Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-07-24 20:43:41 Aktualizacja dnia: 2017-07-10 14:49:04
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!


 
Rozważania Duszyczki Irenki
   


WASZE DZIECI NIE SĄ WASZĄ WŁASNOŚCIĄ
(o feministkach i „czarnych marszach”)

To słowa poety Khalila Gibrana. Pisze on o „dzieciach”, a nie o „wpadkach”, „zawartości macicy”, czymś, co można „wyskrobać”. Gdy Khalil Gibran pisał te słowa, z pewnością nawet nie myślał o tym, co się będzie działo w Polsce w roku 2016.

Feministki, które wychodzą w Polsce na ulice, uczestnicząc w tzw. „czarnych marszach”, krzyczą o prawach kobiet do „usuwania ciąży”, gdy faktycznie chodzi o zabijanie dziecka. Krzyczą – „Moja macica – to moja sprawa”. Owszem, macica jest narządem kobiecym, ale w poczęciu dziecka uczestniczą dwoje – kobieta i mężczyzna. Feministki i uczestniczki „czarnych marszów” (są tam m.in. celebrytki i kobiety, zajmujące się polityką) wyrzucają mężczyznę poza nawias, pozbawiając ojca dziecka do decydowania o jego losie. Jak dotąd, słabo słychać głosy mężczyzn w rodzaju: „Kobiety, nie pozbawiajcie nas prawa do ojcostwa!” Owszem, zdarza się, że zabijanie poczętego dziecka odbywa się za zgodą matki i ojca, ale ojciec nie może być „wyrzucany” przez kobiety-matki, jak niepotrzebny przedmiot, który „zrobił swoje i może odejść”. Zdumiewająca natomiast jest obecność panów na „czarnych marszach”. W imię czego to robią? Co dla nich stanowi prawdziwą kobiecość? Gdy panie wyglądają jak potwory, są wulgarne i wrzeszczą?

„Czarne marsze” przestają być zwykłymi protestami (nie wiadomo, zresztą, przeciwko czemu, bo polski rząd nie przedstawił ani nie poparł w Sejmie projektu o całkowitym zakazie aborcji). Stają się manifestacjami agresji, frustracji oraz próbami zaistnienia na zasadzie: „chcę, żeby o mnie było głośno”. Tak się stało po publicznym przyznaniu się piosenkarki Natalii Przybysz do zabicia trzeciego dziecka, kiedy było w jej łonie. Powodem morderstwa dziecka miało być „za małe mieszkanie”. Słysząc to z ust celebrytki, nie można się powstrzymać od komentarza, że – albo jest cyniczna i głupia, albo nie wie, co mówi. Narzeka, że 60 metrów kwadratowych – to za mało. Bardzo wiele rodzin, wychowując troje i więcej dzieci, gnieździ się w klitkach i 60 metrów – to ich marzenie.

Zabijanie dziecka w imię wygodnictwa – to jedna rzecz. Drugą bardzo ważną sprawą jest zabijanie dzieci z wadami genetycznymi, a także kalekich. Moja koleżanka od ponad 5 lat wychowuje dziecko, niemające obu kości piszczelowych u rąk. Dziecko ma cały „zestaw” innych schorzeń wewnętrznych, ale gdy koleżanka się dowiedziała, że córka, którą nosi pod sercem, ma patologię rączek, przez myśl jej nie przeszło morderstwo. Ufam, że mała, gdy dorośnie, będzie szczęśliwa. Zbrodnią jest zabijanie dzieci z wadami fizycznymi, umysłowymi, a także genetycznymi. Maluchy nie są niczemu winne! Ważne jest natomiast, jaki tryb życia prowadzili rodzice przed poczęciem dziecka, czy matka np. paliła w ciąży papierosy i piła alkohol, czy brała używki.

Rozumiem, że matka, dowiadując się o tym, że dziecko urodzi się chore, przeżywa szok. Rozumiem, że ojciec czasem może nie zdać egzaminu z bycia rodzicem i odejść. Matka powinna jednak wiedzieć, że nie jest sama! Przede wszystkim, nad nią i jej dzieckiem czuwa Bóg, który odtąd ją będzie wspierał na każdym kroku. Protestujące feministki nie zauważają tego – ich manifestacje mają wydźwięk antyklerykalny i nie zamierzają (jak na razie) się pojednać z Bogiem. Rolą państwa jest wyciągnięcie ręki do kobiet, mających dzieci chore i niepełnosprawne – łącznie z tymi matkami, które się dopiero spodziewają porodu. Należy zapewniać matki, że – nawet gdy nie zechcą wychowywać dziecka, które się urodzi chore i/lub kalekie – nie spotkają się z potępieniem. Bywa też zupełnie inaczej – matki kochają te chore dzieci nad życie. Czytałam kiedyś o kobiecie, która urodziła dziecko z zespołem Downa. Tuliła to dziecko i cieszyła się, jak żadna inna kobieta na sali. Obok niej leżała niezadowolona matka całkowicie zdrowego dziecka. Powiedziała, że je zostawi w szpitalu. Lekarze zaproponowali „zamianę” – matka chorego dziecka miałaby adoptować zdrowe, natomiast dziecko niepełnosprawne zostałoby w szpitalu. Matka dzieciaka z zespołem Downa nie wyraziła na to zgody. „To jest moje dziecko i moje szczęście. Gdybym mogła, adoptowałabym to drugie, ale nie dam rady się zająć obojgiem…” – rzekła.

Feministki, traktujące swoje narządy kobiece, jak prywatny folwark, nie zauważają dramatu kobiet, które rodzą dzieci nieuleczalnie chore – kiedy wiadomo, że dziecko może przeżyć kilka godzin lub dni. Feministki nie widzą też swoistego szczęścia w nieszczęściu. Matki i ojcowie tych dzieci starają się być przy nich jak najdłużej, organizują chrzest, nadają imię. Owszem, małe dziecko umiera, ale ma grób, przy którym rodzice mogą się pomodlić (ta czynność, jak się zdaje, jest zupełnie obca uczestniczkom „czarnych marszów”), zapalić znicz, położyć kwiaty i maskotkę. Kobiety, które zamordowały dziecko przez „skrobankę”, nigdy nie będą miały takiej możliwości.

Kilka lat temu Duszki otrzymały prośbę o modlitwę za dziecko, które po porodzie ważyło 600 gram. Modliliśmy się o przeżycie, ale wola Boga była inna – dziecko odeszło do Domu Ojca. Matka, dziękując za modlitwę, pisała, że odbył się chrzest córki, że mogła ją zobaczyć, a po rozmowie z kapłanem znalazła w sobie siły, by nie wpaść w czarną rozpacz.

Duszki otrzymują sporo próśb o modlitwę o pomyślny przebieg ciąży. Piszą do nas także kobiety, które od kilku (czasem od kilkunastu) lat starają się wraz z mężem o dziecko – i nie otrzymują tego daru, jakim jest macierzyństwo, rodzicielstwo. Wiele pań, chcących mieć dzieci, pisze po poronieniach… Ten akapit feministki i miłośniczki zabijania dzieci musiałyby przeczytać kilka razy – macierzyństwo jest odpowiedzialnością, ale też DAREM. Czy naprawdę, żeby go docenić, trzeba czekać na dziecko latami?

Sprawą dyskusyjną jest zezwalanie na zabijanie dziecka, poczętego na skutek gwałtu. Wygląda to tak, że wraz ze sprawcą gwałtu karze się poczęte dziecko; tym razem jednak nie ma co pytać ojca o zgodę. Dziecko jest zagrożone podwójnie, bo nikt nie stanie w jego obronie. Jest skazywane na śmierć, zaś gwałciciel posiedzi kilka lat w więzieniu, gdzie będzie miał spanie i jedzenie – i wyjdzie na wolność. Będzie żył.

Inną sprawą jest zabijanie dziecka w trakcie porodu, kiedy istnieje zagrożenie życia matki. Patronką kobiet, pragnących życia dziecka – mimo zagrożenia życia matki – jest św. Joanna Beretta Molla, która kazała ratować dziecko, a nie ją. Nie moją rzeczą jest żądanie od matek postawy heroicznej, natomiast można żądać od lekarzy, by ratowali oboje, dopóki będzie to możliwe (matka często jest nieprzytomna i nie może wyrazić swego zdania o tym, co się dzieje i co lekarze mają robić). Praktykowane od lat porody rodzinne powinny służyć temu, by matka – w sytuacji dla siebie krytycznej – miała na kim polegać. Są naprawdę wspaniali mężczyźni, umiejący sobie poradzić z wychowaniem dziecka – nawet bez żony. Oczywiście, nie życzę tego nikomu, ale prawda jest taka, że zasada „życie za życie” nie zawsze jest złotym środkiem.

Dzieci są darem Boga. Nie są one ani własnością rodziców, ani tym bardziej państwa. Od rodziców jednak zależy, czy będą szczęśliwe i otrzymają prawdziwe wartości, czy zostaną wychowane na dobrych i uczciwych ludzi. Kiedyś odejdą z domu, tak jak ptaki wylatują z gniazda, by założyć własne rodziny. Matki, manifestujące na „czarnych marszach” uczą swoje (narodzone!) córki i synów tylko jednego: że macierzyństwo i rodzicielstwo – to balast albo zło konieczne, że należy być egoistą, że państwu nic do tego, co się dzieje w rodzinie. Niestety, zasada „wolność, Tomku, w swoim domku” na dłuższą metę się nie sprawdza. Nie od dziś wiadomo, że „nadmierna wolność – to swawola”.

Za dwa miesiące będzie już okres Bożego Narodzenia. Życzę wszystkim kobietom, by – słysząc wiadomość o poczęciu dziecka – umiały odpowiadać, jak Maryja: „Oto ja, służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. By uwierzyły, jak Ona – skoro Życie pochodzi od Boga, nic złego nie może ich spotkać.


Serdecznie pozdrawiam,
Duszyczka Irenka




Wróć do strony głównej
Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017