Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-05-29 09:43:13 Aktualizacja dnia: 2017-04-15 13:47:14
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!

Tłumaczenie Duszyczki Irenki - styczeń 2016 :-)




Do przyjaciół Moskali

Witalij Portnikow, 15.01.2016

http://mirror577.graniru.info/opinion/portnikov/m.247707.html

Od Redakcji portalu: Portal Грани.Ру został zablokowany przez Rosyjski Urząd do spraw Kontroli mediów.

Od 13 marca 2014 roku nasz portal został wpisany na listę zabronionych zasobów Internetu Przyczyną było „nawoływanie do działalności niezgodnej z prawem oraz do udziału w zgromadzeniach, odbywających się z naruszeniem ustalonego porządku”. Na mocy decyzji Rosyjskiego Urzędu do spraw Kontroli Mediów dostawcy Internetu, działający w całej Rosji, blokują dostęp do portalu Grani. Ru.

Oprócz nas, zablokowano dwa inne portale antyputinowskie: – EJ.ru i Каспаров.Ру. Jako pierwsi, padliśmy ofiarami  „ustawy Ługowoja”, która weszła w życie z dniem 1 stycznia 2014 roku. 

 

Chcę napisać o tym, co mnie zdumiewa. Nie wiadomo, kto zorganizował kampanię w sprawie „odrodzenia” iluzorycznego „braterstwa” dwu sąsiednich narodów, podzielonych – jak to zwykle bywa – przez złych polityków. Kampania owa w sposób zadziwiający zbiegła się z emocjonalnymi narzekaniami rosyjskich dziennikarzy i działaczy społecznych, wspierających Ukrainę w jej konflikcie z Rosją. Są zaskoczeni, że odbiorcy ukraińscy ich nie rozumieją.

Moja droga koleżanka, Ola Romanowa, jest zdumiona reakcją użytkowników Internetu. Pisze o swej szczerej sympatii do Ukraińców, do tej pory uważanych przez nią za jeden z Rosjanami naród – właśnie dlatego Ola jest oburzona tym, że trwa wojna bratobójcza. Popularny bloger, Rustem Agadamow pisze: tak, to jest jeden naród, sowiecki. Wspaniały dziennikarz Arkadij Babczenko się dziwi, że jego ukraińscy czytelnicy chcą, aby Rosjanie –nawet najwspanialsi, nawet o poglądach absolutnie demokratycznych – byli na Ukrainie turystami, a nie jej mieszkańcami. Bezkompromisowy bloger Sasza Sotnik „żegna się z Ukrainą” i obiecuje, że nie będzie więcej dokuczał jej mieszkańcom, „dopóki nie opadnie wzburzona piana”.

Moi drodzy, mógłbym wygłosić długi wykład, poświęcony historii. Mógłbym powiedzieć, że zostaliście w szkole oszukani i że trzy wieki okupacji nie czynią okupantów i okupowanych jednym narodem. Nawet stulecia, o których możemy mówić, że panowało wówczas względne równouprawnienie, też jednego narodu nie czynią. Czyż nie jest prawdą, że nie możemy twierdzić, iż jednym narodem są Anglicy i Szkoci? Kastylijczycy i Katalończycy – to też nie jest jeden naród. Nawet Rosjanie i Tatarzy (proszę wybaczyć moją niepoprawność polityczną) – to nie jest jeden naród, chociaż na razie mieszkacie razem w tym samym państwie. Kłótnie z sąsiadami, dotyczące historii – to sprawa niemal beznadziejna i nie ma w niej zwycięzcy. Świadczy o tym nie tylko nasze doświadczenie, ale też doświadczenie Europy.

Wobec powyższego, lepiej napiszę o tym, dzięki czemu mogłem się pojednać z Niemcami [w tym kontekście chodzi o narodowość – przyp. tłum.]. Pojednanie nie było łatwe, zważywszy na to, że w mojej rodzinie było wiele ofiar wojny i Holokaustu. Poza tym, już w wieku dojrzałym zrozumiałem, że niemieccy Żydzi wcale nie czuli się wśród Niemców obco. Ba, wielu, prawie wszyscy mówili o sobie, że są Niemcami wyznania mojżeszowego. Mogę Państwa zapewnić, że Żydzi niemieccy nie byli przygotowani na eksterminację. W każdym razie, zaskoczenie nią było większe, niż to, jakie przeżyli Ukraińcy po agresji Rosji.

Pojednałem się z Niemcami nie dzięki temu, że po wojnie cały naród niemiecki żałował i pokutował – nie wierzę w pokutę zbiorową, a tym bardziej, gdy dotyczy to zwyciężonych. Chodzi mi o jedną jedyną osobę – Willy’ego Brandta. Kanclerz Niemiec, będąc w Warszawie, ukląkł przed Pomnikiem Bohaterów Getta. To zdjęcie obiegło cały świat, zna je każdy, interesujący się historią. Jednak zawsze, gdy bywam w Berlinie, idę do Muzeum Willy’ego Brandta na Unter den Linden i patrzę na to zdjęcie. I dalej przebywam w Niemczech.

Nie wiem, jak to wyjaśnić lepiej. Wydaje mi się jednak, że sprawa jest prosta. Brandt nie miał nic wspólnego ze zbrodniami hitleryzmu. Absolutnie nic. Opuścił Niemcy niemal od razu po tym, jak Hitler doszedł do władzy. Walczył z nazizmem przez wszystkie lata istnienia tego reżimu. Został obywatelem Norwegii i powrócił do Niemiec w norweskim mundurze wojskowym. Mógł ze spokojem i nawet obojętnością patrzeć na pomnik ludzi, z których zamordowaniem nie miał nic wspólnego. Więcej – czynił wszystko, żeby nie dopuścić do takich morderstw.

Brandt odczuwał odpowiedzialność. Im bardziej jesteśmy niewinni, tym większą ponosimy odpowiedzialność za ofiary reżimu, ustanowionego w naszym kraju. Nie jest ważne, czy chodzi o jeden naród, czy o dwa. Nie jest ważne, co Ukraińcy Wam mówią i o czym piszą – nie można nawet sobie wyobrazić, co w 1970 r. mogli napisać Żydzi do federalnego kanclerza Niemiec. Najważniejsze jest to, abyście mieli (chociaż w myślach) pragnienie uklęknięcia przed grobem każdego ukraińskiego chłopaka, każdej ukraińskiej dziewczyny, którzy ponieśli śmierć z powodu Waszego oszalałego państwa. Chodzi tylko o takie pragnienie – i o żadne inne. Nie trzeba nas uczyć życia, zachwycać się naszymi krajobrazami i chwalić naszą żywność. Nie musicie przyjeżdżać do nas na spotkania intelektualistów i opowiadać nam o korupcji. Zrozumcie to, gdyż tylko tego potrzebujemy. Chodzi o to, żebyście żałowali, powiedzieli, że rozumiecie nasz ból – dzięki temu może kiedyś, po upływie dziesięcioleci, się pojednamy. Im bardziej czujecie się niezwiązani z waszym aparatem państwowym i z tą amoralną, zdziczałą większością, która je zamieszkuje, tym większe powinno być owe zrozumienie i gotowość do czynienia pokuty. Pokuty nie z powodu win własnych, ale z powodu przewinień innych.

Być może nie potraficie zrozumieć tego wszystkiego również dlatego, że dla wielu z Was ta wojna jest „wojną cudzą”. Toczy się nie na Waszej, a na naszej ziemi. Żołnierze wojsk desantowych z Pskowa (których grobów, ryzykując życiem, szukał Lew Szlosberg) żyli w świecie, z którym nie zetkniecie się nigdy. Na mojej szkole w Kijowie jest teraz tablica pamiątkowa ku czci jednego z chłopaków, którzy zginęli na lotnisku w Doniecku. Chłopak ten był przyjacielem moich kolegów i znajomych, przez co czuję z nim więź. To mój świat i moja wojna.

...Pamiętam, jak w dniach walki o lotnisko w Doniecku stałem na bulwarze Łesi Ukrainki niedaleko własnego domu – tak się złożyło, że mieszkam niedaleko szpitala wojskowego. Był zwykły dzień, ludzie szli, każdy w swoją stronę, nikt nic nie zauważał. Nagle zobaczyliśmy sznur karetek pogotowia. Minęła minuta, dwie, pięć, dziesięć, piętnaście – a one jechały i jechały, i końca tego sznura nie było widać. Ludzie, którzy szli bulwarem, stanęli i patrzyli na te karetki. Po prostu stali i patrzyli. Bez słów i łez.

Czego jeszcze chcecie się dowiedzieć o nas? Co za różnica, kim my i Wy byliśmy – chociażby w Waszych fantazjach – jeżeli wiecie już, co się z nami i Wami stało? Zrozumcie, że moje osobiste podejście do każdego z Was nie zmieni się tylko dlatego, że będę wiedział, co myślicie o przeszłości i nawet o teraźniejszości naszych dwu państw. Jeżeli wspieracie Ukrainę w trudnych dla niej chwilach – to tylko powód do dumy z Was, nieważne, co myślicie i czy myślicie o jednym, czy dwu narodach. Jednak, proszę Was o to, żebyście wydorośleli. Nadeszła pora, żebyście zaczęli ponosić odpowiedzialność za Wasze państwo. Za jego zbrodnie i błędy. Poziom Waszej odpowiedzialności jest stokrotnie wyższy, niż poziom odpowiedzialności zbrodniarzy i głupców.

Od tego, czy zrozumiecie to wszystko, zależy nie nasza, a Wasza przyszłość.

Tłumaczyła Duszyczka Irenka




Duszyczka Irenka



Wróć do strony głównej

Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017