Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Duszek Strona Duszyczek i Duszków - Internetowa wspólnota pomocy i wsparcia duchowego. Rozmowy, wartości, intencje
DUSZKI.PL
a tak dokładnie to Duszyczki i Duszki (*) - czyli "Duszkowo" :-)
Dzisiaj jest: 2017-07-24 20:45:04 Aktualizacja dnia: 2017-07-10 14:49:04
Duszka
MiloscMilosc Gdy oczekujesz pomocy lub sam(a) chcesz innym pomagać. Albo chciał(a)byś porozmawiać o czymś ważnym lub choćby tylko o wczorajszym podwieczorku :-) Dla wszystkich, w każdym wieku - od 0 do 201 lat ;-)
Strona główna Teksty i inne Intencje Dla Gości Dla Duszków Poczta Duszków Kontakt i Info
Modlitewnik Archiwum Dodaj intencję Galeria i eKartki O Duszkach Forum Księga Gości
Rocznica 12 lat oficjalnego działania Duszków w dniu 01.11.2017 i 11 lat strony Duszki.pl! (*):-) Serdecznie zapraszamy!
UWAGA! Ten serwis, strona i podstrony mogą używać cookies i podobnych technologii (brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to)!

Rozważania Duszyczki Perełki

Materiały nadesłane przez Duszyczkę Perełkę


TAJEMNICE SZCZĘŚCIA – REFLEKSJI CIĄG DALSZY

Ostatnio wpadłam na pomysł opisania TAJEMNIC SZCZĘŚCIA wedle liter alfabetu. To, po raz kolejny, moja osobista refleksja na ich temat. Mam nadzieję, że komuś przybliży ten tekst drogę do Pana Boga, czasem tak trudną, wyboistą, pełną łez i upokorzeń.

A jak antidotum

Dla mnie Tajemnice Szczęścia są jak lekarstwo na zło, ból, cierpienie, na wstyd i na sprawy, które całkowicie mnie przerastają, przytłaczają, których nie mogę zmienić, choć bardzo bym chciała. Zagłębiam się w ich treści i dzięki temu lepiej się czuje, odzyskuje optymizm, który płynie prosto z Chrystusowego serca. Czasem, gdy nachodzą mnie złe myśli czy uczucia, Pan Bóg je zabiera, nie pozwala mi rozpamiętywać bez końca tego, co i tak już nie da się odwrócić i daje mi cierpliwość do pokonywania życiowych przeszkód. On ich nie usuwa, leczy tylko ich negatywne skutki, ale i tak jest to dla mnie nieoceniona pomoc. To wsparcie otrzymuje jak na zawołanie, bo Pan Bóg nie chce patrzeć jak tonę w mętnej wodzie błędów moich przodków, za które nie ponoszę żadnej winy a mimo to cierpię, choć powracają do mnie jak bumerang trudne doświadczenia, choć bywa że myślę zbyt dużo o sprawach, które już dawno powinny być zamknięte, koniec końców zawsze Chrystus mi pomaga. Czasem potrzebuje tego antidotum bardzo dużą i są blizny, których Pan Jezus jeszcze nie zaleczył, a w niektórych rana się jeszcze nie zabliźniła, ale wierzę, że kiedyś one znikną bezpowrotnie. Każda dawka optymizmu, to niestety niechciana wizyta szatana, ale Bóg czuwa i to jest najważniejsze.

B jak ból

Im więcej widzę bólu dookoła, tym chętniej moje myśli biegną do spokojnego, ciepłego Pana Jezusa, do jego mądrości, do jego łagodnych oczu i delikatnych dłoni. Lubię się zasłuchać w ciszy, która mnie utula, która jest jedyną rzeczą, jaką mam. Jest mi trudno, gdy patrzę na osoby w moim wieku, które mają tak wiele, a ja nie mam nic. Zamiast zamknąć się w swoim pokoju, by móc spokojnie pracować, idę na balkon wraz z notatkami, gdyż tam jest moje miejsce. Ale pewnego dnia spojrzałam na książeczkę z Tajemnicami Szczęścia i zobaczyłam, że Pan Jezus jest tak samo bezradny wobec problemów jak ja. Upokorzony, nie władał własnym ciałem przypiętym do krzyża, bo buzi spływały mu stróżki krwi a ruchy krępowały wbite w kończyny gwoździe. Patrzę i wiem, że on mnie rozumie, wie jak to jest, kiedy nie można zrobić nic, ponad to, że trzeba pogodzić się z losem i faktami. Pocieszająca w całym tym bólu i cierpieniu jest pewność, że gdy serce Pana Jezusa przestało bić w jego piersi, natychmiast zlecieli się aniołowie, opatrzyli i zabrali go z miejsca upodlenia. Ból fizyczny minął, a Chrystus zamykając oczy swej ziemskiej powłoki zatrzasnął drzwi intrygom szatana, już na zawsze. Nasz ból również minie, kiedy przestąpimy bramy raju.

C jak cuda

To czas, kiedy niemożliwe staje się możliwe. Gdy zbierają się nad nami czarne chmury, on je odgania delikatnym podmuchem, gdy małe złośliwe myśli zaprzątają naszą głowę, on im daje pieszczotliwego pstryczka w nos a te znikają lub łagodnieją, gdy ktoś nas zrani do żywego natychmiast przysyła anioła, który równoważy bilans zysków i strat, gdy ból tak nam doskwiera, że już nie wiemy jak żyć, on przytula nas niewidzialnie i mówi „tak być musi”, gdy płaczemy on do łez dołącza specjalny balsam, który łagodzi cierpienie i pomaga podnieść się po fali rozpaczy, a jeśli nic się nie da zrobić po prostu jest i stuka do naszego serca byśmy pozwolili mu się pocieszyć.

D jak dostawa energii

To dawka, która pozwala nie upaść z nadmiaru zła, jakie jest wokół nas, szczególnie wokół mnie. Choć w sercu czuje pustkę, moje teksty emanują ciepłem, za którym w skrytości ducha tęsknię, ale nie mam komu go dać, bo na chwilę obecną, moje życie jest tak poplątane, że bliskie mi osoby są daleko ode mnie, choć niby tak blisko. Życie płynie tak, jakby diabeł gasił światło a Pan Jezus je zapalał. I nawet, jak światełko niebiańskie ledwo się tli, wolę je od intryg Księcia Ciemności. Mówię sobie: „Ok., nie masz swojego pokoju, ale tylko do czasu. Pan Jezus mi to wynagrodzi, tak że w jego rajskim domu, będę musiała spacerować z mapą, żeby zwiedzić wszystkie niebiańskie cztery kąty.” Teraz was kochani nie zaproszę na herbatę, ale wpadnijcie do mnie do raju, coś czuje przez skórę, że zmieści się w tamtym moim pokoju naprawdę sporo osób.J

E jak emocje

Miejsce śmierci Pana Jezusa obfituje w emocje. Chrystus idąc z krzyżem przypiętym na plecy stawiał swoje kroki wespół z pełnym bólu wzorkiem swej mamy, współczuciem wiernego ucznia Jana i niewiast. Pośród dobrych uczuć, iskrzyły i szerzyły zło ich przeciwieństwa: nienawiść, szyderstwa, prowokowanie do żenujących sytuacji oraz pycha tak mocna, że aż kująca w oczy i wbijająca cierń prosto w serce. Była tutaj jeszcze jedna reprezentantka emocji – NADZIEJA, która zarezerwowana jest dla nas, katolików, na oglądanie Boga twarzą w twarz po przejściu na drugą, lepszą stronę życia. Mnie osobiście urzeka gigantyczna, szczera, która przyszła w samą porę, skrucha Łotra – towarzysza Pana Jezusa na Golgocie. Ten, za życia niegodziwiec i wielki grzesznik, zasłużył na niebo natychmiast, ponieważ wyraził swoją opinię na temat śmierci Pana Jezusa, a można ją zamknąć w jednym zdaniu: „Jesteś niewinny a ja jestem nikczemnikiem, pomóż mi, by twój ojciec okazał mi litość”. A Chrystus, tak zwyczajnie, bez wielkich słów, zaprosił go do raju. Łotr zrozumiał tajemnicę Golgoty a teraz jest w niebie i zapewne stał się orędownikiem grzeszników szczególnie dużego kalibru.

F jak fakty

Pan Jezus mówi wprost jak wyglądała jego męka. Nie ukrywa wydarzeń, które miały miejsce na Golgocie, stara się na kartach Tajemnic Szczęścia pokazać nam, jaką wagę ma jego cierpienie. I czyni to nie tylko poprzez słowa, ale również poprzez małe cuda, nieraz mające w danej chwili nieocenioną wagę. Chrystus jest tuż obok nas, zmienia nasze życie, nie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale powoli. Znajduje doskonałe drogi wyjścia z problemów codzienności, wnika w głąb naszego serca i jest szczęśliwy z naszej wytrwałości. Prawdą jest, że umarł w katuszach dla nas wszystkich, również dla mnie, a dzięki jego męce, tak wiele łask otrzymujemy. Dlatego ja nie chcę go zostawiać samego już nigdy i z pomocą Pana Boga i Ducha Świętego odmawiać Tajemnice Szczęścia już do końca swojego życia. To momentami bywa trudne, ale już wiem, że z Chrystusem nie ma nic niemożliwego. Ani natłok obowiązków, ani ból nie odwiodą mnie od tej decyzji. Gdyby nie tamto wydarzenie – śmierć na krzyżu, na świecie nie byłoby szczęścia. To miłość płynąca z Golgoty daje nam to, co wywołuje uśmiech na twarzy. Jak więc mogę zostawić Pana Jezusa i pozwolić by słonko całkiem zgasło w moim życiu i nie tylko w moim?

G jak Golgota

Każdy przyjaciel Pana Jezusa zna to słowo aż do przesytu. Codziennie, czy to w zimie podczas burzy śnieżnej, czy latem, ocierając pot z powodu szalejących upałów, idę na Golgotę z Panem Jezusem. Niewiele myśląc, czując zbyt dużo, wyruszam na bardzo trudny spacer. Czytam, jak Pan Jezus jest zmęczony, jak bardzo jest bezradny, jak bardzo jest mu źle, jak martwi się widząc ból swej ukochanej matki i czuję to samo co nasz Mistrz – bezradność. Ale mimo to, budzę się następnego dnia i znów w swe dłonie biorę do ręki maleńką książeczkę i bez wielkiego znużenia odmawiam od nowa Tajemnice Szczęścia.

H jak historia

Pan Jezus opowiada nam w Tajemnicach Szczęścia historię, jak zło nie zwyciężyło dobra, choć pewnie bardzo by chciało. Chrystus mówi o swej męce, o krzyżowym bólu rozrywającym ciało, o momentach zwątpienia i promyczkach miłości w oczach ukochanej mamy i wiernego ucznia Jana. Rzeczona opowieść jest trudna, tak mocno poniżająca, tak bardzo obnażająca ciało Syna Bożego, jego bezradność, jego ból, jego opuszczenie i po prostu cierpienie. Ale tuż za kotarą jego śmierci pojawiła się jasność płynąca z serca Najwyższego. Wykonał swoje zadanie i sprostał wszystkim nadludzkim wymaganiom. Tak więc historia, choć wyciskająca łzy, skłaniająca do refleksji kończy się nie tylko dobrze – kończy się najwspanialej, jak tylko może.

I jak irracjonalność

Przychodzi pomoc nie wiadomo skąd, Jezus kocha nie wiadomo dlaczego, aniołowie są blisko nas, tylko za co? Tak właśnie toczy się życie z Tajemnicami Szczęścia. Nadprzyrodzona siła ciągle pcha do przodu, każe się rozwijać, wynajduje okazje do czynienia dobra, podnosi z upadku, rozwiązuje język, leczy z nieśmiałości, dodaje odwagi, skutecznie pociesza i nigdy nie ustaje. Zobaczyć można ją tylko otwierając swe serce, otwierając je jak dziecko, które ponad wszystko wierzy rodzicom. Dając nam swoją dawkę optymizmu, na wskroś nielogiczną przykładając do tego miarę naszego świata, zachęca do dalszej walki, do pokonywania zła, do nie przychylania się do kaprysów szatana. Różnie wychodzi spełnianie jego woli, ale pewne dobre owoce się rodzą. Dostajemy wsparcie Pana Jezusa w najmniej odpowiednim momencie i takie o jakim nawet nie marzyliśmy. Przychodzi do nas poprzez szept modlitw naszych przyjaciół, znajomych i tych nieznajomych, składa na naszym policzku małego buziaka, którego składnikami są ciepłe słowa osób nam życzliwych. Pan Jezus pomaga odzyskać spokój w chaosie, poukładać życiowy rozgardiasz i nie pozwala się poddać, nawet jeśli przez kilka dni nic nie czujemy, prócz rozpaczy i bezsensu tego co robimy, kim jesteśmy.

J jak jedność

W miejscu śmierci Jezusa nie ma osób lepszych ani gorszych, wszyscy podążający tam poprzez szeptane modlitwy, są sobie równi. Jeśli ja przychodząc do Pana Jezusa czuje się nic nie warta, to co miałby powiedzieć Pan Jezus, któremu zabrano wszystko? Ta równość pomimo wszystko i ponad wszystko, to kwintesencja nieba. Lubię tą jedność, gdy wszyscy jesteśmy różni, ale jednak jako Dzieci Boże – tacy sami.

K jak koleje losu

Na świecie tyleż samo jest ludzkich historii, ile samych ludzi się narodziło od momentu jego powstania. Golgota jest miejscem międzynarodowej, międzypokoleniowej integracji i źródłem rozlicznych łask. Jeśli ktoś przyjdzie tam boso i w łachmanach, to i tak koniec końców – odjedzie mercedesem.

L jak lekkość

Zewsząd, gdzie by nie spojrzeć, czai się zło. Po odmówieniu Tajemnic Szczęścia czuje się lekka, uwolniona od ciężaru niechcianej codzienności, wymuszonych kompromisów i samotności. To szalenie ważne dla mnie wsparcie. Inaczej, nie wytrzymałabym wszystkiego, co na mnie spadło i spada w dalszym ciągu. Można sobie pomyśleć, po co mi te modlitwy skoro i tak los karmi mnie w dwójnasób cierpieniem? Odpowiadam, choć to niegrzeczne, pytaniem na pytanie: „Czy uniknęłabym swojego przeznaczenia, gdybym nie podróżowała z Panem Jezusem na Golgotę?” Oczywiście, że bym nie uniknęła, ale nie mając przy sobie Pana Jezusa konającego na krzyżu, byłoby mi po stokroć ciężej.

Ł jak łzy

Pan Jezus, tak sobie myślę, jest zdania, że nie powinnam ich powstrzymywać, bo każda pojedyncza, słona kropelka wody na mojej buzi to tysiące niebiańskich uśmiechów. No więc, zgodnie z sugestią Najwyższego, nie powstrzymuje na siłę łez, nie bronię się przed nimi. To kolejny, darmowy specyfik, jaki można zażyć w chwilach bólu i rozpaczy i nie trzeba mieć w portfelu nawet grosza. To usługa całkiem gratis, która przynosi ukojenie. Odkąd odmawiam Tajemnice Szczęścia, zmieniłam do łez stosunek, można powiedzieć nabrałam do nich „szacunku”. Może to zabrzmi dziwnie, ale sądzę że każda moja wylana łza, szczególnie obecnie, to łaska od Boga, bo podtrzymuje mnie w trudnych dla mnie chwilach.

M jak młodość

Męka Pana Jezusa, choć miała miejsce tak wiele lat temu, pozostanie świeża i tak samo ważna dla każdego pokolenia. Rachunek jest prosty – jest Pan Jezus, jest wszystko, nie ma Pana Jezusa - nie ma nic. Golgota to uniwersalny sposób na zachowanie zdrowego rozsądku pośród cierpienia, werwy i zapału – pomimo przeszkód, to także triumf nadziei kompletnie pozbawionej ziemskich podstaw. Zupełnie tak, jakbyśmy się cofnęli do lat wczesnego dzieciństwa. Wszystko wtedy miało dla nas inne proporcje, mieliśmy więcej odwagi, gdyż nie tworzyliśmy długiej listy konsekwencji, tylko działaliśmy pozostawiając sprawy losowi i rodzicom. Tak właśnie jest z Tajemnicami Szczęścia. Pan Bóg przychodzi do naszego życia i pozwala poczuć się beztrosko, nawet w obliczu wielkiego cierpienia. Odwraca naszą głowę od bólu, kiedy wie, że już nie możemy na niego patrzeć i tak nami kieruje, że ignorując przeszkody, dochodzimy do celu. Wiem, że się powtarzam, ale napiszę to raz jeszcze – ja nie mam idealnych warunków, żeby odmawiać Tajemnice Szczęścia, ale nie opuściłam ani jednego dnia, bo to sam Pan Bóg mi pomaga i usuwa przeszkody. Wasze też usunie, jakiekolwiek by one nie były. Ale musicie tego chcieć. Musicie tak jak ja, troszkę jak małe dziecko, tupnąć nóżką i zawziąć się w sobie, pomimo wszystko. A wtedy Chrystus da wam wszystko, tak jak mnie, by wytrwać. Po drodze spełni wasze marzenia, załagodzi cierpienie, pocieszy, nauczy wielu rzeczy, ukoi nerwy, wyciszy, znajdzie wyjście z najbardziej patowej sytuacji i wbrew wszelkim prawom ziemskiej logiki zaprowadzi nas do miejsca, które sam dla nas wybrał, byśmy byli szczęśliwi. Pamiętajcie kochani, to nie dzieje się w ciągu jednego dnia, ale dzieje się naprawdę.

N jak niebo

Tak bym chciała się znaleźć z nim choć na chwilę, by nie myśleć o niczym i tak po prostu być szczęśliwą. Tajemnice Szczęścia, to gwarancja nieba, którą wypraszają nasze usta wytrwałą modlitwą. Boski raj stoi przed nami otworem, Pan Bóg daje nam klucz do swego królestwa, który będzie gotowy do użytku już po 12 miesiącach. Narzekając i nie robiąc nic, nie otrzymamy łask, zakasując rękawy, dostaniemy wszystko.

O jak odwaga

Potrzeba kochani naprawdę wiele odwagi, żeby się „uzewnętrzniać” przed innymi, nawet jeśli to ma miejsce za pośrednictwem Internetu. Tą siłę daje mi sam Chrystus, który moimi niedoskonałymi rękami stara się przekonać kolejne osoby, że doświadczając w życiu sytuacji beznadziejnej, musimy szukać ratunku na Golgocie, a jeśli naprawdę zaufamy, to go znajdziemy. I ten ratunek wyprosimy nie tylko dla siebie, ale również dla naszych najbliższych. Życzę wam, podobnie jak sobie, wiele odwagi na każdy dzień. Nawet maleńki, ledwo widoczny promyczek nadziei Pan Bóg roznieci w naszych sercach, dlaczego więc nie spróbować? Bo co mu powiemy, jak staniemy przed jego obliczem w godzinę śmierci: „Panie Jezu, wszystko było ważniejsze, od ciebie. Nie potrafiłem wygospodarować 20 minut dziennie, by ci pomóc.” A co powie Pan Jezus?: „Gdyby nie Golgota, moje drogie dziecko, utonąłbyś w morzu zła i nic byś nie osiągnął. Z moją pomocą, więcej byś uczynił, ale nie chciałeś spróbować. Przykładałeś ziemskie, śmieszne kłopoty i wymyślałeś tysiące powodów, by nie odmawiać Tajemnic Szczęścia, zamiast mi te powody ofiarować i trwać. Co mam ci teraz powiedzieć? – nie mam czasu, mam zbyt dużo na głowie, tak mnóstwo cudów trzeba dokonać.”

P jak pracowitość

To mikroskopijna cena, jaką płacę za niebo. Tak sobie myślę, Pan Jezus i jego tata wakacji nie mają, dlaczego więc ja mam odpoczywać od modlitwy? Nie widzę dostatecznie dużego powodu, by zrezygnować z trudnych spacerów na Golgotę. A mój przyjaciel i jego ojciec, na pewno wynagrodzą mi to prędzej czy później. Na pewno dostanę 3 wyjątkowe nagrody – niebo dla mnie i dla 15 dusz z rodziny jak również szansę nawrócenia dla 15 członków rodziny. Rok pracy, to śmiesznie mała cena za tyle dobra.

R jak relacja

Dzięki Tajemnicom Szczęścia zmienia się moja relacja z Panem Bogiem, rzecz jasna ta zmiana podąża w dobrym kierunku. Pan Bóg wie, że jestem niedoskonała, aż za bardzo, ale mimo to przy mnie jest, tak jak ja jestem przy nim. Nawet moje wady (czyt. niepohamowane wręcz gadulstwo i skłonność do monotematyczności) wykorzystuje w słusznym celu. Cierpiący Chrystus, to prawdziwy i wspaniały przyjaciel, który da nam wszystko, jeśli tylko otworzymy na niego swoje serce. I nie będzie się gniewał zbyt długo, nawet jeśli zbłądzimy, jeśli szatan nas złapie w swoje sidła. On te sidła za każdym razem cierpliwie rozwiąże i poczeka tak długo, jak będzie trzeba na nasz powrót. Chce dla nas jak najlepiej, ale nie odmówi za nas zalecanych modlitw, sami musimy to uczynić.

S jak systematyczność

W chwili rozpaczy wyrzucam sama sobie, że jestem skrajną egoistką i tylko dlatego odmawiam Tajemnice Szczęścia – bo chce zasłużyć na niebo. Gdybym nie myślała tylko o sobie, już dawno bym zostawiła Chrystusa samego. Po co się dla niego starać, skoro tak wiele ziemskich trudów czeka w kolejce to wykonania, rozwiązania lub opłakania? Mimo wszystko zostaję i próbuję do nich przekonać innych. Innym razem szatan podszeptuje, że moje tak zwane przeze mnie cuda, są niczym, gdy popatrzę na szczęście moich znajomych. Mówi: „I z czego się cieszysz głupia? Chrystus daje ci kawałki połamanego lizaka i starego pączka, podczas gdy całej reszcie funduje luksusową cukiernię. Te cuda są dokładnie na miarę twej mizerności.” Takie podszepty księcia ciemności tak strasznie bolą, ale cóż z tego? Kto wie, może już jutro dostanę tuzin luksusowych cukierni? Przecież dla Pana Boga wszystko jest możliwe. Wystarczy, że przytulę się do maleńkiej książeczki z wizerunkiem ukrzyżowanego Jezusa, by poczuć się niemal jak w raju, jak w ramionach kochanego mężczyzny, wiernego przyjaciela, oddanego ojca, rozumnego dziadka i zawsze gotowego do pomocy, starszego brata. To męka Pana Jezusa podtrzymuje mnie, bym nie upadła, skleja tak bardzo zranione serce i dzięki temu już nie czuje się samotna.

T jak trener idealnej miłości

Wierzę, że Pan Jezus już nie pamięta błędów, jakie popełniliśmy. Pamięta to, że przychodzimy do niego, tak jak on bezradnie rozkładamy ręce i trwamy przy jego męce. Nie możemy zrobić nic, by go wybawić, ale możemy przynieść mu ulgę, patrzeć szeroko otwartymi oczami na jego śmierć i nie odwracać głowy, tylko dlatego, że tak nam wygodniej. Można sobie tłumaczyć, że mamy mnóstwo pracy, jeszcze więcej obowiązków i cierpimy na chroniczny brak czasu. Zapominamy tylko o jednym – to,  co posiadamy ma swoje źródło właśnie na Golgocie. Rzeka naszego życia ma początek w tym strasznym, pełnym bólu miejscu. Gdyby nie krzyż, który wybawił wszystko i wszystkich, nikt z nas nie mógłby narzekać na nadmiar pracy, na brak miłości, na złe słowa przyjaciela, na niezrozumienie, na brak miejsca. Ja osobiście, uczę się tej pokory. Nadal nie rozumiem do końca, też chcę być, jak każdy człowiek szczęśliwa i dlatego denerwuje się, kiedy ta ogromna pustka i samotność dopadają mnie i odbierają nadzieję. A Pan Bóg uczy mnie swej miłości powoli i delikatnie sugeruje, że muszę troszkę popracować i natrudzić się, ale czeka mnie szczęście. Pan Jezus przychodzi do nas w życzliwym słowie, w prostych gestach, w uśmiechu niemowlaka. Pan Jezus jest jak rozumny ojciec, który cieszy się z ostatniego miejsca syna w zawodach sportowych, ponieważ rozpiera go duma, że stanął do walki. Efekt końcowy jest dla niego mniej istotny. On cieszy się każdym małym dobrem, choćby to dobro było mikroskopijnych rozmiarów i tylko boskie oko jest je w stanie dostrzec. Jego mądrość jest nieoceniona, tak inna od ziemskich, ludzkich prawideł. My dążymy do wielu rzeczy, dla niego ambicją jest miłość. Ja cieszę się, że mogę choć dotknąć tej miłości, poczuć jej maleńki promyk, ogrzać się ciepłem jego głosu, nakarmić duszę słodkimi słowami i pooddychać jego rajskim, nieskażonym powietrzem.

U jak upór

Gdy marudzę, gdy jest mi ciężko, Pan Jezus stuka mnie w duszę i pyta: „Chwilunia, a gdzie zaufanie? Wiara przecież przenosi góry, myśląc zwyczajnie, biorąc do swych problemów ziemską miarę, nie uda ci się rzeczywiście wytrwać. Ale dla mnie naprawdę nie ma nic niemożliwego. Słuchaj uważnie, gdy modlisz się Tajemnicami Szczęścia, gdy kładziesz głowę na książeczce z ich treścią, szepta ci ciepłe słowa nadzieja. W ciągu dnia szatan nie zna umiaru i wtrąca się do naszych relacji, ale wiedz, że w żadnym jego słowie nie ma cienia prawdy.” Wierzcie kochani, bądź nie, ale Pan Jezus, jeśli tylko ze szczerego serca będziemy chcieli odmówić Tajemnice Szczęścia, tak zorganizuje nam czas, byśmy mogli to uczynić. Da nam siły, nawet jeśli padamy na twarz, usunie kamienie z naszej drogi, byśmy się nie potknęli, utuli, pocieszy i załagodzi ból codzienności. Już nie raz było trudno odmówić Tajemnice Szczęścia. Ale choćbym wypisała czy też wymyśliła milion powodów, które uniemożliwiają mi wytrwanie na modlitwie, i tak koniec końców do niej sięgam. Wiecie dlaczego? Bo tak bardzo moje serce przylgnęło do nich, bo zaufałam Panu Jezusowi, bo zwyczajnie brakuje mi go i chcę się z nim spotykać na Golgocie, jak prawdziwy przyjaciel, który nie zagaduje problemu, nie szuka wymówek, tylko towarzyszy cierpieniu. Nie rozumiem tego cierpienia, ale patrzę na nie szeroko otwartymi oczyma, nie zamykam ich wydumanymi problemami, złymi warunkami czy brakiem czasu, tudzież sceptycyzmem otoczenia.

W jak walka

Pan Jezus nie pozwala się poddać nawet wtedy, gdy już nie wiemy jak płakać, gdy nasze błędy są zbyt duże a ich konsekwencje przytłaczają nas, gdy nasze serce krzyczy, bo wokoło nas i w nas tak wiele jest bólu, tak wiele niesprawiedliwości, tak dużo niegodziwców. Przychodzą takie dni, kiedy wszystko sypie się, gdy wołamy „Panie Jezu pomóż”, ale nie słyszymy odpowiedzi. Kochani, ignorujcie te dni, po nich przychodzą lepsze, piękniejsze, w których Chrystus układa bałagan, jaki sami zrobiliśmy.

Z jak zło

Golgota to triumf dobra nad złem. Pełno jest go wokoło nas, i niestety czasem w nas. Pukając do drzwi Golgoty otrzymujemy tarczę obronną przed nim. Pan Jezus broni nas przed nim najpiękniej jak umie: uśmiechem dziecka, drobnym dotykiem, irracjonalną siłą, łzami, ciepłym słowem, wspaniałymi ludźmi.

Ż jak życie

To drugie życie, jakie oferuje nam Pan Jezus u siebie, jest takie piękne, szczęśliwe i wolne od trosk. Niebo to miejsce, gdzie realizują się nasze najskrytsze pragnienia, gdzie znika nieznośna tęsknota. Nasza ziemska wędrówka nie jest usłana różami. Sporo jest cierni na drodze do królestwa niebieskiego. Są różnych rozmiarów i skutecznie utrudniają nam dotarcie do Pana Boga. Ale ziemska wędrówka ma swój kres. Bądźmy silni i cierpliwi a uda nam się wszystko.

         Każdy ma swoje własne, CHRYSTUSOWE ABECADŁO. Każdy może się w Jezusie przejrzeć, jak w lustrze. Jeden spoglądając na przyrodę ujrzy w niej swój radosny uśmiech, przypomni sobie najwspanialsze chwile życia, odblokuje się w nim kran z hektolitrami dobra. Inny zasłucha się w ciepłych, pięknych słowach i to one będą go prowadzić a ktoś trzeci zanurzy się w oceanie jezusowej ciszy i usłyszy to, co jest w nim najpiękniejsze.

         Kochani, nieważne z której strony byśmy do Pana Boga nie podążali, on nas zawsze znajdzie i utuli. Zdaje sobie sprawę, że namówienie osób trzecich do Tajemnic Szczęścia graniczy niemal z cudem. Więc jeśli nie chcecie, nie możecie ich odmawiać, to szukajcie Chrystusa gdzie indziej. A on, wyruszając z Golgoty, znajdzie was, chwyci za rękę i pomoże. Przecież to miejsce, w którym łaski nigdy się nie kończą. Tego wam właśnie życzę drodzy czytelnicy – otwarcia się na miłość Pana Boga, która granic nie zna. Ja ją znalazłam w Tajemnicach Szczęścia. Wierzę, że i wam się uda, może akurat nie w tej modlitwie, ale sukces osiągniecie. Naprawdę warto podjąć trud, pomimo wszystko.

POZDRAWIAM CIEPLUTKO WSZYSTKICH, KTÓRZY ZECHCĄ PRZECZYTAĆ ARTYKUŁ I ŻYCZĘ WYTRWAŁOŚCI, MIŁOŚCI I NIEUSTAJĄCEJ, WRĘCZ NAMACALNEJ OBECNOŚCI CHRYSTUSA W WASZYM ŻYCIU.

DUSZYCZKA PEREŁKA

ARTYKUŁ TEN DEDYKUJĘ NASZEJ PRZYJACIÓŁCE, DUSZYCZCE RENACIE, CIĘŻKO CHOREJ, WSPANIAŁEJ DZIEWCZYNIE, KTÓRA UDOWADNIA NAM JAK ŻYĆ, POMIMO PRZESZKÓD I NIE GNIEWAĆ SIĘ NA PANA BOGA ZA PRZECIWNOŚCI LOSU. POWRACAJ MOJA DROGA JAK NAJSZYBCIEJ DO FORMY. JESTEŚ NA ZIEMI PRAWDZIWYM ANIOŁEM, KTÓRY UCZY NAS ŻYĆ, JESTEM PEWNA, ŻE JUŻ NIEDŁUGO PAN BÓG Z POWROTEM PRZYPNIE CI SKRZYDŁA A ZŁY CZAS MINIE. DRODZY CZYTAJĄCY – POMÓDLCIE SIĘ ZA NASZĄ PRZYJACIÓŁKĘ. TA DZIELNA DO GRANIC MOŻLIWOŚCI KOBIETA POTRZEBUJE WSPARCIA, A JA WIERZĘ, ŻE GO OD NAS OTRZYMA.

Wróć do strony głównej
Dostrzeganie bliźnich i odkrywanie wartości. Materiały na wesoło i na bardzo poważnie, o nas, dla Was i o całym świecie. Nieoficjalna strona katolicka (także dla niekatolików i wątpiących).
Powrót na stronę główną      Info o stronie, kontakty, prawa autorskie itd.      Legalność materiałów i oprogramowania na stronie Duszki.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone (o ile nie zaznaczono inaczej) co do materiałów umieszczonych na stronie, podstronach, skrótach - zarówno jeśli chodzi o teksty, rysunki, muzykę, filmy - są one wytworem i własnością zespołu redakcyjnego Duszki.pl. Pozostałe materiały umieszczamy za zgodą ich twórców.
Warunki korzystania z materiałów na stronie Duszki.pl
Prywatne serwery Zbigniewa Kuleszy zjk.pl. Aktualny dostawca Internetu - Vectra.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone. Zespół redakcyjny duszki.pl: redakcja@duszki.pl
W sprawie treści i działania strony oraz w sprawie funkcjonowania i udostępniania treści na serwerach duszki.pl - kontakt z administratorem: duszek@duszki.pl lub zjk7@wp.pl

Valid HTML 4.01 TransitionalValid XHTML 1.0 TransitionalPoprawny CSS!Poprawny CSS!

Copyright (c): Zbigniew Kulesza, Sieradz 2006-2017