Kurier  
j
Galicy ski  
Niezależne pismo Polaków na Ukrainie  
Przybliżamy  
Mikołaja Reja  
Polskie Termopile w cieniu wojny  
W Zadwórzu uczczono obrońców  
z 1920 roku  
› strona 8  
Jesse Eisenberg  
jako wolontariusz  
w Ukrainie  
› strona 12  
Poturzyca  
zapisana  
W Zadwórzu, trzydzieści trzy kilometry na wschód od Lwowa, odbyły się uroczystości Święta Wojska Polskiego  
oraz 106. rocznicy bitwy z sierpnia 1920 roku. Przy usypanym w okresie międzywojennym kurhanie modlili się  
polscy dyplomaci, oficerowie Wojska Polskiego, reprezentanci ukraińskich władz samorządowych, lwowscy  
Polacy oraz społecznicy opiekujący się mogiłami na Wschodzie. W warunkach trwającej pełnoskalowej agresji  
Rosji przeciwko Ukrainie pamięć o powstrzymaniu ówczesnej nawały zyskała wymiar rzeczowej lekcji wojskowej  
wierszem  
i rysunkiem  
organizacji, sojuszy i ceny niepodległości.  
› strona 4  
› strona 16  
Kazimierz  
Wierzyński  
o przedwojennej  
i powstańczej  
Warszawie  
› strona 20  
› strona 5  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
2
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
Rosyjskie ataki na Ukrainę.  
Co najmniej 12 osób zginęło, 86 zostało rannych  
Co najmniej 12 osób zginęło,  
a 86 zostało rannych w wyniku  
rosyjskich ataków w nocy  
z 10 na 11 sierpnia w kilku  
obwodach Ukrainy – wynika  
z informacji przekazanych  
przez lokalne władze. Wśród  
ofiar są dzieci.  
Zniszczenia odnotowano rów-  
nież w budynkach administra-  
cyjnych, domu kultury, super-  
markecie, placówce pocztowej,  
zabudowaniach  
gospodar-  
czych, a także w sprzęcie rolni-  
czym, garażach i samochodach.  
Ataki także w obwodzie  
sumskim  
Rosyjskie wojska inten-  
sywnie ostrzeliwały również  
obwód sumski. W ciągu doby  
odnotowano 95 ostrzałów 35  
Najtragiczniejsza sytuacja  
jest w obwodzie zaporoskim.  
Jak poinformował przewodni-  
czący Zaporoskiej Obwodowej  
Administracji Wojskowej Iwan  
Fedorow, w wyniku rosyjskich  
ataków na Zaporoże i okolicz-  
ne miejscowości zginęło sześć  
osób, a 52 zostały ranne.  
miejscowości  
w
15 hroma-  
dach. Najwięcej ataków miało  
miejsce w rejonach sumskim  
i szostkińskim.  
Według władz obwodowych  
w ciągu doby rosyjskie woj-  
ska przeprowadziły łącznie 938  
ataków na 58 miejscowości. Na  
Zaporoże skierowano m.in. 10  
uderzeń rakietowych oraz 23  
ataki z powietrza. Rosjanie wy-  
korzystali również 651 dronów  
różnych typów, głównie FPV,  
siedmiokrotnie ostrzelali cele  
z wyrzutni rakietowych oraz  
przeprowadzili 247 ostrzałów  
artyleryjskich.  
Według władz obwodo-  
wych jedna osoba zginęła. Był  
to 43-letni mężczyzna, któ-  
ry zmarł w szpitalu w wyniku  
obrażeń odniesionych 9 sierp-  
nia. W wyniku rosyjskich ata-  
zniszczeń  
mów,  
infrastruktury.  
i
uszkodzeń do- Wśród rannych znalazło się administracji wojskowej Ołek- ków rannych zostało także 18  
samochodów  
oraz dwóch nastolatków w wieku  
16 i 17 lat oraz siedmioletnia  
dziewczynka.  
sandr Prokudin poinformował,  
osób. Wśród poszkodowanych  
że w ciągu doby w wyniku ro- są m.in. 17-letni chłopiec oraz  
syjskich ataków zginęły dwie  
pięcioletnia dziewczynka. Ro-  
sjanie używali między innymi  
kierowanych bomb lotniczych,  
dronów oraz moździerzy.  
Ofiary w obwodzie  
dniepropietrowskim  
Tragiczny bilans odnotowa- roski, nikopolski, kamieński  
no również w obwodzie dnie- i pawłohradzki. Uszkodzone zo-  
Rosjanie atakowali m.in. re- osoby, w tym jedno dziecko. 11  
jony synelnikowski, krzywo- osób zostało rannych, wśród  
nich dwoje dzieci.  
W samym Zaporożu doszło  
Rosyjskie wojska prowa-  
W
kilku miejscowościach  
w nocy do zmasowanego, kom- propietrowskim. Według prze- stały między innymi budynki  
binowanego ataku przy uży- wodniczącego administracji mieszkalne, samochody, obiekt  
dziły ostrzał artyleryjski, ata- uszkodzone zostały prywatne  
ki dronowe oraz uderzenia  
domy, obiekty niemieszkalne  
i infrastruktura cywilna.  
ciu rakiet i kierowanych bomb  
lotniczych. Zginęło sześć osób,  
wojskowej Ołeksandra Gandży  
w wyniku ponad 20 rosyjskich  
firmy logistycznej, bank, inter- z powietrza. Celem były między  
nat, sklep oraz prywatne domy.  
innymi dzielnice mieszkalne  
oraz infrastruktura krytyczna  
i społeczna.  
a 19 zostało rannych. Uszko- ataków z wykorzystaniem dro-  
dzone zostały cztery budynki nów i artylerii zginęły trzy  
mieszkalne oraz obiekty nie- osoby, a pięć zostało rannych.  
ŹRÓDŁO: TELEGRAM, IVAN FEDOROV/  
TELEGRAM, DNIPROPETROVSKA ODA/  
FACEBOOK, OLEKSANDR PROKUDIN/  
FACEBOOK, SUMSKA ODA  
Chersoń. Zginęło dziecko  
Kolejne ofiary rosyjskiego  
Uszkodzonych zostało 13  
mieszkalne. Władze otrzyma-  
ły 341 zgłoszeń dotyczących  
Wśród  
ofiar  
śmiertel- ostrzału są w obwodzie cher- budynków wielorodzinnych  
nych jest 15-letni chłopiec.  
sońskim.  
Przewodniczący i sześć domów prywatnych.  
pierwszą odpowiedzą było –  
„jak aktorka”. Potem dodała :  
„Jak we śnie” i stwierdziła, że  
do rakiet już się przyzwyczaiła,  
do schronu nie schodziła, tylko  
bowiem 3 sierpnia przypada  
kolejna rocznica urodzin pani  
Bożeny (nie piszę która, bo ko-  
bietom lat się nie liczy).  
Cudowne ocalenie we Lwowie  
mieszkanie, którego większy  
W tym wszystkim za cud  
można uznać to, że pani Bożena  
wyszła z tej straszliwej histo-  
rii bez żadnego zadraśnięcia,  
bez najmniejszego skaleczenia.  
Widocznie jej misja na tym pa-  
dole nie została jeszcze ukoń-  
czona i ma coś ważnego do  
zrobienia. Życzymy jej w tym  
wszelkiej pomyślności i dłu-  
gich lat życia.  
30 lipca, akurat w dniu  
pokój wychodził na jedną stro- wciąż się modliła.  
wydania poprzedniego  
numeru Kuriera, na Lwów  
poleciało 20 rosyjskich  
rakiet. Niestety dwie  
z nich trafiły w budynki  
mieszkalne, przynosząc  
ich mieszkańcom  
nę bloku, mniejszy i kuchnia na  
Na szczęście z tego wybuchu  
przeciwległą. Dwie górne kon- rakiety ocalała sąsiadka, która  
dygnacje pięciopiętrowego blo- poinformowała o tym miesz-  
ku uległy całkowitemu znisz- kającą w Polsce córkę pani Bo-  
czeniu. Nad większym pokojem  
naszej bohaterki otwarło się  
gwiaździste poranne niebo.  
Runęła też klatka schodowa. Na  
szczęście spała w mniejszym  
pokoju – płyta sufitowa wy-  
trzymała wybuch i nie zapadła  
się.  
żeny. Ta z kolei zadzwoniła do  
swych przyjaciół we Lwowie  
i oni zaopiekowali się jej mat-  
ką. Córka przyjechała na drugi  
dzień, co zresztą miała w planie,  
nieszczęścia, śmierć  
i utratę dorobku całego  
życia.  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
Gdy po drabinie, przysta-  
wionej do resztek okna na trze-  
cim piętrze, wdrapał się ratow-  
nik, zobaczył kobietę, kurczowa  
ściskającą pod pachą jasiek.  
Była całkiem przytomna, cho-  
ciaż w szoku. Nazwała swoje  
imię i wiek. Ratownik zorien-  
Akurat traf chciał, że w zruj-  
nowanym przez rakietę blo-  
ku mieszkała znana chyba we  
Lwowie wszystkim Bożena So-  
kołowska – lwowianka z uro-  
dzenia, działająca w wielu or-  
ganizacjach polskich: aktorka  
BOŻENA SOKOŁOWSKA, JAKĄ  
ZNAMY  
do dnia dzisiejszego (o tym póź- tował się, że nie uda się jej ewa-  
Polskiego Teatru Ludowego, niej). Jej marzeniem było ode- kuować po drabinie i poprosił  
chóru Echo, prowadząca wy- grać skecz satyryczny oparty  
stępy zespołu młodzieżowe- na dowcipach z serii „przyszła  
strażaków o podstawienie spe-  
cjalnego ewakuacyjnego kosza.  
W ten sposób nasza pani Boże-  
go Sześć Złotych. Jej ostrymi  
satyrycznymi felietonami na  
pani do doktora”. Większość  
z nas pamięta ją taką, jak przed- na w kapciach i koszuli nocnej  
antenie polskiej rozgłośni Ra- stawia jej zdjęcie – dystyngo- znalazła się na ziemi. Ktoś okrył  
dia Nezałeżniśt` zachwycali  
się słuchacze. Tym właśnie się  
charakteryzowała – ostrymi  
wana starsza pani w kapeluszu,  
na wzór Hanki Bielickiej.  
ją kurtką.  
Naturalnie lekarze zaczęli  
dopytywać się jak się czuje, bo  
nie miała żadnego zadraśnię-  
cia szkłem pękających szyb,  
Ale wróćmy do 30 lipca.  
wypowiedziami, nigdy nicze- Traf chciał, że jedna z rakiet  
go nie „owijała w bawełnę”, lecz  
mówiła to co myśli. Należała do  
założycieli Klubu Kobiet przy  
Centrum Edukacji im. Mikołaja  
Reja. Żyłkę aktorską zachowała  
uderzyła w blok pani Bożeny  
i to w trzecią klatkę schodo- czy rozlatującymi się kawał-  
wą, gdzie mieszkała na trze- kami cegieł – dosłownie nic.  
cim piętrze (licząc z parterem).  
Zajmowała tu dwupokojowe  
Powiedziała, że nazywa się Bo-  
żena. A na pytanie jak się czuje,  
OKNO Z PRZYSTAWIONĄ DRABINĄ NALEŻAŁO DO WIĘKSZEGO  
POKOJU PANI BOŻENY  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Wolna Trybuna  
3
www.kuriergalicyjski.com  
Załużnym – on jednak miał nie zgodzić się  
na współpracę.  
i organizowanym z zewnątrz) ma do czy-  
nienia. Odłączanie się samozwańczych  
„republik ludowych” w Donbasie oraz ich  
Zełenski, jeżeli myśli o reelekcji, bądź  
Biathlon czołowy  
zabezpieczeniu się umieszczeniem w swo- paroletnie funkcjonowanie wobec braku  
im fotelu desygnowanego następcy (nie- fizyczno-politycznych środków nacisku na  
wykluczone, że Budanowa) wie, że jedną likwidację, jasno nakreśliły paradygmaty  
z grup, do których musi celować z prze- ukraińskiej polityki zagranicznej.  
kazem, są właśnie ci aspirujący do „nowej  
Ukrainy”. Na razie czyni w ich kierunku  
Ta realizuje je konsekwentnie, chociaż-  
by oznaczało to poparcie azerskich racji  
serię ukłonów, vide wskazanie na mini- w konflikcie wokół Górskiego Karabachu.  
stra obrony Jewhenija Chmary, czy przede Z perspektywy prawa międzynarodowego  
wszystkim wymiana Syrskiego na Drapa- sytuacja wydaje się klarowna – oto zbyt  
tego. Plącze się w tym szaleńczym tańcu,  
w którym ma równocześnie zadowalać  
umiarkowanych, nacjonalistów (zapewne  
stąd pomysł z panteonem narodowym,  
słabe państwo nie jest w stanie zapobiec  
powstaniu w swoich granicach samozwań-  
czego bytu, wspieranego przez połączone-  
go etnosem z odrywającym się regionem  
a przy okazji rozsierdzanie Polaków) i do- sąsiada. Kiedy jednak uwzględnimy, że  
tychczasowych zwolenników, którzy – jak autorytarne Baku, zaraz po tym, jak od-  
pokazują badania opinii publicznej – nie- zyskało zbrojnie kontrolę nad zbuntowaną  
ubłaganie odpływają do innych, potencjal- prowincją, stało się sprawcą czystki et-  
nych kontrkandydatów, ze szczególnym nicznej poprzez ekspulsję rdzennej ludno-  
wskazaniem na pewnego generała prze- ści ormiańskiej, może okazać się, że kwe-  
bywającego w Zjednoczonym Królestwie.  
Niezależnie od tego, co wykaże śledz-  
stia nie jest tak jednoznaczna moralnie.  
Łatwo jest wzruszyć ramionami i ogra-  
two, Stefaniszyna Zełenskiego nie za- niczyć się do stwierdzenia, że polityka jest  
topi. Jest bardziej kolejnym zgrzytem  
w maszynie, która porusza się coraz mniej  
już taka bezwzględna. I może faktycznie,  
kierowanie się wyłącznie litością i sen-  
płynnie. A widać to nie tylko na krajo- tymentami donikąd nie zaprowadzi, ale  
wym podwórku, lecz również w relacjach też twarda gra, oparta na nieliczeniu się  
międzypaństwowych.  
z nikim i z niczym może przynosić skutki  
odwrotne do zamierzonych.  
*
PREZYDENT UKRAINY WOŁODYMYR ZEŁENSKI SPOTKAŁ SIĘ W BIELGRADZIE Z PREMIEREM SERBII  
ĐURO MATSUTEM  
Prisztina, stolica Kosowa, państwa je-  
dynie częściowo uznawanego. Na obszarze  
poradzieckim na taki ruch zdecydowały  
się wyłącznie Estonia, Litwa i Łotwa, poza  
nim, jednomyślności nie ma nawet w obrę- były, jak dotąd, wybuch niezadowolenia  
bie Unii Europejskiej (wyłamują się mię- w Kosowie i przylegającej do niego Alba-  
Podobnie jak sprawa Stefaniszyny, bel-  
gradzkie faux pas Zełenskiego nie będzie  
stanowić punktu zwrotnego w dziejach  
polityki zagranicznej Kijowa. Implikacjami  
Ostatnie miesiące  
misją dyplomatyczną w Waszyngtonie na sobie gniew i rozczarowanie narodu,  
trudno byłoby nazwać  
złotą passą prezydenta  
Zełenskiego, nawet  
była również specjalnym wysłannikiem  
prezydenta Ukrainy do USA (2025).  
który to jakby zapomniał (czy raczej, co  
oczywiste w emocjach, nie uwzględniał),  
Inaczej mówiąc: pełniła funkcję rodem iż na czele armii stał od lutego 2024 roku  
z administracji Donalda Trumpa, który  
kiedy się na czymś skupi, znajduje sobie  
od tego oficjalnego pełnomocnika. Gdy  
przybierały na sile groźby Trumpa co  
do zajęcia Grenlandii, wyznaczył guber-  
natora Luizjany Jeffrey’a Landry’ego na  
– i z całą pewnością nie można powiedzieć,  
że był to czas, w którym wojsko Kijowa nie  
robiło nic innego, jak powtórki z Bachmu- że kraj ten jest integralną częścią Serbii. To  
tu, czy Awdijiwki.  
Wizja, nakładająca się do pewnego  
stopnia z marzeniem rzesz – zwłaszcza  
dzy innymi Hiszpania, Słowacja i Grecja).  
Znaczna część świata stoi na stanowisku,  
nii oraz jakże symboliczny gest usunięcia  
w Prisztinie olbrzymiej flagi napadniętego  
kraju z przestrzeni miejskiej. Długofalowo  
przy sporej dozie dobrej  
woli. Nieprzemyślaną  
(a może i przemyślaną,  
tylko w pokrętny sposób)  
dymisją Mychajła  
właśnie do niej udał się Wołodymyr Zełen- możemy spodziewać się pewnego, choć ra-  
ski na oficjalną wizytę państwową, pierw- czej nie decydującego, zachwiania sympa-  
szą za swojej prezydentury. Przywitał  
go miejscowy odpowiednik, Aleksandar  
Vučić, starający się balansować między że nie jest to precedens, a zdarzenie, które  
prorosyjskimi sympatiami a nominalnym  
tii do ofiary największej konwencjonalnej  
wojny Europy po roku 1945. Sęk w tym,  
Fedorowa wyhodował sobie  
potencjalnie groźnego  
rywala, pomysłem  
„specjalnego wysłannika” ds. Grenlan- młodych – Ukraińców o odmienionym  
dii. Równocześnie tacy ludzie, z których  
najsłynniejszym jest niewątpliwie Steve  
kraju, krąży od Lwowa po linię frontu.  
„Nowa Ukraina” rodzi się w umysłach  
ma więcej wspólnego z kontrowersyjnymi  
działaniami strony ukraińskiej względem  
z nadaniem imienia  
Witkoff, „specjalny wysłannik na Bliski i sercach i już teraz realizuje się w uno- kursem proeuropejskim (z wizją akcesji do  
„Bohaterów UPA” formacji  
sił zbrojnych wymiernie  
przyłożył się do zwrotu  
antyukraińskiego na  
nadwiślańskiej scenie  
politycznej… Ostatnio  
natomiast w Kiowie głośno  
o kolejnym skandalu  
z korupcją w tle. Tym  
razem bohaterem – a raczej  
bohaterką – nie jest ktoś  
równie bliski mu oraz  
wysoko postawiony, co  
Andri  ermak, bo była  
już ambasador Ukrainy  
w Stanach Zjednoczonych,  
Olha Stefaniszyna.  
Wschód”, nie zawsze trzymają pieczę nad  
newralgicznymi punktami amerykańskiej  
polityki. Dajmy na to 31 lipca bieżącego  
roku dobiegła końca kadencja Ellen Ger- telskiego, dla którego sieć wolontariuszy  
main, „specjalnego wysłannika do spraw  
Holocaustu” (sic!).  
Oddelegowana do obłaskawiania  
niezwykle kapryśnego partnera, jakim  
stały się Stany Zjednoczone pod wodzą  
Donalda Trumpa, Stefaniszyna uosabiała  
to, do czego nowe ukraińskie elity aspi- o władzę ugrupowania będą się starały  
rowały i wciąż aspirują. Wizję urzędni- zagospodarować. Raczej nie należy spo- po imieniu, agresją.  
ków kompetentnych, otwartych na świat,  
czerpiących z zachodnich wzorców i nie  
przejawiających kompleksów względem  
kogokolwiek. Ludzi, którzy wyrwali się ze  
sztywnej, brutalnej i brudnej poradzieckiej  
rzeczywistości, aby pewnego dnia móc  
w Brukseli stawać jak równy z równym  
obok Francuzów, Szwedów i Niemców. obywateli „nowej Ukrainy” jako na elek- zbrojnego amunicji. Relacje z Belgradem  
Samymi podejrzeniami o działania korup- torat, który spróbują rozszarpać, krusząc  
cyjne (obowiązuje wszakże domniemanie go po liniach wewnętrznego podziału, czy  
wocześnieniu państwa. Ta ojczyzna, de- Unii Europejskiej). Serbski przywódca po- Polski, niż by się mogło wydawać.  
mokratyczna, sprawcza i nowoczesna, trafi tym samym godzić wizyty w ostrzeli- Obawy budzi wybijająca z zachowań ad-  
dom aktywnego społeczeństwa obywa- wanej przez Rosjan Odessie plus deklara- ministracji przy Bankowej przedmiotowość,  
cje wsparcia dla ukraińskiej integralności z jaką traktuje ona – zwłaszcza pomniejsze  
dostarczająca zaopatrzenie dla odpie- terytorialnej (czerwiec 2025) i odrzucanie – przyjazne jej siły, a szerzej partnerów. Nie  
rających wroga brygad jest raptem po- zaproszeń Putina na szczyt BRICS (wrze- chodzi o to, by przesądzać, czy faktycznie  
czątkiem możliwości, będzie z pewnością  
chodliwym towarem podczas następnej  
kampanii wyborczej. „Nowa Ukraina”  
stanie się kapitałem, który rywalizujące  
sień 2024) z odmową udziału w nakłada- tak jest, a Zełenski i jego ludzie kierują się  
nych na Kreml sankcjach, czy publicznymi  
przeprosinami za „błędne” zagłosowanie  
za rezolucją Zgromadzenia Ogólnego ONZ  
nazywającą działania Rosji wobec Ukrainy  
logiką „skoro udało się porozmawiać z A jak  
równy z równym, nie musimy się już oglą-  
dać na słabsze i mniej znaczące B”. Liczy się  
to, że tak właśnie odebrano w Polsce wiele  
z nieprzyjaznych działań Kijowa: „najpierw  
dziewać się, że całość tego konstruktu  
skanalizuje się w jednym, konkretnym  
Vučić ma w tym określony cel – czerpa- zależało im na naszej przychylności, a te-  
nie korzyści z relacji z każdą ze stron ge- raz, gdy układają się już z Amerykanami, co  
bloku, choć z dużym prawdopodobień- opolitycznego konfliktu. To nie jest jawnie  
my ich niby obchodzimy?”. Wydaje się też,  
że podobnie odczytali ostatnią wypowiedź  
prezydenta Ukrainy mieszkańcy Kosowa:  
stwem pojawi się przynajmniej jeden,  
który spróbuje się jako taki właśnie byt  
przedstawić. Dojdzie raczej do tego, że  
socjotechnicy spojrzą na aspirujących  
działający na szkodę Kijowa Orbán, tylko  
ktoś, kto pomimo umizgów pod adresem  
Moskwy angażuje się w sprzedaż Ukra- „czyli my możemy stać za nimi murem, ale  
Jednakże ten fakt nie do  
końca czyni sytuację mniej  
groźną dla Zełenskiego.  
inie kluczowej dla utrzymania jej wysiłku  
jak już się uda dogadać z silniejszą od nas  
Serbią, to przestajemy mieć jakiekolwiek  
są zatem dla Zełenskiego istotne, co rozu- znaczenie?”.  
mie się też w patrzącej na Serbię jako na  
Łaska pańska na pstrym koniu jeździ.  
Zrozumiałym jest, że Zełenski chce grać  
MACIEJ SERŻYSKO  
niewinności) pani ambasador skalała wi- to ideologicznego, czy światopoglądowe- główne wyzwanie i zagrożenie Prisztinie,  
zerunek, który Kijów stara się skrupu- go. Wyborcy ci są obecnie enigmatyczną  
Przede wszystkim, o ile „wiceprezy- latnie budować. Dotąd, w powszechnym siłą, nie wyłaniają się jasno z sonda- nie Ukrainy. Każda wyrozumiałość ma  
denta” (jak nazywano potężnego Jerma- wyobrażeniu, zepsucie i patologie miały ży, a jednak istnieją i czekają, by wyjść jednak swoje granice, a te Zełenski prze- Niestety, wyraźnie zapomina przy tym  
ka) społeczeństwo, delikatnie mówiąc, twarz pamiętającego ZSRR oligarchy i do- z ukrycia. Wie o tym otoczenie Zełenskie- kroczył podpuszczony przez Vučića do uwzględniać interesy pomniejszych  
specjalnie nie chciało pokochać, tak Ste- gadującego się z nim pana w niemodnym go – pozbycie się Fedorowa można było złożenia otwartej deklaracji w sprawie względem najpotężniejszych graczy – pod-  
faniszyna nie była postacią z pierwszych garniturze. Można powiedzieć wręcz, że odbierać jako chęć zapobieżenia proce- Kosowa. Zamiast powiedzieć coś wymija- miotów. Te często stoją za Ukrainą szcze-  
stron gazet. Nie mniej teraz, gdy przycią- następował swoisty podział na „starą” sowi wyrastania przezeń na głos „nowej jącego, posłużył się językiem depczącym rze i trwale, warto więc byłoby spojrzeć na  
gnęła uwagę i pozwoliła się dokładnie Ukrainę (przymusowy pobór, Syrski, ataki Ukrainy”. Co prawda, osiągnięto w ten – nieuznawaną przez Kijów de iure – su- przychylnych sobie nie jak na zasób do wy-  
prześwietlić, szerokie masy ujrzały ko- piechoty, procedury, stara szkoła robienia  
która jawnie zadeklarowała się po stro- w wielką politykę, rozdawać karty oraz  
zapewniać sobie i Ukrainie silną pozycję.  
–
sposób efekt odwrotny od zamierzonego, werenność Prisztiny. Nic więc dziwnego,  
ale zawsze zostają jeszcze stare, spraw- że reakcją było to, co Zełenski dawał już  
korzystania, a na zaplecze, o które należy  
dbać. Ponadto zawsze warto mieć za sobą  
dodatkowy głos, czy to na forum ONZ, czy  
nawet internetowym.  
goś jakże nieprzystającego do stereotypu  
tkwiącego w układzie urzędnika. Młoda  
(rocznik 1985), wykształcona i obyta ze  
światem, o korzystnej prezencji, z boga- wała się przy tym tendencja do niemalże  
tym bagażem doświadczeń. Zdążyła już  
być ministrem sprawiedliwości (2024–  
2025; znamienne, że jej następcą był froncie, stabilizacja relacji z USA) „Ukra- zycją. Tak można było odebrać wciągnię- szczególnie wrażliwe. Widzimy to na  
Herman Hałuszczenko, jedna z głównych inie nowej”. Problemy (zwłaszcza korup- cie apolitycznego wcześniej, a dość po- przykładzie ChRL, niezgodnie z prawdą  
postaci afery, która ostatecznie zatopiła cję) składano na karb „Ukrainy starej”. pularnego Kyryła Budanowa do obozu przedstawiającej Republikę Chińską na  
Jermaka) i wicepremierem zawiadującym W ten sposób taki Fedorow wyrastał na prezydenckiego. Pojawiają się również  
integracją europejsko-atlantycką (2020– niemalże mitycznego ojca wszystkich suk- głosy, że analogicznego manewru próbo- cję”, ale też Ukrainy, która z prawdziwym  
2025). Przed objęciem kierownictwa nad cesów, a naczelny dowódca Syrski skupiał wano z innym ambasadorem, Wałerijem separatyzmem (chociaż inspirowanym  
wszystkiego) oraz tę „nową” (Fedorow,  
drony, cyfryzacja, Drapaty – nowy ulu- dzone metody w rodzaju wyciągania bru- wcześniej odczuć Polakom: rozczarowanie  
bieniec narodu, sen o Zachodzie). Klaro- dów, czy kompromitowania rywala. Albo i wściekłość.  
Kwestie takie, jak nieuznawanie dą-  
żeń do odłączania się od państwa ich  
zastraszenia go, by wycofał się z kam-  
panii, ewentualnie przeciągnięcia go na  
swoją stronę, skuszenia lukratywną po- terytoriów są dla niektórych państw  
Naturalnie, można grać twardo, wiecz-  
nie idąc na zderzenia czołowe. Tyle że nie  
jest to najlepsza z możliwych metod na  
bieg długodystansowy, a już na pewno nie  
zapewni sympatii zewnętrznych obserwa-  
torów. Zełenski ryzykuje, że jego kibice,  
automatycznego przypisywania tego, co  
dobre (ataki w głąb Rosji, odbijanie wsi na  
Tajwanie jako swoją „zbuntowaną prowin- nawet jeżeli nie przestaną go wspierać,  
to zaczną liczyć na rychłe przekazania pa-  
łeczki następnemu zawodnikowi.  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
4
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
Polskie Termopile w cieniu wojny  
W Zadwórzu uczczono obrońców z 1920 roku  
dokończenie ze strony 1  
indziej. Polskie Towarzystwo  
ARTUR ŻAK  
TEKST  
ALEKSANDER KUŚNIERZ  
ZDJĘCIE  
Opieki nad Grobami Wojsko-  
wymi ma pod swoją pieczą kil-  
kanaście kwater na Cmenta-  
rzu Obrońców Lwowa, kwatery  
powstańców  
styczniowych  
Na polskim cmentarzu wo-  
i listopadowych na Łyczakowie  
oraz liczne mogiły wokół Lwo-  
wa – m.in. żołnierzy z wrze-  
śnia 1939 roku w Malechowie,  
na Zboiskach, Hołosku czy  
w Jaśniskach.  
– Członków jest teraz coraz  
mniej. Starsi odchodzą, a mło-  
dzież nie garnie się do pracy.  
Zostało nas około trzydziestu  
dwóch – przyznaje bez upięk-  
szeń Jerzy Mironowicz.  
jennym  
w
Zadwórzu sierp-  
niowy wiatr porusza biało-  
-czerwonymi wstęgami na  
wieńcach. Wokół rozciąga się  
typowy krajobraz ziemi lwow-  
skiej: pofałdowane pola, linia  
kolejowa  
i
samotny, stromy  
kurhan wznoszący się nad mo-  
giłą obrońców. 15 sierpnia 2026  
roku, w dniu Święta Wojska  
Polskiego, to miejsce znów sta-  
ło się punktem spotkania ludzi,  
dla których pamięć nie jest abs-  
trakcyjnym pojęciem, lecz kon-  
kretnym zobowiązaniem.  
W
utrzymanie polskich  
miejsc pamięci włączają się  
również środowiska z Polski.  
Od czternastu lat na te tereny  
przyjeżdżają motocykliści ze  
Stowarzyszenia Wołyński Rajd  
Motocyklowy.  
Obchody,  
zorganizowa- sukces operacyjny: marsz Armii  
Żyjemy w czasie, kiedy  
odkrywamy detale wojny  
polsko-bolszewickiej,  
w której ważną rolę  
odegrały również  
oddziały ukraińskie  
broniące południowo-  
wschodniej flanki  
i na pewno będziemy – my albo  
nasi następcy.  
Z kolei ppłk Wojciech Gawlik  
zwrócił uwagę na ponadczaso-  
wość żołnierskiej postawy:  
ne przez Polskie Towarzystwo  
Opieki nad Grobami Wojsko- ny, miasto zyskało czas na przy-  
wymi we Lwowie przy wsparciu  
Konsulatu Generalnego RP we  
Lwowie, rozpoczęła Msza święta  
w intencji poległych. Po modli- rzającymi na Warszawę.  
twie uczestnicy złożyli wień-  
ce i zapalili znicze na szczycie  
Konnej na Lwów został opóźnio-  
gotowanie obrony, a Budionny  
nie zdołał na czas połączyć się  
z siłami Tuchaczewskiego ude-  
– Byliśmy w Łopatynie, Bu-  
sku, Krzemieńcu  
i
Komnat-  
– Należy uczcić ten hero- ce. Nie tylko bierzemy udział  
iczny czyn. Jesteśmy w trud- w uroczystościach, ale przede  
nych czasach i trzeba poka- wszystkim  
zywać dzisiejszym ludziom, cmentarze. Przyjeżdżamy tu  
młodzieży, jak ważne było tam- pomimo wojny – mówił prezes  
to poświęcenie i jaki przyniosło stowarzyszenia Henryk Kozak.  
efekt. To, czego dokonali obroń- Zaznaczył, że działalność grupy  
Do konieczności odrzucenia  
uproszczeń i spojrzenia na bój  
porządkujemy  
kurhanu. W uroczystości wzię- pod Zadwórzem z perspektywy  
odrodzonego państwa.  
Historia obrony Zamościa  
i wsparcia, jakiego  
oddziały ukraińskie  
pułkownika Marka  
Bezruczki udzieliły  
głównym siłom, przenika  
do naszej pamięci  
li udział m.in.: chargé d’affaires  
ad interim RP w Kijowie Piotr  
Łukasiewicz, zastępcy attaché  
obrony przy Ambasadzie RP  
w Kijowie ppłk Wojciech Gawlik  
i ppłk Maciej Tracz, dyplomaci  
i pracownicy Konsulatu Gene-  
ralnego RP we Lwowie, samorzą-  
dowcy z Polski oraz przedstawi-  
ciele ukraińskiej administracji.  
Obecność polskich i ukra-  
ińskich urzędników oraz woj-  
skowych miała charakter wy-  
ważony i pozbawiony zbędnego  
ceremoniału. Wojna, która od  
ponad czterech lat toczy się na  
Ukrainie, narzuca powścią-  
gliwość. Skromniejsza niż  
w czasach pokoju oprawa nie  
umniejszyła jednak wagi ob-  
chodów rocznicy. Zakończyła je  
wspólna modlitwa ekumenicz-  
na oraz odśpiewanie hymnów  
państwowych.  
Zadwórze zapisało się w pol-  
skiej pamięci zbiorowej jako  
„polskie Termopile”. 17 sierpnia  
1920 roku polski batalion zło-  
żony w dużej mierze ze lwow-  
skiej młodzieży, ochotników  
pod dowództwem kpt. Bolesła-  
wa Zajączkowskiego – liczą-  
cy około 330 żołnierzy – sta-  
nął na drodze nacierającej na  
Lwów 1. Armii Konnej Siemio-  
na Budionnego.  
rzemiosła wojskowego odniósł  
się Piotr Łukasiewicz, Chargé  
d’affaires a.i. RP w Kijowie.  
cy Zadwórza, powinno być stale  
przypominane.  
Uroczystość rocznicowa to  
zaledwie kilka godzin w roku.  
obejmuje także pomoc humani-  
tarną dla rejonów dotkniętych  
bezpośrednimi  
Przede wszystkim ważne  
jest poznanie szczegółów  
tego, co się wydarzyło  
17 sierpnia 1920 roku.  
Mamy często tendencję  
do upraszczania historii,  
do mówienia wyłącznie  
o symbolach. Jesteśmy  
w miejscu nazywanym  
polskimi Termopilami,  
gdzie około trzystu  
żołnierzy powstrzymało  
oddziały bolszewickie,  
głównie armię konną  
Budionnego. Niezwykle  
ciekawe jest bycie tutaj,  
na miejscu i poznanie  
szczegółów taktycznych:  
zrozumienie, jakiego  
heroizmu, ale też  
działaniami  
zbrojnymi, m.in. w obwodzie  
Aby w Zadwórzu mogły zapło- chersońskim, oraz akcje edu-  
nąć znicze, a oficjalne delegacje  
złożyć wieńce, potrzebna jest  
systematyczna praca, o któ-  
kacyjne w polskich szkołach,  
m.in. zbiórkę Kresowej Paczki.  
Na zadwórzańskim wzgó-  
historycznej.  
– Niedawno ukraiński hi- rej rzadko pisze się w oficjal- rzu obok przedstawicieli władz  
storyk przekonywał mnie, że  
Cud nad Wisłą nie był żadnym  
nych komunikatach. Kurhan i żołnierzy w mundurach stali  
i otaczający go cmentarz, ze- mieszkańcy Lwowa, dla któ-  
cudem, lecz przejawem stra- pchnięte w niepamięć i zde- rych obecność przy mogiłach  
tegicznego geniuszu oficerów, wastowane w czasach Związku  
żołnierzy i liderów. Warsza- Sowieckiego, zostały odzyskane  
wa przetrwała dzięki organi- i uporządkowane w latach 90.  
zacji, logistyce i wywiadowi.  
Świadomość tych detali budu- lwowskich Polaków skupionych  
je również nasz obecny sojusz. w Polskim Towarzystwie Opieki  
Polska stoi przy Ukrainie i bę- nad Grobami Wojskowymi.  
dzie stała do zwycięstwa, do Obecny stan miejsca to efekt  
polskich Bohaterów jest natu-  
ralnym elementem tożsamości.  
Danuta Greszczuk-Kaczyńska,  
XX wieku dzięki determinacji Polka ze Lwowa, przyjechała do  
Zadwórza wraz z córkami. Pa-  
mięta to miejsce jeszcze z po-  
czątku lat 90., kiedy jako na-  
stolatka stawiała tu pierwsze  
sprawiedliwego pokoju i za- dekad fizycznego wysiłku. Je- kroki w odradzającym się pol-  
kończenia bezprawnej rosyj- rzy Mironowicz, pełniący obo- skim harcerstwie:  
skiej agresji – zaznaczył polski  
dyplomata.  
Dla obecnych w Zadwórzu  
polskich oficerów obchody 15  
wiązki prezesa Towarzystwa,  
– Pierwszy raz przyjecha-  
doskonale pamięta realia tam- łam tutaj jako harcerka w 1993  
tych prac:  
– Pamiętam jeszcze z 2008  
albo 1994 roku. Pełniłam wtedy  
wartę honorową przy tej mogi-  
le. Pamięć o tym miejscu prze-  
jakiej myśli wojskowej  
i organizacji wymagało  
to starcie. Ci ludzie  
w większości zginęli,  
ale dzięki temu  
sierpnia miały wymiar służbo- roku, jak przyjeżdżano tutaj na  
wy i osobisty zarazem. Podczas  
gdy w Warszawie trwały cen- łego opiekuna. Gdy nie było sa- a teraz przyjeżdżam ze swoimi  
porządkowanie, bo nie było sta- kazali mi dziadkowie i rodzice,  
tralne uroczystości i defilada,  
zastępcy attaché obrony przy  
Ambasadzie RP w Kijowie peł- wej szło się pieszo. Ekipa liczyła  
nili wartę pamięci na cmentarzu  
wojennym pod Lwowem.  
W ten sposób, jako oficero- wokół. W okresie letnim starano  
wie Wojska Polskiego, świętu- się wyjeżdżać co miesiąc. Starsi  
mochodu, brało się cały sprzęt do  
pociągu, a potem ze stacji kolejo- jak przymusu. Wiedzą, że to  
święto narodowe, same dopytu-  
ponad dziesięć osób. Przyjeż- ją o historię. A kiedy idziemy na  
dziećmi. One nie traktują tego  
taktycznemu sukcesowi  
udało się opóźnić marsz  
wojsk bolszewickich  
i uniemożliwić im  
dżali, kosili kopiec i cały teren  
Cmentarz Obrońców Lwowa, po  
prostu mówią: „Mama, idziemy  
do naszych”.  
Dysproporcja sił była miaż-  
dżąca. Przez kilkanaście godzin  
polscy obrońcy odpierali kolej-  
ne szarże bolszewickiej kawa-  
lerii, zmuszając przeciwnika do  
uciążliwych walk spieszonej  
jazdy i marnowania cennego  
czasu. Z 330 żołnierzy poległo  
318. Większość została zma-  
sakrowana przez kozaków Bu-  
dionnego, a kpt. Zajączkowski  
wraz z grupą ostatnich oficerów  
odebrał sobie życie, by nie wpaść  
połączenie dywizji.  
jemy nasze święto. Oddajemy  
członkowie naszego Towarzy-  
Te cztery słowa: „Mama,  
Właśnie te małe taktyczne  
sukcesy przełożyły się  
na wielkie zwycięstwo  
w Bitwie Warszawskiej  
– podkreślił szef polskiej  
placówki dyplomatycznej.  
hołd bohaterom tutaj, w Za- stwa, którzy dziś mają grubo po- idziemy do naszych”, najcelniej  
dwórzu, tak jak nasi koledzy nad osiemdziesiąt lat, zostawali podsumowują sens zadwórzań-  
świętują w Warszawie – mó- tu na noclegi. Murowali, beto- skich obchodów. Za dyploma-  
wił ppłk Maciej Tracz. Wska- nowali, zabezpieczali groby –  
zał również na zmianę opty- wspomina Mironowicz.  
ki, jaka dokonała się po lutym  
2022 roku: – Od 2022 roku  
tycznymi formułami, wieńcami  
i analizami wojskowymi kry-  
Dziś w Zadwórzu na sta- je się najprostszy ludzki obo-  
łe pracuje jeden miejscowy wiązek: pamięć przekazywa-  
opiekun opłacany przez stro- na z pokolenia na pokolenie,  
Chargé d’affaires zwró- musimy silniej podkreślać te  
cił również uwagę na szerszy czyny i pokazywać, jak ważne  
wymiar ówczesnej kampa- są obronność i bezpieczeństwo  
nę polską, który na bieżąco  
łata ubytki i dogląda terenu,  
która trwa tak długo, jak długo  
ktoś chce wsiąść w podmiej-  
w ręce wroga. Choć bój zakoń- nii, w której istotną rolę ode- kraju oraz od czego one tak na- a członkowie Towarzystwa do- ski pociąg, wziąć do ręki kosę  
czył się fizyczną zagładą od- grali ukraińscy sojusznicy prawdę zależą. Dlatego musi- jeżdżają w razie większych ro- i wejść na stromy kurhan po-  
działu, przyniósł fundamentalny Rzeczypospolitej. my tutaj być. Jesteśmy co roku bót. Problem leży jednak gdzie śród lwowskich pól.  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Wydarzenia  
5
www.kuriergalicyjski.com  
19 lat razem z Czytelnikami  
przedsięwzięcia mają jeden cel –  
być blisko ludzi, dokumentować  
ich historie i dbać o obecność  
polskiej kultury i języka.  
19 lat „Kuriera Galicyjskie-  
go” to powód do dumy, ale tak-  
że zobowiązanie na przyszłość.  
Chcemy nadal być gazetą Po-  
laków na Ukrainie, nadal pi-  
sać o ich sprawach, relacjach  
polsko-ukraińskich i wspól-  
nej przyszłości. Chcemy nadal  
tworzyć przestrzeń, w której  
polskie słowo będzie obecne,  
słyszane i czytane.  
Sześć lat temu odszedł Mi-  
rosław Rowicki, założyciel  
i wieloletni redaktor naczel-  
ny „Kuriera Galicyjskiego”.  
Pozostawił po sobie nie tylko  
gazetę, ale przede wszystkim  
W sierpniu mia 19  
lat od ukazania się  
pierwszego numeru  
„Kuriera Galicyjskiego”.  
Przez ten czas  
zmieniała się Ukraina,  
zmieniały się warunki  
pracy dziennikarzy  
i zmieniała się sytuacja  
Polaków. Nie zmieniła  
się jednak potrzeba, dla  
której powstała nasza  
gazeta – obecności  
polskiego słowa na  
Ukrainie.  
rzez 19 lat „Nowy Kurier  
Galicyjski” stał się czymś  
P
więcej niż gazetą. Jest  
ideę, którą staramy się kon-  
tynuować. Wierzymy, że jego  
dzieło ma nadal ogromne zna-  
czenie i że „Nowy Kurier Ga-  
źródłem informacji dla Pola-  
ków mieszkających na Ukra-  
inie, miejscem opisywania ich  
codziennego życia, działalno-  
ści organizacji, szkół i środo-  
wisk polskich. Przypomina-  
my również o polskiej historii,  
rosyjskiej pełnoskalowej agresji  
pośrednictwem Fundacji „Wol- świadectwem obecności Pola- licyjski” powinien pozostać  
na Ukrainę, kiedy relacje pol- ność i Demokracja”. Bez tego  
sko-ukraińskie stały się nie- wsparcia prowadzenie polsko- je ich życie i pozwala kolejnym  
zwykle ważne dla bezpieczeń- języcznej gazety na Ukrainie pokoleniom zachować język,  
ków na Ukrainie, dokumentu- ważnym miejscem dla pol-  
skiej społeczności na Ukra-  
inie oraz przestrzenią dialogu  
kulturze i dziedzictwie, które stwa i przyszłości obu państw.  
przez wieki kształtowały tę  
część Europy.  
Ważne miejsce na łamach  
„Nowego Kuriera Galicyjskiego”  
zajmują stosunki polsko-ukra-  
ińskie. Piszemy o współpracy  
Dziś, w czasie wojny, znacze- tego tak poważnym problemem  
nie polskiego słowa jest jeszcze  
większe. Wojna zmieniła życie  
milionów ludzi, a wielu Pola- łalności polskich mediów na  
ków na Ukrainie znalazło się  
w szczególnie trudnej sytuacji.  
obu państw, wspólnej historii, W takich warunkach własny  
kulturze i pamięci historycznej,  
ale także o problemach i wyzwa-  
niach, które czasami dzielą Po-  
laków i Ukraińców. Staramy się  
mówić o tych kwestiach w spo-  
sób odpowiedzialny, szukając  
przede wszystkim tego, co oba  
narody łączy. Szczególnego zna-  
czenia nabrało to po rozpoczęciu  
język, dostęp do wiarygodnej  
informacji i możliwość kontak- zagrożenie dla ciągłości wyda- z Czytelnikami. Z papierowe-  
tu z polską społecznością na- wania pisma. A wraz z gazetą go dwutygodnika rozwinął się  
bierają szczególnego znaczenia.  
„Nowy Kurier Galicyjski” stara  
się tę przestrzeń zachować.  
Nasza działalność jest fi- go słowa na Ukrainie.  
nansowana ze środków Sena-  
tu Rzeczypospolitej Polskiej za  
Polsko-Ukraiński Wieczór Przyjaźni i Jedności w Nahaczowie  
„Łączy nas historia,  
torbanie – dawnym szarpanym instru-  
a współpraca czyni nas  
mencie strunowym, łączącym cechy  
niemieckiej lutni, torby oraz ukraińskiej  
bandury. Swoją twórczość zaprezento-  
wały również lokalne amatorskie zespo-  
ły artystyczne.  
silniejszymi!” – pod takim  
hasłem wieczorem 15 sierpnia  
w przygranicznym Nahaczowie  
w obwodzie lwowskim  
odbył się Polsko-Ukraiński  
Wieczór Przyjaźni i Jedności.  
Wydarzenie zorganizowano  
z okazji pierwszej rocznicy  
działalności tamtejszego  
Centrum Integracji dla Polaków  
w Ukrainie oraz 106. rocznicy  
Bitwy Warszawskiej – jednej  
z ważnych kart wspólnej  
historii Polski i Ukrainy, gdy  
żołnierze obu narodów walczyli  
ramię w ramię przeciwko  
bolszewickiej ofensywie.  
Podczas wydarzenia odbyła się także  
zbiórka charytatywna na zakup paliwa  
i naprawę samochodu dla ukraińskich  
żołnierzy.  
– To był wieczór o naszej wspólnej hi-  
storii, przyjaźni, wzajemnym wsparciu  
i dobrym sąsiedztwie. Ponieważ razem  
jesteśmy silniejsi – zaznaczyła Marianna  
Iwanowycz, kierowniczka Centrum Inte-  
gracji dla Polaków w Ukrainie.  
Rok temu w przygranicznym Na-  
haczowie otwarto Centrum Integracji  
dla Polaków w Ukrainie oraz odsło-  
nięto tablicę poświęconą bohaterom  
Bitwy Warszawskiej i polsko-ukraiń-  
skiemu braterstwu. W miejscowości  
funkcjonuje również Centrum Edukacji  
TEKST I ZDJĘCIA  
KONSTANTY CZAWAGA  
– Chcieliśmy w tym dniu zrobić coś  
wyjątkowego – spotkać się po drugiej  
stronie granicy, w Nahaczowie w obwo- tam, gdzie inni widzą granice. Wspólne  
dzie lwowskim i wspólnie zagrać Koncert śpiewanie, granie i spotkanie mają dziś  
do wspólnego wyjazdu do Ukrainy. Wie- polskimi braćmi – powiedział Anton Lu- muzycy są w wojsku. Zespół przekształ- Transgranicznej.  
rzymy, że kultura potrafi budować mosty  
bij, lider i założyciel lwowskiego zespołu  
Joryj Kłoc. – Pomimo tak trudnego cza- nazwą WoÏn Kłoc.  
su dla Ukrainy wraz z naszymi polskimi  
Przyjaźni – powiedział „Kurierowi” Mar- ogromne znaczenie. Dzisiaj wieczorem przyjaciółmi nadal utrzymujemy bliskie  
cił się w tzw. „przyfrontową watahę” pod  
Współorganizatorami Polsko-Ukraiń-  
skiego Wieczoru Przyjaźni i Jedności były  
Podczas koncertu muzycy zaprezento- Stowarzyszenie Folkowisko, Fundacja Hu-  
wali „muzykę z okopów”. W tym tygodniu manitarna Folkowisko, Stowarzyszenie  
wydali również najnowszy teledysk, na- Folkowisko. UA, Centrum Integracji dla  
tego, co łączy nasze narody, a dzisiej- grany telefonami komórkowymi na Don- Polaków w Ukrainie w Nahaczowie oraz  
cin Piotrowski, społecznik z wojewódz- w parku w Nahaczowie pokazaliśmy, że  
twa podkarpackiego, pomysłodawca polsko-ukraińska współpraca to nie tylko  
i owocne kontakty. Wciąż poszukujemy  
i główny organizator wydarzenia. – Ra- historia, ale także teraźniejszość i wspól- szy koncert jest ważnym wydarzeniem,  
zem z naszymi przyjaciółmi z ukraińskie- na przyszłość. które tę jedność potwierdza. Niedawno,  
basie – „Kołomyjka ZSU”.  
Jaworowska Rada Miejska.  
Z Rzeszowa przyjechała młoda pie-  
go zespołu Joryj Kłoc zaprosiliśmy pol-  
skich artystów, muzyków i ludzi kultury  
– Jesteśmy zespołem, który od lat  
utrzymuje bliskie relacje naszymi  
w lipcu, uczestniczyliśmy także w Festi- śniarka Nadia Lasota. Ukraiński kobziarz  
walu Folkowisko w Gorajcu. Teraz nasi i żołnierz Anatolij Szmitko zagrał na  
Więcej o tym wydarzeniu w kolejnym  
numerze Kuriera.  
z
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
6
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
wykonać walc podczas przedstawienia  
w „Mrowisku”.  
najciekawszych prac czekają atrakcyjne  
nagrody” – czytamy na stronie Wspól-  
nego Sekretariatu Programu Interreg  
NEXT Polska – Ukraina 2021–2027.  
Zadanie konkursowe polega na  
przygotowaniu pocztówki, korzystając  
z udostępnionego szablonu, do którego  
należy dodać:  
– autorskie zdjęcie miejsca, obiektu  
znajdującego się na obszarze Progra-  
mu Interreg NEXT Polska – Ukraina  
2021–2027;  
– krótką ciekawostkę rozpoczyna-  
jącą się od słów „Czy wiesz, że…?”.  
Obszar Programu Interreg NEXT  
Polska – Ukraina 2021–2027 obejmuje:  
– Polska – województwa: podlaskie,  
mazowieckie (podregiony: ostrołęcki  
i siedlecki), lubelskie, podkarpackie;  
– Ukraina – obwody: lwowski, wo-  
łyński, zakarpacki, rówieński, tarno-  
polski i iwanofrankiwski.  
Konkurs skierowany jest do osób fi-  
zycznych, które ukończyły co najmniej 13  
lat, bez względu na miejsce zamieszkania.  
Osoby, które nie ukończyły 18 lat, mogą  
wziąć udział w konkursie wyłącznie za  
Kulminacją wielomiesięcznej pra-  
cy była zorganizowana impreza, pod-  
czas której zaprezentowano wyniki ba-  
dań o życiu Adolfa Mostowskiego oraz  
przedstawiono odnalezione materiały.  
Odbyła się również recytacja jego wier-  
szy w wykonaniu Ołeny Horobeć i Lud-  
miły Dozoreć przy akompaniamencie  
gitary. Szczególne miejsce zajęła jednak  
inscenizacja oparta na jednej z jego ko-  
medii zatytułowanej „Bezdzietni”. Dla  
wielu uczestników było zaskoczeniem,  
jak aktualne i dowcipne mogą być tek-  
sty napisane ponad sto lat temu. Ozdobą  
Przegląd prasy  
polskiej  
na Ukrainie  
OPRACOWAŁ  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
kulturalnymi oraz rozmowami o przy-  
szłości Polonii stało się nie tylko oka-  
zją do zdobywania wiedzy, lecz przede  
wszystkim do budowania relacji i po-  
czucia wspólnoty.  
wartości i podobną odpowiedzialność  
za przyszłość naszych środowisk. Wra- wydarzenia było wykonanie odnalezio-  
cam z Warszawy z nowymi przyjaźnia- nego „Mytnik Walca”. Utwór, który przez  
Posiedzenie Poloninej  
Rady Konsultacyjnej przy  
marszałek Senatu RP  
mi, inspiracjami i przekonaniem, że głos  
młodej Polonii jest coraz lepiej słyszany.  
Mam nadzieję, że spotkania rozpoczęte  
podczas Polonia Camp będą miały swoją  
ponad stulecie istniał jedynie na pożół-  
kłych kartach nut, dzięki wykonaniu  
Olgi Byczok ponownie zabrzmiał na Po-  
dolu – tam, gdzie został skomponowany.  
ALEKSY PAWLIUK  
Polonia rozsiana po całym świecie  
jest niezwykle różnorodna. Żyje w od-  
W
Warszawie odbyło się robo-  
cze spotkanie online Polonijnej Rady  
Konsultacyjnej przy marszałek Sena-  
tu RP Małgorzacie Kidawie-Błońskiej.  
W spotkaniu uczestniczyli przedstawi-  
ciele środowisk polonijnych z różnych  
krajów świata, którzy przedstawili ak-  
tualne wyzwania oraz potrzeby swoich  
społeczności.  
miennych realiach, mierzy się z różny- kontynuację we wspólnych projektach,  
mi wyzwaniami i funkcjonuje w róż-  
nych środowiskach. Łączy ją jednak coś  
znacznie ważniejszego niż geografia –  
więź z Polską, językiem, kulturą i histo-  
rią oraz przekonanie, że polskość moż-  
na pielęgnować niezależnie od miejsca  
zamieszkania.  
wzajemnym wsparciu oraz dalszym bu-  
dowaniu sieci współpracy młodych Po-  
SŁOWO POLSKIE  
laków z całego świata. Bo właśnie pod- Polski dyplomata z wizytą  
czas takich spotkań rodzi się przyszłość  
światowej Polonii.  
u Polaków w Romanowie  
Podczas pogodnego czerwcowego zgodą rodzica lub opiekuna prawnego,  
KAROLINA MILENA JERMAK weekendu Polacy z Romanowa w obw.  
obejmującą udział w konkursie, prze-  
twarzanie danych osobowych uczestni-  
DZIENNIK KIJOWSKI  
żytomierskim przyjmowali gościa ho-  
Głównym tematem rozmów były  
przygotowania do październikowego  
posiedzenia Polonijnej Rady Konsul-  
tacyjnej, któremu towarzyszyć będzie  
exposé ministra Spraw Zagranicznych  
RP Radosława Sikorskiego poświęcone  
polityce wobec Polonii i Polaków za gra-  
nicą. Omówiono również kierunki dal-  
szej współpracy oraz inicjatywy istotne  
dla środowisk polonijnych. Jednym z po-  
ruszanych tematów była także organi-  
zacja tegorocznej edycji Polonia Camp.  
W imieniu Polaków Ukrainy głos  
To właśnie tę różnorodność można  
było dostrzec podczas Polonia Camp.  
Młodzi ludzie z Europy, obu Ameryk,  
Azji, Australii i Afryki przyjechali do  
Warszawy ze swoimi historiami i do-  
świadczeniami. Dla wielu z nich było  
to pierwsze spotkanie z rówieśnikami,  
którzy – podobnie jak oni – wychowa-  
li się poza granicami Polski. Szybko  
okazało się jednak, że mimo różnych  
języków codzienności, odmiennych  
systemów edukacji czy kultur wszyscy  
doskonale rozumieją, jak ważne jest za-  
norowego – konsula generalnego RP ka oraz udzielenie zgody, o której mowa  
Adolf Mostowski wraca  
do Chmielnika: historia  
jednego odkrycia  
w Winnicy, Mateusza Natkowskiego.  
Wizyta rozpoczęła się od odwiedzenia  
parafii pw. św. Stanisława, która funk-  
w ust. 11 Regulaminu Konkursu. Termin  
nadsyłania prac: do 30 września 2026 r.  
Prace należy przesyłać, załączając  
przygotowany plik PDF do formularza  
zgłoszeniowego. Szczegółową instruk-  
cję przygotowania pocztówki, jak rów-  
nież zasady konkursu i formularz zgło-  
szeniowy można znaleźć tu: pl-ua.eu  
MONITOR WOŁYŃSKI  
W Chmielniku, w Centrum „Mrowi- cjonuje w Romanowie już od ponad 30 lat.  
sko”, odbyło się wydarzenie, które oka-  
zało się czymś znacznie więcej niż tylko  
Proboszcz parafii ks. Ryszard Dziu-  
ba, oprowadził gości po świątyni, zwra-  
imprezą literacko-artystyczną. Była to cając szczególną uwagę na tablice pa-  
próba przywrócenia pamięci o twórcy,  
który ponad sto lat temu mieszkał na  
ziemi chmielnickiej, pisał, zajmował się  
muzyką i pozostawił po sobie znaczące  
miątkowe poświęcone kompozytorowi  
i dyrygentowi Ignacemu Feliksowi Do-  
brzyńskiemu oraz hrabiemu Henrykowi  
Ilińskiemu. Dzięki staraniom probosz-  
W Zdołbunowie jest  
dziedzictwo kulturowe. Mowa o pol- cza i parafian kościół w Romanowie jest  
skim poecie, dramaturgu, kompozy- nie tylko centrum religijnym, ale i miej-  
torze i kolekcjonerze Adolfie Mostow- scem o wyjątkowej estetyce – ogród wo-  
modernizowany system  
kształcenia ślusarzy  
remontowych  
zabrała prezes Zarządu Głównego chowanie własnych korzeni i budowa-  
Związku Polaków Ukrainy Łesia Jer-  
mak, która przedstawiła aktualną sytu-  
ację polskiej społeczności w Ukrainie.  
W swoim wystąpieniu podkreśliła, że  
pomimo trwającej wojny oraz wyzwań  
wynikających z obecnej sytuacji w re-  
lacjach polsko-ukraińskich, polskie or-  
ganizacje Ukrainy niezmiennie prowa-  
dzą działalność statutową, realizując  
zadania na rzecz zachowania języka  
polskiego, kultury, tradycji oraz inte-  
gracji środowiska polskiego.  
nie więzi z krajem przodków.  
– Największą wartością tego spo-  
tkania byli ludzie – mówi Dominika  
Jermak. – Przyjechaliśmy reprezento-  
wać naszą organizację, ale wyjeżdża-  
my z poczuciem, że jesteśmy częścią  
ogromnej światowej rodziny. Rozmowy  
z młodymi Polakami z różnych konty-  
nentów pokazały mi, że wszyscy mamy  
podobne marzenia i chcemy działać na  
rzecz naszych środowisk.  
skim, którego sztuki wystawiano na  
scenach Warszawy i Krakowa, a grób  
znajduje się w Chmielniku.  
Informacji o Adolfie Mostowskim  
i jego twórczości poszukiwało wiele  
osób. Kluczową rolę odegrała badaczka  
Ołena Horobeć. To właśnie ona podjęła  
kół świątyni uchodzi za najpiękniejsze  
miejsce w całym miasteczku.  
Szkoła Zawodowa Transportu Ko-  
lejowego w Zdołbunowie znalazła się  
wśród pięciu zwycięzców konkursu  
grantowego „Wspieranie modernizacji  
kształcenia zawodowego na Ukrainie  
– 2026”. Poinformowało o tym Przed-  
stawicielstwo Fundacji Solidarności  
Międzynarodowej w Ukrainie.  
Następnie odbyła się wycieczka do  
miejscowego muzeum krajoznawczego,  
którą poprowadził jego dyrektor, Jurij  
Kondratiuk. Muzeum kryje unikatowe  
eksponaty związane z historią regio-  
się pracy z polskimi archiwami, biblio- nu, w tym z dziejami społeczności pol-  
tekami cyfrowymi i starodrukami. skiej, która należy do najliczniejszych  
Jednym z pierwszych ważnych od- w Ukrainie.  
W ramach realizacji projektu gran-  
towego „Modernizacja kształcenia za-  
Program Polonia Camp pokazał  
kryć był obszerny nekrolog opubliko-  
wany po śmierci Mostowskiego w 1904  
roku. Pozwolił on zweryfikować wiele  
faktów biograficznych i potwierdził,  
że ostatnie lata życia pisarz spędził  
Specjalnie dla gościa honorowego wodowego specjalistów w zawodzie  
Prezes Związku Polaków Ukrainy również Polskę jako miejsce możli-  
przygotowano wystawę fotograficzną,  
prezentującą historię powstania oraz  
wieloletnią działalność Romanowskie-  
„ślusarz remontowy” na potrzeby re-  
gionalnego rynku pracy” placówka roz-  
poczęła aktywny dialog z regionalnym  
podkreśliła, że działalność organizacji  
polskich ma dziś szczególne znaczenie  
dla osób żyjących w warunkach wojny,  
stanowiąc ważny element podtrzymy-  
wania więzi społecznych, tożsamości  
narodowej i wzajemnej solidarności.  
Spotkanie było kolejną okazją do  
wymiany doświadczeń oraz przed-  
stawienia najważniejszych zagadnień  
dotyczących funkcjonowania środo-  
wisk polskich, a także potwierdziło  
znaczenie stałego dialogu pomiędzy  
przedstawicielami polskich organizacji  
Ukrainy a instytucjami Rzeczypospo-  
litej Polskiej.  
wości – edukacyjnych, zawodowych  
i społecznych. Uczestnicy mogli zapo-  
znać się z ofertą uczelni, instytucji pu-  
blicznych oraz organizacji wspierają-  
cych młodych Polaków mieszkających  
poza granicami kraju. Dla wielu osób  
było to pierwsze tak szerokie spotkanie  
z nowoczesną Polską i okazja do zasta-  
nowienia się nad swoją przyszłością.  
Organizatorzy podkreślali, że nie cho-  
go Polskiego Kulturalno-Oświatowego biznesem.  
w Wielkim Mytniku, a pochowany zo- Stowarzyszenia. Organizacja ta po-  
Pierwszym praktycznym krokiem  
było zorganizowanie okrągłego stołu  
stał na jednym z cmentarzy miejskich  
w Chmielniku.  
wstała w 2001 roku z inicjatywy Wło-  
dzimierza Balickiego. Obecnie na czele pt. „Modernizacja programu kształce-  
Stopniowo udało się odnaleźć: kil- Stowarzyszenia stoi Olga Myczkowska.  
nia w zawodzie „ślusarz remontowy”  
z udziałem pracodawców i ekspertów  
branżowych.  
ka tomików poezji Mostowskiego, jego  
utwory dramatyczne, noty biograficzne,  
archiwalne fotografie, korespondencję  
W tym pięknym dniu nie zabrakło rów-  
nież spotkania z członkami organizacji,  
które upłynęło w ciepłej, towarzyskiej  
Głównym celem spotkania było  
wspólne z pracodawcami określenie  
kompetencji, których wymaga obecnie  
nowoczesna produkcja. Wyniki tego  
dialogu staną się podstawą aktualiza-  
cji programu kształcenia, co pozwoli na  
przygotowanie wysoko wykwalifiko-  
wanej kadry, która sprosta wyzwaniom  
przedsiębiorstw przemysłu przetwór-  
czego oraz współczesnym potrzebom  
rynku pracy w obwodzie rówieńskim.  
Konkurs grantowy jest realizowany  
w ramach inicjatywy Skills4Recovery  
finansowanej przez Unię Europejską,  
Federalne Ministerstwo Współpracy  
Gospodarczej i Rozwoju Niemiec (BMZ),  
Ministerstwo Spraw Zagranicznych  
Rzeczypospolitej Polskiej, Estońskie  
Centrum Rozwoju Międzynarodowego  
(ESTDEV) oraz Królestwo Danii. Wyko-  
nawcy projektu: Deutsche Gesellschaft  
für Internationale Zusammenarbeit oraz  
Przedstawicielstwo Fundacji Solidarno-  
ści Międzynarodowej w Ukrainie.  
dzi  
o
podejmowanie natychmiasto-  
prywatną, utwory muzyczne, wzmianki atmosferze.  
wych decyzji, lecz o pokazanie, że Pol-  
ska może być miejscem studiów, pracy  
i rozwoju. Co istotne, doświadczenia  
poprzedniej edycji pokazują, że część  
prasowe o nim. Szczególnie cennym od-  
kryciem były dwa autentyczne portrety  
Wizyty konsulów RP w polskich  
ośrodkach pozostają dla naszego środo-  
fotograficzne pisarza. Do tej pory prak- wiska najważniejszym dowodem uzna-  
tycznie nikt w Chmielniku nie wiedział,  
jak wyglądał Adolf Mostowski.  
nia dla naszej pracy społecznej oraz wiel-  
ką motywacją do dalszych działań na  
rzecz pielęgnowania i rozwoju polskości.  
OLGA MYCZKOWSKA  
KAROLINA MILENA JERMAK uczestników zdecydowała się po Polo-  
DZIENNIK KIJOWSKI  
nia Camp rozpocząć studia lub związać  
swoją przyszłość zawodową z Polską.  
Polonia Camp 2026 udowodnił, że  
młode pokolenie Polonii chce rozma-  
wiać, współpracować i wspólnie two-  
rzyć przyszłość. Potrzebuje przestrze-  
ni do spotkań, wymiany doświadczeń  
oraz budowania międzynarodowych  
Jednym z najbardziej niezwykłych  
odkryć był utwór muzyczny zatytu-  
łowany „Mytnik Walc”. Został odnale-  
ziony w Warszawskiej Bibliotece Cy-  
frowej. Sam fakt istnienia kompozycji  
poświęconej Wielkiemu Mytnikowi  
okazał się prawdziwą sensacją – któ-  
Polonia Camp 2026 – młoda  
Polonia buduje mosty ponad  
granicami  
Warszawa w lipcu 2026 roku stała  
się miejscem wyjątkowego spotkania  
młodej Polonii z całego świata. Blisko  
SŁOWO POLSKIE  
Konkurs „Pocztówka  
z wakacji”  
Wspólny Sekretariat Programu In-  
ra jeszcze wieś na Ukrainie może po- terreg NEXT Polska – Ukraina 2021–  
2027 zaprasza do udziału w konkursie  
„Pocztówka z wakacji”.  
„Znasz wyjątkowe miejsce na ob-  
dował się majątek jego żony. To wła- szarze Programu? A może podczas wa-  
1500 uczestników z niemal 50 kra- kontaktów. Takie inicjatywy pokazują, szczycić się własnym walcem?  
jów przyjechało do stolicy Polski, aby  
wziąć udział w Polonia Camp 2026  
– Światowym Spotkaniu Młodej Po-  
lonii. Wśród nich znaleźli się również  
przedstawiciele Sektora M Związku  
Polaków Ukrainy. Kilka dni wypeł-  
nionych debatami, warsztatami, spo-  
tkaniami z przedstawicielami insty-  
że polskość nie jest zamknięta w gra-  
nicach państwa – żyje wszędzie tam,  
gdzie są ludzie gotowi ją pielęgnować  
i przekazywać kolejnym pokoleniom.  
Dla mnie ten wyjazd był czymś więcej  
niż udziałem w międzynarodowym wy-  
darzeniu. Był przypomnieniem, że nieza-  
leżnie od tego, z jakiego kraju pochodzi-  
Mostowski przez długi czas miesz-  
kał w Wielkim Mytniku, gdzie znaj-  
śnie tam powstała część jego utworów,  
a także – najprawdopodobniej – ten  
walc, dedykowany teściowej autora.  
kacyjnych podróży odkryłeś zakątek,  
który zachwycił Cię przyrodą, historią,  
kulturą lub lokalnymi tradycjami i war-  
Według uczestników projektu muzy- to go pokazać innym? Podziel się swo-  
ka okazała się niezwykle interesująca  
i ekspresyjna. Dlatego też postanowiono  
im odkryciem i weź udział w konkur-  
sie „Pocztówka z wakacji”. Na autorów  
tucji państwowych, wydarzeniami my, wszyscy niesiemy ze sobą podobne  
MONITOR WOŁYŃSKI  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Wydarzenia  
7
www.kuriergalicyjski.com  
IPN zakończył ekshumacje w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej  
Od każdej z odnalezionych  
ofiar pobrano również materiał  
kostny do badań DNA.  
Instytut Pamięci Narodowej  
zakończył tegoroczne  
prace ekshumacyjne  
ofiar Zbrodni Wołyńskiej  
prowadzone na  
Nadal poszukiwanych jest  
około 300 osób  
terenie dawnych  
IPN  
przypomina,  
że  
polskich wsi Ostrówki  
i Wola Ostrowiecka na  
Wołyniu. W trakcie  
Ostrówki i Wola Ostrowiecka  
zostały zaatakowane 30 sierp-  
nia 1943 roku przez oddziały  
Ukraińskiej Powstańczej Ar-  
mii przy współudziale czę-  
ści ukraińskich mieszkańców  
badań odnaleziono  
i ekshumowano szczątki  
55 osób, w tym 26 dzieci.  
Zabezpieczono również  
ponad 300 przedmiotów  
osobistych, a od  
okolicznych  
miejscowości.  
Według ustaleń historyków  
zamordowano wówczas oko-  
ło 1050 polskich mieszkań-  
ców, a wsie zostały zrabowane  
i zniszczone.  
Mimo tegorocznych badań  
miejsce pochówku około 300  
ofiar nadal pozostaje niezna-  
ne. Poszukiwania prowadzone  
w kolejnych lokalizacjach tzw.  
Trupiego Pola nie przyniosły  
nowych odkryć.  
Instytut Pamięci Narodo-  
wej poinformował również,  
że dotychczas uzyskał tylko  
jedną zgodę na prowadzenie  
prac ekshumacyjnych ofiar  
Zbrodni Wołyńskiej na terenie  
Ukrainy.  
wydobytych szczątków  
pobrano materiał do badań  
genetycznych, które mają  
pomóc w identyfikacji ofiar.  
race prowadzono od 13  
lipca do 7 sierpnia 2026  
P
roku. Uczestniczyli w nich  
specjaliści  
z
Biura Poszuki- w tym 24 dzieci, 17 kobiet  
wań i Identyfikacji IPN, przed- i trzech mężczyzn. Ze względu  
siębiorstwa „Wołyńskie Sta- na znaczny stopień zniszcze-  
rożytności”, medyk sądowy  
nia kości nie udało się na ra-  
zie określić płci czterech ofiar.  
z
Uniwersytetu Medycznego  
we Wrocławiu oraz przedsta- Jak podkreślają antropolodzy,  
wiciele Ministerstwa Kultury  
i Dziedzictwa Narodowego RP.  
większość dzieci nie ukoń-  
czyła 12. roku życia, a naj-  
Oględziny szczątków prowa- młodsze miały zaledwie kilka  
dzili wspólnie eksperci z Polski  
i Ukrainy.  
miesięcy.  
W Ostrówkach odnalezio-  
Pogrzeb w 83. rocznicę zbrodni  
Uroczystości  
pogrzebowe  
no natomiast pojedynczy grób  
kobiety oraz zbiorową mogiłę,  
w której spoczywały szcząt-  
ki sześciu osób, w tym dwojga  
odnalezionych ofiar zaplano-  
wano na 30 sierpnia 2026 roku,  
w 83. rocznicę zbrodni. Szcząt-  
ki zostaną pochowane w kwa-  
terze ofiar UPA na cmentarzu  
w Ostrówkach.  
Trzy miejsca ekshumacji  
Badania  
przeprowadzono  
w trzech lokalizacjach wska-  
zanych podczas kwietniowych dzieci i dwóch kobiet.  
prac poszukiwawczych: w zbio-  
rowej mogile na terenie daw-  
nego gospodarstwa Aleksandra  
Strażyca w Woli Ostrowieckiej,  
Ślady brutalnych egzekucji  
W
w
zbiorowej  
Ostrówkach specjaliści osobistych  
mogi-  
Ponad 300 przedmiotów  
Prace ekshumacyjne wzbu-  
dziły duże zainteresowanie  
Według IPN przeprowadzone  
le  
oględziny potwierdzają rela- stwierdzili również rany po-  
Podczas prac odnalezio- mediów. Na miejscu obecni  
no ponad 300 przedmiotów  
w zbiorowym dole śmierci w po- cje świadków zbrodni z sierp- strzałowe na czaszkach oraz jed-  
bliżu dawnej szkoły w Ostrów- nia 1943 roku. Na większości nej kości udowej. Zdaniem IPN związanych z ofiarami. Były  
czaszek ujawniono obrażenia charakter obrażeń jest zgodny  
byli przedstawiciele 21 redak-  
cji z Polski i zagranicy, w tym  
kach oraz przy pojedynczym  
to przede wszystkim medali- m.in. „The Wall Street Journal”,  
grobie znajdującym się w pobli- tylnej części głowy, odpowia- zarówno z relacjami ocalałych,  
ki, krzyżyki, różańce, elementy  
odzieży, guziki, klamry, paski  
i obuwie. Wszystkie znaleziska  
„Le Monde”, „Le Figaro”, Deut-  
sche Welle, Arte oraz mediów  
czeskich i ukraińskich.  
żu cmentarza.  
dające opisom egzekucji do- jak  
i
wynikami wcześniej-  
Największą mogiłę odkry- konywanych przy użyciu na- szych badań sądowo-medycz-  
to w Woli Ostrowieckiej. Wy- rzędzi gospodarskich, m.in.  
dobyto tam szczątki 48 osób, młotów do uboju bydła.  
nych prowadzonych  
miejscowościach.  
w
tych zostały zabezpieczone do dal-  
szych badań.  
ŹRÓDŁO: NA PODSTAWIE IPN  
Ukraińskie drony zniszczyły  
kolejne centrum logistyczne  
Wildberries w Rosji  
Marsz we Lwowie: „Nie milcz! Niewola zabija!”  
8 sierpnia w centrum  
Lwowa odbyła się kolejna  
pokojowa akcja „Nie  
milcz! Niewola zabia!”.  
Bliscy ukraińskich jeńców  
wojennych, zaginionych  
bez wieści obrońców  
oraz mieszkańcy miasta  
przeszli w marszu,  
2 sierpnia ukraińskie  
Według producenta firmy zbrojeniowej  
drony zniszczyły kolejne  
centrum logistyczne w Rosji,  
należące do giganta handlu  
elektronicznego w tym kraju,  
Wildberries – powiadomiły  
w niedzielę media. Doszło  
do tego w Nowosiemiejkino  
w obwodzie samarskim  
Fire Point celem był hub logistyczny w No-  
wosemejkinko, który odpowiada za prze-  
chowywanie, sortowanie i dystrybucję to-  
warów. Fire Point przekonuje, że uderzenia  
w tego typu obiekty mają zwiększać presję  
gospodarczą na Rosję i zakłócać działanie  
jej łańcuchów dostaw.  
Magazyny Wildberries są celem ukra-  
ińskich ataków od połowy lipca. Uderzenia  
miały objąć obiekty firmy m.in. w obwo-  
dzie moskiewskim, tambowskim, woro-  
neskim, penzeńskim, riazańskim, a także  
w Krasnodarze i na okupowanym Krymie.  
Ukraińskie władze twierdzą, że ataki nie  
są wymierzone w cywilny handel, ale  
aby przypomnieć  
społeczeństwu  
i społeczności  
w południowo-wschodniej  
części europejskiej Rosji. Seria  
ataków na obiekty rosyjskiego  
giganta e-commerce  
ograniczyła jego możliwości  
logistyczne o około 10 proc.  
międzynarodowej  
o ukraińskich żołnierzach  
przetrzymywanych  
w rosyjskiej niewoli.  
Uczestnicy przeszli ulicą  
Ruską i Rynkiem obok ratu- „Państwo ma zwrócić Boha-  
i przechodniów, ludzie wołali  
TEKST I ZDJĘCIE  
KONSTANTY CZAWAGA  
sza, a zakończyli trasę na Alei  
Swobody przy pomniku Tarasa  
Szewczenki, gdzie odbył się wiec  
terów!” i „Milczenie to zbrod-  
nia!”, na skrzyżowaniach  
prosili kierowców o wsparcie  
hasłem „Kierowco, poprzyj nas  
a
Ukraińska firma Fire Point przyzna- w obiekty wykorzystywane do wspiera-  
ła się do użycia dronów FP-1 w atakach  
na magazyny Wildberries w Rosji. Firma  
twierdzi, że celem była infrastruktura  
nia rosyjskiej machiny wojennej.  
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski  
– cytowany przez Radio Swoboda – przeko-  
Takie cotygodniowe wyda- finałowy i wspólna modlitwa.  
rzenia odbywają się w mieście  
regularnie od grudnia 2023  
roku, ponieważ według ofi- la zabija! Nie milcz!”, „Zwróćcie  
Podczas przemarszu kolum- klaksonem!”.  
na skandowała hasła „Niewo-  
Organizatorzy akcji – zrze-  
szenia rodzin obrońców – pod-  
wspierająca rosyjską gospodarkę i logi- nywał, że w magazynach Wildberries znajdo-  
stykę. Kijów twierdzi, że w magazynach wały się towary podwójnego zastosowania,  
znajdowały się towary podwójnego zasto- w tym elektronika, sprzęt nawigacyjny i kom-  
cjalnych danych ukraińskich Bohaterów z niewoli!”, „Wol- kreślają, że podobne wyda-  
władz w niewoli wroga wciąż ność dla obrońców Mariupo- rzenia będą kontynuowane,  
przebywa około 7 000 ukraiń- la!” oraz „Free Azovstal Defen- dopóki każdy ukraiński żoł-  
skich wojskowych. ders!”. Kierując się do władz nierz nie wróci do domu.  
sowania wykorzystywane przez rosyjski  
przemysł zbrojeniowy. Moskwa odrzuca  
te zarzuty.  
ponenty wykorzystywane przy produkcji dro-  
nów oraz przez rosyjski przemysł obronny.  
ŹRÓDŁO: PAP  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
8
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
Przybliżamy Mikołaja Reja  
Mikołaj Rej – postać  
niezasłużenie pozbawiona  
tytułu „ojca literatury  
polskiej” przez Jana  
Kochanowskiego.  
Pomimo, że ten ostatni  
urodził się 25 lat po  
Reju. To on pierwszy  
jednak napisał językiem  
potocznym: „A niechaj  
narodowie wżdy  
postronni znają, iż Polacy  
nie gęsi, iż swój język  
mają”.  
ĆWIKŁA WEDŁUG MIKOŁAJA REJA  
TATIANA BOJKO OTWIERA SPOTKANIE  
TEKST I ZDJĘCIA  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
z Konsulatu Generalnego RP we Lwowie,  
deputowana Rady Rejonowej Oksana Gra- gotowały gospodynie ze Stryja, a piernik  
Tak pisał w języku, jaki słyszał od dzie- bowska, przedstawiciele Centrum wsparcia – gospodyni ze Lwowa. Ta osoba od lat pie-  
ciństwa, jakim rozmawiano na targach, uchodźców we Lwowie, Koło Gospodyń ze cze wspaniałe wypieki domowe, ale, gdy  
ocenili ich walory smakowe. Ćwikłę przy-  
w dworkach, u rzemieślników – na dwo- Szczerca, Kluby Kobiet ze Stryja i ze Lwo- zaczęła przygotowywać ciasto na pier-  
rach bowiem magnackich wszechwładnie wa oraz przedstawiciele Lwowskiego Uni- nik, była w szoku. Jak każda gospodyni,  
panowała łacina. Nawet przez jego przy- wersytetu III wieku z prezes Iloną Ołeksiw. przeżywała co z niego wyrośnie – ciasto  
domek – z Nagłowic – zniesławiono miej- Z FB, na którym Centrum umieściło infor- początkowo przypominało zwykłe ciasto  
sce jego urodzenia. Urodził się bowiem  
w naszym Żurawnie koło Żydaczowa. Tu  
praktycznie wzrastał przez 18 lat i tu roz- w woj. Lubelskim, miasta założonego przez  
mawiał w tym języku, który go otaczał Mikołaja Reja. Przyjechali specjalnie do  
i w którym zaczął pisać. Słynne Nagłowi- Lwowa na to spotkanie.  
ce – to już efekt późniejszych rodzinnych  
zawirowań majątkowych. Ale taka sytu- upamiętniającej tych, co zginęli podczas  
acja wydaje się zrozumiałą: jakże by w ka- działań wojennych z agresorem rosyjskim.  
mację o imprezie, dowiedzieli się przedsta- na pierogi, pomimo iż wszystkie składniki  
wiciele Fundacji REYBUDHELP z Rejowca  
dodano ściśle według przepisu. Z sercem  
pełnym obaw otwierała piekarnik, ale  
okazało się, że ciasto wyrosło wspaniale,  
a jego smak ocenili już goście spotkania.  
Natomiast Koło gospodyń ze Szczerca  
z prezes Heleną Skoczylas przygotowa-  
ło swoje dania regionalne. Był to pieróg  
Spotkanie rozpoczęło się minutą ciszy,  
tolickiej Polsce można było protestanta  
uznać za „ojca literatury”, pomimo, że po  
polsku pisał i tłumaczył psalmy i Pismo  
Święte. Ale to tak w skrócie…  
Zebranych powitała i przedstawiła gości z ziemniaków i kaszy gryczanej oraz bi-  
prezes Tatiana Bojko zapowiadając program gos, jakie można skosztować w tej okoli-  
spotkania. Następnie Artur Żak w ogólnych  
cy. Podobne dania są bardzo popularne.  
PIERNIK WEDŁUG MIKOŁAJA REJA  
zarysach zaprezentował postać patrona Ale przez odpowiednio dobrane proporcje  
Aby przywrócić dobre imię swego pa- Centrum i okres historyczny, w którym żył  
trona, Centrum Edukacji Inicjatyw Przed- i tworzył. Uzupełnieniem tych wiadomości  
składników i przypraw wyróżniały się  
w szczególny sposób. Panie wystąpiły  
– oprócz tego, że lubił dobrze i smacznie  
zjeść, to jeszcze notował przepisy co  
Lwowskiej Radzie Obwodowej i opowie-  
dział o działaniach Rady oraz możliwo-  
siębiorczości im. Mikołaja Reja 8 sierpnia  
br. w siedzibie Ośrodka Promocji Kultury  
Polskiej przy ul. Winniczenki 30 we Lwo- cję o życiu, twórczości i dorobku – nie tylko  
wie zorganizowało spotkanie tematyczne  
„Promocja postaci i twórczości Mikołaja  
był film, stworzony przez Centrum, w któ- w regionalnych szczerzeckich strojach lu- smaczniejszych dań. Czy wiele mamy ta- ściach współpracy z poszczególnymi sto-  
rym w ilustracyjny sposób podano informa- dowych. Do dania podano również schab,  
chociaż upieczony już we współczesnym  
kich wiadomości od innych autorów o tym,  
co jadano wówczas? Natomiast ckliwych  
warzyszeniami mniejszości narodowych.  
Potem Olga Bodnar z Instytutu Spu-  
ścizny Niematerialnej wyjaśniła co za-  
wiera pojęcie „niematerialnej spuścizny”  
literackim – Mikołaja Reja.  
piekarniku elektrycznym, ale zamaryno- wierszydeł i podobnych poematów jest co  
niemiara.  
Po filmie prezes zaproponowała degu- wany według przepisu Mikołaja Reja. Udał  
Reja, patrona organizacji, w środowisku lo- stację wyrobów kulinarnych, przygotowa- się doskonale: miękki, z chrupiącą skórką.  
W kolejnej części spotkania, gdy uczest- i jakie jest jej znaczenie i możliwości  
kalnym”. Działania Centrum w celu promocji  
Mikołaja Reja i samego Żurawna trwają już  
od kilku dobrych lat, bowiem oprócz Reja  
nych według ścisłych przepisów, które  
Mikołaj Rej umieścił w swych utworach.  
Były to ćwikła i piernik. Znacząco różni- stacja, udała się wspaniale, odkrywając znaczeniu w dniu dzisiejszym.  
Wszystkim smakował wyśmienicie.  
nicy skosztowali kulinarnych dzieł z epoki  
wspierania mniejszości narodowych.  
W Europie i Polsce wiele produktów re-  
gionalnych otrzymało tytuł spuścizny  
Uczta, chociaż było to jedynie degu- Mikołaja Reja, mowa była o tradycjach i ich  
Żurawno jest też szczególnym miejscem hi- ły się wyglądem i smakiem, ale wszyscy  
storycznym. Prezes Centrum Tatiana Bojko  
wspólnie w władzami lokalnymi Żurawna  
zrealizowała cały szereg inicjatyw, mają-  
cych na celu popularyzację tej miejscowości  
i jej patrona. Tu bowiem znajduje się obelisk  
pamiątkowy, wystawiony z okazji bitwy  
stoczonej przez Sobieskiego na przedpolach  
tej miejscowości w 1673 r. Tu też podpisa-  
no nowy akt pokojowy z Turcją, częściowo  
anulujący ustalenie poprzedniego haniebne-  
go pokoju, podpisanego przez króla Mikołaja  
Korybuta Wiśniowieckiego pod Buczaczem.  
Do tych inicjatyw promocyjnych weszły też  
inne akcje, takie jak wmurowanie w murach  
ratusza tablicy pamiątkowej poświęconej  
wielkiemu rodakowi tej ziemi, Mikołajo-  
wi Rejowi, zwiedzanie resztek dawnych  
kolejną stronę postaci naszego patrona  
Na początku prezes fundacji REYBU- niematerialnej i Polacy na Ukrainie też  
DHELP Marek Świderczuk przedstawił  
historię Rejowca, miejscowości założonej  
mają możliwość przedstawiania swo-  
ich wniosków ubiegając się o taki tytuł.  
przez Mikołaja Reja na terenach wsi, nale- Mogą to być potrawy regionalne, trady-  
żącej do jego małżonki Zofii Kościeniowej. cyjne obrzędy, czy inne formy charak-  
Akt nadania praw miejskich został wyda- terystyczne dla danego regionu. Jako  
ny przez króla Zygmunta Starego w 1547 przykład pani Olga przytoczyła ćwikłę  
r. Miasteczko miało prawo do dwoch jar- według przepisu Reja – po pierwsze jest  
marków w roku i cośrodowe targi lokalne.  
Dało to impuls do rozwoju i wzbogacenia  
się miasta. Ostatnio podczas remontu  
istniejącego tu pałacu Zaleskich z XIX w.  
natrafiono na fundamenty pierwotnego  
to danie regionalne, a po drugie przepis  
ma elementy charakterystyczne i ponad  
500-letnią tradycję.  
Olga Bodnar przedstawiła zebranym  
unikalne wydanie – album „Kraj pod skrzy-  
dworku Rejów, co potwierdziły bada- dłem żurawia”. Przedstawia on walory  
nia historyczne i archeologiczne. Swego  
założyciela miasto uczciło stosownym  
pomnikiem.  
historyczne, wycieczkowe i przyrodnicze  
ziemi Żurawieńskiej. Jego unikalność polega  
na tym, że wydany jest w dwóch językach  
Jako następny wystąpił przedstawi- – po polsku i ukraińsku oraz czcionką Bra-  
kopalni alabastru hrabiów Czartoryskich  
i promocja ich wyrobów, promocja zalet  
gospodarczych i kulinarnych Reja, akcja  
poetycka dla młodzieży szkolnej „Język pol-  
ski dodaj do ulubionego”. Można tu jeszcze  
powiedzieć o sprzątaniu lokalnego starego  
„polskiego” cmentarza przez młodzież oraz  
inne aktywności. Z tej wyliczanki widać,  
że rodzinna miejscowość patrona Centrum  
i jego osobiste zalety są aktywnie promo-  
wane nie tylko wśród społeczności polskiej.  
Tym razem kolejny etap promocji miał  
miejsce we Lwowie. Cała akcja pomyślana  
była przez panią prezes jako szerszy aspekt  
i połączyła się z promocją organizacji rządo-  
wych - Instytutu Spuścizny Niematerialnej  
i Rady Mniejszości Narodowych przy Lwow-  
skiej Radzie Obwodowej. Akcję swoją obec-  
nością zaszczyciła konsul Joanna Szeliga  
MAREK ŚWIDERCZUK OPOWIADA O REJOWCU  
ciel Rady Mniejszości Narodowych przy  
ila, co daje możliwość zapoznania się z nim  
osobom niewidzącym.  
Na zakończenie Tatiana Bojko wręczyła  
dwujęzyczne egzemplarze „Przygód Ko-  
ziołka Matołka” Kornela Makuszyńskiego  
i Mariana Walentynowicza w przekładzie  
mieszkanki Stryja, poetki Teodory Saw-  
czyńskiej-Łatyk, przedstawicielce Centrum  
Wsparcia Uchodźców we Lwowie i Marko-  
wi Świderczukowi do przekazania ich do  
muzeum regionalnego w Rejowcu.  
Spotkanie minęło w serdecznej at-  
mosferze w pięknej, jasnej sali Ośrodka  
Promocji Kultury Polskiej, a jego uczestni-  
cy w naoczny sposób nie tylko otrzymali  
informację o patronie Centrum Edukacyj-  
nego im. Mikołaja Reja, ale mieli również  
możliwość spróbować oryginalnych dań  
z jego kuchni.  
SŁUCHACZE SPOTKANIA PROMOCYJNEGO  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Kurier kulturalny  
9
www.kuriergalicyjski.com  
Kto opowie miasto po przeszczepie?  
Ci zaś, którzy na takie słowa  
chcieliby krzyknąć o „wiecznie  
polskim” czy „wiecznie ukraiń-  
skim” mieście, są nieuświado-  
mionym przez siebie potwier-  
dzeniem tych słów.  
Łobodowski pisał jednak  
o czasach minionych. Dziś Pol-  
ska i Ukraina są przedzielone  
wciąż jednak szczelną granicą  
i poza migrantami czy przy-  
jezdnymi we Lwowie miesz-  
kają Ukraińcy, a, dajmy na to,  
w Przemyślu – Polacy. Czy na  
pewno?  
Polska kultura i literatura  
ma spośród wielu swych  
twarzy jedną, którą można  
by określić łacińskim  
powiedzeniem diversitas  
delectat. Jej dzieła, jak  
filmy Konwickiego,  
poematy Mickiewicza czy  
obrazy Brandta, dzieła tak  
przecież fundamentalne  
dla polskości w ogóle,  
wyrastają ze świata wielu  
narodów i konfesji. Świata,  
którego utarta nazwa  
przywołuje wspomnienie  
jego upadku – świata  
Albo większość, albo całość  
Piszę te słowa dla medium,  
które jest żywym zaprzeczeniem  
pewnego mitu. Lub też inaczej –  
częścią większego świata, który  
odsłania się po zeskrobaniu tej-  
że mitologii. Zarówno lwowski  
„Kurier Galicyjski”, jak choćby  
przemysko-ukraińskie „Nasze  
Kresów. Tutaj, we Lwowie,  
sama rzeczywistość każe  
zadać pytanie, czy jego  
opowieść istnieje także  
dzisiaj.  
TEKST I ZDJĘCIE  
Słowo”, są świadectwem histo-  
MATEUSZ PARKASIEWICZ  
rii tych ziem, znacznie bardziej  
niejednorodnej, niż chciałby  
tego walec pospolitego nacjo-  
nalizmu ze swą tendencją do  
o właśnie – „Kresy”. Po-  
jęcie, dziś rozszczepio-  
N
ne na co najmniej kilka  
upraszczania świata – „tu nasze  
od zawsze, a wasze tam”.  
Nie chcemy widzieć, że ży-  
cie, w tym także życie narodów,  
jest – razem ze swymi katego-  
riami – znacznie bardziej po-  
strzępione. Chcemy widzieć je  
zaokrąglonym i banalnym, byle  
interpretacji,  
dyktowanych  
zazwyczaj przez nację, emo-  
cję i horyzonty umysłowe mó-  
wiącego. Jedni używają go dziś  
wyłącznie jako synonimu pol-  
skiej obecności na Wschodzie,  
po to, aby drudzy, mniej jeszcze  
biegli w terminologii polskiej  
kultury, zaczęli bić w dzwon na  
alarm, że oto za Bugiem odradza  
bezpiecznym. Raz na zawsze, do  
końca ustalić jego granice. Ale  
czy białoruskich, które, wobec  
ówczesnym  
państwie polskim, logicznie  
strony będąc pojęciem rucho- skojarzyły Kresy z polską do- z niego zostało?  
mym, z drugiej na stałe wpisa- minacją. Z dystansem pisała Można pójść standardową  
ło się w krajobraz naszych le- o nim także Konstancja Skir- drogą litanii nazwisk. Można ty można zaobserwować we  
gend o pograniczu. Zanim więc muntt, faktyczna i ideowa po- powtarzać jak mantrę, że dało Lwowie. Ukraińcy pierwszego  
przejdziemy do głównej reflek- tomkini budowniczych dawnej nam Mickiewicza, Słowackie- typu, pytani, gdzie tak dobrze  
sji, spróbujmy pokrótce prze- Rzeczypospolitej.  
ludność przegoniono „do sie- Wystarczy wspomnieć przyto- przegrywamy, bo życie nigdy  
się „polski rewanżyzm”. Tym- swej sytuacji  
czasem słowo „Kresy”, z jednej  
w
bie”, choć ich prawdziwe „u sie- czoną już tutaj plejadę nazwisk,  
bie” zostało za plecami. Cóż więc by znaleźć zdecydowane po- przemieszane, pełne napięć, ale  
twierdzenie tej tezy. i przejawów dobroci. Pograni-  
Wszystkie te trzy elemen- cza z reguły mnożą te jego cechy.  
nie jest ułożone „do końca”. Jest  
Być może stamtąd wypływa ich  
twórcze odium? Z pomnożenia  
cech życia przez różnorodność?  
go, Herberta, Konwickiego, Mi- nauczyli się polskiego, odpo- „Zrobisz mu krzywdy, tu wtedy  
„Kresy! Osobliwa nazwa, łosza… Będzie to, przy bliższym wiadali mi – „przecież jestem ze si strzeż – batiar pukaży ci kły…  
Lwowa”. O Ukraińcach drugie- A zrobisz mu dobrzy, tu on tobi  
śledzić jego historię.  
Po raz pierwszy w języku li- godna chaotycznej przejścio- przyjrzeniu się sprawie, wciąż  
terackim pojawiło się ono w po- wej epoki, nosząca w sobie po- dość dalekie od realiów współ- go typu dość powiedzieć tyle, że  
też – sto razy wiencyj, jak ty”.  
Nie ma sensu udawać, że  
emacie „Mohort” Wincentego  
Pola. W dziele tym, jak zwraca  
uwagę Damian Gocół, zostało  
jęcie dowolnego skracania się,  
ściągania się lub rozszerzania  
– w miarę potrzeb jednego na- tanie – co faktycznie zostało  
czesnych. Zbliżymy się do nich,  
kiedy zadamy sobie inne py- nają się swoim polskim-lwow- zróżnicowanie ludności Ziemi  
w poziomie uprzedzenia rów-  
skim (fizycznie obecnym bądź  
Czerwieńskiej jest dziś choć-  
by w połowie zbliżone do stanu  
ono użyte w znaczeniu „cza- rodu, na ziemiach trzech na- z tej rzeczywistości? Czy je- wirtualnym) odpowiednikom.  
tów granicznych” i nie miało rodów. – Nazwa więc z gruntu  
w sobie jeszcze tej treści, któ- fałszywa. Uznały to już władze  
rą wypełnił je międzywojenny rządzące, zmieniając tę nazwę  
dynie pamiątka sprzed apara- Obie te grupy chciałyby prze- sprzed drugiej wojny. Żyje jednak  
tu turysty? Czy romantyczne  
westchnienie do „Kresów” bądź  
polski nacjonalizm. W „Mo- na: województwa wschodnie, ziemi łemkowskiej? Czy tyl- ka jako element obcy.  
pisać historię miasta tak, by  
przedstawić w niej przeciwni- A tę tworzą żywi ludzie, jak naj-  
bardziej współcześni. Tym, czego  
Zabawnie spuentował tę sy- potrzebują, jest opowieść, która  
tuację, tuż po drugiej wojnie,  
Józef Łobodowski. Odnosząc  
się do realiów międzywojennej  
w pozostałościach tej mozaiki.  
horcie” czytamy: Kiedy mnie  
ojciec z Dubiecka wyprawiał/  
w drogę na kresy, nie długo za-  
bawiał: „Idź w dzikie pola, kędy  
życie chrobre/ i exercitium dla  
co zbliża do prawdziwej ich na- ko suche „Słowacki (Mickie-  
zwy – krajów wschodnich”.  
Nie jest do końca jasne, czy  
wicz, Miłosz...) wielkim poetą  
był”? Cóż, ostatecznie znajdą  
Konstancja Skirmuntt mia- się i tacy, którzy stwierdzą, że  
ła na myśli kraje w znaczeniu pogranicze wciąż pulsuje pod  
przyjmie ich wszystkich. I jeśli  
dziś myślimy poważnie o sto-  
sunkach polsko-ukraińskich,  
Ziemi Czerwieńskiej, przedsta- musimy zadać sobie pytanie o to,  
młodego dobre, /Zawdy na ko- nowoczesnych Litwy, Białoru- światem państw narodowych, wił ją w sposób anegdotyczny,  
niu i zawdy w obozie, /W służ- si i Ukrainy, czy raczej w zna- żywe i wcale nie mniej rzeczy- wywiedziony jednak niewąt-  
kto ją podejmie.  
bie, w posłuchu i w hetmańskiéj  
grozie!”. Widzimy tu wyraźnie,  
że jest to jeszcze pojęcie cokol- dawna nazwa ziemi od Prze- Nacjonalizmy i regionalizmy  
wiek niewinne, pisane małą li- myśla do Lwowa. Zważywszy  
czeniu regionalnym, takim, jak  
choćby Ziemia Czerwieńska,  
wiste, niż w dawnych wiekach.  
pliwie z praktyki. Otóż ukra-  
iński nacjonalista, przykła-  
dowy Swierczewśkyj, wpadał  
Nie jest tajemnicą, iż pograni- w święte oburzenie, gdy tylko  
terą i nieuwikłane w ideologię.  
Dopiero z czasem, jak zauważa  
Katarzyna Sicińska, obszar, do  
więc, że pojęcie „Kresy” jest a)  
pojęciem niedoprecyzowanym,  
b) pojęciem dziś już raczej hi- ciekawych świata i tych, którzy  
z różnych powodów dystansują  
cza często rodzą dwa typy ludzi.  
Podzielmy ich umownie na tych  
wytykano mu polskie „prizwy-  
szcze”. Zupełnie tak, jak nacjo-  
nalista polski, o wdzięcznym  
nazwisku Kowalenko, wyklinał  
którego odnosiło się to poję- storycznym, by lepiej ująć istotę  
cie, zarówno semantyczny, jak  
i terytorialny, rozpoczął swoją  
migrację. Po rozbiorach zaczęto  
rzeczy, w tekście będziemy mó- się od krajanów innego plemie- dociekliwego rozmówcę, któ-  
wić o „wschodnim pograniczu”  
(przy czym raczej w kontekście  
nia. Pierwsi będą z dumą przed- ry śmiał wskazać na ukraińską  
stawiali swoje miasto lub region końcówkę jego nazwiska. Gdy  
określać nim ziemie, które nie  
żywiołu, niż twardej statysty- jako dom wszystkich swych na- taki miły obrazek złączymy  
Mateusz Parkasiewicz (ur.  
weszły w skład Królestwa Pol- ki). Pozostaniemy tym samym  
skiego, zaś w dobie międzywo- w centrum tego, co najbardziej  
jennej – wschodnie wojewódz- nas w „Kresach” i wschodniej  
twa II Rzeczypospolitej.  
Nie każdy jednak był przy-  
chylny takiej terminologii. I nie  
cji i konfesji. Drugim łatwiej bę- z bujnym – choć głównie pol- 1998) – prozaik, publicysta. Au-  
dzie osunąć się w uprzedzenie. skim, to przecież w otoczeniu tor nagrodzonej powieści „Geo-  
Poza tym, jak zauważył ukra- mieszanym – folklorem, zro- rgia”. Od 2018 roku zajmuje się  
iński historyk Jarosław Hrycak dzonym we Lwowie w czasach relacjami polsko-ukraińskimi.  
A jest czym się intereso- w swojej pracy „Pokonać prze- szczytowych dla jego różnorod- Publikował m.in. w Klubie Ja-  
opowieści interesuje.  
wać. Zwłaszcza, że po II wojnie  
szłość. Globalna historia Ukra- ności, otrzymamy, w zgodzie  
giellońskim, Stronie Czynnej,  
mówię tu wyłącznie o tych ko- światowej to pogranicze zosta- iny”, pogranicza są „strefami  
łach ukraińskich, litewskich ło brutalnie rozdzielone. Jego podwyższonej kreatywności”.  
z powyższym kryterium, po- Kontencie oraz Kurierze Gali-  
granicze najzupełniej typowe.  
cyjskim. Mieszka we Lwowie.  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
10  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
Mieczysław Orłowicz. Lwów, którego już  
nie ma  
Mieszkam niedaleko  
i niemal codziennie  
przechodzę ulicą  
Wyszeńskiego.  
Dawniej była to ulica  
Wyspiańskiego. Przez  
lata był to dla mnie po  
prostu jeden z lwowskich  
adresów, miany w drodze  
do innych miejsc. Dzisiaj  
zatrzymuję się tutaj na  
chwilę. Wiem bowiem,  
że ponad sto lat temu  
z numerem 9 przy tej ulicy  
związana była działalność  
człowieka, którego książki  
przez ponad dwadzieścia  
lat mojej pracy jako  
przewodnika po Lwowie  
były dla mnie ważnym  
źródłem wiedzy o mieście.  
Mieczysław Orłowicz.  
ANNA GORDIJEWSKA  
hcę spojrzeć na jego życie  
przede wszystkim przez  
C
pryzmat Lwowa. Nie tylko  
dlatego, że właśnie tutaj studio-  
wał i rozpoczął swoją działal-  
ność turystyczną. Także dla-  
tego, że Lwów stał się jednym  
z ważnych miejsc w jego życiu,  
a jego przewodniki zachowa-  
ły obraz miasta, którego już nie  
ma.  
REPRINT „ILUSTROWANEGO PRZEWODNIKA PO LWOWIE”  
MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA.  
MIECZYSŁAW ORŁOWICZ  
Nie wystarczało mu pozna- skupiał młodych ludzi zainte-  
Mieczysław Orłowicz uro- wanie świata z książek. Chciał  
resowanych turystyką, tater-  
dził się 17 grudnia 1881 roku  
Komarnie. Dzieciństwo  
go przemierzać, obserwować nictwem, narciarstwem i kra-  
i pokazywać innym. Organizo- joznawstwem. Organizowano  
w
i młodość spędził w kilku miej- wał wycieczki, a jego zaintere- wyprawy w góry, poznawano  
scowościach. Uczył się między  
innymi w Jarosławiu, Samborze  
i Chyrowie, gdzie w 1899 roku  
zdał maturę. Już wtedy intere- demickiego Klubu Turystycz-  
sowały go historia, geografia nego w 1906 roku. Orłowicz  
i miejsca, które poznawał pod- był jednym z jego inicjatorów  
czas podróży. Zainteresowania  
te z czasem przekształciły się  
w pasję, która miała zadecydo-  
wać o całym jego życiu.  
sowanie turystyką akademic- Karpaty i Tatry, a także dalsze  
ką stało się jednym z impulsów  
do powstania we Lwowie Aka-  
regiony Europy.  
Był to ważny moment  
w
rozwoju lwowskiego ru- pojedynczych osób. Stawa-  
poznawanie przyrody, historii  
i własnego kraju.  
chu turystycznego. Turysty- ła się częścią życia akademic-  
ka przestawała być wyłącznie  
prywatnym zainteresowaniem  
kiego  
i
społecznego. Wyjazd  
Skala aktywności Orłowicza  
może dziś naprawdę zaskaki-  
wać. Pod koniec życia obliczał,  
że w ciągu swojej działalności  
turystycznej pokonał pieszo  
około 140 tysięcy kilometrów.  
To – ponad trzykrotnie wię-  
cej niż wynosi długość rów-  
nika. Organizował i prowadził  
i pierwszym prezesem. Klub  
w góry oznaczał jednocześnie  
W
1899 roku rozpoczął  
studia prawnicze. latach  
W
1899–1903 studiował prawo  
we Lwowie, Krakowie, Wied-  
niu i Pradze. Nie była to więc  
edukacja zamknięta w murach  
jednego uniwersytetu. Kolej-  
ne miasta stawały się dla niego  
również miejscami obserwa-  
cji, doświadczeń i poznawania  
różnych środowisk.  
W 1905 roku uzyskał dok-  
torat praw na Uniwersytecie  
Lwowskim. Nie zakończyło  
to jego nauki. W latach 1905–  
1909 studiował na Wydziale  
Filozoficznym Uniwersyte-  
tu Lwowskiego, interesując się  
historią sztuki, archeologią,  
geografią i filozofią. Lwów był  
w tym okresie ważnym ośrod-  
kiem akademickim i kultural-  
nym. To tutaj Orłowicz zdo-  
bywał kolejne doświadczenia,  
poznawał środowisko młodych  
ludzi zainteresowanych krajo-  
znawstwem i coraz mocniej an-  
gażował się w turystykę. Wie-  
dza akademicka szybko zaczęła  
łączyć się z praktyką.  
niezliczone wycieczki  
i
raj-  
dy. Część swoich doświadczeń  
opisał później w „Moich wspo-  
mnieniach turystycznych”. Ta  
ogromna praktyka miała zna-  
czenie dla jego późniejszego pi-  
sarstwa. Orłowicz nie tworzył  
przewodników wyłącznie na  
podstawie cudzych opracowań.  
Sam przemierzał góry, miasta  
i drogi, obserwował krajobra-  
zy, zabytki i warunki podróży.  
Zdobyte doświadczenie prze-  
kładał następnie na język prak-  
tycznego przewodnika. Lwów  
pozostawał jednym z ważnych  
punktów tego środowiska. Tu-  
taj spotykali się ludzie, których  
łączyła ciekawość świata i po-  
trzeba poznawania własnego  
kraju.  
Dobrym świadectwem tego  
ruchu jest wydawana we Lwo-  
wie w 1913 roku „Nasza Tury-  
styka. Czasopismo turystycz-  
ne i narciarskie”. Zachowany  
PANORAMA LWOWA Z 1617 ROKU. ILUSTRACJA „ILUSTROWANEGO PRZEWODNIKA PO LWOWIE”  
MIECZYSŁAWA ORŁOWICZA  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Kurier kulturalny  
11  
www.kuriergalicyjski.com  
rocznik znajduje się w Jagiel-  
lońskiej Bibliotece Cyfrowej.  
Czasopismo związane było ze  
środowiskiem turystycznym  
i Akademickim Klubem Tury-  
stycznym, a Mieczysław Orło-  
wicz występował w nim jako re-  
daktor. Stare strony czasopisma  
pokazują nie tylko rozwój tury-  
styki. Są również zapisem życia  
środowiska, które tworzyło się  
wokół wycieczek, gór, narciar-  
stwa i krajoznawstwa. Widać  
na nich ludzi, organizacje, plany  
wypraw i miejsca, które dla ów-  
czesnych turystów dopiero sta-  
wały się celem podróży.  
W tym samym 1913 roku po-  
jawia się dokument, który po-  
zwala jeszcze dokładniej wejść  
w świat działalności Orłowi-  
cza. W ogłoszeniu dotyczącym  
przygotowywanego trzeciego  
wydania „Polskiego Przewod-  
nika po Europie” zwrócono się  
do Polaków mieszkających za  
granicą z prośbą o nadsyłanie  
informacji o polskich firmach,  
sklepach, hotelach, pensjona-  
tach, lekarzach, instytucjach  
i towarzystwach, a także o pol-  
skich pamiątkach i zabytkach.  
MIECZYSŁAW ORŁOWICZ  
i
możliwościach zwiedzania.  
Szczególne miejsce zajmu- ale również przekazywać in- znam, a zarazem miasto, któ-  
je „Ilustrowany przewodnik po nym. Wojna zmieniła świat, rego już nie ma. Te same ulice  
no:„Adres wydawnictwa: dr. spojrzeć na miasto z perspek- Lwowie”. Drugie, rozszerzone który znał z młodości. Zmie- mogą prowadzić w inne miejsca  
Na końcu ogłoszenia poda- Jednocześnie Orłowicz potrafił  
Mieczysław Orłowicz, Lwów,  
ul. Wyspiańskiego 9”. To jeden  
z tych niewielkich dokumen-  
tów, które pozwalają spojrzeć  
tywy człowieka, który dopiero  
do niego przyjeżdża.  
Dotyczyło to również Lwo- nakładem Książnicy-Atlas. Li- i rozwijał swoją pasję. Orłowicz  
wa. W jego opisach zachował  
wydanie ukazało się we Lwo- nił się również Lwów – miasto,  
wie i Warszawie w 1925 roku w którym studiował, działał  
pamięci. Te same mury mogą  
opowiadać inną historię. Daw-  
na nazwa ulicy może otworzyć  
drogę do świata sprzed ponad  
stu lat. Można wtedy przejść  
śladami Orłowicza: od Uniwer-  
czyło 273 strony i zawierało  
ilustracje oraz plan miasta. Na  
zmarł 4 października 1959 roku  
w Warszawie.  
na historię tego miejsca. Daw- się obraz miasta z początku XX  
na ulica Wyspiańskiego to dzi- wieku: miasta wielonarodowe- początku XXI wieku wydaw-  
siejsza ulica Wyszeńskiego. go, pełnego instytucji, świątyń, nictwo Ruthenus opublikowało  
Nie należy jednak przedsta- muzeów, szkół i miejsc zwią- reprint tego wydania. Mam ten  
wiać tego adresu jako miesz- zanych z historią. Dziś te opisy reprint i właśnie dzięki niemu  
kania Orłowicza. Sam doku- pozwalają porównywać daw- kontakt z dawnym Lwowem  
Pozostały po nim książki,  
wspomnienia, fotografie i ar- sytetu Lwowskiego, gdzie stu-  
chiwalia. Dzięki nim można dziś  
odtworzyć nie tylko historię  
polskiej turystyki, ale również  
diował, przez miejsca związane  
z Akademickim Klubem Tury-  
stycznym, aż po dawną Wy-  
ment określa go jako adres  
wydawnictwa. W 1913 roku  
pod tym adresem kierowano  
więc korespondencję związaną  
z
przygotowywanym wyda- mi pamięci.  
niem przewodnika.  
Na tej samej lwowskiej ma-  
pie pojawia się jeszcze jeden  
ważny adres,  
a
mianowicie  
Romanowicza 9, dzisiaj ulica  
Saksahanskiego. W 1913 roku  
„Nasza Turystyka” podawała,  
że pod tym adresem mieścił się  
Akademicki Klub Turystycz-  
ny, a od 1 sierpnia jego adres  
miał zostać zmieniony na ulicę  
Trzeciego Maja 10, obecnie uli-  
ca Sichowych Striltciw. Te trzy  
adresy tworzą ciekawą mapę  
działalności związanej z Orło-  
wiczem: dawna Wyspiańskie-  
go 9 to adres wydawnictwa  
wskazany w ogłoszeniu z 1913  
roku; Romanowicza 9 była to  
siedziba Akademickiego Klubu  
Turystycznego oraz Trzecie-  
go Maja 10 był to kolejny adres  
klubu. Właśnie takie szcze-  
góły pozwalają najdokład-  
niej odtworzyć jego lwowską  
obecność.  
Najbardziej niezwykły po- nił. Zmieniły się nazwy, gra-  
zostaje dla mnie adres zapisa- nice i ludzie. Ale pytania pozo-  
ny w ogłoszeniu z 1913 roku  
Wyspiańskiego 9. Kilka słów  
na starej stronie wystarcza, by  
stają podobne: co widzimy, skąd  
to miejsce się wzięło, kto tędy  
przechodził i jakie historie zo-  
zobaczyć człowieka przy pra- stały zapisane w jego murach?  
cy. Nie jego mieszkanie, bo tego  
dokument nie potwierdza, lecz  
Może właśnie dlatego, prze-  
chodząc dziś ulicą Wyszeńskie-  
miejsce związane z działalno- go, mam wrażenie, że czasem  
ścią wydawniczą. Można wy- wystarczy otworzyć stary prze-  
obrazić sobie korespondencję  
nadsyłaną z różnych stron Eu- Lwów, którego już nie ma. I czło-  
ropy, informacje zbierane do wieka, który potrafił ten Lwów  
wodnik, żeby na chwilę spotkać  
kolejnego przewodnika i pracę ocalić na papierze.  
Mieczysław Orłowicz po-  
dróżował po Europie, pozna-  
wał góry i zabytki, organizował  
wyprawy, a następnie coraz in-  
tensywniej pisał przewodniki.  
Interesowały go nie tylko miej-  
sca najbardziej znane. Potra-  
fił poświęcać uwagę również  
mniejszym miejscowościom  
i regionom, które nie były jesz-  
cze oczywistymi celami tury-  
stycznymi. Jego przewodniki  
miały charakter praktyczny.  
FRAGMENT OGŁOSZENIA DOTYCZĄCEGO PRZYGOTOWYWANEGO  
III WYDANIA „POLSKIEGO PRZEWODNIKA PO EUROPIE”. „NOWOŚCI  
ILUSTROWANE”, 1913, NR 27. W OGŁOSZENIU PODANO ADRES: DR  
MIECZYSŁAW ORŁOWICZ, LWÓW, UL. WYSPIAŃSKIEGO 9  
Czytelnik znajdował  
w
nich  
DAWNA UL. WYSPIAŃSKIEGO 9, OBECNIE WYSZEŃSKIEGO WE  
LWOWIE  
informacje o zabytkach, ko-  
munikacji, noclegach, trasach  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
12  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
Jesse Eisenberg jako wolontariusz w Ukrainie  
patrzą na ten niemy dramat  
przez płoty swoich podwórek.  
Drugą twarzą tego wiej-  
skiego stresu jest uderzająca  
pustka. W Nahaczowie braku-  
je mężczyzn. Jedni walczą na  
froncie, inni uciekli za grani-  
cę, a jeszcze inni – sparaliżo-  
wani lękiem przed mobiliza-  
cją – od miesięcy ukrywają się  
w domach. Ciężar utrzymania  
wszystkiego spadł wyłącznie  
na kobiety. Ten permanentny,  
cichy stres matek błyskawicz-  
nie rezonuje w ich dzieciach –  
widać go w spiętych ramionach  
maluchów i ich zbyt dorosłych,  
smutnych spojrzeniach.  
– zaznaczyła. – Ogólnie rzecz  
biorąc, warunkach wojny,  
Jesse Eisenberg, gwiazda  
Hollywood dołączyła do  
amerykańskiej ekipy  
The Campfire Project,  
która w Nahaczowie koło  
Jaworowa poprowadziła  
warsztaty terapeutyczno-  
artystyczne dla blisko  
80 ukraińskich dzieci.  
Organizacją i logistyką  
przedsięwzięcia  
w
konfliktów czy nieustannego  
stresu, dzieci bardzo potrzebują  
zwyczajnych, normalnych mo-  
mentów w życiu. Doświadczeń,  
które przynoszą radość i poma-  
gają poczuć wsparcie.  
– Chcemy, aby Ukraińcy wie-  
dzieli, że ich los naprawdę nie jest  
nam obojętny – dodał Igor Goly-  
ak. – Urodziłem się tutaj, dlate-  
go mój przyjazd ma szczególne  
znaczenie. Część mnie traktuje to  
miejsce jak swój dom.  
zajęły się Fundacja  
Humanitarna Folkowisko  
z województwa  
Jesse  
podkarpackiego oraz  
organizacja społeczna  
Folkowisko.UA z obwodu  
lwowskiego.  
O przyjeździe hollywoodz-  
kiej gwiazdy do ostatniej chwili  
nie wiedzieli nawet współorga-  
nizatorzy ze strony ukraińskiej.  
Marianna Iwanowycz z uśmie-  
chem opowiedziała:  
JESSE EISENBERG NA SZKOLNEJ SCENIE  
The Campfire Project  
I właśnie w tę rzeczywistość  
weszła ekipa z The Campfire  
przygotowała organizacja The  
Project. Jest to międzynaro- Campfire Project. Całkowicie  
dowa organizacja humanitar- im zaufałam, bo wiedziałam, że  
TEKST I ZDJĘCIA  
KONSTANTY CZAWAGA  
– Z The Campfire Project wy-  
syłano mi zdjęcia wolontariu-  
szy. Spojrzałam i pomyślałam:  
„No tak, znam tego człowieka...  
Coś tu jest nie tak. Przybliży-  
łam zdjęcie i zorientowałam się:  
O, jedzie do nas Jesse Eisenberg.  
42-letni Jesse Eisenberg jest  
najbardziej znany z roli Mar-  
na założona w 2017 roku przez  
– Na tej ławce wczoraj sie- amerykańską aktorkę Jessi- trzeba. I wszystko poszło dobrze.  
dział Jesse Eisenberg – mówi do cę Hecht wspólnie z produ- To wszystkie dzieci ze wsi Na-  
mnie Marcin Piotrowski, pre- centką teatralną Jenny Ger- haczów. Jest to dość duża wieś –  
zes Stowarzyszenia Folkowi- sten. The Campfire Project  
sko, gdy rozmawiamy na jego zajmuje się organizowaniem  
wszystko zorganizują tak, jak  
do szkoły uczęszcza 500 dzieci,  
ale do obozu udało nam się za-  
chutorze Gorajec koło Lubaczo- terapeutycznych programów prosić tylko 80, w wieku od 6  
wa na Podkarpaciu.  
artystycznych i wsparcia psy- do 15 lat. Wśród nich są dzieci  
Wiedziałem już, że znany  
amerykański aktor wraz z całą  
ekipą z USA przekroczył gra- dzieci dotkniętych skutka- na froncie. Nie dokonywaliśmy  
nicę i jest w Ukrainie, w Naha- mi wojen i kryzysów na całym  
chicznego dla uchodźców, osób  
ubiegających się o azyl oraz  
z rodzin wielodzietnych, a tak- pierwsze aparaty fotograficzne. ka Zuckerberga w filmie The  
że takie, których rodzice walczą Na korytarzu i klatce schodowej Social Network (2010), która  
można było zobaczyć cała gale- przyniosła mu nominację do  
Oscara, Złotego Globu oraz na-  
specjalnej selekcji, tylko przy- rię ich pierwszych prac.  
czowie. Po powrocie do Lwowa  
z powodów bezpieczeństwa nie  
mogłem od razu pojechać do tej  
jęliśmy tych, którzy szybciej się  
W Nahaczowie obecna była  
grody BAFTA.  
„Prawdziwy ból” (A Real  
ka The Campfire Project, znana Pain, 2024) to jego autorski ko-  
amerykańska aktorka Jessica mediodramat, który Eisenberg  
Hecht. Pracowała ona na miej- nie tylko napisał i wyreżysero-  
scu z dziećmi ramię w ramię wał, ale także zagrał w nim głów-  
miejscowości, gdzie zorgani- zajęcia z zakresu tańca, teatru,  
wiłem się na spotkanie i wy- gają radzić sobie z traumą.  
wiad dopiero na sam koniec, tuż  
przed ich wyjazdem z Ukrainy.  
Droga na spotkanie z wo- leźli – powiedziała Marian- Na każdych zajęciach w cią- nia takich warsztatów w cieniu  
lontariuszami amerykańskimi na Iwanowicz, prezes Cen- gu tygodnia przygotowywa- trwającej wojny, wyjaśniła:  
rykańskich kuzynach podró-  
żujących po Polsce (m.in. przez  
okazała się wyzwaniem. Do- trum Edukacji Transgranicznej  
ły numer, który dzisiaj zapre-  
zentowały podczas spotkania  
finałowego.  
– Wiele osób uwielbia two- Warszawę, Lublin i Krasnystaw)  
rzyć: grać na scenie, śpiewać, śladami swojej zmarłej bab-  
tańczyć czy malować. Przyjeż- ci. Fabuła mocno nawiązuje do  
tarłem autobusem rejsowym do  
Jaworowa, jednak spóźniłem się  
tam na autobus do Nahaczowa.  
Zaczyna się wyścig z czasem.  
w Nahaczowie. – Zostaliśmy im  
poleceni przez naszych byłych  
partnerów.  
Pierwszy  
z
wolontariu- dżamy więc w strefy konflik- osobistych korzeni samego ak-  
Mariana Iwanowicz ma do- szy, kogo spotykam w szko- tów i staramy się jednoczyć ludzi  
tora. Film stał się międzynaro-  
wokół twórczości. Pod wzglę- dowym hitem kin niezależnych,  
zdobywając zachwyt krytyków,  
nagrody (m.in. za scenariusz na  
Alexandra Zaslav, terapeut- festiwalu Sundance) oraz nomi-  
ka zajęciowa oraz artystycz- nację do Oscara.  
na zaangażowana w programy  
W 2025 roku otrzymał pol-  
skie obywatelstwo.  
– Moi przodkowie pocho-  
dzą z województwa lubelskiego  
– powiedział w naszej rozmo-  
wie. – Podczas II wojny świa-  
towej moja kuzynka mieszkała  
we Lwowie. Przyjęła ją pod swój  
dach katolicka rodzina, któ-  
ra uratowała jej życie. Dlatego  
ziemia lwowska zawsze miała  
szczególne znaczenie dla mojej  
rodziny. Poczułem, że po prostu  
musiałem tu przyjechać – mówił  
aktor.  
–
Ukraińskie  
którymi pracowaliśmy, są  
niesamowicie ciepłe i otwarte  
dzieci,  
z
Rolą Jesse’ego w Nahaczowie  
było filmowanie i fotografowa-  
nie wszystkiego, co się dzia-  
ło na warsztatach. Rejestrował  
pracę terapeutów i ułamki se-  
kund, w których na twarzach  
dzieci pojawiał się uśmiech.  
– Wydaje mi się, że oni nie do  
końca wiedzą, kim jestem – za-  
uważył. – Po prostu ktoś im po-  
wiedział: „On jest znany, idźcie  
z nim porozmawiać”. Mają więc  
tylko takie ogólne poczucie, że  
jestem jakąś ważną osobą.  
Na początku nie bardzo wie-  
rzyli dzieciom, że do Naha-  
czowa przyjechała tak znana  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Kurier kulturalny  
13  
www.kuriergalicyjski.com  
postać. Maluchy robiły sobie  
zdjęcia z Jesse’m i pokazywa-  
ły je bliskim – dopiero wte-  
dy dorośli upewniali się, że to  
naprawdę on. Wkrótce we wsi  
rozmawiano już tylko o holly-  
woodzkim aktorze. Mieszkań-  
cy natychmiast zaczęli szu-  
kać w internecie filmów z jego  
udziałem, a po seansach prosili  
go o autografy.  
– Tak jak mówił Jesse, dzieci  
do samego końca nie uświada-  
miały sobie, kim on jest – zga-  
dza się Marianna Iwanowicz.  
– Traktowały go jak zwykłe-  
go nauczyciela, przeciętne-  
go obcokrajowca, który robił  
im zdjęcia, przynosił jedzenie  
w stołówce i bawił się z nimi. zmasowany atak na Ukrainę,  
Nie było z ich strony żadnego w tym na obwód lwowski.  
niesamowitego. Na szkolną  
scenę w ukraińskiej wsi, obok  
dziecięcych aktorów, wszedł  
również gwiazdor Hollywood.  
Skromnie usiadł na krześle, by  
zagrać swoją nową rolę – i to  
w dodatku po ukraińsku.  
Jesse Eisenberg przez rok  
uczył się cyrylicy, aby móc  
chociaż przeczytać swoje kwe-  
stie po ukraińsku.  
– Szczerze mówiąc, nie je-  
stem zbyt dobrym aktorem,  
kiedy gram po ukraińsku. Pro-  
szę, obejrzyjcie mnie w jakimś  
amerykańskim filmie, żebyście  
zobaczyli, że tak naprawdę po-  
trafię grać – żartował z ludźmi  
po spektaklu.  
efektu: „wow”. Zapewne kie-  
– Obudził nas alarm. Zeszli-  
dy dorosną, zrozumieją więcej śmy do schronu, a rano zoba-  
i wtedy będą zachwycone tym, czyłem skutki ostrzału. To było  
że  
w
dzieciństwie spotkały druzgocące, potworne, oburza-  
Jesse’ego. To będzie ich nie- jące i tragiczne. Pomyślałem: co  
zapomniana pamiątka na całe by było, gdyby bombardowano  
życie.  
Nowy Jork, gdyby bombardo-  
Zanim ekipa zamknęła się wano mój dom? Lwów bardzo  
z dzieciakami w Nahaczowie, przypomina mi miasto, w któ-  
Jesse zaliczył jeszcze ukry- rym mieszkam. To po prostu ła-  
tą, sentymentalną wizytę we mie mi serce – powiedział Jesse  
Lwowie. Kto widział go wtedy Eisenberg.  
na lwowskiej starówce, mu-  
siał przeżyć absolutne déjà vu. Campfire Project mogła wrócić  
skromnym ubraniu, wy- przez pobliskie przejście gra-  
Ekipa wolontariuszy The  
JESSE EISENBERG I KONSTANTY CZAWAGA  
W
glądał dokładnie tak samo, jak niczne do Polski, jednak wszy-  
grany przez niego David w fil- scy pozostali w Nahaczowie.  
mie „Prawdziwy ból”, gdzie po- Podczas warsztatów drama-  
szukiwał w Polsce śladów swo- turgicznych zdolny miejscowy  
jej ocalałej z Holocaustu babci. chłopak Romczyk napisał sztu-  
Wtedy we Lwowie panował kę teatralną. Jako autor i reżyser  
jeszcze spokój, choć tragicz- przedstawienia zaprosił Jessego  
ny, rosyjski ostrzał rakietowy Eisenberga do roli „Trzeciego  
miał spaść na miasto niedługo Przyjaciela”. To również wy-  
w nocy. Rosja przeprowadziła darzyło się spontanicznie. Coś  
w wywiadzie dla Kuriera Ma-  
rianna Iwanowycz. – Do wsi  
jednak rzadko ktoś przyjeżdża,  
żeby zająć się najmłodszymi.  
Chcę podziękować organiza-  
cji The Campfire Project. Przede  
wszystkim za przyjaźń. Stali-  
śmy się przyjaciółmi, a nie tylko  
To były wyjątkowe pięć dni  
Nahaczowie.  
–
Wiemy, że we Lwowie  
czy innych dużych miastach  
działa wiele organizacji po- haczowie inspirację do swo- nież za ludzkie podejście, pro-  
Myślę, że Jesse znalazł w Na- partnerami. Dziękuję im rów-  
zarządowych i wolontariuszy,  
którzy pracują z dziećmi i im  
pomagają – podsumowywała  
jej dalszej pracy twórczej. Być  
może kiedyś zobaczymy tego  
efekty.  
stotę, za to, że odważyli się tutaj  
przyjechać oraz za ich wsparcie  
dla Ukrainy.  
Polski wolontariusz  
zginął w Ukrainie  
PZPiT „Lwowiacy” na Festiwalu  
Kultury Kresowej w Mrągowie  
W dniach 6–9 sierpnia Polski  
Zespół Pieśni i Tańca „Lwowiacy”  
wziął udział w 31. Festiwalu  
Kultury Kresowej w Mrągowie.  
Po wielu latach ponownie  
mieliśmy okazję zaprezentować  
się na festiwalowej scenie  
i reprezentować Polaków ze  
Lwowa.  
Liczne próby i praca nad pro- zgromadził uczestników festi-  
gramem pozwoliły nam jak  
najlepiej przygotować się do  
spotkania z publicznością oraz  
innymi zespołami kresowymi.  
walu i publiczność.  
Szczególnym  
był Koncert Galowy 8 sierp-  
nia w Amfiteatrze nad jeziorem  
momentem  
Jednym z wydarzeń festi- Czos. Mieliśmy zaszczyt roz-  
walu była Kresowa Potańców- począć ten wyjątkowy koncert  
ka, którą PZPiT „Lwowiacy”  
miał przyjemność prowadzić  
wspólnie z Kapelą Wileńską.  
Był to wieczór pełen muzyki,  
tańca i wspólnej zabawy, który  
polonezem, jednym z najbar-  
dziej rozpoznawalnych pol-  
skich tańców narodowych. Był  
to dla nas szczególny moment  
– stanąć na dużej festiwalowej  
scenie i rozpocząć koncert, któ-  
ry zgromadził zespoły kresowe  
z różnych stron.  
Do tego wyjazdu szykowa-  
liśmy się przez wiele tygodni.  
Kolejnego dnia, 9 sierpnia,  
podczas koncertu kończącego  
31. Festiwal Kultury Kresowej,  
– Polski wolontariusz zginął  
w Ukrainie w wyniku rosyj- niezwykle bolesnym czasie.  
prywatności rodziny w tym  
PZPiT „Lwowiacy” ponownie skich działań zbrojnych – po-  
Jak informuje Wirtualna  
wystąpił przed publicznością,  
przedstawiając przygotowany  
program artystyczny.  
Wyjazd do Mrągowa był dla  
PZPiT „Lwowiacy” ważnym  
informował rzecznik Minister- Polska zmarłym jest Marek Ru-  
stwa Spraw Zagranicznych sek-Wolski. O śmierci polskie-  
Maciej Wewiór. Polska placów- go wolontariusza poinformo-  
ka dyplomatyczna zapewnia wano 30 lipca na profilu grupy  
rodzinie zmarłego niezbędne „Razem dla Ukrainy”, której był  
wydarzeniem i długo wycze- wsparcie konsularne.  
administratorem. Wyjaśniono,  
kiwanym powrotem na festi-  
walową scenę. Był także okazją  
do spotkania z innymi zespoła- rzecznik MSZ Maciej Wewiór:  
mi kresowymi, wymiany do-  
świadczeń i wspólnego prze- dzamy informację  
żywania polskiej kultury. Do  
Lwowa wracamy z pięknymi  
wspomnieniami i nową energią  
do dalszej pracy.  
Informację o śmierci Pola- że został on śmiertelnie trafio-  
ka przekazał na platformie X  
ny przez rosyjski dron w Char-  
kowie około 27 lipca. Z profilu  
„Z głębokim żalem potwier- Polaka na Facebooku wynika,  
o
śmierci  
że często jeździł on do Ukrainy  
z ładunkami pomocy humani-  
tarnej. Przekazywał je miesz-  
kańcom miejscowości, znaj-  
dujących się w pobliżu linii  
frontu.  
polskiego wolontariusza, który  
zginął w Ukrainie w wyniku  
rosyjskich działań zbrojnych” –  
poinformował. Rzecznik złożył  
najgłębsze wyrazy współczucia  
RENATA KUPYCZ-DURYS bliskim zmarłego. Zaapelował  
jednocześnie uszanowanie  
ŹRÓDŁO: AGATA SUCHARSKA,  
o
INTERIA.PL  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
14  
Okruchy historii  
www.kuriergalicyjski.com  
Mariusz Polowy i jego fascynacja spuścizną literacką  
Wacława Żmudzkiego  
Mariusz Polowy,  
„Słowo Polskie” oraz „Wiek Nowy” pu-  
blikowały informacje z procesu, pod-  
kreślając różnice w odpowiedzialności  
poszczególnych oskarżonych. W przy-  
padku Żmudzkiego sąd ograniczył się  
do kary grzywny, co wskazywało, że  
jego udział w nieprawidłowościach miał  
charakter bardziej formalny niż rze-  
czywisty. Nie zmieniało to jednak fak-  
tu, że dla człowieka zajmującego wy-  
sokie stanowisko w świecie finansów  
sam udział w głośnym procesie oznaczał  
poważny cios wizerunkowy.  
Objął jeszcze stanowisko dyrektora  
Małopolskiego Banku Kupieckiego, lecz  
nie odzyskał już dawnej pozycji. Trudne  
doświadczenia, śmierć syna i problemy  
zawodowe odbiły się na jego zdrowiu.  
nauczyciel  
języka polskiego  
w Szkole Podstawowej  
nr 5 w Biłgoraju na  
Lubelszczyźnie, po  
raz kolejny odwiedził  
w kwietniu 2026 roku  
Cmentarz Łyczakowski we  
Lwowie. Cel tej wizyty był  
bardzo konkretny – grób  
Wacława Żmudzkiego,  
którym od lat opiekuje się  
Biłgorajskie Towarzystwo  
Literackie.  
JURIJ SMIRNOW  
11 marca 1924 roku  
zmarł w wieku 53 lat.  
„Kurier Lwowski”  
Wacław Żmudzki urodził się 14  
sierpnia 1870 roku w Rudniku koło  
Krasnegostawu. Wkrótce po jego naro-  
dzinach rodzina przeprowadziła się do  
Biłgoraja. Choć dzieciństwo i młodość  
spędził na Zamojszczyźnie, całe dorosłe  
życie związał ze Lwowem. Osiedlił się  
tutaj w 1896 roku, zrobił karierę zawo-  
dową, zdobył uznanie jako bankowiec  
i literat, a po śmierci w 1924 roku został  
pochowany na Cmentarzu Łyczakow-  
skim. Z biegiem lat jego nazwisko znik-  
nęło jednak niemal całkowicie z pamię-  
ci mieszkańców miasta.  
przypomniał wówczas,  
że był nie tylko cenionym  
bankowcem, ale także  
autorem kilku powieści  
i nowel. Pogrzeb odbył  
się na Cmentarzu  
WACŁAW ŻMUDZKI  
gimnazjum Wacław Żmudzki studio-  
wał prawo na Cesarskim Uniwersytecie  
Warszawskim. W 1894 roku został wy-  
dalony z uczelni za udział w patriotycz-  
nej manifestacji związanej ze stuleciem  
insurekcji kościuszkowskiej i zesłany  
do obozu w Złoczowie. Tam ciężko za-  
chorował i zmarł.  
Według zachowanych relacji do  
końca zachował przytomność umysłu.  
Kiedy do szpitala dopuszczono księdza,  
bohaterki. Wkrótce okazało się jednak,  
że podczas wyprawy zaraziły się tyfu-  
Łyczakowskim.  
podał swoje nazwisko oraz dane rodzi- sem. Dulębianka i Dzieduszycka zmarły  
Przez kolejne dziesięciolecia pa-  
mięć o nim stopniowo zanikała. Do-  
piero działania Biłgorajskiego Towa-  
rzystwa Literackiego przywróciły  
należne miejsce zarówno jego osobie,  
jak i twórczości.  
w głąb Rosji. Po odbyciu kary kontynu- ców, aby mogli dowiedzieć się o jego lo- kilka dni później.  
ował naukę w Dorpacie. Tam aktywnie  
sie. Dla rodziny była to tragedia, z którą  
Ich groby znajdują się dziś na Cmen-  
tarzu Orląt. Niedaleko spoczywa rów-  
nież Wacław Feliks Żmudzki, jeden  
z najmłodszych obrońców miasta.  
Po zakończeniu wojny Wacław  
Żmudzki powrócił do działalności ban-  
kowej. Wkrótce jednak jego karierę zła-  
mała tak zwana afera Banku Kupiectwa  
Polskiego. Śledztwo dotyczące niepra-  
widłowości finansowych objęło kie-  
rownictwo banku. Choć sąd wymierzył  
Żmudzkiemu jedynie karę grzywny,  
Pamięć o nim postanowili przywró- działał w środowisku polskiej młodzie- nigdy się nie pogodzono.  
cić pasjonaci historii z Biłgoraja.  
ży akademickiej i stanął na czele Koła  
Młodzieży Polskiej.  
Po konflikcie z jednym z profesorów  
opuścił Dorpat i schronił się we Lwowie.  
Tutaj znalazł pomoc u poety i publicysty  
Rodzice przez długi czas nie wie-  
dzieli, co stało się z synem. Walki unie-  
możliwiały kontakt pomiędzy Lwowem  
a Złoczowem. Informacje o losie młode-  
go obrońcy miasta przywiozły dopiero  
– Gdy po raz pierwszy przyjecha-  
liśmy na Łyczaków, odnalezienie gro-  
bu było niezwykle trudne – wspomina  
Mariusz Polowy. – Mogiła znajdowała  
się wśród samosiejek, była zniszczona  
i niemal niewidoczna.  
Grób Wacława Żmudzkiego i jego  
żony Marii z Parniewskich znajdował  
się tuż przy murze Cmentarza Orląt.  
Mariusz Polowy nie ograniczył się  
do ratowania nagrobka. W trakcie wie-  
loletnich badań odnalazł rozproszone  
publikacje literackie Żmudzkiego dru-  
kowane przed I wojną światową. Wy-  
magało to żmudnych kwerend biblio-  
tecznych i archiwalnych. Efektem tej  
pracy było wydanie w 2018 roku książ-  
ki „Wacław Żmudzki. Nowele. Utwory  
zebrane”, zawierającej odnalezione tek-  
sty oraz opracowanie biografii autora.  
Wśród odnalezionych utworów  
znalazły się nowele i opowiadania pu-  
blikowane przed I wojną światową. Au-  
tor poruszał w nich problemy społeczne,  
psychologiczne i obyczajowe charak-  
terystyczne dla literatury przełomu  
XIX i XX wieku. Choć nie zdobył roz-  
głosu porównywalnego z największy-  
mi twórcami swojej epoki, pozostawił  
interesujący dorobek literacki, który  
pozwala lepiej zrozumieć atmosferę  
tamtych czasów.  
Zdzisława Dębickiego. Pod jego wpły- uczestniczki misji humanitarnej od-  
wem rozpoczął działalność literacką.  
Równocześnie rozwijała się jego  
kariera zawodowa. Najpierw pracował  
w Banku Zaliczkowym, a następnie  
wiedzającej obozy dla internowanych  
Polaków.  
Były to Maria Dulębianka, Teodo-  
zja Dzieduszycka i Maria Opieńska.  
Wiele dawnych polskich pochówków współtworzył Galicyjski Bank Kupiec-  
W
niezwykle trudnych warunkach a jego odpowiedzialność była znacznie  
w tej części nekropolii zostało już za-  
stąpionych nowymi grobami. Miejsce  
udało się uratować dosłownie w ostat-  
niej chwili.  
ki, jedną z największych polskich in- podróżowały przez tereny objęte dzia- mniejsza niż głównych oskarżonych,  
stytucji finansowych w Galicji. Na jego  
czele stał znany lwowski przedsiębiorca  
Edmund Riedel, zaś Żmudzki objął sta-  
nowisko jednego z dyrektorów.  
łaniami wojennymi, zbierając infor-  
macje o więźniach, organizując pomoc  
i przekazując wiadomości rodzinom. Po  
powrocie do Lwowa zostały przyjęte jak  
sprawa odbiła się szerokim echem i po-  
ważnie zaszkodziła jego reputacji.  
O sprawie szeroko rozpisywała się  
ówczesna prasa lwowska i warszawska.  
Stan nagrobka był bardzo zły. Po-  
zostały jedynie fragmenty dawnego  
pomnika oraz zachowana metalowa ta-  
bliczka Marii Żmudzkiej. Biłgorajskie  
Towarzystwo Literackie przygotowa-  
ło projekt odnowienia grobu, a środki  
na realizację przedsięwzięcia zebrano  
podczas społecznej zbiórki w Biłgo-  
raju. Dzięki temu miejsce pochówku  
odzyskało godny wygląd i zostało na  
nowo wpisane w krajobraz historyczny  
Łyczakowa.  
Po śmierci męża Maria Żmudz-  
ka pozostała we Lwowie. Nie wyje-  
chała do Polski po II wojnie świato-  
wej i zmarła tutaj w 1964 roku. Dopóki  
żyła, troszczyła się o grób męża. Później  
miejsce stopniowo popadało w zapo-  
mnienie. Dopiero starania członków  
Biłgorajskiego Towarzystwa Literac-  
kiego pozwoliły przywrócić mu należ-  
ny wygląd. Odnowiony pomnik został  
uroczyście poświęcony we wrześniu  
2014 roku.  
Był to okres  
największych sukcesów  
zawodowych bohatera.  
Bank wspierał rozwój  
polskiego handlu  
i przedsiębiorczości,  
a jego działalność  
wykraczała daleko  
poza sam Lwów.  
Badania przyniosły również intere-  
sujące odkrycia. Po śmierci Żmudzkiego  
funkcję dyrektora Małopolskiego Banku  
Kupieckiego objął dr Bolesław Herbert,  
ojciec Zbigniewa Herberta. Kilka lat póź-  
niej rodzina przyszłego poety zamiesz-  
kała w dawnym mieszkaniu Żmudzkich  
przy ulicy Obozowej we Lwowie.  
Wydawało się, że  
kariera Żmudzkiego  
będzie rozwiać się bez  
przeszkód.  
Przerwały ją wydarzenia związane  
z upadkiem monarchii austro-węgier-  
skiej oraz walkami o Lwów w listopa-  
dzie 1918 roku. Wacław Żmudzki dzia-  
łał w Polskim Komitecie Narodowym,  
a jego żona Maria angażowała się w po-  
moc rannym i rodzinom legionistów.  
Największy dramat dotknął jednak  
rodzinę w związku z losem ich jedynego  
syna.  
Wacław Feliks Żmudzki miał za-  
ledwie szesnaście lat, gdy zgłosił się  
do obrony miasta. Podobnie jak wielu  
uczniów lwowskich gimnazjów wstąpił  
do jednego z polskich oddziałów. 18 li-  
stopada 1918 roku został pojmany przez  
żołnierzy ukraińskich i przewieziony  
Dziś nazwisko Wacława  
Żmudzkiego wraca  
do pamięci dzięki  
pracy ludzi, którzy nie  
pozwolili, by jego losy  
zostały zapomniane.  
Odnowiony grób na  
Łyczakowie i wydane  
na nowo utwory  
Jak podkreśla Mariusz Polowy,  
ogromne zasługi w przywracaniu pa-  
mięci o Żmudzkim miał regionalista  
Andrzej Czacharowski.  
– To właśnie on zainteresował się jego  
życiem i twórczością. Dzięki jego pasji  
udało się rozpocząć badania nad życiem  
człowieka, o którym wcześniej wiadomo  
było zaledwie kilka zdań – mówi.  
przypominają postać  
człowieka, którego życie  
splotło się z historią  
Lwowa, Biłgoraja  
Wyniki poszukiwań okazały się  
niezwykle interesujące. Po ukończeniu  
i dawnej Galicji.  
MARIUSZ POLOWY PRZY GROBIE WACŁAWA ŻMUDZKIEGO  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Okruchy historii  
15  
www.kuriergalicyjski.com  
Galeria wybitnych lwowskich szachistów  
Izaak Appel – „szachowy król polskiego Manchesteru”  
Od połowy lat  
dwudziestych był  
jednym z najlepszych  
łódzkich i lwowskich  
norymberskie, wydali oświad- Rzeszy w granicach tak zwa-  
graczy, w latach  
czenie, że „odmawiają gry” ze  
względu na całokształt kultury  
nego Kraju Warty. Władze hi-  
tlerowskie nadały Łodzi status  
trzydziestych należał  
do czołówki polskich  
szachistów. Reprezentant  
Polski w turniejach  
drużynowych.  
w Niemczech. Niektóre pisma miasta wydzielonego. Główna  
zapowiedziały, że nie będą in- łódzka ulica Piotrkowska zo-  
formować o olimpiadzie.  
stała przemianowana na Adolf  
Hitler Strasse. Podczas okupacji  
W drugiej połowie lat 30.  
Apple gorzej występuje w mi- w lesie koło Lućmierza Niemcy  
strzostwach Polski i nie dosta- zamordowali około trzydzieści  
ŁARYSA PŁACHOTNA  
OŁEKSANDR PROKHOROV  
je się do kadry narodowej na  
tysięcy osób. Byli to głównie  
olimpiadę warszawską. W su- więźniowie narodowości pol-  
mie został sześciokrotnym mi- skiej i żydowskiej z getta.  
zaak Appel urodził się  
w styczniu 1905 roku w Ło-  
strzem Łodzi. Najwyższy ran-  
king FIDE w karierze - 2532,  
najwyższe miejsce – TOP 83  
(czerwiec 1940).  
We wrześniu 1939 roku Iza-  
ak Appel postanowił uciekać  
z Łodzi.  
I
dzi. Znany historyk polskich  
szachów Stefan Gawlikowski  
w monografii „Złota era pol-  
skich szachów” zaznacza, że  
Appel już jako dziewiętnasto-  
latek grał w turnieju przedo-  
limpijskim w Łodzi (III miejsce).  
Następnie trzykrotnie (w latach  
1928 1929, 1930, 1932) wygry-  
wa mistrzostwa swego mia-  
sta. W roku 1930 po kolejnym  
sukcesie dostaje nieoficjalny  
tytuł „szachowy król polskie-  
go Manczesteru”. Polski Man-  
czester to potoczna nazwa Ło-  
dzi, nadany jej ze względu na  
dynamiczny rozwój przemysłu  
włókienniczego w XIX wieku.  
Miasto słynęło z licznych fa-  
bryk, kominów i wielokulturo-  
wego charakteru.  
Jest przypuszczenie, że chciał  
Nie poddał się tymczaso- dostać się do Drohobycza, gdzie  
wym porażkom. W wielkim fe- miał rodzinę, ale w końcu znalazł  
stiwalu wielkanocnym premier  
Reserves w Margate (Anglia)  
się we Lwowie. Pierwsze impre-  
zy szachowe we Lwowie odby-  
zajmuje III miejsce (szachy bły- ły się w styczniu 1940 roku.  
skawiczne) przed Paulem Ke- Razem z kilkoma szachistami  
resem i mistrzem świata Alek- wstąpił do sowieckiego wojsko-  
sandrem Alechinem (wygrywa  
wego klubu Spartak, ponieważ  
u niego). Swoje wrażenia opi- polskie kluby szachowe Hetman  
suje w „Gazecie Porannej: „Były  
to chyba pierwszy w historii  
polskiej prasy codzienne relacje  
z turnieju szachowego”.  
i Lwowski Klub Szachistów so-  
wieci zlikwidowali. Wystąpił  
w kilku turniejach, zorganizo-  
wanych na okupacyjnych tere-  
Zdobywa IV miejsce na mi- nach: w 1940 w mistrzostwach  
strzostwach Polski w Juracie, Ukraińskiej SSR, w 1941 roku –  
a, więc znowu zdobywa miejsce  
w drużynie olimpijskiej tym  
w mistrzostwach Lwowa.  
Izaak Appel po zajęciu Lwo-  
razem w szwedzkim Sztokhol- wa przez Niemców zaginął, jego  
mie (1937 rok). Zyskał 9 punk- los do tej pory nie jest znany. Do  
Pewną nagrodą za miejsco-  
we liderstwo była organizacja  
w 1928 roku pokazu gry symul-  
tanicznej z udziałem mistrza  
świata Aleksandra Alechina  
i najlepszych łódzkich szachi-  
stów przez ŁTZGS (Łódzkie To-  
warzystwo Zwolenników Gry  
Szachowej), a w 1932 roku po-  
tów z 14 partii, brązowy medal.  
dnia dzisiejszego nie udało się  
Grał wspaniale, chociaż, jak za- ustalić żadnej informacji o kil-  
wsze, początek turnieju wypadł  
mu znacznie lepiej.  
ku szachistach, w tym, na przy-  
kład, Izaaka Appela i mistrza  
Lwowa Edwarda Gerstenfel-  
SZACHIŚCI: KAZIMIERZ MAKARCZYK (OD LEWEJ), TEODOR  
REGEDZIŃSKI I IZAAK APPEL W TOWARZYSTWIE PASAŻERKI  
W DRODZE NA 5. OLIMPIADĘ SZACHOWĄ W FOLKESTONE  
W 1939 roku miała się odbyć  
olimpiada w w stolicy Argen- da. Czy zostali wywiezieni na  
tyny Buenos Aires. Ponieważ wschód albo zginęli we lwow-  
członek kadry Teodor Regedziń- skim getcie? Przykro jest, że  
ski pochodził z Łodzi, pierw- utracono szanse dowiedzieć się  
między Appelem a wielokrot- do Sopotu. Nie odniósł sukce- czempionem stolicy, Paulinem  
nym mistrzem ze stolicy Pau- su, uległ warszawiakowi Pau- Frydmanem. Mecz ten, które- szym rezerwowym został Fran- o dwukrotnym olimpijczyku,  
linem Frydmanem, z którym  
Appel sensacyjnie wygrywa  
z przewagą w jednej partii. Dla- jemu później w meczu mistrzów  
ciszek Sulik ze Lwowa. A więc,  
medaliście olimpiady w Sztok-  
holmie, jednym z najciekaw-  
szych polskich szachistów.  
tego był zaproszony do turnieju  
przedolimpijskiego, gdzie zaj-  
muje II miejsce. Olimpiada 1932  
roku odbyła się w mieście Fol- niszewskiego i Mundta: ” Gdy  
kstone (Wielka Brytania). Grał w 1932 roku Appel po raz trzeci  
na IV szachownicy (6.5 punk- zdobywa mistrzostwa miasta,  
tów). Pod koniec zabrakło mu towarzystwo, chcąc dać temu  
siły. Polska drużyna zajęła wy- ambitnemu mistrzowi możli- lityka rasistowska III Rzeszy  
Warszawy i Łodzi.  
niósł zwycięstwo Applowi”. narodowej mogły potoczyć się Profesor T. Wolsza cytuje opu-  
Księga jubileuszowa ŁTZGZ  
opisuje wrażenie autorów Da- ma zdrowy pogląd na pozycję,  
instynkcie strategicznym  
Inne zdanie o jego grze: „Appel  
całkiem inaczej...  
blikowane przez znane lwow-  
skie czasopismo „Szachista”:  
Na początku 1939 zwyciężył  
w
w ostatnich przedwojennych „Appel jest to gracz wysokiej  
I pomysłowości”.  
mistrzostwach Łodzi.  
klasy, który logiczną grą wy-  
walczał zaszczytny tytuł”. Miał  
tylko 36 lat.  
Na olimpiade szachową 1936  
Po wybuchu drugiej wojny  
roku wybrano Monachium. Po- światowej Łódź weszła do III  
sokie IV miejsce, niestety bez  
nagrody i był to jedyny przypa-  
dek, w którym Polacy nie zdo- Polski, urządza mecz między  
byli medalu.  
W 1932 roku ŁTZGS wysyła nym z młodej polskiej generacji pel, Achilles Frydman, Jakub  
go na turniej międzynarodowy mistrzowskiej, wielokrotnym Kolski ze względu na ustawy  
wość zmierzenia się z jednym  
w tym m.in. restrykcje wobec  
z
najsilniejszych szachistów żydów doprowadziła do tego, że  
polscy szachiści żydowskiego  
nim a najbardziej utalentowa- pochodzenia, w tym Izaak Ap-  
WOLSZA, SŁOWNIK BIOGRAFICZNY SZACHISTOW POLSKICH, VOL  
4, 2003  
Rosjanie odczuli na własnej skórze wojnę  
– W Gelendżyku doszło do tragedii –  
mówił gubernator Kraju Krasnodarskiego  
Wieniamin Kondratjew, sugerując, że na  
ziemię spadły szczątki drona, co wskazuje  
Rosyjscy turyści tłumnie odwiedzają  
wybrzeże Morza Czarnego w Kraju Kra- że żadnego ostrzeżenia nie było.  
je odwołał, jednak plażowicze twierdzili,  
– Byliśmy na plaży,  
dronami. Nie wiadomo,  
jaki był jego cel, ale pilnie  
strzeżony, pałac Putina  
jest zaledwie 20 km dalej  
wzdłuż wybrzeża.  
nie zdążyliśmy uciec.  
Padliśmy za występem  
skalnym, osłoniliśmy się  
leżakami i nie widzieliśmy,  
gdzie nastąpił wybuch  
– przeklinali swój los  
turyści. Słychać było  
strzały z karabinów  
snodarskim, uważając je za bezpieczniej-  
sze niż okupowany Krym, który stał się  
na zestrzelenie kamikadze. – We wsi Archi- strefą zakazaną z powodu ukraińskiej  
po-Osipowka trzy osoby zginęły po upad- blokady. Mimo to okolice Gelendżyka były  
wielokrotnie celem ataków dronów. Rosyj- obejmuje 16-kondygnacyjny podziemny  
osób zostało rannych – dodał. Ukraińskie scy turyści wyrażali oburzenie brakiem  
W położonym na klifie pałacu Puti-  
na znajduje się drewniany tron, a wcze-  
śniej mieściły się tam scena do striptizu  
i pomieszczenie do tańca na rurze. Obiekt  
Inny świadek: „Gdy parkowaliśmy,  
widzieliśmy tłumy opuszczające plażę  
i odjeżdżające samochody. Zadzwonił  
znajomy i powiedział, że musimy uciekać,  
ku szczątków drona. Trzynaście innych  
kompleks, zbudowany w klifie tak, aby  
źródło sugerowało, że celem ataku mógł  
być „prywatny ośrodek” dla rosyjskich  
alarmów. „Żadnych syren. Nic nie zadzia- wytrzymać atak nuklearny.  
łało” – mówił jeden z nich. Mer Aleksiej  
bo rozbił się dron. Widzieliśmy mężczy- inżynierów z zakładów rakietowych NPO Bogodistow mówił, że ogłosił zagrożenie  
znę z zakrwawionym ramieniem”. Maszynostrojenija. atakiem dronów, a dziesięć minut później  
maszynowych, próbującej  
chronić kurort przed  
ŹRÓDŁO: KAZIMIERZ SIKORSKI, I.PL  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
16  
Kurierowe rozmowy  
www.kuriergalicyjski.com  
Poturzyca zapisana wierszem i rysunkiem  
O niezwykłym albumie  
z poturzyckich  
polowań z MELANIĄ  
DZIEDUSZYCKĄ  
i URSZULĄ WENCKĄ  
rozmawia  
ANNA GORDIJEWSKA.  
Anna Gordijewska: Melanio,  
zacznijmy od samego albumu.  
Czym właściwie są „Wspo-  
mnienia z poturzyckich polo-  
wań” i skąd wzięła się ta nie-  
zwykła księga?  
Melania Dzieduszycka: Album jest  
oprawioną w skórę dzika księgą go-  
ści Włodzimierza Dzieduszyckie-  
go, który organizował bardzo znane  
w Galicji polowania. Bycie zapro-  
szonym do Poturzycy było wielkim  
zaszczytem i z nadzieją czekano na  
bilecik.  
Melania Dzieduszycka jest ab-  
solwentką polonistyki na Uni-  
wersytecie Warszawskim. Jest  
redaktorem strony interneto-  
wej oraz wydawcą Biblioteki  
Związku Rodowego Dziedu-  
szyckich herbu Sas, a także  
sekretarzem Stowarzyszenia  
Związek Rodowy Dzieduszyc-  
kich herbu Sas.  
A.G.:  
A
proszę opowiedzieć  
o samej księdze.  
M.D.: Księga powstawała w latach  
1870–1896 w pałacu w Poturzycy.  
Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby  
ją założyć. Ciekawe jest natomiast  
to, czym ta księga z czasem się stała.  
Znajduje się w niej mnóstwo rysun-  
ków, bardzo często satyrycznych,  
i karykatur autorstwa między in-  
nymi Leopolda Starzeńskiego, Jana  
Aleksandra Fredry, Michała Sozań-  
skiego czy Franciszka Tepy. Pojawia  
się tam też rysunek Henryka Sien-  
kiewicza, który kilka razy gościł  
w Poturzycy. Są tam również zabaw-  
ne utwory wierszowane, z których  
większość ma charakter satyryczny.  
Teksty przeplatają się z rysunka-  
mi i układają w opowieść nie tylko  
o polowaniach, ale przede wszyst-  
kim o ludziach kochających tradycję  
i przyrodę i świadomie o nie dbają-  
cych. . Wklejone do albumu okolicz-  
nościowe rysunki i wiersze z czasem  
zaczęły układać się w historię życia  
towarzyskiego końca XIX wieku.  
OKŁADKA ALBUMU „WSPOMNIENIA  
Z POTURZYCKICH POLOWAŃ”  
Urszula Wencka: Album, o którym  
opowiada Melania, jest bardzo cie-  
kawym obiektem. Można by po-  
myśleć, że była to księga wyłożona  
w holu pałacu w Poturzycy, do której  
wpisywali się goście. Tymczasem  
tak nie było. Album jest tak zwanym  
albumem sztucznym. To określenie  
oznacza książkę o wyglądzie albumu,  
NA RYSUNKU: W. DZIEDUSZYCKI, W. ZONTAK, J. MATKOWSKI, Z. RIEGER, POLANOWSKI, S. SZEMBEK, A.  
GOŁUCHOWSKI, T. KOWNACKI, T. DZIEDUSZYCKI, W. KRUSZEWSKI, A. LUBOMIRSKI, L. STARZEŃSKI, 1889  
A.G.: Kiedy patrzy się na tę  
księgę, można odnieść wraże-  
nie, że jest ona czymś więcej niż  
zwykłą księgą gości.  
myśliwych o opiekę.  
Pojawiają się lisy, zające  
i ptaki z petycjami.  
W wielu miejscach  
okoliczności odnalazł go w Dziale A.G.: Teraz chciałabym poroz- która powstała już po wykonaniu po-  
konserwacji. Ur- szczególnych prac. Najpierw na luź-  
go później w książce Dzieduszyc- szulo, proszę opowiedzieć, nych kartkach, przez wiele lat, różni  
M.D.: Zdecydowanie. Profesor Tade-  
usz Budrewicz w artykule omawia-  
jącym album poturzycki użył bardzo  
ciekawego sformułowania – „pokot  
wierszy”. Pokot to pojęcie ze słowni-  
ka myśliwskiego, określające sposób  
układania upolowanych zwierząt,  
będący podsumowaniem polowa-  
nia. Profesor wykorzystał je w od-  
niesieniu do wierszy znajdujących  
się w albumie, które były owocem  
Sztuki Biblioteki Stefanyka. Opisał  
mawiać  
o
cy. Dzieje rodu oraz artykule „Łowy  
poturzyckie”.  
z jakim obiektem mamy tutaj do  
czynienia.  
rysownicy i karykaturzyści wyko-  
nywali satyryczne rysunki i pisali  
wierszyki. Dopiero później powstał  
album – przypuszczalnie dzieło lo-  
kalnego introligatora – oprawiony  
w skórę, ze sztywnymi kartami, na  
które naklejono rysunki. Naklejano  
je w różnym czasie i różnymi klejami,  
co z konserwatorskiego punktu wi-  
dzenia ma ogromne znaczenie.  
znajdziemy również  
żarty z „pryncypała”,  
jak był często nazywany  
Włodzimierz, i jego  
ornitologicznej pasji.  
Poturzyca, dziś Potorycia (ukr. Поториця), położona nad Bu-  
giem, w pobliżu Sokala, w XIX wieku była jednym z ważnych  
miejsc związanych z rodziną Dzieduszyckich. To tutaj znajdował  
się majątek Włodzimierza Dzieduszyckiego – przyrodnika, ko-  
lekcjonera, mecenasa sztuki i działacza społecznego. Pałac w Po-  
turzycy był nie tylko miejscem organizowania słynnych polo-  
wań. Był przede wszystkim domem rodzinnym, miejscem pracy,  
spotkań i życia towarzyskiego. Wokół Włodzimierza Dziedu-  
szyckiego gromadzili się ziemianie i arystokraci, ale także ar-  
tyści, pisarze, naukowcy i politycy. Różnorodność ich zainte-  
resowań i charakter tych spotkań znalazły niezwykłe odbicie  
w albumie „Wspomnienia z poturzyckich polowań”.  
Album nie jest zwykłą księgą gości. Na jego kartach zachowa-  
ły się rysunki, karykatury, akwarele, wiersze i żartobliwe wpisy  
osób, które odwiedzały Poturzycę. Jednym z utworów jest „Wi-  
wat Poturzyca”, opisujący przyjazd myśliwych, poturzycki dwór,  
wspólny posiłek i wieczorne spotkanie. To bardzo dobrze poka-  
zuje, że dla uczestników tych wydarzeń równie ważne jak samo  
polowanie było to, co działo się przed nim i po nim. Poturzyca zo-  
stała więc zapisana nie tylko w dokumentach rodzinnych i źró-  
dłach historycznych, ale także w żartobliwych wierszach i ry-  
sunkach jej gości.  
A.G.: Chcemy też powiedzieć  
i podsumowaniem spotkań towa- o losach tego albumu. Gdzie  
rzyskich w Poturzycy. Bardzo podo- powstał, a później gdzie się  
ba mi się to porównanie, rozszerzy- znajdował?  
A.G.: Jakie problemy konser-  
watorskie stwarza taki album?  
U.W.: Album jest duży – ma format  
mniej więcej A3, czyli jest dwukrot-  
nie większy niż A4. Sama wielkość  
i waga tego obiektu są wyzwaniem.  
Bezpieczne przemieszczanie takiego  
zabytku wymaga dużej ostrożności.  
Album był często oglądany, co rów-  
nież pozostawiło ślady. Skóra jest  
w wielu miejscach przetarta. Osłabie-  
niu uległo również miejsce połączenia  
okładki z blokiem książki. Przy czę-  
stym otwieraniu takie miejsca zawsze  
się osłabiają. Poszczególne arkusiki –  
wiersze, karykatury i rysunki – rów-  
nież noszą ślady swojej wcześniejszej  
historii. Niektóre były składane na  
łabym je tylko do „pokotu wierszy  
i rysunków”.  
M.D.: Do początku XX wieku album  
znajdował się jeszcze w pałacu w Po-  
turzycy. Później być może trafił do  
Muzeum Dzieduszyckich we Lwo-  
wie przy ulicy Teatralnej 17. Do dzi-  
siaj jest tam przechowywany inny  
A.G.: Chcesz opisać te rysunki,  
kilka przykładów?  
M.D.: Włodzimierz Dzieduszycki,  
podobnie jak wielu z jego gości, ak- album pt. „Dziennik łowiecki 1887”.  
tywnie działał w Sejmie Galicyjskim Od II wojny światowej „Wspomnienia  
na rzecz ochrony zwierząt i wprowa- z poturzyckich polowań” znajdują się  
dzenia okresów ochronnych.  
we Lwowskiej Bibliotece im. Wasyla  
Stefanyka.  
Na ślad albumu natrafił prof. Ka-  
zimierz Karolczak, który w latach  
90. XX wieku przyjeżdżał do Lwo-  
W księdze znajduje  
się wiele zabawnych  
rysunków, na których  
przedstawione są  
Konserwacja, digitalizacja i publikacja albumu „Wspomnienia  
z poturzyckich polowań” są możliwe dzięki dofinansowaniu ze  
środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzą-  
cych z Funduszu Promocji Kultury.  
wa  
do książki  
szyckich i , szczęśliwym zbiegiem  
w
poszukiwaniu materiałów  
o
rodzinie Dziedu-  
zwierzęta proszące  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Kurierowe rozmowy  
17  
www.kuriergalicyjski.com  
dwa, cztery czy osiem. Mają zabru-  
dzenia, zagięcia i deformacje.  
A.G.: A jak na stan albumu  
wpłynęły materiały, których  
używali artyści?  
U.W.: To jest kolejny problem. Album  
powstał w drugiej połowie XIX wie-  
ku, kiedy do użycia wchodziły nowe  
atramenty, tusze i media malarskie.  
Pojawiły się między innymi wie-  
lokolorowe atramenty anilinowe.  
W momencie, kiedy były używane,  
były niezwykle atrakcyjne – różowe,  
fioletowe, granatowe, zielone. Nie-  
stety są one niestabilne w środowi-  
sku wodnym.  
Album z pewnością był w swojej hi-  
storii przechowywany w nieodpo-  
wiednich warunkach Prawdopo-  
dobnie zdarzały się okresy zbyt dużej  
wilgotności. Karty uległy pofałdo-  
waniu, a cienkie kartki, na których  
zapisano wierszyki i wykonano ry-  
sunki, uległy deformacji. Są także  
ślady brudnych rąk i wielokrotne-  
go przeglądania. Czasem pojawiają  
się plamy, być może po szlachetnych  
trunkach.  
WŁODZIMIERZ DZIEDUSZYCKI  
i różnego rodzaju kleje. To spra-  
wia, że album jest bardzo wyma-  
gającym obiektem konserwator-  
skim, ale jednocześnie właśnie ta  
wielowarstwowość czyni go tak  
interesującym.  
A.G.: Czyli „Wspomnienia z po-  
turzyckich polowań” są wła-  
ściwie spotkaniem historii, li-  
teratury, sztuki i historii życia  
codziennego?  
WŁODZIMIERZ DZIEDUSZYCKI NA RYSUNKU AUTORSTWA STEFANA OCZOSALSKIEGO WYKONANYM  
ATRAMENTEM ANILINOWYM  
A.G.: Czy konserwacja ma  
M.D.: A później planowana jest pu- t. Są również strony , na które ni- pewnej wspólnoty ludzi – ich spo-  
przywrócić albumowi pierwot- blikacja elektroniczna, w której znaj- czego nie wklejono. Album nie był  
tkań, poczucia humoru, zaintereso-  
wań, przyjaźni i sposobu patrzenia  
M.D.: . Tak, to było wyjątkowo cie-  
kawe i ważne spotkanie i dlatego  
chcemy, żeby album był dostępny  
cyfrowo. Oryginał musi być chro-  
niony, ale jego treść powinna być  
obecna w dyskursie naukowym .  
ny wygląd?  
U.W.: Jeszcze dwadzieścia lat temu taką  
konserwację przeprowadzano inaczej.  
dą się wszystkie zeskanowane karty .  
Cały album będzie dostępny w formie  
cyfrowej na stronach internetowych  
całkowicie wypełniony. Niestety  
nie wiemy dokładnie, jakie są stra- na świat. W tych rysunkach i wier-  
ty, ponieważ album nigdy nie został  
szczegółowo opisany. Kiedy prof.  
szach widać, jak ze sobą rozmawiali,  
jak żartowali, z kogo się śmiali i co  
Album zostałby całkowicie rozmon- Biblioteki Stefanyka oraz Związku  
towany, a każda kartka dokładnie  
oczyszczona. Dzisiaj się tego nie robi,  
ponieważ podczas takiego rozmon- zimierza Karolczaka  
towania i późniejszego ponownego  
zszycia traci się pewną autentyczność  
obiektu. Stary zabytek ma prawo być  
trochę pofałdowany, trochę nierówny.  
Nie powinien natomiast być brudny,  
Rodowego Dzieduszyckich. W publi- Karolczak trafił na niego w Biblio- ich interesowało. Możemy poznać  
kacji znajdą się artykuły: prof. Ka- tece Stefanyka, tych rysunków już  
nie tylko ludzi, którzy uczestniczyli  
w polowaniach, ale również epokę,  
w której żyli.  
U.W.: Z punktu widzenia konser-  
watora jest to również wyjątkowe  
–
o
albumie  
kontekście historycznym, prof.  
Tadeusza Budrewicza – ujmujący go  
tam nie było.  
A.G.: A więc prawdziwym „tro-  
feum” okazała się nie zdobycz  
myśliwska, lecz pamięć utrwa-  
lona na kartach albumu.  
w
A.G.: Czy digitalizacja oznacza,  
z perspektywy historyka literatu- że oryginalny album przestanie  
ry, dr Larysy Kupczyńskiej – o lo- być udostępniany?  
świadectwo tego, jak wiele różnych M.D.: Myślę, że właśnie tak można to  
sach albumu w Bibliotece Stefanyka,  
U.W.: Oryginał po konserwacji zo- materiałów i technik może zostać podsumować.  
ponieważ zabrudzenia sprzyjają dal- oraz Lesi Dziendzieluk – o procesie  
stanie umieszczony w odpowiednim  
pudełku i odłożony na półkę. Nato- Mamy papier, skórę, ołówek, tusz,  
miast dzięki digitalizacji treść – za- atramenty, akwarele, rękopisy rozmowę!  
równo teksty, jak i rysunki – będzie  
dostępna dla badaczy, studentów  
i każdego zainteresowanego. Jeśli  
pojawi się naukowiec, który będzie  
potrzebował zbadać fizyczny obiekt  
– na przykład technologię wykona-  
połączonych  
w
jednym obiekcie.  
szym uszkodzeniom. Nie powinien  
być też podarty czy naddarty.  
konserwacji.  
A.G.: Dziękuję serdecznie za  
Przed konserwatorem stanęło więc  
bardzo trudne zadanie. Każdy ry-  
sunek i każdy wierszyk trzeba było  
zbadać pod kątem rozpuszczalno-  
ści zastosowanych mediów. To jest  
powolny proces. Sprawdza się, czy  
przy dotknięciu nawilżonym narzę-  
dziem ołówek albo atrament pozo-  
stawia ślad. Niestety w większości  
przypadków media są niestabilne,  
więc wykluczone jest oczyszczanie  
na mokro.  
Ważną częścią  
publikacji będą  
biogramy około  
sześćdziesięciu osób,  
które pojawiają się  
na kartach albumu  
oraz transkrypcja  
znajdujących się  
w albumie tekstów.  
nia rysunków, grubość papieru czy  
znaki wodne – będzie istniała moż-  
liwość kontaktu z oryginałem.  
A.G.: Można więc powiedzieć,  
że konserwacja nie tylko chro-  
ni sam przedmiot, ale także po-  
zwala uratować pamięć o pew-  
nym świecie?  
A.G.: A ile właściwie jest stron  
w tym albumie?  
U.W.: Osiemdziesiąt trzy karty, czyli  
A.G.: Co stanie się z albumem po  
zakończeniu konserwacji?  
U.W.: Projekt zakłada, że zasadni- sto sześćdziesiąt sześć stron. Nie- M.D.: Tak. I chyba właśnie to jest  
cza konserwacja zakończy się wraz stety część rysunków zaginęła, więc tym projekcie najważniejsze.  
z wykonaniem cyfrowej dokumenta- na niektórych stronach zobaczymy To nie jest wyłącznie zapis polo-  
cji. Album zostanie zdigitalizowany. tylko ślady po utraconych pracach wań w Poturzycy. To zapis historii  
w
URSZULA WENCKA (OD LEWEJ) I ŁESIA DZIENDZIELUK  
W PRACOWNI KONSERWATORSKIEJ, LWÓW LIPIEC 2026  
Urszula Wencka jest absolwentką Uniwersytetu Wrocławskiego  
(magisteria z prawa i historii sztuki) oraz Uniwersytetu w Lincoln  
w Wielkiej Brytanii (konserwacja obiektów historycznych). Od 16  
lat pracuje w Dziale Konserwacji Zakładu Narodowego im. Osso-  
lińskich jako starszy konserwator. Jej wielką pasją są stare druki,  
a zwłaszcza konserwacja rękopisów, rysunków oraz grafik. Spra-  
wuje nadzór konserwatorski nad projektem konserwacji albumu  
„Wspomnienia z poturzyckich polowań”.  
WŁODZIMIERZ DZIEDUSZYCKI, RYS. M. SOZAŃSKI, 1896  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
18  
Z przedwojennej prasy  
www.kuriergalicyjski.com  
Lato w pełni w „Gazecie Lwowskiej”  
Lato trwa nadal,  
3 sierpnia „Gazeta Lwowska”  
umieściła nekrolog Jana Ka-  
sprowicza i uzupełniła go ży-  
ciorysem poety:  
a w gazetach puchy.  
„Gazeta Lwowska”  
znajduje zawsze czym  
przyciągnąć czytelnika.  
Po zgonie Wielkiego Poety  
Prezydent Rzeczplj. wysłał  
wczoraj na ręce p. Kasprowi-  
czowej kondolencję, dalej wy-  
słali kondolencje Marsz. Pił-  
sudski, komisarz rządu miasta  
Warszawy oraz cały szereg in-  
stytucji i klubów parlamentar-  
nych. Z Warszawy wyjeżdża  
na pogrzeb Kasprowicza wielu  
przedstawicieli nauki, sztuki  
oraz delegaci rządu.  
OPRACOWAŁ  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
ak rozliczano się z twór-  
cami zwycięstwa w 1920  
T
r.  
Generałowie pod sądem  
Akt oskarżenia przeciw gen.  
Malczewskiemu został, już, jak  
wiadomo, wręczony oskar-  
żonemu. W sprawie gen. Roz-  
wadowskiego śledztwo zo-  
stało przez sędziego śledczego  
ukończone, a akta odeszły do  
prokuratora, który w najbliż-  
szym czasie przygotuje akt  
oskarżenia. Natomiast śledz-  
two przeciw gen. Żymirskie-  
Syndykat dziennikarzy pol-  
skich wysłał nast. depeszę:  
„Syndykat  
Dziennikarzy  
Polskich we Lwowie łączy się  
w głębokim bólu z całym na-  
rodem polskim po zgonie naj-  
większego poety współczesnej  
Polski, członka honorowego  
naszego stowarzyszenia i prze-  
syła Ci Pani wyrazy gorącego  
współczucia. Podp.: Zygmunt  
Fryluig, prezes, Wł. Szendero-  
wicz, sekretarz”.  
Prezes Rady Ministrów dr.  
Bartel przesłał pani Kasprowi-  
czowej następujący telegram:  
„Przejęty do głębi śmiercią  
ś.p. Męża Pani, boleje cały naród  
polski, wyrażam Pani imieniem  
Rządu i własnem najgłębszy żal  
i współczucie. Podp. Bartel.”.  
W Zakopanem zawiązał się  
kom. obyw. dla urządzenia po-  
grzebu śp. Jana Kasprowicza.  
GENERAŁOWIE WŁODZIMIERZ ZAGÓRSKI (OD LEWEJ), WŁADYSŁAW SIKORSKI I TADEUSZ  
ROZWADOWSKI, 1925 R. PRZEŻYĆ UDAŁO SIĘ TYLKO SIKORSKIEMU  
mu, Zagórskiemu  
skiemu dotychczas nie zostało  
ukończone.  
i
Jaźwiń-  
przedstawiciel firmy p. Cza-  
praśnikow i uznał ją zgodną  
z opinią naszych ekspertów,  
za nieodpowiednią. Z wyniku  
ekspertyzy wyłoniły się po-  
ważne wątpliwości co do ja-  
kości jeszcze innych partji su-  
rowca, dostarczonego przez  
powyższą firmę. Rozstrzygnię-  
cie nastąpi dopiero po prze-  
klasowaniu odnośnych partji  
i ewentualnej próbnej przerób-  
ce, co w rezultacie zadecyduje  
o tem, czy monopol tytoniowy  
ma te surowce zatrzymać, na-  
„Gazeta Lwowska” informuje  
jak rząd wspiera nasze miasto  
w robotach publicznych:  
Pieniądze dla Lwowa  
Województwo komuniku-  
je: Ministerstwo robót publicz-  
nych asygnowało gminie m.  
Lwowa 80.000 zł. tytułem dal-  
szej raty pożyczki przyznanej jej  
przez Radę Ministrów w wyso-  
kości 600.000 zł. na roboty in-  
westycyjne, celem zatrudnienia  
bezrobotnych.  
turalnie przy odpowiedniem  
obniżeniu cen, czy też należy  
je odrzucić i pozostawić firmie  
do dyspozycji, nie obawiając się  
Komitet urzęduje  
Tow. Tatrzańskiego, Krupów-  
przeciągłym głosem wzywała ki, telef. Nr. 39. Kom. ustalił, że  
w
biurach  
SKUTKI POWODZI W MIEJSCOWOŚCI PODGÓRZYNA  
wioząc 460 osób. Rozszalała  
wichura rzucała statkiem tak  
Kwota ta zostanie już przez  
Urząd wojewódzki przekazana wyników procesu, który nie- dalece, że komendant statku  
pomocy. Na szczęście działo się  
to w pobliżu portu wojennego  
pogrzeb dobędzie się we środę 4  
sierpnia, o godz. 9 rano.  
Magistratowi m. Lwowa, który  
będzie w dalszym ciągu prowa-  
dził rozpoczęte z fundszów tej  
pożyczki roboty.  
wątpliwie z tego wyniknie.  
w obawie przed niebezpieczeń- w Modlinie, który zorganizo-  
W pierwszej połowie sierp- stwem kazał zawinąć do portu  
nia odbędzie się eksperty- modlińskiego i gdy się nieco  
za około 700.000 kg. surow- uspokoiło, parowiec wypłynął  
ca tytoniowego dostarczonego z powrotem na Wisłę, jednak  
przez firmę uprzywilejowaną  
w ostatnich czasach.  
wał natychmiast pomoc.  
„Gazeta Lwowska”  
Pogotowie wojskowe za- przypomniała życiorys  
stało cały spód okrętu zalany  
wodą. Wielu z pasażerów ra-  
towało się, usiłując płynąć do  
poety…  
Kasprowicz Jan urodził się  
12. grudnia 1860 r. w Szym-  
O tym z jakiego tytoniu pro-  
dukowano papierosy musiał  
zdecydować premier Bartel…  
wichura wzmogła się do tego  
stopnia, iż fale rzuciły stat- brzegu. Dzięki energicznej po- borzu na Kujawach. Zmarł 1.  
kiem o filary mostu. Dno stat- mocy wszyscy zostali urato- Sierpnia 1926 w Poroninie. Do  
W letnie upały nawet na rze- ku zostało uszkodzone w trzech  
wani, gdy ostatni pasażerowie  
opuszczali statek, w 10 minut  
gimnazjum uczęszczał w In-  
nowrocławiu, Opolu, Racibo-  
rzu i Poznaniu. Studja wyższe  
odbywał w Lipsku, Wrocławiu  
i Lwowie. Od r. 1888 praco-  
wał w redakcjach dzienników  
Jaki tytoń palimy  
ce nie może być bezpiecznie.  
miejscach tak dalece, że woda  
wdzierała się do kajut, w któ- potem tył statku schował się  
rych spali pasażerowie. Zało- pod wodę.  
Z inicjatywy p. Premjera Bar-  
tla odbyła się w związku z nie-  
domaganiami monopolu tyto-  
niowego ekspertyza jakościowa  
Katastrofa statku na Wiśle  
Na Wiśle pod Modlinem  
ga składająca się zaledwie z 3  
Straty są olbrzymie. Zostało  
zniszczonych 140 kanap, łóżek,  
wydarzyła się straszna kata- osób nie zdawała sobie sprawy  
wytworów  
W
tytoniowych. strofa. Statek pasażerski „Sta- z niebezpieczeństwa i dopiero,  
ostatnich czasach włoska nisław” wyjechał z Warszawy, gdy statek począł tonąć, syrena  
firma uprzywilejowana „Cocie-  
te Comerziale di Tabacci Luga-  
no” dostarczyła surowca tyto-  
niowego, nie odpowiadającego  
warunkom umowy. Na podsta-  
wie wyników jakościowej eks-  
pertyzy tych surowców przez  
komisję, złożoną z fachowych  
urzędników monopolu tytonio-  
wego, która po stosownem zba-  
daniu odnośnych partji surowca  
pozostawiła surowiec dostar-  
czony do dyspozycii firmie,  
z
obowiązkiem wywiezienia  
go do dnia 15. bm. poza grani-  
ce Polski. Są to dwie partje su-  
rowca, a mianowicie „Pander-  
ma” i „Chouen” w ilości ogólnej  
73.797,5 kg. Co do tych dwóch  
partji odrzucenie ich jest defini-  
tywne, a pertraktacje na temat  
ich przyjęcia są wykluczone.  
Odrzuconą partję surowca,  
„Panderma” oglądał fachowy  
TAKIE STATKI PASAŻERSKIE KURSOWAŁY PO WIŚLE  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
19  
Z przedwojennej prasy  
www.kuriergalicyjski.com  
porządku wyruszyły: Krzyż,  
orkiestra wojskowa, hufiec  
związku górali „Sokół zako-  
piański”, delegacje organiza-  
cji społecznych i kulturalnych,  
miejscowych i ogólnopolskich  
z wieńcami. Dalej kroczyły de-  
legacje Uniwersytetów, Aka-  
demji Umiejętności, Uniwersytet  
lwowski, duchowieństwo i t. p.  
Zwłoki wieziono na wozie  
ubranym zielenią. Koło wozu  
12 górali w ciemnych tuchach  
z pochodniami, następnie ro-  
dzina, przedstawiciele Rządu,  
delegacja Senatu i Sejmu, przy-  
jaciele oraz publiczność. Pochód  
przeszedł ul. Chramcówki, Ko-  
ściuszki do kościoła parafial-  
nego, gdzie odbyło się nabożeń-  
stwo żałobne, odprawione przez  
ks. Proboszcza Toboniaka. Pod-  
czas nabożeństwa grał na orga-  
nach Petri.  
miejscowości.  
Kompetentne  
czynniki z radcą Woj. Prezent-  
kiewiczem wydały odpowied-  
nie zarządzenia. W niedzielę  
przez cały dzień usuwano plony  
z pól, przyczem nie obeszło się  
bez tragicznych scen. Szkody  
znaczne, obecnie nie dadzą się  
ustalić.  
Rubryka „Co dzień niesie”  
informuje o…  
Walce z muchami  
w Warszawie…  
Komisarjat rządu na m. War-  
szawę wydał rozporządzenie,  
aby do 1. października wszyst-  
kie okna w kuchniach, restau-  
racjach, cukierniach, jadło-  
dajniach i mleczarniach były  
natychmiast osłonięte ramami,  
obciągniętemi gęstą siatką. Za-  
rządzenie to pozostaje w związ-  
ku z walką z muchami.  
ZAMIAST WALCZYĆ Z CYGANAMI, LEPIEJ NAUCZYĆ ICH CZEGOŚ POŻYTECZNEGO – NAUKA CYGAŃSKICH  
DZIECI GRY NA SKRZYPCACH  
Po skończonem nabożeń-  
stwie trumnę wyniesiono przed  
kościół i wystawiono na pod-  
jum, poczem wygłosili szereg  
oraz…  
3. Poeta chce być pochowa-  
ny na Harendzie, gdzie ma być  
godziną wzrasta. Wszystkie  
dorzecza Wisły również do tego  
przerwana. Stan wody na Wiśle  
w Krakowie wynosi 224 cm. po- …Walce z Cyganami  
mów przedstawiciele Rządu, zbudowana kapliczka z napisem stopnia wezbrały, że w wielu nad normalny poziom.  
Związku literatów i Uniwersy- ułożonym przez niego samego; miejscowościach musiano uciec Donoszą o wylewie Skawy,  
w Warszawie  
Niedaleko dworca wileń-  
tetu lwowskiego. Po skończo-  
nych przemówieniach literaci  
zanieśli trumnę na ramionach i spodziewa się, że Opatrzność  
na stary cmentarz. Zwłoki tym- po chrześcijańsku umrzeć mu  
czasem spoczęły w grobowcu  
rodziny Dłuskich.  
Lato 1926 r. to nie tylko wa-  
Opublikowano również Te- kacje i słońce. Po upałach nade-  
stament śp. Jana Kasprowicza.  
Jak donoszą z Zakopanego,  
otwarto tam testament śp. Jana  
Kasprowicza, datowany 5. paź-  
dziernika r. 1925.  
4. Poeta pisze, że całe życie  
uważał się za chrześcijanina  
się do pogotowia wojskowego, która wylała na szerokiej prze- skiego kilka rodzin cygańskich  
które udziela ludności pomocy strzeni, przyczem pod Zembrzy- obrało sobie tymczasową sie-  
w wywożeniu rzeczy. Z Zako- cami zniszczone zostały na ol- dzibę. Awanturnicy warszaw-  
panego donoszą, że w powiecie brzymiej połaci wszystkie plony. scy urządzili napad na śpiących  
Nowotarskim klęska powodzi Również Soła wystąpiła z brze- cyganów, przy pomocy nożów  
zwiększa się z godziny na go- gów. Szereg mostów zerwanych. i rewolwerów. Cyganie rzucili  
dzinę. W samem Zakopanem Z Krakowa wyjechały ra- się na napastników i rozpoczę-  
wylała rzeczka Gubałówka, po- townicze oddziały wojskowe na ła się krwawa walka, zakoń-  
rywając kilka zabudowań. pontonach celem niesienia po- czona obrabowaniem cyganów.  
Z Krakowa donoszą o olbrzy- mocy zagrożonej ludności. Tak- Zabrano im starodawne dukaty,  
pozwoli.  
szło ochłodzenie, a z nim…  
Katastrofalna powódź  
Z różnych stron kraju nad- kie wyrządziła trwająca od kilku  
chodzą do Warszawy wia- dni ulewa. Onegdaj wieczorem  
mich powodziach i szkodach, ja- że Raba wystąpiła z brzegów  
około tysiąc złotych gotówką  
i zagraża miejscowości kąpie- i trochę kosztowności. Naczel-  
lowej Rabce. Na drodze od My- nik bandy cygańskiej pocho-  
1. Cały majątek na Harendzie  
podzielony na trzy równe czę- wach, zwłaszcza rzek górskich.  
ści: między żonę i obie córki;  
2 Biblioteka według uznania  
żony do jej dyspozycji oddana;  
domości o gwałtownych ule- wody Wisły wystąpiły z brze- ślenic do Gdowa cała przestrzeń  
gów w Dębnikach i Ludwiko- stoi pod wodą.  
Najwięcej niebezpieczeństwa wie oraz w powiecie Chrzanow- Wskutek ulewnych desz-  
przedstawia Wisła pod Krako- skim, gdzie musiano z kilku wsi czów woda wyszła z koryta  
dzi z Grecji, jak również i jego  
rodzina.  
Została zachowana  
oryginalna pisownia  
wem, gdzie stan wody z każdą  
usunąć ludność. Komunikacja Sanu, zalewając niżej położone  
Ukraina odzyskuje terytorium,  
a generałowie boją się mówić  
prawdę Władimirowi Putinowi  
List do redakcji  
Stanisław Tokarski – aptekarz  
– Jeśli porównywać szybkość  
posuwania się rosyjskiej  
armii (na froncie) z tym, co  
było rok temu albo wcześniej,  
to zmniejszyła się blisko  
dziesięciokrotnie. Albo  
i więcej. W gruncie rzeczy,  
na kierunku Konstantyniwki  
i Łymanu niszczone są  
strategiczne zasoby (rosyjskiej  
armii) – sądzi ukraiński  
analityk wojskowy Pawło  
Łakiczuk.  
– Ukraińcy wygrywają. Co ważniej-  
sze, wiedzą o tym – opisuje z kolei amery-  
kańska analityczka Leslie Shedd z Atlan-  
tic Council swoje wrażenia z podróży na  
południe kraju, w pobliżu frontu. Jej uwa-  
ga nie dotyczy jednak obwodu doniec-  
kiego, lecz zaporoskich stepów. W oko-  
licach Orechowa i Hulajpola ukraińskie  
oddziały posuwają się do przodu. Trudno  
jednak zorientować się, jak tam wygląda  
sytuacja, bowiem ukraiński sztab gene-  
ralny wywarł presję na najważniejsze  
niezależne grupy analityczne, by nie po-  
dawały dokładnego położenia wojsk.  
Rosyjska armia sunie naprzód, lecz  
Ukraina cały czas się broni. Nie ma  
mowy o jakimkolwiek załamaniu (czy  
Ofiarą tych zabiegów padli Rosjanie,  
uważnie obserwujący takie informacje  
z ukraińskiej strony. „Posłali nas na  
nawet przełamaniu) frontu. Ale Rosja- zwiad do wioski, ale cztery kilometry  
nie nadal chcą podbić ostatnią doniecką  
aglomerację utrzymywaną przez Ukra-  
inę (Słowiańsk i Kramatorsk), nie wia-  
domo tylko kiedy i jakim wysiłkiem.  
Początkowo zachodni analitycy mówi-  
li, że uda im się to do jesieni, teraz nie są  
pewni, czy Putin zdobędzie je nawet do  
końca roku.  
„Oczywiście Putin wciąż zdaje się  
wierzyć, że jego armia zdoła przejąć  
pełną kontrolę nad obwodem doniec-  
kim, ale jego generałowie wciąż oba-  
przed nią wpadliśmy na wroga, nikt się  
go tam nie spodziewał. Nasi dowódcy  
uważali, że są znacznie dalej, aż za wio-  
ską” – skarżyli się w internecie.  
– Już pod dowództwem (nowego sze-  
fa sztabu generalnego) Mychajły Drapa-  
tego przesunęliśmy się tam na jakieś 25  
kilometrów. Na obecnym etapie wojny  
to bardzo duża odległość. W ciągu lipca  
wyzwoliliśmy tyle terytoriów (w obwo-  
dzie zaporoskim i dniepropietrowskim –  
red.), ile wrogowi udało się podbić. Mamy  
Stanisław Tokarski urodził się  
w 1874 roku. Po uzyskaniu świadectwa  
dojrzałości studiował farmację na Wy- światowej nie ustalono. Na uwagę za-  
dziale Medycznym Carskiego Uniwer- sługuje fakt, że nazwisko Stanisław To-  
Jakie były losy Stanisława To-  
karskiego po wybuchu drugiej wojny  
Kopytowskiego i S-ki, Nowy Świat 47,  
1910, s. 216.  
3. Miejska Biblioteka Publicz-  
na imienia Augusta Cieszkowskiego  
w Wegrowie. Historia.  
4. Urzędowy spis lekarzy i innych.  
Cz. III Farmaceuci, s. 85.  
5. Węgrów. Dom Gdański. Pocztów-  
ka. Biblioteka Cyfrowa Wojewódzkiej  
Biblioteki Publicznej im. Hieronima  
Łopacińskiego w Lublinie.  
sytetu Moskiewskiego. Po ukończeniu  
studiów w 1901 roku uzyskał dyplom  
prowizora farmacji.  
Stanisław i Janina Tokarscy kupili  
w 1907 roku Dom Gdański w Węgro-  
wie. W 1910 roku Stanisław Tokarski  
został właścicielem apteki w Węgro-  
wie w Domu Gdańskim zlokalizowanej  
w Rynku nr 26. Aptekę prowadził do  
1939 roku włącznie.  
karski nie widnieje w spisach farma-  
ceutów w Polsce po 1939 roku.  
Źródła:  
1. Kalendarze Farmaceutyczne  
Franciszka Heroda  
Warszawa.  
z
lat 1921–1939  
wiają się konsekwencji powiedzenia z nimi taki parytet, a mierzy się on 25-30  
mu, że jest to niemożliwe” – napisał  
w anglojęzycznym „Kyiv Independent”  
były premier Szwecji Carl Bildt.  
kilometrami – mówi ukraiński ekspert  
Ołeksij Hetman.  
2. Księga adresowa Królestwa Pol-  
skiego na rok 1910. P. Kiel i J. Rolbiecki.  
Warszawa Drukarnia Artystyczna K.  
BOŻENA SAWICKA-WIŚNIEWSKA  
RYSZARD WIŚNIEWSKI  
ŹRÓDŁO: RP.PL  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
20  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
Kazimierz Wierzyński o przedwojennej  
i powstańczej Warszawie  
1 sierpnia jest miesiącem  
pamięci o Powstaniu  
i świata. Także humoru. Pisane są z jednej  
strony tradycyjnym językiem literackim,  
z drugiej pełne są kolokwializmów, nowo-  
Warszawskim. Bohaterski  
zryw stolicy trwał 63 dni od  
1sierpnia do 2 października.  
W godzinie „W”, o godzinie  
17:00 przypominają o nim  
we wszystkich miastach  
i wioskach Polski sygnały  
alarmowe. Zatrzymują się  
w milczeniu przechodnie,  
by oddać hołd uczestnikom  
tamtych wydarzeń. Stają  
samochody, inne pojazdy. Tego  
dnia na ulicach, na gmachach  
publicznych i prywatnych  
domach pojawiają się flagi  
narodowe. Ulicami stolicy  
przechodzi wielotysięczny  
tłum z pieśniami, okrzykami  
„Chwała Bohaterom!”.  
czesne przez ukazanie dynamiki ruchu,  
odczuć, wydarzeń. Ukazanie tego tomiku  
zbiegło się z wybuchem radości i dumy  
w kraju po odzyskaniu niepodległości.  
Książka bardzo skromnie wydana w wy-  
dawnictwie Jakuba Mortkowicza została  
przyjęta wyjątkowo dobrze, wręcz entu-  
zjastycznie przez czytelników, szczególnie  
przez młode pokolenie. Rozeszła się bły-  
skawicznie, a później miała jeszcze trzy  
wydania w dużych jak na ówczesne wa-  
runki nakładach. Wśród wielu świetnych  
utworów, jakie znajdujemy w „Wiośnie  
i winie” zwraca uwagę utwór „Aleje Ujaz-  
dowskie, niedzielne popołudnie” najlepiej  
chyba ukazujący ulicę i obyczajowość  
KAZIMIERZ WIERZYŃSKI  
niepodległości, przygotowanie wojskowe.  
Tuż po wybuchu I wojny światowej zna-  
lazł się w ochotniczej formacji wojskowej  
Legion Wschodni, której dowódcą był  
generał Józef Haller. Po jej rozwiązaniu  
przez władze zaborcze i wcieleniu go do  
armii austriackiej dostał się w czasie walk  
w 1915 roku do niewoli rosyjskiej. Stamtąd  
został deportowany do obozu jenieckiego  
w Riazaniu w głębi Rosji. Po trzech latach  
niewoli zbiegł stamtąd i ukrywał się w Ki-  
jowie pod zmienionym nazwiskiem Wąso-  
wicz. Tam wierny swym ideałom wstąpił  
do Polskiej Organizacji Wojskowej, zbroj-  
nej organizacji utworzonej w sierpniu 1914  
roku w Warszawie z inicjatywy Józefa  
Piłsudskiego, której celem była walka  
z carską Rosją, a później także z niemiec-  
kimi i austriackimi zaborcami. Odbywał  
wówczas kolejne szkolenia wojskowe,  
które organizował Leopold Lis-Kula, bli-  
ski współpracownik Józefa Piłsudskiego.  
Jesienią 1918 roku, właśnie gdy Polska  
odzyskiwała niepodległość Wierzyński  
przedostał się do stolicy. Od razu włączył  
się w budowanie życia artystycznego  
Warszawy jako współpracownik pisma  
akademickiego „Pro arte et Studio”, także  
współpracę z „Gazeta Polską”, gdzie ogła- stolicy tuż po odzyskaniu niepodległości.  
szał recenzje teatralne i literackie. Od lat  
Przytoczę choćby początkowy, ale jakże  
szkolnych interesował się sportem, szcze- wymowny, fragment tego utworu:  
gólnie piłką nożną, i w latach 1926 –1931  
A wieczorem na Placu Józefa  
Piłsudskiego dziesiątki  
tysięcy mieszkańców stolicy  
witają z wielkim szacunkiem  
i oklaskami Powstańców,  
tych nielicznych już, którzy  
jeszcze żyją. Ogromne tłumy,  
razem z artystami na scenie,  
śpiewają powstańcze pieśni.  
Spotkanie i wielogodzinny,  
poruszający, a zarazem  
redagował z ogromnym powodzeniem Aleje Ujazdowskie – niedzielne popołudnie,  
„Przegląd Sportowy”, który to dziennik  
uratował przed upadkiem, zmieniał jego  
Koniec września – już wiecie ? – tak, jak  
wtedy bywa:  
szatę graficzną, zespół redaktorski, a póź- Bez troski i niebiesko, tak ciepło i cudnie,  
niej jego nakład zwiększył się kilkakrot- Że dusza się zanosi od słońca szczęśliwa  
nie. Zespół zaczął tworzyć atrakcyjny  
język dziennikarstwa sportowego. Przed  
kioskami ustawiały się po „Przegląd Spor-  
towy” kolejki. Z kolei W latach 1931–1932  
redagował również tygodnik„Kultura”.  
(…).  
Barwny i ogromnie interesujący opis  
Warszawy z okresu dwudziestolecia mię-  
dzywojennego można też znaleźć w „Pa-  
jednoczący wszystkie serca  
koncert organizuje Muzeum  
Powstania Warszawskiego,  
które w sierpniu przeżywa  
wielki najazd zwiedzających.  
Tych pieśni powstańczych,  
jakże różnych, zagrzewających  
do walki, okolicznościowych,  
refleksyjnych, jest bardzo  
wiele. Autorzy ich są często  
bezimienni. Wiele melodii  
powstało też do wierszy  
Przede wszystkim jednak tworzył zna- miętniku poety”. To wyjątkowe i obszerne  
komite wiersze, które ukazywały się za- dzieło początkowo powstało jako zbiór  
równo w prasie literackiej jak i w kolejnych  
jego tomach poezji. Każdy z nich doczekał  
się przychylnych recenzji i zdobywał mu  
uznanie czytelników. Nieprzypadkowo  
radiowych gawęd wygłoszonych przez  
Wierzyńskiego w Rozgłośni Radia Wolna  
Europa, które poeta nagrywał dla słucha-  
czy w kraju od połowy lat pięćdziesiątych.  
w tamtych latach wyróżniony został m.in.: Pierwsze wydanie książkowe „Pamiętnika  
nagrodą literacką Polskiego Towarzystwa poety” ukazało się w Warszawie dopiero  
Wydawców (1925). Wielkim jego sukce- w 1991 r. w opracowaniu Pawła Kądzieli,  
sem był złoty medal 1928 w konkursie  
literackim IX Olimpiady w Amsterdamie  
za świetny tom poezji „Laur olimpijski”,  
niezwykle zasłużonego dla edycji dzieł Wie-  
rzyńskiego, także dla późniejszego wydania  
w Państwowym Instytucie Wydawniczym  
wybitnych czy znanych  
w Bernie w polskim poselstwie w biurze  
poetów: Krzysztofa Kamila  
Baczyńskiego, Tadeusza  
Gajcego, Władysława  
jako uczestnik spotkań poetyckich w słyn- prasowym, oraz do Francji. Po roku powró- zawierający chyba w ogóle najciekawsze dwutomowej edycji „Poezji zebranych”,  
nej dziś kawiarni poetyckiej „Pod Picado- cił do kraju i osiadł na stałe w Warszawie.  
w kraju utwory poświęcone olimpiadzie.  
Przez cały okres dwudziestolecia między- W 1936 został uhonorowany Państwową  
z 2011 roku i dotychczas najpełniejszej, jeśli  
chodzi o dorobek twórczy autora „Wolności  
wojennego mieszkał w stolicy i był nie- Nagrodą Literacką Ministra Wyznań Reli- tragicznej”. Właśnie na stronach „Pamięt-  
zwykle aktywny twórczo. Warszawa stała gijnych i Oświecenia Publicznego. W stycz- nika poety”, można dziś znaleźć prawdzi-  
rem”. Ale wkrótce, gdy doszło do wybuchu  
wojny polsko-bolszewickiej wziął w niej  
udział. Był bowiem w latach 1919–1921  
oficerem do spraw propagandy w Wojsku  
Polskim. Pracował w Biurze Prasowym  
Naczelnego Dowództwa. W czasie marszu  
Bojarskiego, Krystyny  
Krahelskiej, Stanisława  
się świadkiem jego pracy redaktorskiej, niu 1938 roku został członkiem Polskiej  
poetyckiej, była także miejscem jego naj- Akademii Literatury. Prowadził w stolicy  
większych sukcesów literackich. Wszedł barwne życie towarzyskie, obfitujące  
wie fascynujący obraz ówczesnej stolicy,  
barwnej, pięknie się rozwijającej. O świet-  
nym życiu artystycznym i literackim, o cie-  
kawych, niekiedy wybitnych postaciach.  
Wprawdzie Warszawa nie jest w tym dziele  
opisana w sposób systematyczny, nie jest to  
bowiem rodzaj kroniki miasta, ale podczas  
Kiewlewicza, wielu innych.  
MARIUSZ OLBROMSKI  
wojsk polskich oraz ukraińskich atama- w skład najsłynniejszej wówczas w Polsce  
Właśnie w sierpniu trzeba też przy- na Semena Petlury na Kijów redagował Grupy Poetyckiej Skamander, którą współ-  
pomnieć świetną twórczość Kazimierza  
Wierzyńskiego, bo w niej w sposób różno- w Równem, w niezwykle trudnych wa- bywający szybko popularność: Jan Lechoń,  
w wiele niezwykłych wydarzeń.  
To właśnie Warszawa, obok wielu  
wraz ze współpracownikami ukraińskimi tworzyli wybitni, młodzi jak on poeci, zdo- utworów poświęconych jego rodzinnym  
stronom, jego „małej ojczyźnie” stała  
rodny, barwny, a także przejmujący przed- runkach frontowych „Ukraińskie Słowo”. Julian Tuwim, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazi- się ważnym motywem jego twórczo- lektury tego działu na jego kartach odnajdu-  
stawiona została Warszawa okresu dwu- A po wkroczeniu obu sprzymierzonych  
dziestolecia międzywojennego, a później wojsk do stolicy Ukrainy zaczął wydawać  
czasu Powstania Warszawskiego. Wie- „Dziennik Kijowski”. W czasie odwrotu  
miera Iłłakowiczówna, Stanisław Baliński.  
Stale współpracował z miesięcznikiem  
„Skamander”, a później z „Wiadomościami  
ści. W jego debiutanckim tomie „Wiosna  
i wino”, który ukazał się w Warszawie już  
w 1919, a którego publikacji patronował skim, teatralnym, opis mieszkań, ulic i wie-  
jemy wspomnienia o wybitnych postaciach,  
spotkaniach literackich, życiu towarzy-  
rzyński był poetą uwrażliwionym na wy- i podczas Bitwy Warszawskiej pełnił z od- Literackimi”, najciekawszym periodykiem  
uwielbiany przez Wierzyńskiego lwowski  
lu różnorodnych ówczesnych wydarzeń.  
To cały barwny kalejdoskop, tym bardziej  
darzenia historyczne; poetą niezłomnym, daniem powierzone mu niezwykle istotne  
wiernym Polsce od wczesnych lat szkol- zadania prasowo-propagandowe w celu  
literacko-artystycznym w kraju. Na jego mistrz Leopold Staff, wybrzmiewają pełne  
łamach ogłaszał znakomite wiersze i licz- radości i optymizmu tony. Wiersze są peł- cenny, że tamtej Warszawy, zarówno jeśli  
nych, aż do śmierci na emigracji. Talent  
literacki łączył z gorącym patriotyzmem.  
Przyszedł na świat 27 sierpnia 1894  
w Drohobyczu w rodzinie kolejarskiej.  
Uczył się w rodzinnym mieście, a później  
podtrzymania ducha bojowego żołnierzy, ne artykuły. Już od 1924 podejmował też  
mieszkańców Warszawy. Zapobiegał sku-  
tecznie propagandzie bolszewickiej.  
Te przeżycia wojenne stały się póź-  
niej inspiracją do powstania szeregu jego  
ne młodzieńczej radości, afirmacji życia  
chodzi o jej piękno, elegancję i obyczaje już  
nie ma.  
Zupełnie inny obraz stolicy znajdujemy  
w wojennej i powojennej twórczości Wie-  
rzyńskiego. Trzeba wspomnieć, że poeta  
został we wrześniu 1939 roku ewakuowa-  
ny wraz z zespołem redakcyjnym „Gazety  
Polskiej” do Lwowa. Później przedostał  
się do Francji, a po napadzie hitlerowskim  
i po klęsce Francji udało mu się z trudem  
dotrzeć przez Portugalię i Brazylię do Sta-  
nów Zjednoczonych. Nie wrócił nigdy do  
kraju, do PRL-u, tak jak choćby inni jego  
przyjaciele z Grupy Poetyckiej Skamander:  
Jan Lechoń, Julian Tuwim, którzy mieli jed-  
nak jakieś złudzenia dotyczące możliwości  
prowadzenia twórczego i wolnego życia  
w PRL-u. Wierzyński do końca życia pozo-  
stał na emigracji i stał się jedną z czoło-  
wych postaci świata kultury polskiej poza  
gdy ojciec zmieniał miejsce pracy, w Chy- utworów odnoszących się do tych wyda-  
rowie i w Stryju, gdzie uzyskał maturę  
w tamtejszym gimnazjum klasycznym.  
Następnie przez rok studiował na Uniwer-  
sytecie Jagiellońskim na Wydziale Filozo- Poszli nasi chłopcy w polskim wojsku  
ficznym zarówno polonistykę, romanisty- służyć,  
kę jak i filozofię, po czym przeniósł się do  
Wiednia, gdzie na tamtejszym uniwersyte- Hej, hej, komendancie, miły wodzu nasz.  
cie zgłębiał wiedzę w zakresie slawistyki  
i germanistyki. Ale już w tamtych latach  
rzeń. Takich jak choćby „Piosenka ukraiń-  
ska” z tomu „Wolność tragiczna”:  
Poszli śmierć okrutną jeszcze raz powtórzyć.  
Położyli głowy i widzą jak płynie  
Wielki w górze księżyc, duch na Ukrainie,  
nauki brał udział w ruchu niepodległo- Zasnąć nie pozwala, świeci prosto w twarz.  
ściowym. Był członkiem Polskich Drużyn  
Strzeleckich, a także organizacji młodzie-  
żowej Zarzewie, której celem było przygo-  
towanie młodzieży do walki o odzyskanie  
(…)  
Po zakończeniu działań wojennych  
wyjechał do Szwajcarii, gdzie podjął pracę  
NAGROBEK KAZIMIERZA WIERZYŃSKIEGO NA CMENTARZU  
POWĄZKOWSKIM  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
Kurier kulturalny  
21  
www.kuriergalicyjski.com  
POWSTANIE WARSZAWSKIE. HISTORIA RZADKO BYWA CZARNO-BIAŁA. ZWŁASZCZA HISTORIA  
PISANA KRWIĄ  
granicami kraju. Cieszył się wielkim auto- wymownie wyraził ból po stracie swych bli-  
rytetem i uznaniem. Już w 1943 roku był skich. Książka ukazała się w Londynie  
założycielem i członkiem komitetu redak- w 1946 roku i w tym samym roku w Nowym  
datowany przez poetę na 17  
stycznia 1945, czyli w dzień  
wkroczenia Armii Czerwonej  
do zupełnie zniszczonej  
przez hitlerowców stolicy.  
Bez wątpienia Wierzyński  
był właśnie tym poetą  
tworzącym poza krajem,  
który najpełniej i najbardziej  
wyraziście wyraził tragedię  
i zarazem heroizm walczącej  
Warszawy.  
cyjnego „Tygodnika Polskiego” w Nowym  
Jorku, pisma Koła Pisarzy Polskich. Wśród  
Jorku. W dedykacji poeta wymienia człon-  
ków rodziny, których stracił w okresie woj-  
założycieli znaleźli się tam także Jan Le- ny. To matka Felicja, ojciec Andrzej, którzy  
choń i Jerzy Wittlin. Zamieszkał na 20 lat zmarli, przyrodni brat Bronisław oraz jego  
z żoną Haliną w wynajętym domu w ma- syn Jan, którzy zginęli podczas Powstania  
łej miejscowości rybackiej w Sag Harbor  
na wyspie Long Island, gdzie intensywnie  
tworzył. Tam powstało jego kilka nowych  
Warszawskiego; brat Hieronim, który został  
zamęczony na Majdanku w 1944 roku oraz  
Janina Wierzyńska, córka Hieronima, która  
KOLUMNA ZYGMUNTA III WAZY W WARSZAWIE  
„Do sumienia świata” poeta zwraca się romantyka wyrażonego w „Uspokojeniu”  
tomów poezji: „Korzec maku” (1951), „Sie- uczestniczyła w Powstaniu i poległa. Wła-  
dem podków (1954), „Tkanka ziemi” (1960) śnie ten rodzinny dramat jest jednym z klu-  
Po wydaniu tej książki uznano, że Wie- o sprawiedliwość dziejową. Pisze słowa o sensie zrywu narodowego. W wierszu  
Ten ostatni tom otwiera poemat „Piąta czy do zrozumienia „Krzyży i mieczy”. Wiele  
pora roku”, jedno z arcydzieł poezji pol- wierszy z tego tomu zostało opublikowanych  
rzyński stał się donośnym głosem sprze- skierowane głownie do aliantów:  
ciwu całej polskiej emigracji i całej Polski  
Słowackiego przywołany został okres  
insurekcji kościuszkowskiej i postać Jana  
Kilińskiego, bohaterskiego szewca, który  
gromił w Warszawie Rosjan i Prusaków.  
Oczy Kilińskiego są jak oczy upiora, du-  
cha Warszawy, który patrzy i pamięta.  
Warszawa, choć zagrożona, trwa nadal,  
pomna swej przeszłości.  
skiej po części poświęcone jego rodzinnym  
stronom. Arcydzieło wyrosłe z tęsknoty  
do lat szkolnych, rodzinnego Drohobycza,  
innych zakątków. Następnie w 1964 roku  
przeniósł się z żoną do Rzymu, a później do  
Londynu, gdzie zmarł nagle 13 lutego 1969  
w szpitalu St. George’s. Jego aktywność  
twórcza była, tak jak przed wojną róż-  
norodna. Podjął, jak wspomniałem, stałą  
współpracę z Radiem Wolna Europa, z lon-  
dyńskimi „Wiadomościami”, redagowa-  
nymi przez Mieczysława Grydzewskiego,  
z którym się znali z okresu przedwojenne-  
go. Współpracował też w okresie później-  
szym z paryskim „Instytutem Literackim”  
i publikował w „Zeszytach Literackich”.  
Wierzyński pozostał nieprzejednany  
wobec podporządkowania Polski po woj-  
nie ZSRR. Ustalenia konferencji jałtańskiej  
uznawał za zdradę aliantów. Jego wydany  
w 1946 roku tom „Krzyże i miecze”, napisany  
w latach 1942– 1945, to jego najwybitniejsze  
dzieło okresu powojennego, którego tema-  
tem są losy wojenne i powojenne kraju. Jakże  
wcześniej w prasie emigracyjnej.  
wobec zaistniałej sytuacji historycznej.  
W wielu wierszach wybrzmiewa rozpacz  
Gdzie duch wasz, wiara, ta gwiazda pomocy,  
Co w planetarium milczącej wciąż nocy  
Wśród licznych utworów  
znajdujemy poruszające  
opisy wojny i okupacji  
w Polsce, przypomnienia  
tragicznych losów  
bohaterskich żołnierzy  
polskich, obrazy rozlicznych  
cierpień ludności cywilnej,  
wreszcie ból po zdradzie  
aliantów i osamotnieniu  
w nieszczęściu Polski. Wśród  
tych wierszy szczególnie  
poruszają nas dziś utwory  
związane z Powstaniem  
Warszawskim, jego  
przebiegiem i skutkami. To:  
„Na kolumnę Zygmunta”, „1-  
go września 1944”, „A więc  
stało się” – wiersz związany  
z upadkiem powstania  
i świadomością klęski  
Warszawy. Także „Na zajęcie  
Warszawy przez Rosjan”  
po spustoszeniu Warszawy przez hitle- Miała nam świecić, nad klęską nas wieść?  
rowców i prawie zupełnym zniszczeniu Wy wolni z wolnych, gdzie sztandar wasz  
milionowego miasta pełnego zabytków, dumny?  
stanowiących dorobek wielu pokoleń ca- Czy razem z nami się kładzie do trumny?  
łego narodu. Rozpacz i ton żałobny po wy- I czoło wasze? I słowo? I treść” (…) .  
mordowaniu przez hitlerowców około 200  
Wierzyński natomiast sądzi, że jeśli  
nawet Warszawa zostanie fizycznie znisz-  
czona, Kolumna Zygmunta zostanie zwa-  
tysięcy cywilnych mieszkańców, po stra-  
Wśród wspomnianych utworów  
cie bliskich. To zdecydowany głos sprzeci- Wierzyńskiego o Powstaniu Warszaw- lona, to jednak powstanie w przyszłości,  
wu wobec pozostawienia Polski w strefie skim zwraca szczególną uwagę ten pod wniesie się z gruzów i będzie wolna. Wier-  
sowieckich wpływów, co oznaczało prze- tytułem „Na kolumnę Zygmunta”. Ko- na swym wszystkim zrywom powstań-  
cież zniewolenie. Także hołd dla żołnie- lumna ta, jakże charakterystyczna dla  
czym, nawet tym, zakończonych niepowo-  
dzeniem militarnym. Kończy swój utwór  
optymistyczną wizją: (…)  
rzy Armii Krajowej walczących do końca  
heroicznie, słabo uzbrojonych i ginących  
zabytków Warszawy, usytuowana jest  
na Placu Zamkowym tuż przy Zamku  
na oczach trzymilionowej, dobrze uzbro- Królewskim. Staje się w tym utworze  
jonej, armii sowieckiej, która tuż za Wisłą  
bezczynnie stała i patrzyła przez 63 dni  
symbolem całego miasta, a jej zburzenie  
oznacza jego zagładę. Wierzyński roz- Na wiatr sztandary wyjdą, grot błyśnie  
Żywi ludzie usłyszą podziemne wołanie,  
i nocy na bombardowane i płonące, sys- poczyna swój utwór cytatem z „Uspo- u drzewca  
tematycznie mordowane przez Niemców kojenia” Juliusza Słowackiego: „ Jest  
miasto. Na oczach całego świata. Ci żoł- u nas kolumna w Warszawie”. Cytat ten  
I wolność z czarnej ręki podźwignie się szewca  
I kolumna królewska na placu powstanie.  
nierze AK, którzy przeżyli powstanie, byli  
później ścigani i mordowani w kaźniach  
UB. W jednym z dramatycznych utworów  
stanowi jakby klucz do interpretacji ca-  
łego jego wiersza. Wierzyński bowiem  
odwołuje się do przekonania wielkiego  
Jak wiemy dziś dobrze, Kazimierz Wie-  
rzyński, nie pomylił się.  
Witryna literacka  
Mariusz Olbromski  
Z cyklu: W rocznicę Powstania Warszawskiego  
Z Kazimierzem Wierzyńskim  
ale miłością jak Feniks wskrzeszoną.  
Pradawną – i dumną – i świetną.  
Barwnym życiem kwitnącą na nowo.  
Z fal naszych dziejów trudnych wyłoniona.  
Biegnąca pośród bomb lecących  
ku pomocy w zwałach gruzów,  
huku rosnących płomieni.  
Seweryn Goszczyński biegł tam  
zadyszany z garstką szaleńców  
nocą w stronę Belwederu.  
Nie opuszczajcie nas nigdy  
Nie opuszczajcie nas nigdy polegli,  
Niech wasze czyny nasze myśli głoszą,  
Niech wasze serca w naszych biją,  
Płomień powstańczej Warszawy  
Niech zawsze i wszędzie nam świeci  
A tamte pieśni wciąż nad Wisłą krążą.  
Przewiany szarościami tamtych lat  
poraniony stanem wojennym  
późno lecz chcę właśnie teraz  
wyśpiewać życia urok bezcenny  
„Danuta”  
Piłsudski chodził długo zamyślony  
przez okna w półmrok alei spozierał,  
na taflę stawu, w labirynty planów.  
Kobieca, krucha, a niezłomna.  
Jasny świt nad Warszawą  
zagląda w twe oczy.  
Nim dzień nad nami blaski  
swe roztoczy znów orzeł  
przy ramieniu twoim zatrzepocze  
nad złotostrunną pieśnią Wisły.  
„Hej chłopcy, bagnet na broń”  
Krystyna Krahelska  
Kroczyć z Wierzyńskim po stolicy  
na plaży złotej wyciągnąć się błogo.  
I patrzeć jak śmieją się dzieci  
To gdy godzina „W” nagle wybiła,  
batalion „Ruczaj” na wroga uderzał,  
barwiła krew białe posągi  
Nie opuszczajcie nas nigdy polegli,  
Bo wasze kości barykadą świętą,  
Za która życie wolne teraz żyje,  
Kroczą dążenia w dniu codziennym.  
Postać twa widna tu w stolicy  
z mieczem nadziei i wolności,  
a serce twoje krąży  
bawią się, chlapią, beztrosko kąpią.  
i drzewa które tyle już widziały.  
Na księżycu jak balonem polecieć  
by spotkać się z gwiazdami.  
Z mostu spoglądać w fale Wisły  
w których jaśnieje nowa Warszawa.  
I na starówkę spojrzeć w płomieniach  
powstania i zgliszczach dymiącą  
w tej powstańczej pieśni ku  
przypomnieniu i wskrzeszeniu  
czystej i wielkiej miłości.  
W Łazienkach Królewskich  
A teraz krążą tłumy uśmiechnięte…  
I każde serce, kamień, kwiat  
powtarza: „Chwała bohaterom!”  
Nie opuszczajcie nas nigdy polegli  
I uczcie nas wciąż heroicznej wierności,  
I mocnej wiary pod zwalonym krzyżem.  
Bo choć stolica padła – zwyciężyła,  
Powstała z waszej krwi, nadziei, miłości.  
Często ten park prastary chłonął  
burzę mych myśli i koił czasem  
łaską muzyki pod wierzbą Chopina.  
Taka zostaniesz. Zawsze młoda.  
Z tarczą wierności.  
***  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
22  
Okruchy historii  
www.kuriergalicyjski.com  
Międzynarodowa Wystawa Światowa 1939 roku w Nowym Jorku  
z udziałem lwowskich firm i artystów (cz. 2)  
30 kwietnia 1939 roku  
wieku, w historycznej stylizacji tra-  
dycji średniowiecznego, realistyczne-  
go malarstwa polskiego. Współczesny  
historyk sztuki Magdalena Wróblew-  
ska pisała: „Działalność Bractwa roz-  
patrywać można na tle tendencji tra-  
dycjonalistycznych i klasycyzujących,  
jakie pojawiły się w latach 30. w Euro-  
pie. „Łukaszowcy” utrzymywali zresz-  
tą kontakt z holenderskim Związkiem  
św. Łukasza. Ich twórczość należy też  
umieścić w szerszym kontekście ro-  
dzących się w międzywojennej Polsce  
koncepcji sztuki narodowej”. Ona też  
zauważyła, że artystów Bractwa św.  
Łukasza wyróżniał „…szlachetny cha-  
rakter prac, wykonanych w technikach  
w sztuce polskiej i europejskiej w latach  
30. XX wieku: „W uniesieniu młodzień-  
czego entuzjazmu chcieli „Łukaszow-  
cy” wypłynąć na przestrzenie ponad-  
czasowej sztuki, łączył ich pietyzm  
dla siedemnastowiecznego malarstwa  
w Nowym Jorku została  
uroczyście otwarta przez  
prezydenta USA Franklina  
Delano Roosevelta  
oraz Alberta Einsteina  
Międzynarodowa Wystawa  
Światowa. Uroczystości  
otwarcia Wystawy na cały  
kraj transmitowała telewizja  
amerykańska. O czymś takim  
w przedwojennej Polsce  
można było tylko marzyć.  
Optymistycznym hasłem  
Wystawy było „The World  
of Tomorrow”, czyli „Świat  
Jutra”. To miał być świat  
kultury, postępu techniki  
i rozwoju sztuk pięknych.  
Prezydent Roosevelt mówił  
o przyszłości wolnej od wojen,  
o pracy dla dobra ludzi.  
Wystawę w ciągu jej trwania  
odwiedziło 44 miliony ludzi.  
holenderskiego  
i
caravaggionistów,  
chętnie naśladowali ich dramatyczny  
światłocień i rozbudowaną kompozy-  
cję. Zadziwiające, że to, co w twórczości  
„Łukaszowców” było w gruncie rzeczy  
synkretyzmem i stylizacją, zyskało,  
dzięki osobliwej chemii czasu, nie-  
oczekiwanie nową jakość, dającą się  
odczytać w dużych zespołach obrazów:  
z jednej strony przedziwną malarską  
witalność, z drugiej tę cechę, która wie-  
stosowanych przez dawnych mistrzów. lokrotnie przybliża twórczość uczniów  
Rzetelność i powaga. Historyczne sty-  
lizacje, eklektyczny realizm, który  
prof. Pruszkowskiego do współcze-  
snych zjawisk europejskich, takich jak  
czerpał zarówno z tradycji barokowego realizm magiczny i Nowa Rzeczywi-  
malarstwa holenderskiego i hiszpań-  
skiego, jak i włoskiego renesansu. So-  
lidne opracowanie podstaw rzemiosła,  
zarówno rysunku, jak i technologii ma-  
larskich. Ich twórczość kojarzono z „re-  
alizmem magicznym” czy włoskim „pit-  
stość, przesunięcie konkretu w sferę  
obcowania magicznego, jakąś aluzyj-  
ność do obcej niewytropionej rzeczy-  
wistości…Tak to czas wzbogaca i dopo-  
wiada artystyczne realizacje”.  
JURIJ SMIRNOW  
Barwne życie towarzyskie było  
Wystawa  
ostatnim akordem dwudziestolecia  
międzywojennego, unikalną skali  
w
Nowym Jorku była  
tura meta fisica”… Charakteryzowało nieodłącznym aspektem funkcjono-  
się ono niepokojem, tajemniczą atmos-  
ferą, stanem zawieszenia akcji i dzia-  
łania postaci”. Inny historyk sztuki Jo-  
anna Pollakówna, analizując twórczość  
wania Bractwa. Każdy konkretny obraz  
omawiali i malowali wszyscy razem.  
Otóż każdy z tych obrazów został na-  
malowany przez wszystkich jedenastu  
artystów, mianowicie prof. Tadeusza  
Pruszkowskiego, ideologa i założyciela  
Bractwa św. Łukasza i dziesięciu jego  
uczniów: Bolesława Cybisa, Bernarda  
Frydrysiaka, Jana Gotarda, Aleksandra  
Jędrzejewskiego, Eliasza Kanarka, Jere-  
miego Kubickiego, Antoniego Michala-  
ka (który w latach 30. był związany ze  
Lwowem i uczył w Państwowej Szkole  
Technicznej, był profesorem Instytu-  
tu Sztuk Plastycznych, współpracował  
z Janem Henrykiem Rosenem), Stefa-  
na Płużańskiego, Janusza Podolskiego  
w
światowej, zarówno pod względem licz-  
by wystawców, jak i czasu jej organiza-  
cji (w przededniu II wojny światowej),  
lecz okazała się prawie całkowicie za-  
pomnianą. Zadecydował o tym właśnie  
wybuch wojny. „Świat Jutra” taki, jak go  
przedstawiono na wystawie, nie nad-  
szedł. Takiego jednak sukcesu jak no-  
wojorska, nie doznała żadna inna przed-  
wojenna wystawa światowa, łącznie ze  
słynną Wystawą Paryską w 1937 roku.  
Pawilon Rzeczypospolitej Polskiej na  
Wystawie nowojorskiej o powierzch-  
ni około 6 500 metrów kwadratowych  
pod względem architektury był jednym  
FRAGMENT PAWILONU POLSKIEGO  
artystów, związanych  
z
Bractwem  
Obrazy zostały umieszczone na  
Sali Honorowej i w pierwszej kolejno-  
ści zwracały uwagę odwiedzających.  
Były to wielkie obrazy o wymiarach  
lecz program cyklu był opracowany na  
polecenie Józefa Becka (który był wła-  
śnie inicjatorem powstania tego cy-  
klu obrazów historycznych), ministra  
św. Łukasza, zauważyła, że czynniki  
państwowe II Rzeczypospolitej wy-  
soko ceniły styl artystów Bractwa  
i wspierały ich działalność artystycz-  
ną, z czym między innymi wiązały się  
liczne zaszczytne monumentalne za-  
mówienia państwowe, takich jak ozdo-  
200 na 120 cm. To wymagające i termi- spraw zagranicznych, przez powołany  
nowe zlecenie w 1938 roku rząd polski w tej sprawie komitet naukowy, złożo-  
polecił profesorowi Tadeuszowi Pru- ny z uczonych pod przewodnictwem  
szyńskiemu, dyrektorowi Szkoły Sztuk  
Pięknych w Warszawie i jego uczniom,  
zrzeszonym w Bractwie św. Łukasza.  
profesora Oskara Haleckiego. „Pod jego bienie wnętrz statków MS Piłsudski  
egidą dokonano również wnikliwej  
kwerendy, w wyniku której history-  
i MS Batory, które były chlubą polskiej  
marynarki cywilnej. Można też przy-  
Artyści wspólnym wysiłkiem stwo- cy pomogli malarzom odtworzyć bar- pomnieć ozdobienie Szkoły Polskiej  
rzyli ten cykl obrazów w ciągu trzech  
i pół miesiąca, malując wspólnie 10–12  
godzin dziennie. Wyjątkowość projek-  
tu wynikała też z faktu, że każdy obraz,  
mając 11 współautorów, był zbiorowym  
dziełem artystycznym.  
wy i rodzaje materiałów używanych  
w strojach i wnętrzach dawnych epok”.  
Zespół malarzy sześć miesięcy pra-  
w Gdańsku i Wojskowego Instytutu  
Geograficznego w Warszawie. Dzieła i Jana Zamoyskiego.  
malarzy Bractwa zostały eksponowane Obrazy Bractwa św. Łukasza i me-  
z
najciekawszych  
i
najoryginalniej-  
szych. Powstawał w zawrotnym tempie  
– w niespełna półtora roku. Wieża pa-  
wilonu górowała nad międzynarodową  
sekcją wystawy i była ozdobiona tar-  
czami z herbami województw polskich.  
cował codziennie po wiele godzin i do- na Międzynarodowej Wystawie w Pa-  
tody ich wspólnej pracy budziły spory  
i gorące dyskusje, lecz warto pamiętać,  
że „…cykl „Łukaszowców” miał cha-  
rakter wybitnie dekoracyjny, narra-  
cyjny i w kategoriach barwnego fresku  
należy rozpatrywać jego znaczenie”.  
Przez wiele lat później, jeden z autorów  
tego cyklu Jan Zamoyski wspominał:  
„Postanowiliśmy malować wspól-  
nie wszystkie obrazy jednocześnie.  
Do tego celu świetnie nadawała się  
ogromna pracownia Pruszyńskie-  
go w Kazimierzu Dolnym, w której  
czwórką koni można było zawracać…  
piero z początkiem grudnia 1938 roku  
żmudna praca została zakończona.  
ryżu w 1937 roku, gdzie dyplomami ho-  
norowymi odznaczono prof. Tadeusza  
Pruszkowskiego, Antoniego Michala-  
ka i Bolesława Cybisa za polichromię  
na stropie portyku pawilonu polskie-  
go. Lecz największym, najgłośniejszym  
osiągnięciem Bractwa św. Łukasza była  
właśnie realizacja siedmiu wielkofor-  
matowych kompozycji historycznych  
dla pawilonu polskiego na Wystawie  
nowojorskiej.  
Monumentalne obrazy przedsta- Trzeba tu dodać kilka słów o Bractwie  
św. Łukasza, grupie artystów, którzy  
Chrobry witający Ottona III pielgrzy- w swojej twórczości odradzali spo-  
mującego do grobu św. Wojciecha sób bycia i pracy średniowiecznych  
w Gnieźnie. Rok 1000”, „Chrzest Li- mistrzów cechowych. Było to jedno  
Ekspozycja pawilonu przygotowana wiały następujące tematy: „Bolesław  
w kraju miała manifestować dumę z do-  
robku kulturalnego i gospodarczego II RP,  
ale również przypominać najważniejsze  
wydarzenia polskiej historii.  
twy. Rok 1386”, „Nadanie przywileju  
zwanego Jedlińskim. Rok 1430”, „Unia  
Lubelska. Rok 1569”, „Konfederacja  
z najciekawszych i najważniejszych  
polskich ugrupowań artystycznych  
dwudziestolecia międzywojennego,  
Polski pawilon został otwarty kilka  
dni później, w rocznicę proklamowa-  
nia Konstytucji 3 Maja. Do wybuchu II  
wojny światowej zostało tylko cztery  
miesiące, zaś wystawa w jeszcze po-  
kojowym Nowym Jorku czynna była  
do wiosny 1940 roku. Ekspozycja pa-  
wilonu polskiego też nawiązywała do  
perspektyw rozwoju kraju, opowiadała  
o jego przyszłości, o rozwoju przemysłu,  
kultury i sztuki. Po klęsce wrześniowej  
pawilon polski stał się symbolem ma-  
rzeń, które nigdy nie były urzeczywist-  
nione, prawie reliktem przedwojennej  
Polski, której już nie było.  
Pod względem umieszczenia eks-  
ponatów i treści ideowej, najważniej-  
szą była ekspozycja Sali Honorowej.  
Symbolicznym unaocznieniem wie-  
lowiekowej historii Polski miały być,  
zgodnie z zamówieniem Urzędu Rady  
Ministrów, pomnik króla Władysława  
Jagiełły przy wejściu do pawilonu i cykl  
7 obrazów historycznych namalowa-  
nych przez jedenastu malarzy z Brac-  
twa św. Łukasza (tzw. Łukaszowców)  
reprezentujący znaczące wydarzenia  
z historii Polski, jej wielowiekową hi-  
storię i wkład narodu polskiego w roz-  
wój cywilizacji europejskiej.  
Warszawska (Uchwała o wzajemnej to- hołdujące tradycyjnemu figuratywne-  
lerancji wyznań religijnych). Rok 1573”, mu malarstwu. W czasach awangardo-  
„Odsiecz Wiednia. Rok 1683”, „Konsty- wych nurtów, abstrakcjonizmu Brac-  
tucja 3-go Maja. Rok 1791”. Każdy z tych  
tematów nie powstał przypadkowo,  
W wydanej w 1982 roku monogra-  
fii „Malarstwo polskie. Między woj-  
two widziało wzór do naśladowania nami 1918–1939” Joanna Pollakówna Ustaliliśmy, że obrazy będziemy malo-  
w malarstwie holenderskim XVI–XVII określiła też miejsce „Łukaszowców”  
wać temperą jajową na deskach okle-  
jonych płótnem, że ambicje osobiste  
będą się musiały liczyć z opinią więk-  
szości… Zasadą naszego działania było  
wykonanie poszczególnych faz przez  
różnych autorów. A więc: kto inny  
wykonywał szkic, kto inny go roz-  
wijał na kartonie, ktoś inny podma-  
lowywał na desce i ktoś inny kończył  
malowanie”. 7 grudnia 1938 roku cykl  
siedmiu obrazów Bractwa św. Łukasza  
przygotowanych na Wystawę nowo-  
jorską został pokazany w Warszawie  
w Instytucie Propagandy Sztuki, co  
stało się wydarzeniem w artystycz-  
nym w życiu stolicy. Wystawa trwała  
krótko, tylko do 1 stycznia 1939 roku.  
Na kolejną wystawę tych dzieł w Pol-  
sce trzeba było czekać 84 lat. Ozdobie-  
nie pawilonu polskiego i umieszczenie  
w nim eksponatów zostały dokładnie  
opisane w osobnym katalogu, który li-  
czył ponad 500 stron i był opracowany  
w językach polskim i angielskim.  
OBRAZ „UNIA LUBELSKA. ROK 1569”  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
23  
Informacje  
www.kuriergalicyjski.com  
W grudniu rusza kolejna edycja akcji charytatywnej  
„POMOCNA DŁOŃ DLA LWOWA”  
Narodowe Centrum Kultury  
do 15 października 2026 roku  
przyjmuje zgłoszenia  
wolontariuszy, która osobiście  
dostarczy dary do polskich ro-  
dzin, osób samotnych i chorych  
oraz do polskich organizacji  
W grudniu odbędzie  
się kolejna edycja  
do programu stypendialnego  
Gaude Polonia 2027  
akcji charytatywnej  
„POMOCNA DŁOŃ DLA  
LWOWA”, organizowanej  
przez FUNDACJĘ „SERCE  
DLA LWOWA” w Poznaniu.  
Poznańska Inicjatywa od  
wielu lat niesie pomoc  
działających na terenie Lwowa  
i okolic. Szczególnym wyda-  
rzeniem będzie dodatkowo po-  
moc organizatorom spotkań św.  
Mikołaja z najmłodszymi pod-  
opiecznymi akcji.  
Gaude Polonia to szansa, by  
przez sześć miesięcy mieszkać  
w Warszawie lub innym  
polskim mieście i realizować  
własny projekt twórczy pod  
opieką doświadczonych  
mentorów.  
najmniej na poziomie podsta-  
wowym), wykształcenie wyż-  
sze oraz obywatelstwo Ukra-  
iny (lub innego kraju Europy  
Środkowo-Wschodniej).  
Program Gaude Polonia od  
ćwierć wieku wspiera twórców  
z Europy Środkowo-Wschod-  
niej. Dla wielu jego uczest-  
niczek i uczestników stał się  
ważnym impulsem w rozwoju  
zawodowym. W gronie ukraiń-  
skich stypendystów programu  
znaleźli się m.in. Serhij Żadan,  
Halyna Kruk, Andrij Pawły-  
szyn i Andrij Lubka.  
Polakom mieszkającym we  
Lwowie oraz na dawnych  
Kresach Wschodnich.  
Organizatorzy  
nadziei i pamięci ze  
zachęcają wszystkich  
ludzi dobrej woli  
strony Polaków z kraju.  
W ramach akcji wolontariu-  
sze przygotowują i dostarczają  
paczki z żywnością, słodycza-  
mi, środkami higienicznymi,  
artykułami szkolnymi oraz  
upominkami świątecznymi dla  
dzieci, seniorów i osób znajdu-  
jących się w trudnej sytuacji  
życiowej. Pomoc trafia bezpo-  
średnio do potrzebujących, bez  
pośredników.  
Akcja „Serce dla Lwowa” od  
lat łączy mieszkańców Pozna- się ukraińskie artystki i ukra-  
nia, harcerzy, szkoły, wolonta- ińscy artyści działający w dzie-  
riuszy oraz darczyńców, którzy  
wspólnie pokazują, że pamięć  
o rodakach mieszkających za ochrony dziedzictwa kulturo-  
wschodnią granicą pozostaje  
żywa i przekłada się na realną  
pomoc.  
O stypendium mogą ubiegać  
do włączenia się  
w przedsięwzięcie  
poprzez przekazanie  
darów rzeczowych lub  
wsparcie finansowe.  
Każdy gest solidarności  
ma znaczenie i pozwala  
sprawić, że święta  
dzinie filmu, literatury, muzy-  
ki, teatru, sztuk wizualnych,  
wego, tańca, a także konserwa-  
torki i konserwatorzy zabytków,  
historyczki i historycy sztuki,  
krytyczki i krytycy oraz tłu-  
maczki i tłumacze literaccy.  
Szczegółowe  
informacje  
o naborze znajdują się na stronie  
Narodowego Centrum Kultury.  
Bożego Narodzenia będą  
dla wielu rodaków na  
Kresach czasem radości,  
Więcej informacji i numer  
dlalwowa.pl/#kontakt  
W tegorocznej edycji, po-  
dobnie jak w latach ubiegłych,  
do Lwowa wyjedzie grupa  
Wymagania formalne: port-  
folio, wiek do 40 lat, znajo-  
mość języka polskiego (co  
FACEBOOK.COM/INSTYTUTPOLSKIKYIV  
Chór „ECHO” zaprasza  
Państwo klimat wspaniałych, o godz. 18:30, pod kierownictwem profesjonalnych animatorów  
minionych lat – świata przed- i pedagogów muzyki.  
Jeśli masz lat 30+, 40+, 50+ itd. i możesz poświęcić czas dwa razy  
Wszystko to stwarza wy- w tygodniu na próby (2 godz.), to nauczysz się pięknego repertuaru  
marzone warunki do organiza- z chóralistyki polskiej (i nie tylko). Jeśli jesteś młody i dysponujesz  
Lwowska restauracja „Kupoł” zaprasza  
Próby oraz spotkania towarzyskie – w poniedziałki i środy  
Położona  
w
samym ser-  
cu Lwowa, przy ul. Cytadelnej  
37. Wyśmienita polska kuch-  
nia, ciepła rodzinna atmosfera,  
nastrojowe wnętrze i muzyka.  
Menu także po polsku.  
„Kupoł” to kameralna restau-  
racja położona w sąsiedztwie  
Lwowskiej Filharmonii oraz  
dawnego Zakładu Narodowego  
im. Ossolińskich oferuje sze-  
roki wybór tradycyjnych gali-  
cyjskich dań, bogaty wachlarz  
wojennego Lwowa.  
cji przyjęć, bankietów, spotkań  
biznesowych, integracyjnych  
i rodzinnych, romantycznych  
rendez-vous, wystawnych ko-  
lacji oraz innych uroczystości.  
Warto odwiedzić nas o każdej  
porze dnia i roku! Stąd wszędzie  
zapałem do nauki, to skuteczne nowoczesne pliki dźwiękowe po-  
mogą szybko przyswoić ci partie głosowe.  
Edward Kuc, tel.: 0665306908  
Zespół pieśni i tańca „Weseli Lwowiacy”  
przyjazną atmosferę i wyjąt- jest blisko, a całe miasto znajduje  
Udziela indywidualnych konsultacji z tańca ludowego  
i towarzyskiego.  
trunków, wyśmienite desery kowe przyjęcie. We wnętrzach,  
się na wyciągnięcie ręki. Jesteś  
we Lwowie – wstąp do „Kupołu”.  
KONTAKT: +380506746784  
oraz legendarną lwowską kawę.  
„Kupoł” to miejsce, w którym  
goście zawsze mogą liczyć na  
w których zatrzymał się czas  
belle epoque i przy dźwiękach  
nastrojowej muzyki poczują  
Zgłoszenie telefoniczne pod nr tel.: 05905087433.  
MAIL: KUPOLLVIV@UKR.NET  
Kierownik zespołu Edward Sosulski  
Jurij Smirnow  
e-mail: smirnowjura@gmail.com  
Współpracują:  
Alina Wozijan, Czesława Żaczek, Luba  
Lewak, Artur Żak, Agnieszka Sawicz,  
Kazimierz Świetlicki, Mariusz Olbromski,  
Maciej Serżysko, Iryna Kotłobułatowa,  
Elżbieta Lewak, Joanna Pacan-Świetlicka  
i inni.  
Restauracja  
„Premiera Lwowska”  
Redakcja:  
Skład redakcji Grupy Medialnej  
Kuriera Galicyjskiego  
Zapraszamy do polskiej restauracji w centrum Lwowa przy ul. Żiż-  
ki 5. Oferujemy wykwintne dania kuchni polskiej i europejskiej,  
burgery, ryby, desery, koktajle oraz szeroki wybór win. Przytulna  
atmosfera, profesjonalna obsługa i niezapomniane smaki.  
Lwów 79057  
Львів 79057  
Maria Basza  
red. naczelny  
telefon redakcji: +38 0980712564  
e-mail: nowykuriergalicyjski@gmail.com  
Свідоцтво про державну реєстрацію  
cерія КВ № 24708-14648Р  
e-mail: mariabasza@wp.pl  
Anna Gordijewska  
zastępca red. naczelnego  
e-mail: anna.gordijewska@gmail.com  
Eugeniusz Sało  
Warunkiem zgody na przedruk całości  
lub części artykułów i informacji  
zamieszczonych w naszym piśmie jest  
uzyskanie pisemnej zgody redakcji  
i powołanie się na „Kurier Galicyjski”, 2025 r.  
Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam  
redakcja nie ponosi odpowiedzialności  
i pozostawia sobie prawo do skrótów  
nadesłanych tekstów. Zamieszczamy  
również teksty, których treść nie  
odpowiada poglądom redakcji.  
від 19.02.2021 р.  
koordynator TV  
Wydawca Stowarzyszenie  
„Kurier Galicyjski”  
Видавець ГО „Кур’єр Ґаліцийскі”  
i mediów elektronicznych  
e-mail: eugene.salo@gmail.com  
Karina Sało  
e-mail: kvusochanska@gmail.com  
Krzysztof Szymański  
e-mail: krzszymanski@wp.pl  
Aleksander Kuśnierz  
e-mail: oleksandr.kusnezh@gmail.com  
Konstanty Czawaga  
Czynne  
codziennie  
11:00–21:00  
założyciel Mirosław Rowicki  
Gazeta ukazuje się 2 razy w miesiącu.  
Газета виходить 2 рази на місяць.  
Друкарня ТОВ „Прес Медіа Сервіс”  
м. Львів, вул. Кошиця 7/29  
Tel. 096 299 82 16, 097 061 73 09  
nr 15 (499) 3–17 sierpnia 2026  
24  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
Od skamieniałych drzew do zdjęć surrealistycznych  
W Siedliskach, położonych  
zaledwie kilka kilometrów  
od polsko-ukraińskiego  
przejścia granicznego  
w Hrebennym – Rawa  
Ruska w ramach spotkań  
w Izbie Regionalnej  
Muzeum Skamieniałych  
Drzew zainaugurowano  
wystawę zdjęć  
surrealistycznych  
młodego artysty  
Iwana Popowicza ze  
Lwowa. Miejscowych  
regionalistów oraz gości  
ze Lwowa, Żółkwy, Rawy  
Ruskiej przywitali Paweł  
Borowiec, dyrektor  
muzeum i Marek  
Łuszczyński, burmistrz  
Lubyczy Królewskiej.  
przestrzeń dla zupełnie  
nowych interpretacji.  
Artysta chce w ten  
sposób postawić widza  
przed fundamentalnym  
pytaniem: czym dzisiaj  
jest ofiara i czy w ogóle  
potrafi jeszcze nieść w sobie  
autentyczne, mistyczne  
doświadczenie?  
Z kolei symbole – jak tłumaczy autor  
– nie funkcjonują tu jako ilustracje religij-  
nych dogmatów, lecz jako otwarte znaki,  
które zmieniają swoje znaczenie w zależ-  
ności od kontekstu. Z jednej strony odwo-  
łują się one do zbiorowej pamięci kulturo-  
wej, a z drugiej – pokazują jej kruchość,  
stawiając pod znakiem zapytania utarte  
mechanizmy postrzegania tego, co święte.  
– Jestem głęboko przekonana, że Iwan  
Popowicz to młody człowiek, który wy-  
przedza swój czas i zmienia nasze wyobra-  
żenie o przedstawianiu scen sakralnych,  
obiektów, postaci i symboli – powiedziała  
Wira Bihum, artystka i badaczka sztuki  
z Rawy Ruskiej. – W umiejętny, właściwy  
TEKST I ZDJĘCIA  
KONSTANTY CZAWAGA  
w milionach lat, konceptualna wystawa  
lwowskiego fotografika Iwana Popowicza tylko sobie sposób przekazuje osobiste po-  
zyskała unikalny wymiar. Tutaj, na samym czucie ofiarności. Od pierwszej minuty oglą-  
pograniczu Polski i Ukrainy, gdzie pra- dania ekspozycji wpada się w wir sprzecz-  
dawne kamienne pnie Roztocza sąsiadują nych myśli i emocji (na granicy protestu,  
z przedmiotami tradycyjnego życia wiej- zaprzeczenia, niezrozumienia, odrzuce-  
W murach dawnej wiejskiej szkoły  
zgromadzono około trzystu monumen-  
talnych fragmentów skamieniałych pni  
cypryśników sprzed dwudziestu milionów  
lat, które zostały odnalezione na Roztoczu.  
Rehistoryczną ekspozycję geologiczną do-  
pełniają tu bogate zbiory etnograficzne,  
dawne narzędzia rolnicze oraz izba my-  
śliwska, tworząc kameralne sanktuarium  
pamięci pogranicza. Ta fizyczna bliskość  
granicy nadała wydarzeniu szczególnego  
wymiaru, sprawiając, że sztuka ze Lwowa,  
otoczona nienaruszonymi przez milenia  
skamielinami, zdołała bezbłędnie pokonać  
graniczne zasieki i zbudować mistyczny  
most między dwoma światami.  
Temat projektu twórczego doktoranta  
Iwana Popowicza ze Lwowskiej Narodowej  
Akademii Sztuki brzmi: „Sztuka fotografii  
w surrealizmie. Metody, poszukiwania au-  
torskie i współczesne interpretacje”.  
Fotografia surrealistyczna to kierunek, ter. Warto również wspomnieć o Ludwiku  
który zaprzecza tradycyjnej logice i doku- Lille – polsko-żydowskim malarzu, grafiku  
mentowaniu rzeczywistości, a w zamian i teoretyku sztuki, który współtworzył  
skiego, jego projekt „Utracona świętość”  
wyzbył się czysto akademickiego patosu.  
Lokalni goście oraz turyści długo  
wpatrują się w złożone, surrealistyczne  
kolaże. Na styku wieczności skamieniałej  
nia…). Jednak z czasem przychodzi równo-  
waga: wzrok zatrzymuje się na kluczowych  
obiektach aranżowanych kompozycji, na-  
stępuje proces zanurzenia, koncentracji  
i wreszcie – długo oczekiwane akceptowa-  
przyrody i kruchości współczesnych obra- nie. To oczywiste, że każdy z nas inaczej  
zów cyfrowych, pytanie autora o to, czym  
jest dzisiaj ofiara, brzmi nie jak dyskusja  
z zakresu historii sztuki, lecz jak głęboka,  
interpretuje słowo, wydarzenia czy obrazy.  
Ale (i teraz wiem to na pewno) wystawa  
prac fotograficznych Iwana Popowicza  
niemal mistyczna przypowieść o wytrwa- nikogo z odwiedzających nie pozostawiła  
łości ludzkiego ducha.  
obojętnym. Mogłoby się wydawać, że me-  
toda aranżowanej fotografii cyfrowej, którą  
autor posługuje się w procesie tworzenia  
swoich prac, nie niesie ze sobą nic nowego  
(istniała już wcześniej). Tak jednak nie jest,  
ponieważ Iwan Popowicz stosuje własną  
metodę obróbki końcowej zdjęć, wykorzy-  
stując minimalistyczny zestaw narzędzi,  
które zasadniczo zmieniają nasze postrze-  
ganie koloru, światła, obiektu, ruchu czy  
głębi. Iwan Popowicz przedstawia ruchomą  
i wymowną przestrzeń, która ma określone  
ramy i wymiary, a jednocześnie jest prze-  
pełniona głębią i bezmiarem. Jego surre-  
alistyczne motywy, tworzone za pomocą  
wielowarstwowego montażu i cyfrowej  
obróbki zdjęć w połączeniu z elementami  
inscenizacji teatralnej oraz performance’u,  
jaskrawo dowodzą szczególnej wiedzy au-  
tora i hiszpańskich umiejętności głębokie-  
go zanurzenia się w temat. Stajemy się nie  
pasywnymi widzami, lecz pełnoprawnymi  
uczestnikami dyskusji wokół retoryczne-  
go pytania: „Co człowiek jest gotów oddać  
w imię własnych ideałów?”.  
Iwan Popowicz  
zaprezentował ten swój  
IWAN POPOWICZ  
mistyczny projekt online.  
W swoim projekcie Iwan  
często groteskowy i absurdalny charak- wplatały się w tkankę malarską w celu  
Popowicz rezygnuje  
stworzenia paradoksalnych obrazów, był z prostego ilustrowania  
Henryk Streng – znany polski awangardzi- motywów religinych.  
sta (później tworzący jako Marek Włodar- Wyjaśnił, że wykorzystuje  
ski). Wszyscy oni utrzymywali bliskie kon- fotografię surrealistyczną,  
wizualizuje obrazy z podświadomości, sny,  
halucynacje oraz absurdalne zestawienia interesował się on europejską awangar- takty z Paryżem (centrum surrealizmu)  
koncepcyjne fundamenty grupy. Żywo  
by na nowo zdefiniować  
ich symboliczną  
oraz grafikę na licznych wystawach grupy naturę. Poprzez metodę  
przedmiotów. W przeciwieństwie do kla- dą fotograficzną i wprowadzał elementy  
sycznego reportażu, fotograf surrealista surrealistycznego widzenia do swoich  
występuje w roli reżysera lub twórcy kola- dzieł graficznych oraz mediów ekspery- „Artes” we Lwowie, Warszawie i Krakowie  
rzy. Tworzy on paradoksalny, „nadrealny” mentalnych. Mistrzem tak zwanych „obra- w latach 1930–1935.  
świat za pomocą iluzji optycznych, wielo- zów-obiektów” oraz kolaży, w których ele-  
krotnej ekspozycji (nakładania na siebie  
kadrów), solaryzacji oraz fotomontażu.  
Światowymi pionierami tego gatunku w la-  
tach 20. i 30. XX wieku stali się Man Ray,  
Dora Maar oraz Maurice Tabard.  
Wbrew sowieckim zakazom ideolo-  
gicznym, które przez dziesięciolecia nisz-  
czyły sztukę awangardową, Ukraina,  
a w szczególności Lwów, mogą poszczy-  
cić się głęboką historią fotograficznego  
i wizualnego surrealizmu. W międzywojen-  
nym Lwowie (lata 1929–1935) tętniło silne  
życie modernistyczne. Kluczową postacią  
lwowskiego surrealizmu fotograficznego  
był Aleksander Krzywobłocki – architekt  
i grafik, który sztuki fotografii uczył się  
u słynnego lwowskiego profesora Henry-  
ka Mikolascha. To właśnie Krzywobłocki  
tworzył złożone, osobliwe surrealistyczne  
fotokolaże i fotomontaże. Łączył w nich  
nieprzystające do siebie przedmioty, ludz-  
kie sylwetki oraz elementy architektonicz-  
ne, osiągając efekt snu na jawie. Jednym  
z liderów i założycieli grupy „Artes” był  
Jerzy Janisch. Choć był przede wszyst-  
kim malarzem, Janisch aktywnie tworzył  
w technice kolażu, łącząc wycinki z cza-  
sopism, elementy fotografii oraz grafikę.  
Jego surrealistyczne kompozycje miały  
i prezentowali swoje śmiałe fotomontaże  
dekonstrukcji odziera  
znane wszystkim obrazy  
sakralne z utartych  
znaczeń, otwierając  
W murach Muzeum Skamieniałych  
Drzew w Siedliskach, gdzie czas mierzy się  
menty fotograficzne i codziennego użytku  
O poszukiwaniach twórczych swego  
syna mówiła też Jarosława Popowicz,  
członek Lwowskiego Towarzystwa Przy-  
jaciół Sztuk Pięknych.  
Ten letni niedzielny wieczór w Muzeum  
Skamieniałych Drzew w Siedliskach upły-  
nął pod znakiem wyjątkowych spotkań  
z historią, kulturą i sztuką. W ramach zor-  
ganizowanego programu publiczność z Pol-  
ski i Ukrainy miała unikalną okazję wysłu-  
chać prelekcję historyka, muzealnika oraz  
regionalisty Jacka Szczepańskiego „Szabla  
żołnierza polskiego XX wieku”. Wykładowi  
towarzyszył pokaz cennych eksponatów,  
który wzbudził ogromne zainteresowanie.  
Tadeusz Kuba-Kozłowski z Domu Spo-  
tkań z Historią w Warszawie, który w tym  
czasie uczestniczył w Festiwalu Dziedzic-  
twa Kresów na ziemi lubaczowskiej przy-  
bliżył zebranym skomplikowane i wielo-  
kulturowe dzieje Rawy Ruskiej.