chciałby trafić do raju, ale nie każdy chce się oddać niczym baranek na rzeź z pokorą i ufnością, tak jak uczynił to Jezus. Pan Bóg nie wymaga od nas takiej ofiary, jak od swego ukochanego jedynaka, wymaga jedynie systematycznej, rocznej pracy. Krew wylana na krzyżu jest łaską dla każdego, a Tajemnice Szczęścia po prostu o tym przypominają nam katolikom.
Zbiór 15 modlitw zapewnia nam również otrzymanie najcenniejszego biletu, o jakim tylko można marzyć, biletu do nieba.

Modlitwa piętnasta
Jej tekst to prośba do Chrystusa zawisłego na krzyżu, by wybaczył nam to, co złe i zaprowadził naszą duszę do krainy wiecznej szczęśliwości. Nie trzeba zakładać worka pokutnego, bić się w piersi, tak by wszyscy wkoło wiedzieli, jakich czynów się dopuściliśmy. Wystarczy, by z zamkniętymi oczami, z sercem skruszonym, w ciszy powiedzieć: „Panie Jezu przepraszam”.  A on nam wybaczy.
Póki jednak nie mamy sił, by przeprosić naszego Ojca, idźmy z Jezusem na Golgotę dzień po dniu: nieważne gdzie, w cieple, w domu, na balkonie, na dworcu PKP, na ławce w parku, zalewając się łzami, czy promieniejąc szczęściem, bo naprawdę warto podjąć ten trud.

Ja jestem tylko skromnym, nader niedoskonałym Dzieckiem Bożym, które tak, jak miliony ludzie na świecie, którzy towarzyszą Chrystusowi w jego wyczerpującej drodze na Golgotę, popełniam błędy a także staram się zrobić coś dobrego. Tak jak odczuwam ból z powodu własnych przeciwności losu, cierpię gdy patrzę na krzywdę swych bliźnich. Moje serce krwawi, gdy widzę mego brata w wierze, któremu jest źle. Wtedy pytam „dlaczego”? Ale moje pytania pozostają bez odpowiedzi. Tak chciałabym znaleźć na to wszystko lekarstwo: na głód, na wojny, niesprawiedliwość, kłamstwo, ból, zdradę, choroby. Ale nie mogę stworzyć takiej pigułki. Nawet najzdolniejszy farmaceuta nie podołałby temu zadaniu.
Moim zdaniem Tajemnice Szczęścia mogą być substytutem na krzywdę i cały ból ziemskiego świata. One są furtką, która otwiera nam drogę do raju. Odmawia się jej tylko przez rok. Po skończonym wysiłku, będziemy mogli się uśmiechnąć i znieść nawet najpotworniejszy ból wiedząc, że gdy nasza ziemska droga dobiegnie końca, serce w naszej piersi przestanie bić ujrzymy sympatycznego, ciepłego, czułego i  uśmiechniętego św. Piotra, który z szeroko rozpartymi ramionami przywita nas w domu Naszego Pana. Tam już nie będzie tego wszystkiego, co teraz sprawia nam ten nieznośny ból, czyli zwątpienia, łez, chorób, strzykawek, kłamstw, rozwodów, krzywdzących słów.
 Wyobrażam sobie, że w niebie będziemy ubrani w delikatną, zwiewną sukienkę utkaną z dobrych uczynków. Łzy, które teraz same lecą nam po twarzy z bezsilności, z żalu, z bólu tam w górze Bóg zamieni w niebiański nektar, słodszy od najsłodszego ziemskiego napoju. Każde cierpienie Jezus zamieni w złoto. Kobiety, które straciły swoje dzieci przytulą je mocno do swej matczynej piersi, a ich tęsknota, ból, cierpienie, osamotnienie ukwiecą niebo pięknymi, herbacianymi różami, bratkami, krwistoczerwonymi makami i złotymi słonecznikami. Ich strach o zdrowie ukochanych pociech w raju będzie malutkimi motylkami figlarnie siadającymi małym aniołkom na noskach. Tam mamy nie będą pamiętały o tym, co było. Wszystkie głodne dzieci, które umierają w męczarniach z powodu braku pożywienia, zasiadają w Domu Pana do stołu razem z Chrystusem na honorowym miejscu, a małe aniołki serwują im na śniadanie ptasie mleczko, ciepłe kakao i pachnące bułeczki. Osoby odrzucone otoczone są wianuszkiem aniołków, by choć na chwile nie zapomniały, jak ważne są dla Boga i innych. Każdego dnia uczestniczą w przyjęciach swych rajskich przyjaciół, są obsypywane komplementami i zapewniane o własnej wyjątkowości. Osoby brzydkie, niepełnosprawne hasają swobodnie po niebiańskich ogrodach grając w piłkę, siatkówkę, koszykówkę. Bezpłodne pary otoczone są wianuszkiem niemowlaków, ociemniali cieszą oczy przecudnym krajobrazem który stworzył sam Pan Bóg. Bezdomni mieszkają w pałacach, ci, dla których tu na ziemi zabrakło odzienia, tam chodzą w jedwabnych szatach ogrzewani ciepłem lipcowego słońca. Sierotki opuszczone przez rodziców znajdują schronienie  w czułych, troskliwych ramionach Maryi a nieatrakcyjne kobiety, wyśmiane, wzgardzone, poniżane przez płeć przeciwną są najpiękniejszymi Perełkami Chrystusa i jego nieskończenie dobrego Ojca. Pan Jezus zasiada w ławce z wyszydzonym uczniem, goi rany bitych kobiet i dzieci, tuli do siebie tych, o których zapomnieli najbliżsi. Kobiety maltretowane całowane są po stopach przez małe aniołki, zdradzane żony noszone są na rękach, obsypywane płatkami róż, karmione ptasim mleczkiem, mleczną czekoladą.
Mogłabym wymieniać tak w nieskończoność, bo na świecie tak wiele jest bólu. Wiem, że każdy cierpiący człowiek zasługuje na swoje niebo do którego drogę mogą mu ułatwić tych 15, krótkich modlitw zamkniętych w małej książeczce.
Tajemnice Szczęścia to światełko w tunelu dla mnie, w chwilach, gdy brakuje mi sił. Życzę Wam, Drodzy Czytelnicy, by również dla Was była podobnym pocieszeniem i światełkiem w tunelu, gdy wokół Was nie ma nic, oprócz bólu.
Bardziej szczera, jak w tym artykule, już nie mogę być. Nie wiem, jakich innych słów mogłabym użyć, żeby przekonać Was, byście odmawiali Tajemnice Szczęścia. Wybór należy do Was. Pan Jezus, z krzyżem przypiętym na ramiona, stawiający swe kroki na Golgotę, czeka na swoje dzieci, by pomogły mu w jego cierpieniu. Wzywa wszystkich do wsparcia. W zamiar oferuje tak wiele łask. Człowiek kroczący z Chrystusem na Golgotę przez 12 miesięcy, nie odejdzie z pustymi rękami. A więc, jak już wspomniałam wcześniej– wybór należy do Was, Drodzy Czytelnicy.
TEN ARTYKUŁ DEDYKUJĘ WSZYSTKICH CHORYM MALUSZKOM. KAŻDY, KTO PRZECZYTA ÓW TEKST, DOŁĄCZY SIĘ DO MODLITWY ZA MAŁE, CIERPIĄCE ANIOŁKI.
JEZU, W TOBIE POKŁADAM JEDYNĄ NADZIEJĘ.

Z życzeniami wielu łask od Pana Boga – Duszyczka Perełka

kZatrzymaj się na chwilę i spojrzyj na krzyż Chrystusa...

- Cierpienie daje nam możliwość upodabniania się do Jezusa i stawania się jedno z krzyżem. Jest to najwspanialszy sposób przybliżania się do Boga. Matka Teresa z Kalkuty

- Patrząc na Jezusa wiszącego na krzyżu możemy zauważyć, że Jego głowa pochyla się, aby nas ucałować; Jego ręce wyciągają się, aby nas objąć; Jego serce otwiera się, aby stać się naszą ucieczką... Matka Teresa z Kalkuty

- Niech Męka Pana zawsze będzie w twoim sercu. Św. Paweł od Krzyża

- Gdy będzie wam trudno, gdy będziecie w życiu przeżywać jakieś niepowodzenie, czy zawód, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi, który was miłuje, który jest wiernym towarzyszem i który pomaga przetrwać każdą trudność.
 Jan Paweł II

- Jeżeli zdarzyło ci się nieszczęście i upadłeś, nie rozpaczaj lecz z ufnością i pokorą uciekaj się do Miłosierdzia Bożego, które nie chce śmierci grzesznika, ale cierpliwie go znosi, pilnie szuka i przyjmuje z miłością. Jeśli zaś Miłosierdzie Pańskie wyrwie Cię z grzechów, nade wszystko strzeż się powrotu do nich dla ratowania duszy własnej.
św. Józef Sebastian Pelczar

k

Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017