Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2018-08-14 18:07:35 Aktualizacja dnia: 2018-07-22 09:27:03
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
[an error occurred while processing this directive]
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!

p

autor: Duszyczka Gosia L.


*****

Między Miłosierdziem a pobłażliwością

W Kościele katolickim obchodzimy Rok Miłosierdzia Bożego. Jego przesłanie każe nam być miłosiernymi do wobec naszych bliźnich – także wobec tych, którzy życzą nam źle lub źle wobec nas postępują. W Piśmie Świętym czytamy o miłosiernym Samarytaninie, Szymonie Cyrenejczyku, Weronice i Dobrym Łotrze. Te postaci są dla nas wzorem pochylenia się nad bliźnim, ale także wzorem miłosierdzia wobec samego Boga. Byli oni otwarci na cierpienie. Czy jesteśmy w tym samy stopniu otwarci i próbujemy ulżyć?

Codziennie słyszymy w telewizji o uchodźcach z Syrii, przy czym coraz częściej o tym, że musimy być „odgórnie” miłosierni dla nich – przyjmować ich w Polsce tylko dlatego, że są uchodźcami, dać mieszkanie i wyżywienie. Sprawą oczywistą jest pomoc ludziom prześladowanym, poniewieranym, bitym, ubiegającym się o azyl polityczny. Mniej oczywiste jest to w obliczu awantur, wywoływanych przez samych uchodźców (słynne już ekscesy w Sylwestra na terenie Niemiec) czy w obliczu tego, że po przyjeździe do bezpiecznego dla nich kraju w pierwszej kolejności chcą oni doładować telefon, a nie pytają, gdzie jest jadalnia czy punkt medyczny. Dotyczy to także rodzin z małymi dziećmi.

Drugą sprawą, nurtującą Polaków, jest traktowanie Ukraińców, przyjeżdżających do Polski. Nie można ich nazwać uchodźcami – chociaż na Ukrainie trwa wojna. W ciągu ostatniego roku status uchodźcy otrzymało w Polsce kilku Ukraińców. Inną sprawą jest sprowadzenie tu Polaków z Donbasu, czemu nawet na Ukrainie się nikt nie dziwi, widząc, że Polska ratuje swoich rodaków przed agresją rosyjską. To miłosierdzie, ale i pragmatyzm. Nie ma co kryć, Polska się wyludnia, coraz więcej Polaków wyjeżdża na Zachód, są takie grupy zawodowe, w których brakuje rąk do pracy. Ukraińcy pracują np. na budowach, a Ukrainki – jako opiekunki osób starszych, kelnerki czy pomoc domowa. Wszyscy starają się jak najdłużej utrzymać w swojej pracy (także tej na czarno) i jak najwięcej odłożyć, żeby przesłać rodzinie – za jedną złotówkę na Ukrainie można otrzymać ponad 6 hrywien. Średnia pensja waha się w granicach od 4000 do 8000 hrywien – wynika z tego, że jej równowartość nie przekracza 2 tys. złotych (to pod rozwagę tym, którzy ciągle biadolą, że w Polsce jest źle). Ci, którzy dają Ukraińcom pracę, rzeczywiście są miłosierni, ale i pragmatyczni – Ukraińcy bardzo chcą pracować i często godzą się na stawki, na które Polacy kręcą nosem. Nie znam żadnego przypadku Ukraińca, proszącego w Polsce o zasiłek (Ukraina nie jest krajem UE). Gdyby Ukraińcy otrzymali na drugie i kolejne dziecko 500 złotych (3000 hrywien), skakaliby z radości:) – to dla tych, którzy się skażą, że to za mało.

Ufamy w Miłosierdzie Boże, staramy się być miłosierni wobec bliźnich, nie znaczy to jednak, że musimy być pobłażliwi. Chrystus nie potępił grzesznicy – jednak nie zachował się wobec niej pobłażliwie, gdyż kazał odejść i nie grzeszyć. Nie jesteśmy pobłażliwi, gdy upominamy uchodźcę, bijącego kobietę na ulicy, Ukraińca, okazującego demonstracyjne poparcie dla kultu OUN-UPA, sąsiada, który się całymi dniami awanturuje, dziecko, które przeklina. Być miłosiernym – to pochylać się nad cierpieniem i współczuć, starać się ulżyć i pomóc. Nie być pobłażliwym – to nie potępiać, ale zwracać uwagę, pomagać w stawaniu się lepszym, we wzrastaniu w świętości.

Gdy prosimy Jezusa o to, by był miłosierny dla nas, pytajmy samych siebie: czy my też jesteśmy miłosierni, czy, prosząc kogoś o wybaczenie, sami jesteśmy gotowi przebaczyć. Ten rok jest wspaniałą okazją do czynienia wszelkich uczynków miłosierdzia. Bierzmy sobie za przykład Pana Jezusa, który prosił Ojca o to, by przebaczył oprawcom. Niekoniecznie jednak wygląda na to, że był wobec nich pobłażliwy – uważał, że „nie wiedzą, co czynią”. Próbując ulżyć chorym, cierpiącym, potrzebującym pomocy, nie bądźmy pobłażliwi wobec złodziei, oszustów, kłamców i krzywoprzysięzców. Upominajmy ich, sterajmy się pokazać, że Bóg ich kocha – wystarczy wkroczyć na drogę oczyszczenia, pojednania z Bogiem i ludźmi.

Niech tegoroczny Wielki Post uczy nas Miłosierdzia, otwarcia na innych, współczucia i empatii. Uczmy się też bycia pomocnikami Chrystusa w budowaniu Królestwa Bożego, opartego na zwalczaniu zła dobrem.

Duszyczka Irenka



*****

p

autor: Duszyczka Gosia L.


*****


p

autor: Duszyczka Gosia L.


*****


Nocą modlił się w Ogrodzie Oliwnym
sam na sam z aniołem
jak z dziewczynką w bieli
Trzej najbliżsi wybrani zasnęli
(ks. Jan Twardowski)


Wspierać Jezusa


Moglibyśmy uważać, że Pan Bóg naszego wsparcia nie potrzebuje, bo jest Wszechmogący i sam sobie poradzi. Nieprawda. Gdyby tak było, nie czułby się samotny ani w Ogrodzie Oliwnym, ani pod Krzyżem. W Ogrójcu uczniowie posnęli, a pod Krzyżem – rozproszyli się – pozostała tylko Matka i św. Jan.

Nadal się wielu ze mną nie zgodzi – śmierć Pana Jezusa była dawno, wiadomo, że zmartwychwstał i po co tu mówić o wspieraniu Boga, gdy ledwie starcza do pierwszego i nie każdy ma jakąkolwiek pracę (nie mówiąc o etacie). Ludzie często nie mają co włożyć do garnka, nie mówiąc o kupowaniu nowych ubrań i mebli. Kryzys. Czy na pewno musi on dotyczyć także naszej wiary?

Nadszedł Wielki Post i nadarzy się wiele okazji, by wspierać Pana Boga. Jak?

Najpierw modlitwą, uczestnicząc w Drodze Krzyżowej i w nabożeństwie Gorzkich Żali, odmawiając Tajemnice Bolesne Różańca czy Litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana. Można też częściej czytać Pismo Święte, prasę religijną, pójść do kościoła na Mszę św. w tzw. „zwykły dzień”. Może niektórzy wreszcie zaczną się interesować życiem Kościoła (przeczytałam niedawno, że nie wszyscy wiedzą, kim był śp. Prymas Senior Józef Glemp – niektórzy uważają, że był aktorem. Nie wykluczam jednak, że te osoby nie wiedzą nawet, jak on wyglądał).

Wspierajmy Pana Boga przez post. Nie chodzi tu tylko o to, żeby nie jeść mięsa w piątek czy także w środę (uważaną za dzień zdrady Pana Jezusa przez Judasza), czy żeby w ogóle jeść mniej. Nie chodzi też o to, żeby się ograniczyć tylko do zrezygnowania z zabaw – spróbujmy zrezygnować z tego, co nam sprawia przyjemność – ze słodyczy, słuchania głośnej muzyki, oglądania godzinami byle czego i byle kiedy w telewizji, z siedzenia przed komputerem i grania w gry. Można podjąć jakieś konkretne postanowienia – że np. jemy słodycze w niewielkich ilościach i tylko w niedzielę (osoby pracujące umysłowo mnie zrozumieją – potrzebujemy kalorii, żeby mózg lepiej funkcjonował), a zaoszczędzone pieniądze odkładamy.

I tutaj sprawa trzecia – jałmużna. Nie chodzi o to, żeby chodzić po ulicach i szukać, czy ktoś nie stoi i nie żebrze (zamiast pieniędzy często jest lepsza drożdżówka i kubek kawy czy herbaty). Chodzi o to, żeby się umieć podzielić. Swoim czasem – ofiarując go innym, zdolnościami – służąc innym, umiejętnościami i talentami – pomagając innym. Pomóżmy starszej sąsiadce w zrobieniu zakupów (jest to też czas wspierania naszych starszych rodziców czy teściów), koledze, który nie radzi sobie z projektem, pomóżmy go wykonać. Udzielmy dobrej rady koleżance, borykającej się z problemem rodzinnym. Dziecku sąsiadki, które opuściło się w nauce, wytłumaczmy to, co umiemy najlepiej (matematykę, fizykę, język polski czy chemię). Nie odmawiajmy pomocy, jak ktoś nas poprosi. Ofiarujmy też modlitwę w intencji tych, którzy są chorzy, którzy cierpią i za tych, którzy się wcale nie modlą, bo nie chcą i zapomnieli…

Jałmużna – to także oddanie 1% swego podatku na cele społeczne i charytatywne. Nasza strona zachęca do tego, by się dzielić z konkretnymi osobami czy instytucjami. Szczególnie dotyczy to osób ciężko chorych i małych dzieci – albo pracują dorywczo albo wcale nie pracują (dziecko nie zarobi na swoje utrzymanie, a potrzebuje leczenia).

Modlitwa, post, jałmużna pomogą nam się zbliżyć do Boga i pomóc realizować Jego dzieło zbawienia. Mówi On przecież: „Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych – Mnieście uczynili”. Pan Jezus odczuje, że nie jest samotny. Towarzyszmy Mu w Ogrójcu, wtedy, gdy będzie biczowany i koronowany cierniem, wtedy, gdy będzie upadał pod Krzyżem i gdy zawiśnie na Krzyżu. To wszystko jest smutne i bolesne, ale „w Jego ranach jest nasze zdrowie”. Jeżeli będziemy z Nim – nic nam nie będzie straszne i po czterdziestu dniach umartwienia, postu, wspierania Jezusa i innych nadejdzie święta, jakże piękna Niedziela Zmartwychwstania.

Duszyczka Irenka


*****


Najukochańszy Jezu!


Piszę ten list, w którym chciałabym wyrazić Ci całą moją miłość do Ciebie!
Wiem, że sobie myślisz: „dopiero teraz pisze do mnie – chodź czekam tyle lat na jej list!”

Mój najukochańszy Jezu! Kiedy Cię pierwszy raz spotkałam to byłeś taki smutny, że Twoje oczy poruszyły moje serce i zrozumiałam, że to ja Cię ranię. A Ty wtedy zapytałeś mnie czy zostanę z Tobą na zawsze? Ale czy ja jestem Ciebie godna Panie? Taka grzesznica, taka słaba, która nic nie umie, nie potrafi!

Kocham Ciebie Panie ale ciągle za mało!
Tęsknię za Tobą, za Twoją twarzą Panie, kiedy tak siedzę w pokoju to myślę kiedy znowu Cię zobaczę i spotkam się z Tobą żywym i prawdziwym  przy łamaniu chleba i w monstrancji podczas adoracji! Wiem, że jesteś cały czas ze mną i przy mnie chociaż ja nie zawsze to czuję.

– To ja, cały czas oddalam się od Ciebie Panie. To ja ciągle Ciebie szukam, biegam i pytam czy nie widział ktoś Ciebie mojego Ukochanego?

 Już byłam na dyskotekach, w knajpie, ale Ciebie tam nie ma! Gdzie jesteś Mój Ukochany, co się stało, że odszedłeś ode mnie?

– Czemu mnie zostawiłeś? Przecież mówiłeś mi, że mnie nigdy nie opuścisz, a teraz Cię nie ma!
- Jestem tu na drodze, jestem w drugim człowieku, który przechodzi obok ciebie, jestem tu w kościele, jestem zawsze z tobą.
- Ale mówiłeś mi że mnie nigdy nie zostawisz samej!
- Nie, to ty zostawiłaś mnie  samego odeszłaś i zapomniałaś o mnie!

Jezu dziękuje za to, że jestem taka jaka jestem.

Dziękuje za Twoje nogi, którymi nie mogę chodzić - to Twoje nogi ukrzyżowane.

Dziękuje za Twoje zranione ręce, które mi dałeś, abym mogła nimi dawać i przytulać chociaż czasami biją.

Dziękuje za moich Rodziców, którzy mnie kochają i przyjęli mnie taką jaka jestem.

Proszę naucz mnie kochać ich taką wielką miłością, tak jak Ty kochałeś swoją Matkę.

Dziękuje za Twoje oczy, którymi mogę widzieć Twoje piękne dzieła stworzone.

Dziękuje za Twoje serce, którym mogę kochać jak ty kochałeś!

Dziękuje Ci za tyle kochających ludzi i przyjaciół, których stawiasz na mojej  drodze życia, żebym mogła widzieć Ciebie mojego Ukochanego i coraz bardziej kochała bliźnich.

Mój Ukochany Panie Jezu pragnę z Tobą zostać na zawsze, proszę Cię jak już będę u kresu mojego życia, to wyjdź mi na spotkanie, bo sama się boje, że wpadnę do wiecznej otchłani.

Wołam do Ciebie i biegnę, tam gdzie Ty jesteś mój Boże i czekasz na mnie
w swoim królestwie. Biegnę ale nie mogę, bo ciągle upadam: nie mam już sił, proszę pomóż mi!

Ty wszystko o mnie wiesz, bo jestem zapisana w Twojej Wieczystej Księdze Życia u Twojego Ojca. Idę za Tobą drogą, którą szedłeś, drogą krzyżową, bo tą dojdę do Ciebie. Proszę daj mi Twojego Ducha Świętego, abym mnie prowadził drogą prawdziwą do Ciebie!

Na zakończenie chciałam Ci jeszcze powiedzieć, żebyś ze mnie zrobił narzędzie, którym możesz się posłużyć!

„JUŻ NIE JA ŻYJE, LECZ ŻYJE WE MNIE CHRYSTUS!!!!!!!!!

Twoja Marta. Duszyczka Marta
List do Pana Jezusa napisany na rek. oazowych 17.02.1997r.



 P
autor: Duszyczka Gosia L.




Upaść, ale umieć się podnieść


  Wiemy dobrze, że Droga Krzyżowa – której stacje są we wszystkich świątyniach katolickich świata – przedstawia nie tylko dźwiganie Krzyża przez Jezusa, ale także Jego upadki pod ciężarem krzyża. Są to stacje: III, VII i IX.

  Oczywiście, śmiało można stwierdzić, że krzyż, dźwigany przez Jezusa i pierwszych chrześcijan, nie był lekki (w rozumieniu tzw. „ciężaru właściwego”). Widzimy to chociażby w trakcie Misteriów Męki Pańskiej, odgrywanych w Wielki Piątek w wielu miastach Polski i świata. Mężczyźni, odgrywający rolę Pana Jezusa naprawdę bardzo się męczą. Widać napięte mięśnie, pot spływa po twarzy, a gdy upadają, krzyż mocno ich przygniata.

  Jezus, wyszydzany i bity, ma spocone ciało i zakrwawioną twarz. Włosy są w nieładzie, przykleiły się do twarzy. Upada aż trzy razy, ale wstaje, bo wie, że musi dojść, musi wypełnić wolę Ojca, wie, że słowa pisma: „Będą patrzeć na tego, którego przebili” (Zach 12, 10), muszą się spełnić.

  Śpiewamy o tym, że „On sam w swoim ciele poniósł nasze grzechy na drzewo”, czyli umarł za nasze grzechy. Upadał i podnosił się, aby ponieść śmierć za nas wszystkich. Od tamtej chwili zmieniały się państwa i ustroje, kraje były (i, o zgrozo, są) targane wojnami i konfliktami. Po 10 kwietnia 2010 r. stało się jasne, że nawet w Polce – katolickim kraju z tradycjami – szacunek do Krzyża nie jest sprawą dla wszystkich oczywistą. Można go wydzierać, pluć na niego, domagać się usunięcia z Sejmu, robić jego podobizny z puszek po piwie „Lech”… O bezczeszczeniu krzyża pisałam kilkanaście miesięcy wcześniej, nie o to mi teraz chodzi.

  Jezus upadał pod Krzyżem, ale za każdym razem się podnosił – bo wiedział, że jego misja zbawienia świata – przez śmierć – musi się spełnić. Wiedział też, że trzeciego dnia powstanie z martwych. I nawet w chwili, gdy, ukochawszy ludzkość, wywyższony na Krzyżu wołał: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” nie było w tym pretensji do Ojca – tylko ból i prośba, by wziął Go w Swoje ramiona i zaprowadził do Życia.

  Tak często upadamy – pod ciężarem spraw bardziej lub mniej ważnych. Może to być choroba własna lub członka rodziny, problemy w pracy lub jej brak, kłopoty finansowe, zdrada małżeńska, niespodziewana śmierć bliskiej osoby… Mogą to też być nasze grzechy: alkoholizmu, narkomanii, nieczystości cielesnej, kradzież, fałszywe zeznania na policji lub w sądzie, uciekanie się do przemocy… Chodzi o to, byśmy nie patrzyli na grzechy, jako na „konieczność”, bez której żyć się nie da, albo jeszcze inaczej: „wszyscy grzeszą, czemu ja muszę być święty?” Chodzi o to, byśmy – wbrew złu, które jest, przede wszystkim, w nas, ale też poza nami – potrafili się otrząsnąć i iść dalej.

  Wiem, że przystąpienie do Sakramentu Pokuty – to sprawa ważna, ale też stresująca. „Co powiedzieć? Czy powiedzieć? To powiedzieć, a tamto – nie? Czy ksiądz mnie nie wyśmieje? Co powie? Czy będzie zły?” – te i podobne myśli krążą w głowie niejednego penitenta. Popatrzmy na Sakrament Pokuty, jak na spotkanie z Jezusem, w którym kapłan jest tylko pośrednikiem. Owszem, bardzo wiele zależy od spowiednika, który powinien słuchać, co mówi penitent, by później udzielić mu pouczenia i wskazówek, że tak powiem, „na temat”. Wiele osób się nie spowiada ze strachu – to też należy rozumieć. Wielu wciąż nie wierzy w bezwzględną tajemnicę spowiedzi – trzeba więc nagłaśniać, że kapłan po wysłuchaniu spowiedzi zachowuje się tak, jakby jej nie było. O tym, co usłyszał na spowiedzi, nie mówi nikomu, nawet w sądzie. Jeżeli wie, kto zabił i zabójcę zna, może jedynie nakłonić go do złożenia zeznań, natomiast sam nigdy nie zdradza tajemnicy. To samo dotyczy sprawy kradzieży, zdrady, oszustwa… Sakrament Pokuty oczyszcza i uwalnia, pomaga się podnieść po upadku.

  Inna sprawa – to upadki na duchu – czyli brak wiary, zaufania, nadziei, miłości. Wielu ludzi zapewne myśli, że istniejący kryzys nigdy się nie skończy, że nigdy nie znajdą pracy, nigdy nie opuszczą szpitalnego łóżka, nigdy nie wyjdą za mąż czy się nie ożenią, nigdy nie będą mieć piątki z pracy magisterskiej… Takich ludzi należy wspierać, pomagać, dawać nadzieję… Działać należy w myśl przysłowia: „W Bogu nadzieję pokładaj, ale sam się przykładaj”. Trzeba wierzyć, że Pan Bóg nie jest po to, by robić cokolwiek ZAMIAST nas, tylko po to, by nas wspierać. Wiadomo nie od dziś, że Bóg przemawia przez innych. Trzeba więc pomóc przyjacielowi w poszukiwaniu pracy według chęci i umiejętności. Dać nadzieję, że ten, który leży w łóżku po amputacji nogi i patrzy w sufit, będzie żył – i nawet na wózku inwalidzkim jest niepowtarzalny, ważny dla Boga i ludzi. Tym, którzy szukają „drugiej połowy”, trzeba pomóc w ułożeniu anonsu na stronie katolickiej dla samotnych, a tym, którzy „walczą” z pracą magisterską – pomóc, sprawdzając tekst i analizując błędy. Ci którym pomożemy, odzyskają swoją wiarę w ludzi – w konsekwencji, umocni się ich wiara w Boga – w to, że pomaga wstać…

  Dziś tylko sataniści marzą o tym, by chrześcijan wrzucać do lwów. Dla innych – nawet niechrześcijan – Chrystus jest tym, który przez swoje dźwiganie Krzyża, upadki i powstawania, wszedł na Golgotę, umarł za grzechy świata, a trzeciego dnia zmartwychwstał. W naszym życiu często jest tak, że wiele spraw się nie udaje, „idzie jak po grudzie”, nie możemy sobie poradzić. Ważne, by był przy nas ktoś, kto pocieszy, ale też sami powinniśmy być pocieszycielami. Nie wyśmiewać, tylko wspierać – słowem, czynem, modlitwą, jakąś sumą pieniędzy – np. z 1% podatku od osób fizycznych. Nie wyśmiewajmy też nikogo, kto popełnia błąd, nie może sobie poradzić z problemami, grzeszy… Widzieć Boga w drugim człowieku – to sprawa trudna, ale możliwa. Nie chodzi więc o to, by szydzić, jak Żydzi z Jezusa: „Innych wybawił, siebie nie może wybawić”, ale o to, by pomóc w nawróceniu – dobrym słowem, modlitwą, podsunąć dobrą książkę na temat Sakramentu Pokuty, poradzić dobrego spowiednika…

  Wszystkim Czytelnikom życzę nadziei i wiary w to, że warto zaczynać od nowa, a „kochać – to znaczy powstawać”.

Duszyczka Irenka


P
autor: Duszyczka Gosia L.


ZA PRZYKŁADEM ŚW. WERONIKI OCIERAM TWARZ POTRZEBUJĄCYM

  Widzę kobietę w podeszłym wieku, chodzi po parku z trudem o kulach, podnosi z ziemi puszkę, wkłada do reklamówki - co zrobię - udam, że nie widzę, przejdę obojętnie, czy może odmówię sobie czegoś i dam jej niewielką kwotę, dla mnie niewielką, dla niej olbrzymią.

  Widzę sąsiada z bloku, jest zaniedbany, zawsze czuję alkohol, w jego twarzy złość - co zrobię - będę niezadowolona, że znowu muszę z nim jechać windą, pójdę powoli by wcześniej pojechał a może pomodlę się za niego, spróbuję porozmawiać, opowiedzieć mu o Bogu - bo z pewnością Go nie zna skoro tkwi w nałogu. Oczywiście najwygodniej nie widzieć i nie wtrącać się, ale nie zapomnę jego oczu teraz, gdy nie pije i szuka Boga...

  Widzę koleżankę, tyle w niej urazów i złości do całego świata, każdy dzień zaczyna od obmowy innych - co zrobię - przytaknę, puszczę mimo uszu - to droga prosta, niekłopotliwa, a może pójdę pod prąd napiszę do niej list, wytłumaczę, że nie ma w niej miłości....dam jej, przeczyta w domu, będzie na mnie wściekła, jakim prawem ją pouczam, ale..... zmienia się, coś zrozumiała.

  Codziennie dokonuję wyborów, pytanie tylko, czy idę wygodnie przez życie, czy może jednak pod prąd, za to z wielką radością w sercu, że komuś otarłam twarz jak św. Weronika Jezusowi.

Maria

P
autor: Duszyczka Gosia L.


 Pomoc innym, ludziom i Bogu to najważniejsze, bo w pomocy istnieje miłość.
Miłość to służenie bez słów. Kto działa na rzecz ludzi, służy Bogu.
Tego nie da się rozłączyć, tak jak miłości Boga i bliźniego.
Boże, Jezu Chryste, jak to łatwo powiedzieć, ale trudno spełnić na co dzień!
Jednak to Caritas - miłosierdzie jest niezwykle ważne i piękne.


***

Przez potknięcia i upadki uczymy sie pokory. Dobrze, gdy mówimy Boże przebacz, pomóż, ratuj.
Jestem u spowiedzi, ale po pewnym czasie znów upadam. Sakrament pokuty, spowiedzi… 
Jakiż to niezwykły Boży dar dla nas ludzi, dla wszystkich, którzy wciąż upadają. Jezu dzięki Ci za spowiedź.
Nie wiem kim bym był bez spowiedzi. Zapewne bym taplał się w błocie i pyle grzechu.            

***

"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych Mnie samemu uczyniliście (Mt 26,45)
Chrześcijanie autentycznie rozumieją ten tekst i starają się sie ocierać spocone oblicze Jezusa 
tym samym każdemu bolejącemu czlowiekowi. Kazdy z prawdziwych chrześcijan chciałby
być jak Weronika i za dobre uczynki otrzymywać jakąś pamiątkę, wizerunek-fotografie.
Najpiękniejszą i najprawdziwszą Bożą pamiątką jest łaska uświęcająca-łaska zbawienia.

       Jezu daj mi być jak Weronika…


***

Dobrze, że Maryja, Matka czuwa przy Jezusie w tej najtrudniejszej chwili.
Maryja nsza Matka jest zawsze przy nas, a zwłaszcza w chorobie, w cierpieniu, w starości i w godzinie śmierci.
Dopiero wtedy kiedy już nikt nam nie może pomóc, gdy wszyscy nas opuszczą, 
to jest Ona, niewiasta, matka z najlepszym swoim słowem, 
najczulszym spojrzeniem i z otwartym sercem.
Dzięki Ci Maryjo za ciągłą obecność w całym moim życiu.

Duszek Mikołaj

p


„Moja droga z Jezusem”

    Moja droga z Jezusem – trwa od samego początku – czyli od dzieciństwa. Pomimo własnej słabości i niedoskonałości, ran, bólu i cierpień Mu zadanych czuję Jego obecność bardzo blisko. Wiem jak bardzo mnie kocha bo pokazuje mi to każdego dnia. Jest i był ze mną we wszystkich etapach mojego życia – towarzyszy mi – to tylko ja byłam czasami „ślepa” i udawałam, że Go nie widzę, a On stał zawsze obok. O wiele łagodniej mogłam przejść przez wiele trudnych chwil, ponieważ wiedziałam, że mogę nieść je razem z Nim, nie jestem sama - jak lżej, gdy Pan Jezus pomaga. Choć czasem było bardzo trudno, czułam się źle, smutna, niezrozumiana, poniżana – wtedy stawiał przede mną cudownych ludzi – Aniołów – nie zostawił samej sobie – i stawia cały czas. Jestem dzięki Niemu potrzebna i kochana. Życie ma sens tylko wtedy, gdy idziemy przez nie z Chrystusem, razem, krok w krok... Tylko wtedy możemy tak naprawdę być szczęśliwi i to szczęście zaszczepiać w sercach innych napotkanych ludzi, dzielić się nim. Dziękuję Mu za radość, którą wlał w moje serce, spokój, dobrych ludzi, gdy po wielu cierpieniach przyszło ukojenie. Dziękuję także za wszystkie bóle i cierpienia – przez nie mogłam zbliżyć się do Jezusa. Dziękuję za dar przebaczenia i dar modlitwy za innych. Trzeba cieszyć się i radować każdym dniem, każdą chwilą – bo jest ona nam dana – ale też w radości nie zapominać nigdy o bólu i cierpieniu. Pan Jezus jest zawsze obok...

mała duszka

p

WERONIKO!

Weroniko, Weroniko, gdzie ty jesteś?!
Gdzie zniknęłaś mi sprzed oczu w tym szarym, ciężkim dniu?
Widziałam niedawno twą drobną postać
Przemykającą śmiało wśród rozwrzeszczanego tłumu gapiów.
Potem znowu dostrzegłam twoją rękę
Ocierającą chustą Twarz jakiegoś Skazańca,
Który z drewnianą belką na rozkrzyżowanych Ramionach,
Szedł ku wzgórzu śmierci popychany brutalnie przez żołdaków.
Powiedz, czy nie bałaś się wejść, taka prosta i bezbronna,
Pomiędzy ich brutalność, a Jego bezradność?
Po co narażałaś się na śmiechy i drwiny gawiedzi
Wiedząc, że Jemu niewiele już pomożesz,
A sobie możesz tylko zaszkodzić?
Czy był to nagły odruch twojego współczującego serca,
Czy może świadoma decyzja, że pójdziesz tam, mimo wszystko?
A ja, patrząc dziś na Dar, jaki wtedy otrzymałaś
 - Odbicie Świętego Oblicza na twojej chuście –
Chciałabym razem z tobą iść i ocierać ludzkie zranione twarze…

Elżbieta Boduch


Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Informacje o ochronie, przetwarzaniu danych osobowych, zapytania i zgloszenia
Ochrona danych osobowych na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2018