Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-05-29 09:37:58 Aktualizacja dnia: 2017-04-15 13:47:14
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!

Rozważania Duszyczki Irenki - 2013.03.08.

W dziele kształtowania nowej kultury sprzyjającej życiu kobiety mają do odegrania rolę wyjątkową, a może i decydującą, w sferze myśli i działania: mają stawać się promotorkami »nowego feminizmu«, który nie ulega pokusie naśladowania modeli »maskulinizmu«, ale umie rozpoznać i wyrazić autentyczny geniusz kobiecy we wszystkich przejawach życia społecznego, działając na rzecz przezwyciężania wszelkich form dyskryminacji, przemocy i wyzysku".

Bł. Jan Paweł II

Być kobietą czyli o feminizmie pozytywnie

Czytelnicy strony mogą się ze mną zgadzać lub nie, ale uważam, że istnieje feminizm negatywny i pozytywny. Feminizm negatywny polega na przejmowaniu przez kobiety męskich zachowań, stylu życia, a także – co bardzo niepokojące – uleganiu stereotypom, że najlepiej kobiecie jest w wolnym związku czy inaczej - lansowanym przez władze „związku partnerskim”. Pozy tym feminizm negatywny (to moje zdanie, jako polonistki – ale chyba nie tylko) – wypacza piękno języka polskiego przez „dorabianie” form żeńskich do nazw zawodów. Nikogo nie dziwi „lekarka”, „kierowniczka” i „policjantka”, nieco gorzej brzmi „socjolożka”, „politolożka” i „psycholożka”, ale już zupełnym dziwolągiem jest forma „ministra” – żeby nie było wątpliwości, chodzi o nazwę członka rządu płci żeńskiej, a nie o wyraz „minister” w dopełniaczu i bierniku. Tylko czekać, aż pojawią się „strażaczki”, „inyżynierki” i „automatyczki”. Dziwne? Dla osoby, dbającej o język tak, ale dla feministek negatywnych – już nie.

Na czym polega feminizm pozytywny? Przede wszystkim na tym, by wyglądać jak kobieta. Oponenci zaprotestują, że to nie wszystko. Owszem. Nie wystarczy mieć długich włosów i tak samo długich, umalowanych paznokci. Są kobiety, świetnie wyglądające w krótkich fryzurach i mające paznokcie obcięte, pokryte bezbarwnym lakierem lub w kolorze do zaakceptowania (nie rozumiem pań, które malują paznokcie na czarno albo niebiesko). Pozytywna feministka dba o wygląd, nie przypominając przy tym wampira albo małpy, ubiera się stosownie do wieku, zawodu i sytuacji, oddając przewagę sukienkom, spódnicom i garsonkom, a nie chodząc od rana do wieczora w dżinsach.

Pozytywna feministka zachowuje się jak kobieta – nie rywalizuje z mężczyznami w używaniu wulgaryzmów, ilości wypitego trunku, nie pali i nie używa „dopalaczy” i narkotyków. Nie chodzi o to, żeby się zachowywała jak modliszka – trzeba pamiętać, że alkohol jest dla ludzi, a nie ludzie dla alkoholu. Są kobiety, które gustują w dobrych winach, wypijając lampkę do niedzielnego czy świątecznego obiadu, czasem zdarza się kieliszek „czystej” – ale nikt przy tym nie nazwie ich alkoholiczkami. Jeżeli jakaś kobieta wypija „za jednym zasiadem” pół litra czy wypala ponad paczkę papierosów dziennie – z pewnością trzeba to uznać za nałóg i feminizm negatywny – bo prawdziwa kobieta nie pije i nie pali tyle. Wcale nie znaczy, że na potępienie i ośmieszanie zasługują kobiety, w ogóle nie mające nałogów i abstynentki – niestety, często są ośmieszane na przyjęciach – po co przyszły, jeśli nie piją?

Pozytywna feministka pracuje, ale nie robi z pracy bożka, nie uważa, że musi koniecznie być „szefową” i „naczelniczką”. Jeżeli jest samotna – dba o rozwój zawodowy, ale tak, żeby nie odbijało się to np. na „świętowaniu niedzieli” – niejedna feministka negatywna ma w niedzielę czas na pracę, ale nie ma go na to, żeby pójść do kościoła. Pozytywna feministka, mająca męża (nie zawsze dzieci) dba o dom, o męża, o to, by z nim codziennie porozmawiać, o to, by miał nie tylko wyprasowane koszule i podany obiad, ale żeby się mu podobać, żeby się cieszył, że wraca do domu… Jeżeli kobieta, która jest pozytywną feministką, ma dzieci – wówczas stara się pracować tak, żeby nie czuły się pokrzywdzone, bo mama „znika w pracy”. Wiele tu zależy od pracodawcy. Właściciele firm i zakładów – co tu kryć – często dyskryminują pracownice z małymi dziećmi – bo taka matka nie musi się zgadzać na zostawanie non stop po godzinach, musi mieć czas na opiekę nad dzieckiem, szczególnie wtedy, gdy jest chore. To system, który każe zapisywać do żłobka dziecko, będące jeszcze w łonie mamy, wymaga uzdrowienia, a nie relacje pracujących matek – pozytywnych feministek – z ich dziećmi. Jeżeli matka wie, co jest w rodzinie najważniejsze, potrafi się spełniać i jako matka i żona, i jako dobry pracownik.

Oczywiście, nie zawsze praca dla matki z dziećmi jest. Wtedy zostaje ona w domu – szczególnie wówczas, gdy ma więcej niż troje dzieci. W tej sytuacji pogodzenie pracy zawodowej z prowadzeniem domu graniczy z cudem. Niestety, matki z rodzin wielodzietnych i poświęcające się wychowaniu pociech nie mają prawa do emerytury – uważam, że trzeba to naprawić. Czy opieka nad dziećmi i ich wychowanie – to nie praca? Czy matka, która się opiekuje dziećmi od rana do nocy (i w nocy też) nie zasługuje na wsparcie państwa, gdy już dzieci dorosną? Wiadomo, że gdy jej pociechy dorosną, na zatrudnienie nie będzie miała szans…

I jeszcze jedno. Pozytywnym feministkom trudno zrozumieć, dlaczego tyle lamentu i prac nad wprowadzeniem „związków partnerskich” oraz in vitro, a nie ma ułatwień dla osób, chcących adoptować dziecko czy stworzyć rodzinę zastępczą. Kiedy dziecko ginie w tragicznych okolicznościach - „nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał”, ale media o tym wiedzą tego samego dnia. Nikt jednak nie nagłaśnia sytuacji matek z kilkorgiem dzieci, tych mających obywatelstwo inne niż polskie, tych, które szukają pracy w zawodzie i nie mogą jej znaleźć. Gdyby sytuacja matek z dziećmi się unormowała, ich mężowie nie musieliby się zapracowywać, znikać w pracy na całe dnie lub, co gorsza, wyjeżdżać do pracy za granicę. Żona potrzebuje męża, a dziecko – ojca – i tego nie zastąpi kontakt telefoniczny czy przez Internet… Panie chciałyby przytulać na dobranoc męża, a nie jego zdjęcie…

Tyle hałasu o „związkach partnerskich”, ale nie ma mowy o tym, że wypaczają one kobiecość, rodzinę, wzmacniają feminizm negatywny – bo gdy się „partner” przestanie podobać, można go wymienić na „nowy model”. W tradycyjnej rodzinie owa „wymiana” nie jest już taka łatwa – bo małżonkowie, ceniący wartości są związani sakramentem i dbają o to, by to nie była tylko formalność. Owszem, można chcieć „nowego modelu” – wiele kobiet go ma, co wcale nie znaczy, że „nowy” będzie na pewno „lepszy”.

Sprawa ułatwienia życia w związkach homoseksualnych jest tak naprawdę furtką do grzechu i życia „jak mi się podoba”, a nie jak mówi Bóg. Owszem, są osoby,, które wiedzą o swych skłonnościach, co wcale nie znaczy, że koniecznie muszą tworzyć związki z osobami tej samej płci.

Jeszcze co innego, to modna ostatnio zmiana płci – polski Sejm ma nawet posłankę, która wcześniej była mężczyzną. Na pewno jest feministką – ale czy pozytywną? Z pewnością – nie. Jej kobiecość nabyta nie przewiduje przedłużenia rodu ludzkiego, miłości małżeńskiej, posiadania dzieci. Była „kobietą w męskim ciele” i na pewno duchowo tak pozostanie…

Wiele problemów tu poruszam, ale najważniejszy to taki – jak kobiety postrzegają siebie? Czy dążą do tego, by się rozwijać, czy walczą z tym, co przeszkadza ich kobiecości? Czy są feministkami pozytywnymi, czy negatywnymi? Czy naśladują Maryję – najwspanialszą z niewiast, Matkę Zbawiciela?

Czy panowie doceniają pozytywne feministki? Myślę, że większość – tak. I nie tylko wprasowane koszule czy dobry obiad (to nie jest bez znaczenia), ale też pogodę ducha, łagodność, ciepło, inteligencję, optymizm, mądrość, serdeczność, oddanie, przyjaźń, miłość…

Na pewno warto być feministką pozytywną – coś o tym wiem… :-)

Duszyczka Irenka


Wróć do strony głównej

Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017