Kurier  
j
Galicy ski  
Niezależne pismo Polaków na Ukrainie  
Minął rok. Haniu,  
tyle mam Ci  
Narodowe Czytanie „Dziadów”  
Adama Mickiewicza we Lwowie  
do powiedzenia  
› strona 10  
Dziedzictwo,  
które łączy  
› strona 12  
Ludwik Zalewski:  
Kraków – Lwów  
5 września w Skansenie im. Klemensa Szeptyckiego we Lwowie zabrzmiały słowa Adama Mickiewicza. Tegoroczne  
Narodowe Czytanie „Dziadów” zgromadziło aktorów, artystów, młodzież, nauczycieli, przedstawicieli Konsulatu  
RP oraz miłośników polskiej literatury. Było to spotkanie z jednym z najważniejszych dzieł polskiego romantyzmu,  
ale także z polską historią, pamięcią i tradycją. Organizatorem Narodowego Czytania był Konsulat Generalny  
Rzeczypospolitej Polskiej we Lwowie. Patronat medialny nad wydarzeniem objął Kurier Galicyjski.  
› strona 5  
Od Lwowa do Jazłowca. III edycja Jazzloviec Festival  
› strona 14  
Wrzesień 1939  
we wspomnieniach  
lwowiaków  
› strona 18  
Święto Greków  
Ukrainy we Lwowie  
W Centrum Kultury Polskiej we Lwowie zainaugurowano III edycję Jazzloviec Festival. W dniach 7–13 września  
Lwów, Buczacz oraz Jazłowiec stały się sercem polsko-ukraińskiego dialogu kulturowego, w którym muzyka  
dawna spotkała się ze współczesną improwizacją jazzową, a koncerty przypominały o bogatym dziedzictwie  
› strona 21  
kulturalnym tych miejsc.  
› strona 9  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
2
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
Zełenski o krok od tragedii  
Wicepremier Radosław Sikorski  
z wizytą w Kijowie  
Samolot prezydenta  
maszyna startowała z Mołda-  
wii. To rzeczywistość, w której  
Zełenski na co dzień funkcjo-  
nuje – stwierdził premier.  
Ukrainy Wołodymyra  
Zełenskiego został niemal  
trafiony przez drona  
we wtorek (8 września)  
wieczorem podczas  
startu z Mołdawii do Oslo  
– powiedział premier  
Norwegii Jonas Gahr  
Stoere w publicznej  
Wicepremier i minister spraw  
zagranicznych RP Radosław  
Sikorski przebywał w Kiowie  
w dniach 11–13 września, gdzie  
uczestniczył w konferencji  
Yalta European Strategy (YES)  
– jednym z najważniejszych  
międzynarodowych  
wydarzeń poświęconych  
bezpieczeństwu Ukrainy  
i przyszłości Europy. Szef  
polskiej dyplomacji spotkał  
się również z ministrem  
spraw zagranicznych  
O problemach podczas wylo-  
tu Zełenskiego mówił również  
norweski minister finansów  
Jens Stoltenberg, który uczest-  
niczył we wtorkowym spotka-  
niu z ukraińskim prezydentem.  
Jak przekazał NRK, Zełenski  
opowiedział wówczas członkom  
norweskiego rządu o zdarzeniu.  
Zełenski przybył do Oslo  
z Mołdawii we wtorek wieczo-  
telewizji NRK. Zełenski  
przyleciał do Norwegii na  
pogrzeb króla Haralda V.  
Stoere poinformował w wy- rem. Spotkał się z norweskim  
wiadzie dla NRK, że do nie- rządem oraz przedstawicielami  
Ukrainy Andriem Sybihą  
oraz przedstawicielami  
ukraińskich organizacji  
wspierających weteranów  
wojennych.  
bezpiecznego  
doszło podczas startu samo- uczestniczył w państwowym  
W swoim wystąpieniu podkreślił, że od- lotu ukraińskiego prezydenta pogrzebie zmarłego 28 sierpnia  
zdarzenia  
branży zbrojeniowej. W środę  
Andrij Sybiha ponownie zaapelo-  
wał o wprowadzenie zakazu wjazdu  
do państw europejskich dla rosyjskich  
kombatantów, argumentując, że stano-  
wią oni zagrożenie dla bezpieczeństwa.  
Radosław Sikorski zapowiedział  
powiedzialność za zakończenie wojny  
spoczywa przede wszystkim na Rosji.  
z Mołdawii.  
króla Haralda V.  
– Jego samolot został nie-  
mal trafiony przez drona, kiedy  
ŹRÓDŁO: MIESZKO CZARNECKI, PAP  
Wizyta odbyła się w czasie kolejnej  
fali intensywnych rosyjskich ataków  
na Ukrainę, także na zachodnie regiony  
kraju. Rosyjskie drony uderzyły m.in.  
w lokomotywę pociągu pasażerskiego  
relacji Kijów – Warszawa Zachodnia,  
a także w pobliżu przejścia granicznego  
w Dorohusku, gdzie zniszczone zosta-  
ły ciężarówki znajdujące się w okolicy  
stacji paliw.  
– Spotykamy się w dniu, w którym  
Rosja zaatakowała punkty tuż przy  
granicy Polski, która jest również gra-  
nicą Unii Europejskiej i NATO. Ro-  
sja użyła zmodernizowanych dronów  
z silnikami odrzutowymi i ulepszo-  
nym systemem naprowadzania. To jest  
eskalacja – powiedział Radosław Si-  
korski podczas wspólnej konferencji  
prasowej z Andrijem Sybihą.  
Minister podkreślił, że rosyjskie  
działania wymagają zdecydowanej  
odpowiedzi Europy i nie mogą stać  
się „nową normą”. Zaznaczył, że pań-  
stwa europejskie powinny zwiększyć  
wsparcie dla Ukrainy, utrzymać poli-  
tykę sankcji wobec Rosji, wzmacniać  
zdolności obronne NATO oraz konse-  
kwentnie izolować agresora na arenie  
międzynarodowej.  
Minister spraw zagranicznych  
Ukrainy Andrij Sybiha ocenił, że ro-  
syjska agresja wykracza już poza gra-  
nice Ukrainy. – Europa może uspokajać  
samą siebie, że nie jest w stanie wojny  
z Rosją, ale Rosja tak nie uważa. De facto  
prowadzi już wojnę ze strefą euroatlan-  
tycką poprzez różnego rodzaju wro-  
Rosja musi wycofać  
swoje wojska z Ukrainy  
i zaprzestać ataków  
na ukraińskie miasta.  
Europa musi pozostać  
konsekwentna  
i zdecydowana we  
wspieraniu Ukrainy  
– zarówno militarnie,  
jak i gospodarczo.  
Potrzebujemy spokoju,  
sankcji i solidarności  
– powiedział.  
z
kolei, że Polska będzie wspólnie  
z partnerami naciskać na państwa po-  
siadające zamrożone rosyjskie aktywa,  
aby środki te nie wróciły do Rosji.  
Jednym z głównych tematów roz-  
mów była integracja Ukrainy z Unią  
Europejską. Szef polskiej dyplomacji  
podkreślił, że Polska nie będzie bloko-  
wała otwierania kolejnych klastrów  
negocjacyjnych.  
Węgry będą dalej przyznawać  
status uchodźcy poborowym  
uciekającym z Ukrainy  
– Kilka tygodni temu Unia  
Europejska zdecydowała,  
że statusu uchodźcy  
nie można przyznawać  
mężczyznom w wieku  
poborowym uciekającym  
przed wojną. Mimo  
Szef węgierskiego rządu  
dodał, że podczas środowego  
spotkania z przewodniczącym  
Rady Europejskiej Antonio  
Costą w Budapeszcie podkre-  
ślił, że niewłaściwe jest unie-  
możliwianie wyjazdu ludności  
kraju będącego w stanie woj-  
ny. – Węgry postąpią inaczej  
i udzielą pomocy potrzebują-  
cym – zapewnił szef węgier-  
skiego rządu.  
30 lipca kraje członkowskie  
UE wyraziły zgodę na prze-  
dłużenie o kolejny rok, czyli  
do 4 marca 2028 roku, ochro-  
ny tymczasowej uchodźców  
z Ukrainy oraz na wykluczenie  
z niej mężczyzn w wieku pobo-  
rowym. W Ukrainie wiek męż-  
Chcę potwierdzić,  
że negocjacje  
o wejściu Ukrainy do  
Unii Europejskiej nie  
będą łatwe, tak jak nie  
były łatwe dla Polski.  
Ale Polska nie będzie  
blokowała otwierania  
klastrów negocjacyjnych –  
powiedział minister.  
Minister zaznaczył również, że Ro-  
sja nie osiągnęła swoich celów wojen-  
nych dzięki profesjonalizmowi ukra-  
ińskiej armii oraz odporności i odwadze  
ukraińskiego społeczeństwa.  
W czasie wizyty w Kijowie Rado-  
sław Sikorski rozmawiał z ukraińskimi  
partnerami także o kwestiach istot-  
nych dla relacji polsko-ukraińskich.  
Wśród poruszonych tematów znalazły  
się sprawy gospodarcze oraz koniecz-  
to rząd postanowił  
zachować prawo Węgier  
do przyznawania  
takiego statusu –  
oświadczył premier  
Peter Magyar. Zaznaczył,  
że wielu spośród tych  
uchodźców to etniczni  
Węgrzy z ukraińskiego  
Zakarpacia.  
Radosław Sikorski zwrócił uwagę,  
że według opinii Komisji Europejskiej  
Ukraina jest już gotowa do rozpoczę- ność respektowania polskiej wrażli-  
cia kolejnych etapów negocjacji akce- wości historycznej.  
syjnych. Dodał również, że wdrożenie  
umowy stowarzyszeniowej, tym  
Szef polskiego MSZ spotkał się rów-  
nież z Tarasem Czmutem, dyrektorem  
PremierWęgierPeterMagyar czyzn objętych powszechną  
podczas czwartkowej konferen- mobilizacją wynosi obecnie od  
w
pogłębionej i kompleksowej strefy wol-  
nego handlu, może umożliwić Ukrainie  
pełniejsze uczestnictwo w jednolitym  
rynku UE jeszcze przed formalnym  
członkostwem.  
fundacji Come Back Alive, która wspie- cji prasowej zauważył, że coraz  
25 do 60 lat. Nowy zapis doty-  
ra ukraińskich żołnierzy i weteranów  
wojennych. Rozmowa dotyczyła m.in.  
działań realizowanych przez polskie  
Ministerstwo Spraw Zagranicznych  
w ramach programu Polska Pomoc na  
większą grupę takich uchodź- czy wyłącznie osób, które ubie-  
ców stanowią Węgrzy z Zakar- gają się o ochronę tymczasową  
pacia na zachodzie Ukrainy, po raz pierwszy.  
gdzie żyje około 100-tysięczna  
Podczas konferencji YES Radosław  
Sikorski uczestniczył w panelu dysku- rzecz ukraińskich weteranów.  
mniejszość węgierska.  
ŹRÓDŁO: JAKUB BAWOŁEK, PAP  
gie działania – powiedział ukraiński syjnym „Co musimy zrobić, aby zakoń-  
minister. czyć wojnę – perspektywa europejska”.  
ŹRÓDŁO: MSZ.GOV.PL  
Zachód daje Ukrainie  
potężną broń  
Ukraina dostała zielone  
światło do produkcji  
niewiele pocisków, jakie Kijów  
otrzymał z Zachodu.  
pocisków Storm Shadow. Kraj  
pogrążony w wojnie dostał od  
Francji prawo do produkcji  
pocisków Storm Shadow oraz  
dokumentację techniczną.  
Wielka Brytania zgodziła się  
na ujawnienie utajnionych  
danych o brytyjskich  
Pociski Storm Shadow zo-  
stały użyte m.in. we wrześniu  
2023 r. do przeprowadzenia bo-  
lesnego w skutkach dla Rosjan  
ataku na port w Sewastopolu.  
W lipcu 2026 r. Francja prze-  
kazała Ukrainie odpowiednią  
dokumentację i prawo do pro-  
dukcji licencyjnej, a 24 sierpnia  
nowy brytyjski premier Andy  
Burnham zapowiedział ujaw-  
komponentach.  
Ukraina dostała zielone  
światło do licencyjnej produk- nienie utajnionych danych do-  
cji pocisków Storm Shadow. To tyczących brytyjskich kom-  
pociski manewrujące przysto- ponentów, co usuwa ostatnią  
sowane do odpalania z samo- przeszkodę formalną do tego, by  
lotów. Jedną z ich kluczowych  
cech jest zasięg nawet 500  
km. Tak daleko sięga bardzo  
Ukraińcy mogli je produkować.  
ŹRÓDŁO: MONEY.PL  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Wydarzenia  
3
www.kuriergalicyjski.com  
Rosja uderzyła  
w przejście graniczne  
Polski z Ukrainą  
W nocy 13 września siły  
rosyjskie rozpoczęły  
Infrastruktura kolejowa zaznała znisz-  
czeń również w obwodach winnickim, ży-  
tomierskim i chmielnickim. Rosyjskie drony  
uderzyły w polską fabrykę Cersanit SA w re-  
jonie zwiahelskim w obwodzie żytomierskim.  
Rosjanie zaatakowali również Stryj  
położony 70 km od Lwowa. Uszkodzony  
został budynek mieszkalny w pobliżu ob-  
wodnicy, dron uderzył w ścianę i nie wy-  
buchnął. Trafione zostały również budynki  
kolejny zmasowany atak  
na Ukrainę, używając 453  
dronów uderzeniowych.  
Zestrzelonych zostało ponad  
400. Poinformowały o tym  
Siły Powietrzne Sił Zbrojnych  
Ukrainy.  
Atak rozpoczął się poprzedniego wie- komercyjne i mieszkalne w pobliżu dworca  
czoru, 12 września o godz. 18:00. Rosjanie  
użyli bezzałogowych statków powietrz-  
nych typu „Shahed”, w tym odrzutowych,  
dronów „Gerbera”, dronów symulacyjnych  
„Parodia” oraz S8000 „Banderol”.  
Na Wołyniu, dwa kilometry od grani- uszkodzony holownik poszukiwawczo-  
cy z Polską, obok przejścia granicznego -ratowniczy. W samej Odessie zniszczone  
Jahodyn – Dorohusk w wyniku ataku ro- zostały kolejne budynki mieszkalne. Za-  
syjskiego drona uszkodzona została sta- kończone zostały prace poszukiwawczo-  
cja benzynowa. W wyniku spadających  
szczątków zapalił się teren stacji benzy- uderzył dron.  
nowej oraz kilka zaparkowanych w pobli-  
żu ciężarówek.  
Obok tegoż przejścia granicznego dron  
również uderzył w lokomotywę pociągu  
pasażerskiego. Grupa monitorująca z wy-  
przedzeniem uprzedziła załogę pociągu  
o zagrożeniu. Dzięki temu nikt z pasa- jewództwach Polski, a także na Litwie.  
żerów i pracowników kolei nie odniósł  
kolejowego.  
Ostrzelany został również Iwano-Fran-  
kiwsk (d. Stanisławów). Uszkodzone są bu-  
dynki mieszkalne.  
W jednym z portów pod Odessą został  
Nowa mapa świata –  
szary Krym wywołał burzę  
-ratownicze w wieżowcu, w który wczoraj  
– Ukraina nie poparła rezolucji  
ONZ w sprawie nowej mapy  
świata, ponieważ okupowany  
przez Rosję Krym został na  
niej oznaczony innym kolorem  
niż pozostała część państwa  
ukraińskiego – poinformował  
portal Kyiv Independent,  
powołując się na deputowaną  
Kirę Rudyk.  
pozostałej części Ukrainy. Choć  
półwysep nie został zaliczony  
do terytorium Rosji, zastoso- rezolucję, ale wydało oświad-  
wana kolorystyka sugeruje jego czenie, w którym zaznaczyło,  
odrębność od państwa ukra- że dokument „nie wpływa na  
ińskiego. W oficjalnym prote- kwestie suwerenności, statusu  
ście złożonym w ONZ władze  
ukraińskie uznały taki spo- dowo uznanych granic państw”.  
sób prezentacji za „całkowicie  
niedopuszczalny”.  
Przedstawicielstwo  
Unii  
W Mikołajowie na południu Ukrainy  
Europejskiej przy ONZ poparło  
uszkodzona została infrastruktura ener-  
getyczna. Miasto pozostaje bez prądu  
i wody.  
Podczas ataków tej nocy alarm powietrz-  
ny ogłoszony został w przygranicznych wo-  
terytorialnego ani międzynaro-  
ONZ zachęca kraje i insty-  
tucje świata, by zastąpiły tra-  
obrażeń.  
ŹRÓDŁO: LB.UA, TELEGRAM  
Ukraina była jednym z sied- dycyjną mapę Merkatora, po-  
Głosami 164 państw Zgro- miu państw, które wstrzymały wszechnie stosowaną od XVI w.,  
się od głosu podczas głosowa- nową mapą, zdaniem geogra-  
nia nad rezolucją. Pozostałe to: fów wierniej odzwierciedlającą  
madzenie Ogólne ONZ przyjęło  
rezolucję w sprawie zastąpienia  
Trump będzie rozmawiał  
z Putinem i Zełenskim  
na mapach świata tzw. odzwier- Estonia, Gruzja, Litwa, Mołda- rozmiary państw i kontynen-  
ciedlenia Merkatora nowym wia i Serbia. Przeciw zagłoso- tów. Rezolucje Zgromadzenia  
odwzorowaniem, które precy- wały jedynie USA, twierdząc,  
zyjniej oddaje rzeczywiste roz- że rezolucja promuje konkretny  
Ogólnego nie są wiążące, ale  
przyjęcie nowego wzorca ma  
Najpierw z przywódcą Rosji  
Władimirem Putinem, a potem  
z prezydentem Ukrainy  
Wołodymyrem Zełenskim  
ma rozmawiać telefonicznie  
7 września Donald Trump  
– podaje portal Kyiv  
Witkoff i Kushner byli wcześniej kilka  
razy w Moskwie, spotykając się m.in.  
z Putinem.  
miary państw i kontynentów.  
„program polityczny” i odwra- wpłynąć na aktualizację glo-  
Na nowej mapie obszar Kry- ca uwagę od „rzeczywistych  
balnych programów nauczania  
mu został oznaczony szarym  
problemów międzynarodowe- oraz oprogramowania.  
Zełenski ocenił rozmowy jako  
„bardzo merytoryczne”. Jak przekazał  
dziennikarzom, dotyczyły one m.in.  
gwarancji bezpieczeństwa i gwarancji  
gospodarczych dla Ukrainy, dostaw po-  
cisków do systemów obrony powietrznej  
oraz pakietu wsparcia na zimę.  
Zarówno ukraiński prezydent, jak  
i obaj wysłannicy Trumpa wyrazili na-  
dzieję na rychłe wznowienie trójstron-  
nych rozmów z udziałem Ukrainy, Rosji  
i Stanów Zjednoczonych. Ostatnia run-  
da takich negocjacji odbyła się w lutym.  
Od tego czasu przedstawiciele Ukrainy  
i Rosji prowadzili jedynie oddzielne  
rozmowy z delegacją amerykańską.  
Po zakończeniu rozmów w Kijowie  
Witkoff i Kushner udali się w drogę  
powrotną pociągiem do Polski. We-  
dług serwisów monitorujących ruch  
lotniczy ich samolot, którym przed  
kolorem, odmiennym od bar- go pokoju, dobrobytu i dobrych  
wy użytej do przedstawienia  
stosunków”.  
ŹRÓDŁO PAP  
Independent.  
Szokujące słowa z Ukrainy. „Przegrywamy wojnę  
z Rosją”  
„Oczekuje się, że Trump porozma-  
wia z Putinem, a następnie z Zełen-  
skim po tym, jak zostanie poinfor-  
mowany przez swoich wysłanników  
o ostatniej rundzie rozmów” – poinfor-  
mowało znające kulisy sprawy źródło  
portalu. „Jak powiedział urzędnik USA  
(...), rozmowy telefoniczne mają się od-  
być 7 września” – czytamy.  
Przedstawiciele Trumpa, Steve  
Witkoff i Jared Kushner, rozmawiali 6  
września w Kijowie z prezydentem Ze-  
łenskim. Dzień wcześniej byli w Mo-  
skwie, gdzie spotkali się z Putinem. Po  
obu rozmowach żadna ze stron nie ogło-  
siła przełomowych deklaracji.  
Były minister obrony Ukrainy  
Mychajło Fedorow powiedział  
w wywiadzie dla agencji  
potrzebne działania są wstrzymywane zamówień dla wojska i procedur mobiliza-  
przez „zakorzenioną korupcję, klientelizm cyjnych, co wywołało jego konflikt z esta-  
i brak niezależności politycznej w instytu- blishmentem wojskowym i politycznymi  
Reutera, że jego kraj znajduje  
się w punkcie zwrotnym  
i wydaje się stopniowo, powoli  
przegrywać wojnę z Rosją.  
Według Fedorowa jest kilka  
miesięcy na podjęcie decyzji,  
które zmienią sytuację na  
korzyść Ukrainy.  
cjach rządowych”.  
rywalami – przypomniał Reuters. Polityk  
– Myślę, że nadszedł punkt zwrotny, któ- uważany jest za orędownika nowych techno-  
ry zdecyduje o naszym przyszłym kierunku,  
ale wygląda na to, że na razie stopniowo,  
powoli przegrywamy – powiedział Fedorow.  
Biuro prezydenta Zełenskiego popro-  
logii – podkreślał rolę autonomicznych bezza-  
łogowców, sztucznej inteligencji i elektroniki  
w walce z Rosją.  
Fedorow skrytykował marnowanie  
szone o skomentowanie tych wypowiedzi potencjału i nieefektywność ukraińskiego  
przekazało, że Fedorow, gdy zajmował państwa, które – jego zdaniem – „działa na  
jeszcze stanowisko ministra obrony, po- 5 procent”. Według polityka Ukraina ma  
– Ukraina wciąż ma „wszelkie szanse”  
negocjacjami z Zełenskim przylecie- na zwycięstwo, ale pilnie potrzebuje planu  
zytywnie oceniał sposób prowadzenia  
wojny. – Od tego czasu zmieniła się jedynie  
jeszcze kilka miesięcy na kontynuowanie  
ataków dalekiego zasięg i odizolowanie  
Krymu, zanim Rosja wypracuje metody  
Była to pierwsza wizyta w Kijowie  
amerykańskich negocjatorów, którzy  
od 2025 r. są zaangażowani w rozmo-  
wy o pokoju między Rosją a Ukrainą.  
li z Moskwy, zatrzymał się na lotnisku  
w Rzeszowie.  
zakończenia wojny – zaznaczył były mini- jego sytuacja osobista – dodano.  
ster w opublikowanej w rozmowie.  
35-letni Fedorow był ministrem obro- radzenia sobie z taktyką Kijowa.  
Skonfliktowany z prezydentem Wo- ny przez pół roku; został zdymisjonowany  
łodymyrem Zełenskim polityk dodał, że w połowie lipca. Rozpoczął reformy systemu  
ŹRÓDŁO: PAP  
ŹRÓDŁO: PAP  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
4
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
Pierwszy dzwonek w roku jubileuszowym  
w Liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie  
WIERA SZERSZNIOWA, ALEKSANDER GUŁY, ANNA SOKULSKA  
Podkreśla, że przez ponad  
dwa stulecia szkoła przecho- polskiej historii, kultury i tra-  
dziła różne okresy historyczne, dycji. Wspólnota szkolna poma-  
jednak zawsze starała się za- ga dzieciom odkrywać własne  
języka, lecz także znajomości  
Nowy rok szkolny  
– To było dla nas spore wy-  
zwanie, ale mam nadzieję, że  
damy radę – podkreśla dyrektor.  
Pierwszy dzień szkoły był  
szczególnie ważny dla najmłod-  
szych uczniów. Pierwszokla-  
siści rozpoczęli swoją przygo-  
dę z nauką w polskiej szkole,  
a każdy z nich otrzymał plecak  
z kompletną wyprawką szkol-  
ną. W środku znalazły się m.in.  
piórniki, długopisy, zeszyty oraz  
inne materiały potrzebne do co-  
dziennej nauki. Wyprawki zo-  
prezenty. W tym roku  
są to plecaki z dobrze  
wyposażoną wyprawką  
– wszystkim, czego  
rozpoczął się w Liceum nr  
10 im. św. Marii Magdaleny  
we Lwowie. Dla uczniów,  
nauczycieli i rodziców  
jest to rok szczególny –  
szkoła obchodzi bowiem  
210-lecie swojego istnienia.  
Historia najstarszej  
chować swój charakter i polską  
tożsamość.  
korzenie i jednocześnie budo-  
wać więź z miejscem, w którym  
mieszkają.  
potrzebują do nauki  
Myśmy zawsze  
– Uczymy przyszłe pokole-  
nia kochać dwie ojczyzny. Jed-  
ną jest ziemia, na której się uro-  
dziliśmy i żyjemy – nasz Lwów.  
Drugą jest Polska, nasza ma-  
cierz – mówi nauczycielka.  
ALEKSANDER GUŁY  
starali się zachować  
„
swoją tożsamość.  
Dla Ireny Słobodiany, wy-  
chowawczyni pierwszej klasy,  
rozpoczęcie nowego roku szkol-  
nego ma również wymiar oso-  
bisty. Sama jest absolwentką  
Chcieliśmy być polską  
szkołą i nigdy nie baliśmy  
się być mniejszością  
narodową. Dlatego ta  
szkoła trwa, ponieważ  
wszyscy ją kochamy  
i pielęgnujemy język  
polski  
lwowskiej szkoły sięga  
1816 roku, a jej kolejne  
pokolenia wychowanków  
od lat tworzą wyjątkową  
wspólnotę związaną  
z językiem, kulturą  
i tradycją polską.  
Wychowawczyni  
zwraca  
również uwagę na zmieniają-  
cy się profil uczniów. Do pol-  
skiej szkoły coraz częściej tra-  
fiają dzieci, które nie pochodzą  
z polskich rodzin lub wycho-  
wują się w rodzinach miesza-  
nych i dopiero rozpoczynają  
naukę języka polskiego.  
stały przekazane dzięki Fundacji Liceum nr 10. W tej samej szkole  
„Pomoc Polakom na Wschodzie”  
im. Jana Olszewskiego w ramach  
projektu „Bon Pierwszaka”. Fun-  
dacja od lat wspiera polską edu-  
kację i przygotowuje wyprawki  
dla najmłodszych uczniów.  
uczyły się także jej starsza sio-  
stra i dwie córki, tę szkołę ukoń-  
czył również jej siostrzeniec.  
TEKST I ZDJĘCIA  
ALEKSANDER KUŚNIERZ  
Ta szkoła jest dla mnie  
bardzo bliska i rodzinna.  
Nasza szkoła w ogóle  
jest rodzinna – mówi  
nauczycielka.  
IRENA SŁOBODIANA  
ubileusz będzie obecny  
w życiu szkoły przez cały  
Co roku mamy  
Jak mówi, szczególnym zada-  
niem szkoły jest przekazywanie  
młodemu pokoleniu nie tylko  
Najpierw trzeba nauczyć  
dziecko języka, a potem  
powoli zaszczepić w nim  
miłość do polskiej kultury  
i tradycji – podkreśla.  
taką tradycję, że  
„
J
rok. Każda klasa otrzymała  
pierwszaki dostają różne  
indywidualne zadanie związa-  
ne z historią liceum. Uczniowie  
będą zbierać informacje, przy-  
gotowywać materiały i prezen-  
tacje, które zostaną przedsta-  
wione podczas obchodów Dnia  
Patronki – św. Marii Magdale-  
ny, w kwietniu.  
Tegoroczna pierwsza klasa,  
jak mówi nauczycielka, zapo-  
wiada się bardzo dobrze. Dzieci  
chętnie przychodzą do szkoły  
i już podczas wcześniejszych  
zajęć przygotowujących do na-  
uki szkolnej z radością żegna-  
ły się z nauczycielką, pytając,  
kiedy będą mogły wrócić.  
To dużo znaczy. Myślę, że  
te dzieci szybko opanują język  
polski i będą zdobywać kolej-  
ne wiadomości i umiejętności,  
które daje szkoła – mówi Irena  
Słobodiana.  
Nowy rok szkolny w Liceum  
nr 10 rozpoczął się więc nie tyl-  
ko od tradycyjnego pierwszego  
dzwonka. Jest to początek ju-  
bileuszowego roku, który ma  
przypomnieć uczniom i całej  
społeczności, jak długa i boga-  
ta jest historia ich szkoły. 210  
lat istnienia to nie tylko liczba  
– to kolejne pokolenia nauczy-  
cieli i uczniów, które przez dwa  
stulecia tworzyły jej wyjątkowy  
charakter.  
W roku jubileuszowym ży-  
czenia dla całej społeczności li-  
ceum są szczególnie ważne: aby  
szkoła nadal mogła rozwijać się,  
pielęgnować język polski i pol-  
skie tradycje , a przede wszyst-  
kim – aby jej uczniowie mogli  
uczyć się i dorastać w pokoju.  
Mamy obecnie rok  
jubileuszowy –  
obchodzimy 210. rocznicę  
założenia naszego  
liceum. To dla mnie  
bardzo ważna chwila –  
mówi dyrektor Liceum  
nr 10 im. św. Marii  
Magdaleny Aleksander  
Guły. – Chcemy, żeby  
jubileusz był nie tylko  
uroczystością, ale także  
okazją, aby uczniowie  
poznali historię swojej  
szkoły i aktywnie  
uczestniczyli w jej  
świętowaniu.  
Przygotowania do nowe-  
go roku szkolnego obejmowa-  
ły również prace remontowe  
i modernizacyjne. Szkoła przy-  
gotowała m.in. stołówkę oraz  
zakupiła potrzebne wyposaże-  
nie. Jest to szczególnie ważne,  
ponieważ liceum zapewnia po-  
siłki nie tylko swoim uczniom,  
ale także uczniom sąsiedniej  
szkoły.  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Kurier kulturalny  
5
www.kuriergalicyjski.com  
Narodowe Czytanie „Dziadów” Adama Mickiewicza  
we Lwowie  
dokończenie ze strony 1  
dramatu. II część „Dziadów” od-  
wołuje się do ludowego obrzę-  
ANNA GORDIJEWSKA  
TEKST  
ALEKSANDER KUŚNIERZ  
ZDJĘCIA  
du przywoływania zmarłych  
i stawia pytania o winę, cier-  
pienie, odpowiedzialność i sens  
ludzkiego życia. Właśnie obec-  
ność młodych uczennic w tra-  
dycyjnych wiankach ze zboża  
w symboliczny sposób współ-  
grała z ludowym, obrzędowym  
charakterem tej części dzieła.  
potkanie rozpoczął Kon-  
sul Generalny Rzeczypo-  
spolitej Polskiej we Lwo-  
S
wie Marek Radziwon, który  
przywitał uczestników. Na-  
stępnie odbyło się muzyczne  
wprowadzenie i prelekcja Ołesi  
Nachlik, przybliżająca postać  
Adama Mickiewicza oraz feno-  
men i ponadczasowe znaczenie  
„Dziadów”.  
III część „Dziadów” powstała  
w Dreźnie i wydana w 1832 roku  
w Paryżu, opowiada o prześla-  
dowaniach młodych Polaków  
przez władze carskie, nawiązu-  
jąc do doświadczeń filomatów  
i filaretów. Historia jednostki  
zostaje tu związana z historią  
narodu, a dramat osobisty boha-  
terów staje się częścią opowieści  
o walce o wolność i cenie, jaką  
płaci się za przekonania.  
W
czytaniu udział wzięli  
aktorzy Polskiego Teatru Lu-  
dowego we Lwowie pod dyrek-  
cją Zbigniewa Chrzanowskie-  
go, zaproszeni artyści – polski  
aktor Przemysław Tejkowski  
i ukraiński aktor Ołeh Dracz,  
a także uczniowie lwowskich  
uczuć, jakie towarzyszyły mu  
podczas występu we Lwowie.  
„Dziady” są dziełem niezwy-  
kle wielowymiarowym. Mickie-  
wicz połączył w nim świat rze-  
czywisty i metafizyczny, ludową  
tradycję i historię, osobiste do-  
świadczenie i los całego narodu.  
Dzięki temu dramat, mimo, iż po-  
wstał niemal dwieście lat temu,  
nadal pozostaje żywy i może być  
odczytywany w różnych miej-  
scach i przez kolejne pokolenia.  
szkół z polskim językiem na- Dla Polaka, aktora,  
uczania oraz pracownicy Kon-  
„Dziady” to już same  
sulatu RP we Lwowie.  
Wśród uczestników szcze-  
gólnie wyróżniały się uczenni-  
w sobie wielki ładunek  
patriotyzmu, historii,  
własnych emocji  
ce Sobotniej Szkoły Języka Pol-  
skiego w Tłumaczu. Dziewczęta  
przyjechały do Lwowa w pięk-  
nych wiankach ze zboża, któ-  
re jeszcze mocniej podkreślały  
ludowy i obrzędowy charakter  
„Dziadów”. Ich obecność wpro-  
wadziła do spotkania szczegól-  
ny klimat.  
„Dziady” zabrzmiały także po  
ukraińsku. Fragmenty dramatu  
odczytali Bohdan Tychołoz, dy-  
rektor Domu Franka oraz Myro-  
sław Marynowycz, legendarny  
ukraiński dysydent, doradca  
rektora UKU we Lwowie.  
Całości dopełniła muzyka.  
Dźwięki wiolonczeli Oksany  
Łytwynienko i liry korbowej  
Denysa Humennego stworzyły  
niezwykłą atmosferę jesien-  
nego spotkania z Mickiewi-  
czem. Muzyka towarzyszy-  
ła słowom poety, podkreślając  
ich emocjonalność i szczególny  
charakter.  
Dla aktorów udział w Na-  
rodowym Czytaniu było do-  
świadczeniem pełnym emocji.  
Przemysław Tejkowski mówił  
o szczególnym nagromadzeniu  
i wspomnień. To także  
myślenie o własnej  
Narodowe Czytanie powsta-  
rodzinie i o kraju –  
ło w 2012 roku jako inicjatywa  
mająca popularyzować czytel-  
nictwo, przypominać o warto-  
Mickiewicza, zawsze jest aktu- ści polskiej literatury i dbałości  
alny. Cała historia naszych naro- o język polski, a także wzmac-  
dów jest taka, że wciąż przycho- niać poczucie wspólnoty kul-  
powiedział. – Granie  
tego we Lwowie, które  
jest przepojone polską  
historią, to masa  
i myślę, że także dla  
Ukraińców, jest czymś  
niezwykłym, wręcz  
wzruszeń. A granie tego  
w państwie, które jest  
w tej chwili najechane  
przez najeźdźcę, jeszcze  
bardziej potęguje te  
emocje. Widziałem  
dzą czasy jasne, a za nimi ciemne.  
Kiedy nadchodzą trudne czasy, wę zainaugurował w 2012 roku  
Prezydent Rzeczypospolitej  
mamy czasy trudne, tragicz- Polskiej Bronisław Komorow-  
turowej i narodowej. Inicjaty-  
mistycznym – zaznaczył.  
Dla Myrosława Marynowy- ludzie się gromadzą. My teraz  
cza ból, który Mickiewicz zawarł  
w swoim dziele, jest dziś bardzo  
bliski doświadczeniu Ukrainy.  
– Mickiewicz dotarł do sa-  
mego sedna, ponieważ w jego  
czasach Polska walczyła o swoje  
ne. I dlatego brzmi Mickiewicz  
– powiedział.  
ski wraz z małżonką Anną Ko-  
morowską. Pierwszą wspólnie  
„Dziady” powstały w cza- czytaną lekturą był „Pan Ta-  
sach, gdy Polska znajdowała się deusz” Adama Mickiewicza.  
pod zaborami, a doświadczenie Od tego czasu akcja odbywa się  
również groby wielu  
ukraińskich żołnierzy. To  
wszystko jest kumulacją  
wzruszeń – mówił aktor.  
Jak podkreślił, tekst  
Mickiewicza w takim  
miejscu i w takim czasie  
nabiera niezwykłej siły.  
– Ten tekst grany w tym  
miejscu geograficznie,  
w tym miejscu  
wyzwolenie, walczyła z napast- niewoli, represji i walki o wol- co roku, a do wspólnego czyta-  
nikiem, z wrogiem. Ból Mic- ność było udziałem kolejnych nia dołączają szkoły, biblioteki,  
kiewicza po prostu wylewa się  
z „Dziadów”. My go słyszymy,  
czujemy, ale ten ból teraz rezo- rię, doświadczenie narodowe  
nuje z bólem Ukrainy – mówił. i świat metafizyczny. Poka-  
Ołeh Dracz, lwowski aktor, re- zał człowieka, który cierpi nie  
żyser i pisarz, który również wy- tylko we własnym imieniu, ale  
stąpił podczas czytania, zwrócił  
uwagę na ponadczasowość dzie- wspólnoty.  
ła Mickiewicza. – Utwór stwo-  
rzony przez mistrza, geniusza  
pokoleń. Mickiewicz połą- instytucje kultury, organizacje  
czył w swoim dramacie histo- społeczne oraz Polacy miesz-  
kający poza krajem.  
Tegoroczne Narodowe Czy-  
tanie we Lwowie było czymś  
więcej niż spotkaniem z klasyką  
polskiej literatury. Było spotka-  
niem z Mickiewiczem, ale rów-  
utożsamia swój los z losem całej  
W tegorocznej edycji szcze- nież z własną pamięcią, historią  
gólne miejsce zajęły II i III część i współczesnością.  
historycznie, dla Polaka  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
6
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
literaturę, historię i wspólnotę. Pierw-  
sza z nich to – rozpoczęcie roku szkol-  
nego – z radością rozpoczęliśmy kolejny  
rok nauki w szkole sobotnio-niedziel-  
nej działającej przy naszym Centrum.  
Życzymy wszystkim uczniom wielu  
sukcesów, wytrwałości oraz pięknych  
chwil podczas wspólnej nauki języka  
i kultury polskiej!  
Generalnego RP w Łucku wraz z małżon-  
ką, przedstawiciele Rówieńskiej Rady  
Obwodowej, mer Zdołbunowa, a także  
przyjaciele z polskich organizacji z Rów-  
nego, Dubna, Niecieszyna i Szepetówki.  
Po mszy nastąpiło uroczyste otwar-  
cie jubileuszowego spotkania. Pięknym  
muzycznym akcentem był jeden z nok-  
turnów Fryderyka Chopina w wykona-  
niu pianistki Natalii Weranowskiej.  
Prowadzący zaprosili wszystkich  
do udziału w Narodowym Czytaniu.  
W tym roku Polacy na całym świecie  
sięgnęli po „Dziady” Adama Mickiewi-  
cza. Fragmenty utworu czytali konsul  
RP Marcin Chruściel wraz z małżonką,  
prezes TKP Ziemi Zdołbunowskiej Zofia  
Michalewicz, ks. proboszcz Krzysztof  
Przegląd prasy  
polskiej  
Uczniowie naszej szkoły oraz ich  
rodzice wspólnie uczestniczyli w Na-  
rodowym Czytaniu. Czytano fragmen-  
na Ukrainie  
ty jednego  
z
najważniejszych dzieł  
polskiej literatury – „Dziadów” Adama  
Mickiewicza. Była to wyjątkowa oka-  
OPRACOWAŁ  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
stopniu organizatorem był odeski  
konsulat.  
Jednym z głównych kryteriów decy- zja, aby razem odkrywać piękno pol-  
dujących o wyborze sposobu nauczania skiego słowa i przekazywać kolejnym  
pozostaje dostępność schronu prze- pokoleniom miłość do polskiej kultury.  
Pierwszą odsłonę wystawy, zatytu-  
łowaną „Wolność – solidarni z Ukrainą”,  
tworzyły obrazy będące reakcją ar-  
tystów gdańskich na przemoc, strach,  
opuszczenie, zagubienie i osamotnie-  
nie człowieka w czasie wojny, a także  
w całym współczesnym świecie. Wy-  
stawę otworzył konsul generalny RP  
w Odessie, podkreślając rangę i znacze-  
nie takiego artystycznego wydarzenia  
w mieście, które każdego dnia zmaga się  
Narodowe Czytanie 2026  
ciwlotniczego: Ponad 82 proc. szkół  
prowadzących zajęcia stacjonarne  
dysponuje własnym schronem lub ma  
dostęp do znajdującego się w pobliżu.  
Szczególne miejsce podczas lekcji Orlicki oraz uczniowie polskich szkół  
Narodowe Czytanie 2026 odbyło  
się w sobotę 5 września. W tym roku  
Polacy na całym świecie połączyli się  
we wspólnej lekturze jednego z najważ-  
niejszych dzieł rodzimej literatury –  
„Dziadów” Adama Mickiewicza.  
zajęła również postać patrona naszego  
Centrum – Juliusza Słowackiego. Przy-  
pomnieliśmy jego życiorys, twórczość  
ze Zdołbunowa i Niecieszyna.  
Po części oficjalnej odbył się kon-  
cert, który stał się prawdziwym świę-  
tem polskiej piosenki, muzyki i tańca.  
Na zakończenie koncertu zabrzmiała  
piosenka „Niech żyje bal”, która pięknie  
podsumowała tę część święta.  
W Korosteniu w obwodzie żyto- i znaczenie dla polskiej literatury. 4  
mierskim, 155 kilometrów od Kijowa, września minęła 217. rocznica od na-  
Inna uczy języka ukraińskiego w szko- rodzenia tego wybitnego polskiego po-  
le państwowej. Jest także wychowaw- ety. Dlatego była to piękna okazja, aby  
czynią jednej z klas: „To w istocie dzie- uczcić jego pamięć i przypomnieć do-  
Z
okazji Narodowego Czytania  
„Dziadów” Para Prezydencka wystoso-  
wała okolicznościowy list:  
Ważnym i wzruszającym momen-  
ci wojny – mówi Inna – Mam uczniów,  
robek Słowackiego młodemu pokoleniu. tem było zaproszenie na scenę osób  
„Dziady” to fundament polskiej kul-  
tury i swoista „lektura lektur”. To naro-  
dowe misterium, w którym przeszłość  
wiąże się z przyszłością, a tradycyjne  
obrzędy tworzą przestrzeń dla naszych  
narodowych debat. To właśnie w „Dzia-  
dach” łączność z dawnymi dziejami  
wpisana jest w historię Polski i przypo-  
mina o wartościach kształtujących na-  
ród – napisała w liście Para Prezydenc-  
ka, zachęcając do wspólnego czytania  
„Dziadów” w szkołach, bibliotekach, in-  
stytucjach kultury i parafiach, na pla-  
cach, skwerach, przy ulicach i pomni-  
kach Adama Mickiewicza – wszędzie  
tam, gdzie żywa jest pamięć o poecie  
i jego arcydziele.  
Adam Mickiewicz napisał „Dzia-  
dy” – w tym ich kluczowe ogniwa, czyli  
część II i III – w różnych okresach ży-  
cia i miejscach pobytu. Część II po-  
wstała w Kownie i ukazała się drukiem  
w 1823 roku w Wilnie, natomiast część  
III została napisana w Dreźnie i wyda-  
na w 1832 roku w Paryżu. Połączone  
wspólnym zamysłem, dzieła te tworzą  
monumentalną całość, która stanowi  
jedno z najważniejszych osiągnięć pol-  
skiego i europejskiego romantyzmu.  
W części II autor przedstawił obraz  
dawnych wierzeń i ludowej moralno-  
ści, punktem wyjścia czyniąc obrzęd  
wywoływania duchów zmarłych pod  
przewodnictwem Guślarza. Wątek ten  
znajduje swoją dramatyczną kontynu-  
ację w części III, w której Mickiewicz  
ukazał martyrologię polskiej młodzie-  
ży, opierając akcję na autentycznym  
śledztwie i procesie filomatów. Główny  
temat obu tych części odnosi się do uni-  
wersalnych prawd o ludzkiej egzysten-  
z wojennym koszmarem. Głos zabrali którzy stracili bliskich na froncie  
Lekcja miała również formę aktywnej  
nauki – uczestnicy sprawdzali swoją  
wiedzę biorąc udział w quizach histo-  
rycznych. Było przy tym dużo emocji,  
dobrej zabawy i zdrowej rywalizacji!  
Miała miejsce druga z kolei lek-  
związanych z Towarzystwem od po-  
czątku istnienia. To dzięki ich wielo-  
letniej pracy i zaangażowaniu Towa-  
rzystwo mogło się rozwijać i przez trzy  
dekady realizować swoją misję.  
Podczas uroczystości odczytano  
list gratulacyjny od Federacji Organi-  
zacji Polskich na Ukrainie skierowany  
do TKP Ziemi Zdołbunowskiej z okazji  
30-lecia. Członkom Towarzystwa wrę-  
czono podziękowania od Rówieńskiej  
Rady Obwodowej oraz Zdołbunowskiej  
Rady Miejskiej.  
Na gości czekał także poczęstunek  
złożony z dań kuchni polskiej, m.in. bi-  
gosu i zupy pomidorowej.  
Jubileusz 30-lecia TKP Ziemi Zdoł-  
bunowskiej był uroczystym wydarze-  
niem, ale przede spotkaniem przyjaciół,  
pokoleń i ludzi, których łączy miłość do  
polskiej kultury i tradycji.  
obecni na wernisażu przedstawicie-  
le władz miasta, a także biskup diece-  
zji Odesko-Symferopolskiej Stanisław  
Szyrokoradiuk niezwykle wzruszony  
podjętym przez artystów tematem.  
Druga odsłona miała miejsce  
w Gdańsku. Sekretarz ZPAP p. Elżbie-  
ta Ścibor w rozmowie wyraźnie za-  
znaczyła, że wystawa przez cały czas  
trwania cieszyła się ogromną popular-  
nością. Praktycznie od otwarcia do za-  
mknięcia każdego dnia sala wystawo-  
wa była pełna zwiedzających, zarówno  
Polaków, jak i Ukraińców.  
Przybyła na uroczystość konsul ge-  
neralna Ukrainy w Gdańsku p. Svitlana  
Krysa powiedziała, że w czasie wojny  
życie płynie inaczej. Tam, gdzie nie ma  
wojny, trudno to zrozumieć. „Ukraina  
walczy, nie odda wolności. Była, jest  
i będzie wolna”.  
i przeżyli bombardowania”.  
Szkoła Inny posiada schron, który  
powstał po tym, jak budynek został po-  
ważnie uszkodzony w 2022 r. Schron  
może jednak pomieścić tylko połowę  
uczniów. Z tego powodu zajęcia prowa- cja z czterech zaplanowanych zgodnie  
dzone są na dwie zmiany.  
z zadaniem „Bohaterowie polscy na  
Kresach – żywa lekcja historii”.  
Podczasspotkania przypomnieliśmy  
sylwetki wybitnych Polaków związa-  
nych z Kresami oraz ich wkład w historię  
W
Chmielnickim, na zachodzie  
Ukrainy, Ołeksandra kieruje Katolicką  
Szkołą im. bł. Marceliny Darowskiej,  
założoną w 2020 r. Również tutaj wojna  
dotknęła rodziny uczniów i nauczycie- i kulturę Polski. Dzisiejszy dzień poka-  
li. Niektóre dzieci mają ojców na froncie,  
inne straciły ojca. Ołeksandra zwraca  
uwagę, że szkoła z powodu wojny stała  
zał, że szkoła, literatura, historia i polska  
kultura mogą wspólnie łączyć pokolenia.  
Szczególnie cieszy nas obecność i ak-  
się przede wszystkim miejscem wza- tywny udział rodziców, którzy razem ze  
jemnego wsparcia: „Chcemy, aby także  
podczas wojny dzieci miały nadzieję  
i mogły przeżywać swoje dzieciństwo.  
Powierzamy Bogu nasze troski i lęki.  
Mamy nadzieję, że uda nam się przejść  
swoimi dziećmi tworzą wspólnotę na-  
szej szkoły i Centrum.  
Serdecznie dziękujemy wszyst-  
kim uczniom, rodzicom, nauczycielom  
i uczestnikom za obecność, zaangażo-  
Towarzystwo serdecznie dziękuje  
wszystkim, którzy przybyli na święto  
oraz tym, którzy przez te lata swoją pra-  
cą, obecnością, życzliwością i wspar-  
ciem pomagali Towarzystwu rozwijać  
Konsul generalny RP w Odessie Ja-  
cek Gocłowski powiedział: „Jesteśmy  
w Gdańsku, mieście obrońców Pocz-  
ty Polskiej, Solidarności, porozumień  
sierpniowych, Lecha Wałęsy. W mieście  
prezydenta Pawła Adamowicza zamor-  
dowanego przez nienawiść. Gdańsk to  
miasto prezydenta, który cenił wartość  
różnorodności kulturowej, prowadził  
politykę otwartości na mniejszości na-  
rodowe, podkreślał znaczenie dialogu,  
tolerancji i był przeciwko mowie niena-  
wiści. Dzieła, które przyjechały z Gdań-  
ska do Odessy były w większości reakcją  
ich autorów na wojnę, która rozgrywa  
się poza granicami Polski. Pokazywa-  
ły jej brutalność, koszmar, zagubienie  
i przerażenie człowieka. Obrazy odeskie  
są kolorowe, radosne i to też jest reakcja  
także przez tę zimę, wspierając się i po- wanie i wspólne spędzony czas! Pamięć  
magając sobie nawzajem”. o historii, miłość do literatury i troska  
Każdego dnia uczniowie spotyka- o polskie dziedzictwo – przekazujemy  
ją się w klasach na chwilę słuchania  
i dzielenia się relacjami. „Raz w ty-  
godniu gromadzi się cała społeczność  
szkolna. Czytany jest fragment Ewan- nansowano z dotacji kancelarii Senatu  
gelii, jest czas na modlitwę i na wysłu- w ramach konkursu: SENAT – POLO-  
chanie dzieci. Nauczyciele i uczniowie  
modlą się za siebie nawzajem” – mówi  
je kolejnym pokoleniom!  
Projekt pn. „Bohaterowie polscy na się i pielęgnować polską kulturę.  
Kresach – żywa lekcja historii” dofi-  
Pomoc w organizacji uroczystości  
została udzielona także przez Zdoł-  
bunowską Radę Miejską, biznesmena  
Maksyma Andruszkę oraz członków  
TKP Ziemi Zdołbunowskiej Serhija  
Maksymczuka, Włodzimierza Orłowa,  
Olega Daciuka i Maksyma Hołuba.  
ZOFIA MICHALEWICZ  
NIA 2026” za pośrednictwem Fundacji  
Pomoc Polakom na Wschodzie im. Jana  
dyrektorka. Dodaje, że jej szkoła umoż- Olszewskiego.  
liwia także rodzinom skorzystanie ze  
specjalistycznej pomocy psychologicz-  
nej, a także z pomocy kapelana.  
Ołeksandra mówi, że warunki są  
niezwykle trudne. Nauczyciele pytają,  
jak dostrzegać sens edukacji, kiedy wy- Zdołbunowskiej  
daje się, że wokół dzieją się tak straszne  
rzeczy, że nic nie daje radości i nie ma  
LUDMIŁA KOTYK, SŁOWO POLSKIE  
30 lat wspólnej drogi.  
Jubileusz Towarzystwa  
Kultury Polskiej Ziemi  
MONITOR WOŁYŃSKI  
Nowy rok w sobotnio-  
niedzielnej szkole SKP  
imienia Ewy Felińskiej  
na Wołyniu  
W sobotnio-niedzielnej szkole Sto-  
warzyszenia Kultury Polskiej im. Ewy  
Felińskiej na Wołyniu rozpoczął się  
5 września Towarzystwo Kultury  
Polskiej Ziemi Zdołbunowskiej zorga-  
cji – od prostych, bezkompromisowych na wojnę, reakcja mieszkańców miasta  
nadziei? Jak w tym wszystkim nie stra- nizowało obchody 30-lecia organizacji.  
prawd moralnych ludu, po mesjani-  
styczną analizę cierpienia narodu pod  
carskimi represjami.  
nękanego nalotami, niszczonego każde-  
go dnia przez drony i rakiety. Bo miesz-  
kańcy Odessy w ten sposób odpowiadają  
agresorowi: nie będzie moskwa decydo-  
wała o tym, jak mamy żyć we własnym  
kraju. Żyjemy, pracujemy, tworzymy  
cić nadziei? Dyrektorka wskazuje, że  
odpowiedź płynie z wiary i wspólnoty,  
bo Słowo Boże i Kościół są głównym źró- sięwzięć, wydarzeń kulturalnych oraz nowy rok szkolny.  
dłem pomocy w mierzeniu się z trudno- troski o zachowanie języka polskiego, Organizacja powitała zarówno sta-  
ściami, troską o dzieci i nauczycieli.  
„To wielka walka. Łatwiej byłoby  
Trzydzieści lat to piękna historia peł-  
na pracy, spotkań, wspólnych przed-  
DZIENNIK KIJOWSKI  
tradycji i pamięci o przodkach. To tak-  
że trzy dekady, w których Towarzystwo  
łych uczniów, którzy kontynuują na-  
ukę języka polskiego, polskiej historii  
i kultury, jak i nowe grupy, które dopie-  
„Odessa – od bólu do piękna”  
„Odessa – od bólu do piękna” – to ty- sztukę, jest w nas siła i hart ducha”.  
zamknąć szkołę i nic nie robić. Ale wi- stało się ważną częścią życia kultural-  
tuł i główny motyw wystawy obrazów  
DZIENNIK KIJOWSKI  
dzimy, że warto iść dalej. Chcemy po- nego Zdołbunowszczyzny, jednocząc ro rozpoczynają zajęcia. Co roku grono  
odeskich artystów w gdańskiej Galerii  
ZPAP (Związku Polskich Artystów Pla- Rok szkolny 2026–2027 –  
wierzyć nasze życie i naszą szkołę Je- ludzi, dla których polska kultura i tra-  
uczniów w Szkole Sobotnio-Niedzielnej  
z Nauczania Języka Polskiego, działającej  
zusowi Chrystusowi. Wierzymy, że On  
nas podtrzymuje” – mówi Ołeksandra.  
SŁOWO POLSKIE  
dycje są ważną częścią życia.  
styków) przy ulicy Mariackiej 46/47,  
a więc w samym sercu starego, histo-  
rycznego Gdańska. Wystawa wpisuje  
się w upamiętnienie Dnia Niepodle-  
głości Ukrainy, co wyraźnie podkreślił  
w swoim przemówieniu zamykającym  
wystawę konsul generalny RP w Odes-  
sie – Jacek Gocłowski.  
nauka w schronach  
Uroczystości rozpoczęły się mszą przy Stowarzyszeniu Kultury Polskiej  
Na Ukrainie rozpoczął się nowy rok  
szkolny. Do szkolnych ławek wróciło  
ponad 3,5 mln uczniów. Blisko 250 tys.  
dzieci po raz pierwszy poszło do szkoły.  
Tylko w Kijowie w tym roku w wyniku  
rosyjskich ataków ucierpiało 107 pla-  
cówek oświatowych.  
świętą w intencji Towarzystwa odpra-  
wioną w kościele pw. Świętych Aposto-  
łów Piotra i Pawła przez ks. proboszcza  
Krzysztofa Orlickiego oraz ks. Grzego-  
rza Oważanego z Dubna. Świątynia zo-  
stała pięknie udekorowana kwiatami,  
które stworzyły wyjątkową świątecz-  
im. Ewy Felińskiej na Wołyniu, powięk-  
sza się, a zainteresowanie nauką języka  
polskiego pozostaje bardzo duże.  
Trzy ważne wydarzenia  
w Centrum im. Juliusza  
Słowackiego w dawnym  
Płoskirowie  
W
pierwszy weekend września  
uczniowie wzięli udział w Narodowym  
Czytaniu 2026. Uczniowie i nauczycie-  
le wspólnie poznawali i czytali wybitny  
utwór Adama Mickiewicza „Dziady”.  
WIKTOR JARUCZYK  
Na początku września w KOC im.  
Wystawa w Gdańsku to druga część  
większego projektu, którego inicja- nych na ataki zajęcia prowadzone są  
torem, pomysłodawcą i w znacznym w trybie hybrydowym lub zdalnym.  
W regionach najbardziej narażo-  
Słowackiego w Chmielnickim odby- ną atmosferę.  
ły się aż trzy wyjątkowe uroczysto-  
ści , które połączyły edukację, polską  
W
uroczystości uczestniczyli:  
konsul Marcin Chruściel z Konsulatu  
MONITOR WOŁYŃSKI  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Wydarzenia  
7
www.kuriergalicyjski.com  
W Drohobyczu ksiądz założył w parafii ochotniczą straż pożarną  
W Drohobyczu na bazie  
rzymskokatolickiej parafii  
św. Bartłomieja powstała  
ochotnicza straż pożarna.  
Skupia ona siedmiu parafian,  
którzy przeszli specjalne  
szkolenie i otrzymali  
certyfikaty członków DPK.  
Inicjatorem powstania straży  
był ks. Mirosław Lech. To  
nie pierwsze doświadczenie  
pomocy ratownikom na rzecz  
parafii.  
skutków wypadków. W ubie-  
głym roku pomagano również  
w zaopatrzeniu w odzież spe-  
ale także  
miejscowościach.  
w
okolicznych  
– Praktyczne umiejętności  
i wyjazdy na wezwania poka-  
żą nam i nauczą, jak prawidło-  
wo współdziałać z Państwową  
Służbą Ratownictwa – mówi o.  
Mirosław Lech.  
Dla księdza utworzenie  
Ochotniczej Straży Pożarnej jest  
kontynuacją pracy wolonta-  
riackiej, którą parafia prowadzi  
od początku I wojny światowej.  
W tym czasie wspólnota odby-  
ła liczne wyjazdy humanitarne,  
m.in. do Chersonia, i przekaza-  
ła wozy strażackie, karetki po-  
gotowia, transport i sprzęt dla  
wojska oraz setki ton pomocy  
humanitarnej.  
cjalistyczną, kaski  
i
obuwie  
dla ochotniczej straży pożarnej  
w Wołoszczyźnie.  
Wezwi Pogotowie  
Ratunkowe  
Właśnie współpraca z Pań-  
stwowym Pogotowiem Ratun-  
kowym, jak mówi o. Mirosław,  
stała się jednym z impulsów do  
utworzenia własnego zespołu.  
Według ks. Mirosława Lecha,  
pomysł utworzenia przy parafii  
jednostki rodził się stopniowo  
– po kilku latach współpracy  
z ratownikami.  
– Od początku wojny nasza  
wspólnota parafian kościoła  
– Podjęliśmy wspólną decy-  
zję o utworzeniu straży pożarnej  
przy parafii. Zainteresowani pa-  
rafianie, razem ze mną, uczest-  
niczyli w kursach strażackich  
i otrzymywali certyfikaty. Na- wraz z pracownikami Państwo- Zadzwoń do Pogotowia  
szym celem było posiadanie  
wego Pogotowia Ratunkowego.  
Jednostka dysponuje już wo-  
zem strażackim z możliwością  
gaszenia pożarów z zapasem  
1000 litrów wody. Ochotnicy  
Ratunkowego  
– W każdym biznesie i każdej  
św. Bartłomieja i Zakonu Bo- własnej jednostki szybkiego re-  
Wolontariusze mają już sprawie jest lider. Ludzie wokół  
opracowany plan współpra- mnie podzielają moje poglądy  
cy z Państwową Służbą Ra- i myśli. Wszyscy mamy jed-  
nifratów aktywnie angażuje  
się w pomoc humanitarną dla  
osób przesiedlonych, żołnierzy  
i strażaków – mówi ksiądz.  
agowania, w miarę możliwości  
i potrzeby, w niebezpiecznych  
sytuacjach, które zdarzają się  
podczas wojny – wyjaśnia.  
townictwa. W określone dni  
no wspólne zadanie – nie być  
otrzymali również motopom- i godziny będą pełnić dyżu- obojętnym, nie być obojętnym,  
Dla ratowników dostarczono  
z zagranicy trzy wozy strażac- z siedmiu ochotników. Wszyscy  
Obecnie zespół składa się  
pę, piłę łańcuchową, gaśnice,  
łopaty, siekiery, kombinezony  
ry, a w razie potrzeby będą  
włączać się do akcji ratun- stawiać po sobie wiele dobrych  
zawsze śpieszyć z pomocą i zo-  
kie oraz profesjonalny sprzęt do  
gaszenia pożarów i usuwania  
przeszli szkolenie teoretyczne i hełmy ochronne, maski gazo- kowych. Będą pracować nie  
i praktyczne w Woli Jakubowej we i inny niezbędny sprzęt. tylko w samym Drohobyczu,  
śladów – podsumowuje ksiądz.  
ŹRÓDŁO: FACEBOOK  
Odpowiedź Kremla na propozycje USA  
Zmasowany rosyjski atak na Kijów i Ukrainę.  
Kreml ocenił, że na razie  
Są ofiary śmiertelne, Polska poderwała lotnictwo  
to element propagandy. Takie doniesienia  
nie ma podstaw, by mówić  
o terminie i miejscu  
są częścią wojny informacyjnej prowadzo-  
nej przez Federację Rosyjską. Kreml twier-  
dzi także, że nie dostał dotąd informacji  
o wynikach niedzielnych rozmów amery-  
kańskiej delegacji w Kijowie po wizycie  
w Moskwie.  
Wołodymyr Zełenski mówił po spo-  
tkaniu z wysłannikami USA o potrzebie  
doprowadzenia do trójstronnych rozmów  
i sprawdzenia, czy Moskwa się na nie  
zgodzi. – Musimy zrobić wszystko, aby  
doszło do trójstronnych rozmów z Ro-  
sją, musimy zobaczyć, czy Moskwa się  
na to zgodzi – powiedział Wołodymyr  
Zełenski.  
Negocjacje między stronami konfliktu  
pozostają zawieszone od lutego 2026 r.  
Moskwa domaga się m.in., by Kijów oddał  
pozostającą pod jego kontrolą część Don-  
basu. W depeszy wskazano, że pod kontro-  
lą Ukrainy pozostaje nadal ok. 25 proc. te-  
rytorium obwodu donieckiego. Rosja żąda  
też, by Ukraina zrezygnowała z aspiracji  
do członkostwa w NATO.  
Kiów i wiele regionów  
Ukrainy znalazły się w nocy  
z 7 na 8 września pod  
zmasowanym rosyjskim  
atakiem rakietowym  
i dronowym. W stolicy  
Ukrainy zginęły dwie osoby,  
a co najmniej 10 zostało  
rannych. W związku  
z zagrożeniem przy granicy  
z Ukrainą Rządowe Centrum  
Bezpieczeństwa wysłało  
alert do mieszkańców  
województw lubelskiego  
i podkarpackiego,  
trójstronnego spotkania  
Rosja – USA – Ukraina.  
Rzecznik Dmitri Pieskow  
odniósł się w ten sposób do  
wizyt wysłanników Donalda  
Trumpa w Moskwie i Kiowie  
oraz zapowiedzianych  
na poniedziałek rozmów  
telefonicznych Trumpa  
z Władimirem Putinem  
i Wołodymyrem Zełenskim.  
– Jest zbyt wcześnie, aby  
stwierdzić, kiedy i gdzie takie  
rozmowy mogłyby się odbyć –  
powiedział Pieskow podczas  
rozmowy z przedstawicielami  
mediów. Rzecznik Kremla  
odniósł się również do działań  
prezydenta USA. – Jesteśmy  
wdzięczni za wysiłki  
a w polskiej przestrzeni  
powietrznej operowało  
lotnictwo.  
W dzielnicy Sołomiańskiej płonę-  
sumskim dron zaatakował lokomoty-  
wę pociągu pasażerskiego relacji Kijów  
– Sumy. Pasażerowie zostali wcześniej  
wyprowadzeni z pociągu przez pracow-  
ników Ukrzaliznyci, dzięki czemu nikt  
nie odniósł obrażeń. Ratownicy ugasili  
Rosyjskie wojska przeprowadzi- ły budynki mieszkalne i obiekty nie-  
prezydenta Trumpa na rzecz  
pokoju – przekonuje Pieskow.  
ły jeden  
z
kolejnych zmasowanych  
mieszkalne. Strażacy uratowali tam 10  
osób.  
Pożary magazynów, garaży i samo-  
chodów wybuchły również w dzielni-  
cach Podolskiej i Darnyckiej, a w Dnie-  
ataków na Ukrainę, wykorzystu-  
jąc jednocześnie rakiety balistyczne,  
manewrujące, przeciwokrętowe oraz  
bezzałogowe statki powietrzne typu  
Wiele informacji podawanych przez ro-  
ŹRÓDŁO: WP.PL/WIADOMOŚCI  
pożariewakuowaliokoło90osób, wyko- syjskie media lub przedstawicieli władzy  
rzystując autobusy DSNS oraz lokalnych  
„Szahed”. Największe zniszczenia od- prowskiej odłamki spowodowały pożar  
notowano w Kijowie.  
traw i garaży.  
Akcja gaśnicza i usuwanie skutków  
władz. Uderzenia odnotowano także  
w obwodzie kijowskim, gdzie uszkodzo-  
Według informacji przekazanych  
Apel prymasa w sprawie Ukraińców  
przez mera Kijowa Witalija Klicz- ataku trwały przez wiele godzin.  
na została infrastruktura krytyczna,  
a także w Odessie, Charkowie, Zaporożu  
i obwodzie dniepropietrowskim.  
W związku z rosyjskim atakiem  
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa  
rozesłało alert do mieszkańców woje-  
wództw lubelskiego i podkarpackiego.  
kę, w wyniku nocnego ataku zginęły  
dwie osoby, a 10 mieszkańców zostało  
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Ze-  
łenski oświadczył, że Rosja celowo za-  
Polskiej Karty Praw Człowie-  
ka zrodziły się otwarte serca  
i drzwi naszych domów dla lu-  
dzi uciekających przed bom-  
bami i śmiercią z Ukrainy? Są  
Prymas abp Wojciech Polak  
zaapelował o pojednanie  
między Polakami  
rannych. Pięć osób trafiło do szpita- planowała atak tak, aby spowodować  
li, w tym dwie znajdują się w ciężkim  
stanie.  
jak największe straty wśród ludności  
cywilnej. – To był skomplikowany atak  
z użyciem rakiet balistycznych, ma-  
newrujących, przeciwokrętowych oraz  
odrzutowych dronów „Szahed”. Rosja-  
nie próbowali wyrządzić jak najwięk-  
sze szkody życiu ludzi – napisał prezy-  
a Ukraińcami.  
Państwowa Służba ds. Sytuacji  
Nadzwyczajnych Ukrainy (DSNS)  
poinformowała, że ratownikom uda-  
ło się uratować 13 osób uwięzionych  
w uszkodzonych budynkach.  
W
komunikacie RCB poinfor-  
– Podsycane przejawy wro- i zostali pośród nas. Wszelkie  
mowano: „UWAGA! Rosyjski atak  
powietrzny na terenie Ukrainy.  
gości i nienawiści, związane  
także z bolesnymi ranami naszej  
Sytuacja jest monitorowana. W prze- wspólnej historii, są nie tylko  
podsycane przejawy wrogości  
i nienawiści, związane tak-  
że z bolesnymi ranami naszej  
wspólnej historii, są nie tylko  
Skutki rosyjskiego ostrzału odnoto- dent Ukrainy.  
strzeni RP operuje polskie lotnictwo.  
gorszące, raniące i niegodne, ale  
wano co najmniej w pięciu dzielnicach  
Kijowa.  
Według Zełenskiego ukraińska obro-  
na przeciwlotnicza zestrzeliła w nocy 175  
Śledź komunikaty”.  
zasługują na kategoryczne potę- gorszące, raniące i niegodne,  
Polskie służby monitorowały sy- pienie – mówił. Uroczystą mszę  
tuację przy wschodniej granicy kraju  
ale zasługują na kategoryczne  
potępienie – powiedział i za-  
apelował o pojednanie między  
W dzielnicy Hołosijiwskiej odłam- celów powietrznych, jednak nie udało się  
ki uderzyły 26-piętrowy budy- przechwycić wszystkich rakiet, zwłasz- podczas trwania rosyjskiego ataku na  
nek w budowie, uszkodziły budynek cza balistycznych. Prezydent ponownie Ukrainę.  
mieszkalny oraz wywołały pożary ma- zaapelował do partnerów o dostawy  
gazynów i na terenie prywatnej szkoły. dodatkowych systemów i pocisków do  
Z jednego z bloków ratownicy ewaku- obrony przeciwlotniczej.  
przed szczytem Jasnej Góry  
abp Wojciech Polak odprawił  
w
w święto Matki Bożej Często- Polakami a Ukraińcami.  
chowskiej. W kazaniu wyraził  
ŹRÓDŁO: FACEBOOK, DSNS  
UKRAINA/ TELEGRAM, VITALIY  
KLITSCHKO/ FACEBOOK, VOLODYMYR  
ZELENSKYY/ X, RZĄDOWE CENTRUM  
BEZPIECZEŃSTWA  
zaniepokojenie obecnymi na-  
strojami wobec Ukraińców.  
– Czyż nie z powtarzanej  
nam co roku, z tego wzgórza,  
ŹRÓDŁO:PRZEMYSŁAW MOSUR-  
DAROWSKI, PAP  
owali mieszkańców z mieszkań zablo-  
kowanych przez falę uderzeniową.  
Rosyjskie uderzenia objęły rów-  
nież inne regiony Ukrainy. W obwodzie  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
8
Wydarzenia  
www.kuriergalicyjski.com  
15 lat Fundacji „Dajmy Nadzieję”  
Piętnaście lat działalności,  
setki spotkań i przede  
okazją do spojrzenia w przyszłość. Funda-  
cja potrzebuje nowego sprzętu medyczne-  
go. Urządzenia wykorzystywane przez lata  
zużywają się i wymagają wymiany.  
– Sprzęt, który daliśmy naszym pod-  
opiecznym, już się zużył. Potrzebujemy  
nowego, a są to rzeczy bardzo kosztowne  
– mówi Olga Gawrońska - Dumych.  
Jak zaznacza Wita Jakubowska,  
potrzeby są bardzo różne – od podsta-  
wowych artykułów higienicznych po  
kosztowną aparaturę medyczną. Jeden  
z potrzebnych aparatów wspomagają-  
cych oddychanie kosztuje około 600 ty-  
sięcy hrywien, a takich urządzeń potrze-  
buje kilkoro podopiecznych.  
wszystkim rodziny, które  
dzięki wzajemnemu wsparciu  
nie pozostają same z chorobą  
i codziennymi problemami.  
Fundacja „Dajmy Nadzieję”  
obchodzi w tym roku swój  
jubileusz. Jednym z ważnych  
wydarzeń jest tradycyjny  
wyjazd rodzin podopiecznych  
do Brzuchowic.  
TEKST I ZDJĘCIA  
ALEKSANDER KUŚNIERZ  
Dlatego fundacja zwraca się o pomoc  
do darczyńców. Nie chodzi jednak wyłącz-  
nie o duże wpłaty.  
– Nie chodzi o to, żeby wspierać nas du-  
żymi sumami. Chodzi o to, żeby każdy czuł  
się współodpowiedzialny. Każdy może nas  
wesprzeć w jakikolwiek sposób – podkre-  
śla Wita Jakubowska.  
Potrzeby zaczynają się od pieluch  
i chusteczek higienicznych, a kończą na  
specjalistycznym sprzęcie, który pozwala  
dziecku funkcjonować w domu.  
Żeby dziecko mogło być w domu –  
w tym właśnie, jak podkreślają przedsta-  
wiciele fundacji, tkwi sens jej działalności  
– aby chore dziecko mogło jak najdłużej  
żyć w swoim domu, wśród najbliższych.  
– Nasza fundacja istnieje po to, żeby  
dziecko mogło żyć, rosnąć, rozwijać się  
i być zaopiekowane w swojej rodzinie,  
w swoim domu – mówi Wita Jakubowska.  
Dom nie zastąpi oczywiście specja-  
listycznej opieki medycznej. Dla rodziny  
jest jednak miejscem, w którym dziecko  
pozostaje wśród ludzi, których zna i ko-  
cha. Fundacja stara się pomóc rodzinom  
właśnie w tym, aby taka codzienność była  
możliwa.  
Piętnaście lat działalności to dla Fun-  
dacji „Dajmy Nadzieję” czas wielu doświad-  
czeń. Pandemia, wojna i związane z nimi  
kryzysy nie ułatwiły działalności organi-  
zacji społecznych. Mimo to fundacja nadal  
działa i stara się odpowiadać na potrzeby  
swoich rodzin.  
Dla rodzin, które na co dzień opiekują  
się ciężko chorymi dziećmi, taki wyjazd  
oznacza znacznie więcej niż kilka dni odpo-  
czynku. To czas spotkania, rozmów, wspól-  
nych zajęć, ale również możliwość ode-  
rwania się choć na chwilę od codzienności.  
– To jest pewna odskocznia dla nich. Nie  
ma wtedy nudy w domu. Przede wszyst-  
kim jednak mają tutaj wsparcie emocjonal-  
ne, a nawet duchowe. Czują, że nie są sami  
– mówi Olga Gawrońska-Dumych, prezes  
zarządu Fundacji „Dajmy Nadzieję”.  
Fundacja działa już 15 lat. Jak podkre-  
ślają przedstawiciele fundacji, przez ten  
czas zmieniały się potrzeby podopiecz-  
nych, zmieniały się również warunki, w ja-  
kich organizacja prowadzi swoją działal-  
ność. Najważniejsze jednak pozostaje bez  
zmian – pomoc całej rodzinie.  
Nie tylko pomoc medyczna. Początki  
działalności związane były z pomocą rodzi-  
nom dzieci wymagających szczególnej opie-  
ki. Z czasem wokół fundacji powstała wspól-  
nota, w której ważne miejsce zajmują nie  
tylko lekarze i pracownicy, ale również wo-  
lontariusze, przyjaciele i sami podopieczni.  
– Zaczęliśmy od pierwszego pacjenta,  
który naprawdę bardzo potrzebował nie  
tylko opieki lekarskiej. Cała rodzina po-  
trzebowała wsparcia i pomocy – wspomi-  
na Wita Jakubowska, sekretarz zarządu  
Fundacji „Dajmy Nadzieję”.  
Przyjeżdżają fryzjerki, kosmetyczki i osoby  
prowadzące zajęcia twórcze. W programie  
znalazły się m.in. warsztaty wykonywania  
witraży, malowania koszulek czy przygo-  
towywania ekotoreb. Dzieci mogą również  
uczestniczyć w zajęciach rękodzielniczych.  
– Staramy się wypełnić ten program  
po brzegi różnymi ciekawostkami. Bardzo  
dziękujemy wszystkim, którzy zgłaszają  
się, żeby nam pomagać i ofiarują swój czas  
oraz umiejętności – mówi sekretarz zarzą-  
du fundacji.  
Ważne miejsce podczas wyjazdu zaj-  
mują również zdrowe dzieci – rodzeństwo  
podopiecznych. Fundacja stara się, aby one  
także miały tutaj swój czas, swoje zajęcia  
i poczucie, że są ważną częścią wspólnoty.  
Ważna jest pomoc dla całej rodzi-  
ny – o tym właśnie mówi siostra Lidia  
Ziembowicz ze Zgromadzenia Sióstr Fran-  
ciszkanek Rodziny Maryi.  
Charakterystyczną cechą fundacji jest  
to, że zajmujemy się nie tylko samymi cho-  
rymi dziećmi, ale staramy się wziąć pod  
opiekę całą rodzinę – podkreśla.  
Dlatego podczas wyjazdu pytano rodzi-  
ny, czego potrzebują i czym chciałyby się  
zająć. Organizatorzy starają się odpowiadać  
na te potrzeby. Czasami są to rzeczy bardzo  
proste, jak możliwość skorzystania z usług  
fryzjera czy kosmetologa, innym razem po-  
trzebna jest konsultacja lekarska.  
W tym roku jedną z takich inicjatyw  
była pomoc stomatologiczna. Dla wielu  
rodzin możliwość skorzystania z takiej  
opieki na miejscu ma ogromne znaczenie.  
Jest potrzeba w sprzęcie, który ratuje  
jakość życia. Jubileusz 15-lecia jest również  
Tydzień, który pozwala nabrać sił –  
wyjazd do Brzuchowic organizowany jest  
już po raz dwunasty. Dla wielu rodzin stał  
się ważnym punktem w kalendarzu. Na  
co dzień ich życie podporządkowane jest  
opiece nad chorym dzieckiem, często wy-  
magającym całodobowej troski.  
– To jest czas odpoczynku, relaksu i spo-  
tkań. Na co dzień kontaktujemy się z naszy-  
mi rodzinami, ale tutaj możemy być razem,  
spędzić wspólnie czas, odpocząć od zwy-  
kłych spraw domowych – podkreśla Wita  
Jakubowska.  
W Brzuchowicach rodziny mogą liczyć  
na różnorodny program. Są warsztaty, za-  
jęcia artystyczne, spotkania, a także chwi-  
le przeznaczone na odpoczynek.  
Do pomocy włączają się osoby, któ-  
re ofiarowują swój czas i umiejętności.  
Dziś pomoc nie ogranicza się do sprzę-  
tu medycznego czy konsultacji. Rodziny  
otrzymują również wsparcie psychologicz-  
ne i duchowe. Bardzo ważna jest zwyczaj-  
na obecność drugiego człowieka.  
– Przez te 15 lat wszyscy staliśmy się  
rodziną. Bardzo się cieszymy i jest to dla  
nas zaszczyt, że ludzie darzą nas zaufaniem  
i chcą z nami być – mówi Wita Jakubowska.  
Brzuchowicki wyjazd jest tego do-  
brym przykładem. Kilka dni wspólnego  
pobytu nie rozwiąże wszystkich proble-  
mów. Może jednak dać coś równie waż-  
nego – odpoczynek, rozmowę, poczucie  
wspólnoty i świadomość, że obok są lu-  
dzie, którzy rozumieją.  
Lwów rozszerza oznakowanie zabytków symbolem „Błękitnej Tarczy”  
We Lwowie trwa kolejny  
etap oznaczania zabytków  
międzynarodowym znakiem  
ochrony dóbr kultury  
„Błękitna Tarcza”. Do końca  
2026 roku emblemat zostanie  
umieszczony na 175 kolejnych  
historycznych budynkach,  
głównie w ścisłym centrum  
miasta.  
emblematem „Błękitna Tarcza” już osiem  
lat temu.  
roku. Dokument został ratyfikowany przez  
około 130 państw i wraz z dwoma protoko-  
łami stanowi podstawowy akt prawa mię-  
dzynarodowego określający zasady ochrony  
dziedzictwa kulturowego podczas wojen.  
Emblemat ma charakterystyczny  
kształt – przedstawia niebieski trójkąt  
umieszczony nad niebieskim kwadratem.  
W różnych krajach występuje w nieco  
odmiennych wersjach, z napisem lub bez,  
jednak jego forma pozostaje rozpoznawal-  
nym symbolem ochrony zabytków na ca-  
łym świecie.  
Lwów zatwierdził własny wzór tabli-  
cy z emblematem pod koniec 2018 roku,  
stając się pierwszym miastem na Ukrainie,  
które rozpoczęło systematyczne oznacza-  
nie zabytków tym międzynarodowym zna-  
kiem ochronnym.  
– To znak ochronny przewidziany na  
czas konfliktu zbrojnego. Informuje, że  
dany obiekt stanowi dobro kultury i podle-  
ga ochronie zgodnie z prawem międzynaro-  
dowym. Staramy się oznaczyć jak najwięcej  
najcenniejszych zabytków Lwowa – podkre-  
śliła Marianna Moroz.  
Na emblemacie znajduje się napis: „Za-  
bytek dziedzictwa kulturowego. Chronio-  
ny prawem”.  
Prace rozpoczęły się na placu Sobor-  
nym, gdzie znaki pojawiły się na obiektach  
historyczno-architektonicznego zespołu  
klasztoru Bernardynów – m.in. na dzwon-  
nicy, rotundzie, kolumnie oraz budynku  
kościoła.  
Jak poinformowała Marianna Moroz,  
zastępczyni dyrektora Biura Ochrony Dzie-  
dzictwa Kulturowego Rady Miasta Lwo-  
wa, miasto było pierwszym na Ukrainie,  
które rozpoczęło oznaczanie zabytków  
Władze miasta zaznaczają, że choć  
wiele zabytków posiada już tablice infor- UNESCO – powiedziała Marianna Moroz.  
wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa  
Równolegle znaki ochronne otrzymały  
także 102 mozaiki i panele dekoracyjne  
mujące o ich statusie, obecna sytuacja  
związana z rosyjskimi atakami na Lwów  
wymaga dodatkowego oznakowania zgod-  
nego z międzynarodowymi standardami.  
– Rozpoczęliśmy montaż znaków właśnie  
od placu Sobornego, ponieważ ataki obej- Biuro Ochrony Dziedzictwa Kulturowego symbol ochrony dóbr kultury ustanowiony  
mują również historyczne centrum miasta  
i cywilne obiekty dziedzictwa kulturowego  
Historyczne centrum Lwowa znajduje znajdujące się na 79 obiektach. Miasto  
się pod ochroną UNESCO od 1998 roku. prowadzi również działania popularyzują-  
Dotychczas na historycznych bu- ce te dzieła jako ważny element wizualne-  
dynkach miasta umieszczono już ponad go dziedzictwa Lwowa.  
tysiąc emblematów „Błękitnej Tarczy”.  
„Błękitna Tarcza” to międzynarodowy  
zapowiada kontynuację programu również  
w kolejnych latach.  
przez Konwencję haską o ochronie dóbr kul-  
turalnych w razie konfliktu zbrojnego z 1954  
ŹRÓDŁO: NA PODSTAWIE LWOWSKIEJ  
RADY MIEJSKIEJ  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Kurier kulturalny  
9
www.kuriergalicyjski.com  
Od Lwowa do Jazłowca. III edycja Jazzloviec Festival  
narodowego. Od początku pełnoskalowej  
wojny Łopuszyński aktywnie wspiera Ukra-  
inę, organizując koncerty charytatywne m.in.  
we Lwowie, Odessie, Tarnopolu i Krzemieńcu.  
Marcin Sochan jest wybitnym polskim  
artystyczny. Jednym z jego najważniejszych  
celów jest zwrócenie uwagi na niszczejące  
dziedzictwo Jazłowca, przede wszystkim na  
pozostałości kościoła dominikanów, związa-  
nego z postacią Mikołaja Gomółki.  
dokończenie ze strony 1  
TEKST I ZDJĘCIA  
KONSTANTY CZAWAGA  
W Centrum Kultury Polskiej we Lwo- skrzypkiem barokowym, kameralistą i pe-  
Gomółka, jeden z najwybitniejszych pol-  
skich kompozytorów renesansu, autor słyn-  
nych „Melodii na Psałterz polski”, pod koniec  
życia związał się z dworem biskupa Jana So-  
likowskiego. Zmarł w 1609 roku w Jazłowcu,  
a jego doczesne szczątki zostały pochowane  
w miejscowym kościele dominikanów.  
wie zainaugurowano III edycję Jazzloviec  
Festival. W dniach 7–13 września Lwów,  
Buczacz oraz Jazłowiec stały się sercem  
dagogiem, a także znawcą historycznych  
praktyk wykonawczych. Studiował grę na  
skrzypcach barokowych w klasie prof. Aga-  
polsko-ukraińskiego dialogu kulturowe- ty Sapiechy na Uniwersytecie Muzycznym  
go, w którym muzyka dawna spotkała się  
ze współczesną improwizacją jazzową,  
Fryderyka Chopina w Warszawie, a swoje  
umiejętności doskonalił podczas międzyna-  
a koncerty przypominały o bogatym dzie- rodowych kursów mistrzowskich. Gra na in-  
dzictwie kulturalnym tych miejsc. strumentach historycznych z epoki lub ich  
Słowo wstępne podczas inaugura- wiernych kopiach, stosując dawne techniki  
Do historii tej świątyni powraca Stani-  
sław Łopuszyński, który przed laty przyje-  
chał do Jazłowca ze Stanisławem Padewskim,  
ówczesnym biskupem pomocniczym lwow-  
skim. Hierarcha, mający również wykształ-  
cenie muzyczne, zaprowadził go wówczas  
cji wygłosiła dyrektor Centrum Kultury  
Polskiej Agata Sakowicz. W wydarzeniu  
wykonawcze i dbając o historyczną estety-  
kę brzmienia. Wraz ze Stanisławem Łopu-  
MARCIN SOCHAN (OD LEWEJ), STANISŁAW ŁOPUSZYŃSKI  
uczestniczyli arcybiskup Mieczysław Mo- szyńskim współtworzy artystyczny trzon  
krzycki, metropolita lwowski, konsul RP Jazzloviec Festival, łącząc muzykę dawną  
we Lwowie Diana Graczyk, a także przed- ze współczesną improwizacją.  
Po II wojnie światowej władze so-  
wieckie odebrały budynek zakonnicom  
W XVIII wieku rozwój kulturalny Bu- do pozbawionego dachu, porośniętego krza-  
czacza związany był szczególnie z działal- kami kościoła i wskazał zachowaną tablicę  
stawiciele społeczności polskiej we Lwo-  
wie, miłośnicy muzyki i zaproszeni goście.  
10 września festiwal przeniósł się do  
Buczacza. Na Skwerze Miejskim wystąpił  
i urządziły w nim sanatorium. Siostry Nie- nością Mikołaja Bazylego Potockiego. To  
pokalanki zdołały jednak odzyskać część z jego fundacji powstały m.in. Stary Ratusz  
i miejsce, gdzie jest pochowany kompozytor.  
To spotkanie stało się jednym z impul-  
W dawnej kaplicy, w otoczeniu fre- zespół Mazepa, którego muzycy pochodzą pałacu. Odrodziło się tutaj sanktuarium, oraz zespół kościoła i klasztoru oo. bazy- sów do działań na rzecz upamiętnienia kom-  
sków Jana Henryka Rosena, wystąpił duet  
tworzony przez Stanisława (Stanleya)  
Łopuszyńskiego, wybitnego polskiego na muzyczne dziedzictwo Ukrainy i wpisał  
z Kijowa i Tarnopola. Ich koncert „Ukrainian  
Baroque” przyniósł współczesne spojrzenie  
a wraz z nim powróciło życie religijne  
i kulturalne.  
lianów. Buczacz stał się wówczas ważnym  
ośrodkiem życia artystycznego i eduka- val jest ratowanie jego płyty epitafijnej oraz  
zabezpieczenie ruin kościoła dominikanów  
przedstawicieli królewskiego dworu, do- przed całkowitym zniszczeniem.  
pozytora. Dziś ważną misją Jazzloviec Festi-  
Historia muzyki dawnej w tym re- cyjnego. Koncerty towarzyszyły wizytom  
klawesynistę i pianistę, oraz Marcina So- się w ideę tegorocznego festiwalu, w któ- gionie sięga znacznie dalej. W okresie  
chana, skrzypka barokowego, kameralistę rym muzyka historyczna spotyka się z ja- renesansu i baroku Jazłowiec oraz po- stojników państwowych i kościelnych.  
Świątynia, wzniesiona w latach 1589–  
i pedagoga, specjalizującego się w histo- zzową swobodą i improwizacją.  
bliski Buczacz należały do ważnych  
ośrodków mecenatu artystycznego. Na  
Współczesny Jazzloviec Festival odwołu- 1590, znajduje się obecnie w stanie postępu-  
je się do tej tradycji, ale nadaje jej nową formę. jącej ruiny. Nie ma dachu, a renesansowe por-  
rycznych praktykach wykonawczych.  
Artyści wykonali utwory europejskiego  
Kolejne dni festiwalu związane były  
już przede wszystkim z Jazłowcem. Ta nie- dworach możnowładców działały kape- Muzyka dawna spotyka się tutaj ze współcze- tale i pozostałe elementy architektoniczne  
wymagają pilnego zabezpieczenia. Festiwal  
się przestrzenią dla artystów z Polski i Ukra- stał się więc nie tylko wydarzeniem muzycz-  
iny. Idea festiwalu ma jednak nie tylko wymiar  
baroku, m.in. Johanna Sebastiana Bacha, wielka miejscowość koło Buczacza ma nie- le, a w rezydencjach wykonywano kom- sną improwizacją, a historyczne miejsca stają  
Arcangela Corellego, Georga Friedricha  
Händla i Heinricha Ignaza Franza Bibera.  
zwykle bogatą i wielokulturową historię.  
Przez wieki była ważnym ośrodkiem życia  
pozycje przywożone z Włoch, Francji czy  
Niemiec.  
nym, ale także platformą zwracającą uwagę  
na potrzebę ochrony tego miejsca. Działania  
te prowadzone są we współpracy z polskimi  
resortami kultury oraz Fundacją „Pomoc Po-  
lakom na Wschodzie” im. Jana Olszewskiego.  
Organizatorem III edycji Jazzloviec Fe-  
stival była Fundacja „Pomoc Polakom na  
Wschodzie” im. Jana Olszewskiego. Wydarze-  
nie zostało współfinansowane ze środków  
Senatu Rzeczypospolitej Polskiej. W gronie  
partnerów i współorganizatorów znalazły  
się Konsulat Generalny RP w Łucku, Konsu-  
lat Generalny RP we Lwowie oraz Centrum  
Kultury Polskiej we Lwowie. Festiwal odbył  
się pod honorowym patronatem arcybisku-  
pa Mieczysława Mokrzyckiego, metropolity  
lwowskiego, a patronat medialny nad festi-  
walem objęły „Kurier Galicyjski” i „Monitor  
Wołyński”.  
Koncert we Lwowie wprowadził pu- politycznego i kulturalnego Podola, zwią-  
bliczność w główną ideę tegorocznej edycji. zanym m.in. z rodami Jazłowieckich, Ra-  
Muzyka barokowa, choć oparta na okre- dziwiłłów, Koniecpolskich i Lubomirskich.  
ślonych formach i zasadach, pozostawiała  
wykonawcom przestrzeń do improwizacji.  
To właśnie ten element stał się punktem  
wyjścia do pokazania związku pomiędzy  
muzyką dawną a współczesnym jazzem.  
Obok ruin średniowiecznego zamku  
jednym z najważniejszych zabytków Ja-  
złowca pozostaje monumentalny pałac  
Poniatowskich, wzniesiony w pierwszej  
połowie XVIII wieku przez Stanisława  
Stanisław Łopuszyński w swojej dzia- Poniatowskiego, ojca późniejszego króla  
łalności artystycznej łączy wykonawstwo Polski Stanisława Augusta. W 1863 roku  
muzyki dawnej, obejmującej repertuar rene- pałac otrzymał nowe przeznaczenie. Bło-  
sansowy i barokowy, z improwizacją jazzową  
i muzyką współczesną. Jest pomysłodawcą,  
gosławiona Marcelina Darowska założyła  
tutaj klasztor Zgromadzenia Sióstr Nie-  
dyrektorem generalnym i artystycznym Ja- pokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi  
zzloviec Festival. Idea festiwalu zrodziła się  
z chęci połączenia bogatej polsko-ukraińskiej  
Panny oraz zakład naukowo-wychowaw-  
czy dla dziewcząt. Jazłowiec stał się wów-  
historii ze sztuką współczesną oraz zwróce- czas ważnym ośrodkiem edukacyjnym,  
nia uwagi na potrzebę ochrony dziedzictwa kulturalnym i patriotycznym.  
W blasku świec i słów Mickiewicza – Narodowe Czytanie „Dziadów  
cz. II” stworzyły szczególny klimat – świe- przestrzenią spotkania różnych doświad- wspólnie może stać się doświadczeniem,  
5 września br. w Centrum  
Kultury Polskiej i Dialogu  
Europejskiego w Iwano-  
Frankiwsku odbyło się  
Narodowe Czytanie.  
Tegoroczna edycja została  
poświęcona „Dziadom” Adama  
Mickiewicza, zaś uczestnicy  
spotkania wspólnie sięgnęli  
po II część tego niezwykłego  
dramatu.  
nie tylko do wspólnego czytania fragmentów  
utworu, ale również do rozmowy o jego boha- ce, półmrok i słowa Mickiewicza sprawiły,  
terach, motywach i przesłaniu. że mogliśmy naprawdę wejść w świat tego  
II część „Dziadów” przenosi czytelni- utworu. Dla mnie ważne jest, aby polska  
ka w świat ludowych wierzeń i obrzędów. literatura była żywa i dostępna dla każde-  
W kaplicy pojawiają się duchy, których hi- go, niezależnie od tego, gdzie mieszkamy.  
storie skłaniają do refleksji nad miłością, Mam nadzieję, że to spotkanie pozwoliło  
czeń i zainteresowań – zarówno osób, które  
dobrze znają polską literaturę, jak i tych,  
którzy dopiero ją odkrywają.  
– Przyszłam, ponieważ studiuję kieru- utworu minęło niemal dwieście lat.  
nek związany z Polską, interesuję się lite-  
raturą polską i chcę lepiej poznać polską  
które łączy ludzi, pobudza wyobraźnię  
i skłania do refleksji nad pytaniami wciąż  
aktualnymi – nawet jeśli od powstania  
Światło świec, cisza, głosy czytają-  
cych i niezwykła atmosfera „Dziadów”  
cierpieniem, odpowiedzialnością i ludz- uczestnikom spojrzeć na „Dziady” z no- kulturę. Bardzo spodobała mi się atmos- sprawiły, że tego popołudnia literatu-  
kim losem. Choć utwór powstał niemal  
dwieście lat temu, zawarte w nim pytania  
i wartości pozostają aktualne również dla  
współczesnego odbiorcy.  
wej perspektywy i odkryć w nich coś, co  
pozostanie z nimi na dłużej – podkreśliła  
fera, gościnność Centrum Kultury Polskiej  
oraz sam utwór, który czytaliśmy – powie- w której romantyczny świat Adama Mic-  
Alina Czirkowa, dyrektor Centrum Kul- działa Irma Tkacz, jedna z uczestniczek  
tury Polskiej i Dialogu Europejskiego Narodowego Czytania.  
ra rzeczywiście ożyła. Była to chwila,  
kiewicza spotkał się ze współczesnymi  
odbiorcami – tutaj, w Iwano-Frankiwsku,  
„Ciemno wszędzie, głucho wszędzie…” –  
– Narodowe Czytanie to zawsze wy- w Iwano-Frankiwsku.  
Tegoroczne Narodowe Czytanie po- dawnym Stanisławowie.  
te słowa Adama Mickiewicza wprowadziły jątkowy moment, bo pozwala nam spo-  
Kameralny charakter spotkania sprzy- kazało, że klasyka literatury nie musi po-  
uczestników w tajemniczy i pełen symboliki  
świat „Dziadów cz. II”. Spotkanie było okazją  
tkać się nie tylko z książką, ale przede  
wszystkim ze sobą. W tym roku „Dziady  
jał nie tylko lekturze, ale również rozmowie  
i wymianie wrażeń. „Dziady” okazały się  
zostawać zamknięta na kartach książki.  
Odpowiednio opowiedziana i przeżywana  
ANNA SEMEROWA  
TEKST I ZDJĘCIA  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
10  
Wspomnienia  
www.kuriergalicyjski.com  
Minął rok. Haniu, tyle mam Ci do powiedzenia  
8 września mia rok od  
śmierci Anny Kozłowskiej-  
Ryś. Dla mnie Hani, jak  
z czasem zaczęłyśmy do  
siebie mówić. Odeszła  
w dniu swoich urodzin,  
pozostawiając po sobie  
książki, artykuły,  
wspomnienia i przede  
wszystkim ogromną  
miłość do Lwowa.  
ANNA GORDIJEWSKA  
Minął rok, a ja wciąż mam w pamięci  
nasze rozmowy. Te prowadzone w mes-  
sengerze, ponieważ wolała zawsze pisać  
niż rozmawiać przez telefon i te przy ka-  
wie w Krakowie. Hania miała niezwykłą  
ciekawość świata. Potrafiła długo opowia-  
dać o Lwowie, jego historii, architekturze,  
dawnych cukierniach, smakach i ludziach.  
Każdy szczegół mógł stać się początkiem  
kolejnej opowieści.  
ANNA KOZŁOWSKA-RYŚ W MŁODOŚCI  
Poznałyśmy się w facebookowej gru-  
pie „Leopolitana i kresowiana”. Najpierw  
niż publikacjami. To zapis tamtego Lwo- dzieje się z miastem, które było dla Hani  
była korespondencja. Hania pracowała wa, którego już nie ma. Ale dzięki takim  
tak ważną częścią jej życia. A jednak na-  
wet w tych trudnych rozmowach pozosta-  
wała sobą. Była ciekawa, uważna i gotowa  
wtedy nad książką o słodkim Lwowie  
i zwróciła się do mnie z prośbą o pomoc  
w uzupełnieniu danych archiwalnych.  
Prosiła mnie o sprawdzenie dokumentów  
we lwowskich archiwach i wykonanie  
zdjęć materiałów, które mogły być dla  
niej ważne. Chętnie podjęłam się tego  
zadania.  
ludziom jak Anna Kozłowska-Ryś wciąż  
może być obecny w naszej pamięci.  
Szczególnie wspominam nasze spo- pytać o wszystko.  
tkanie w Krakowie latem 2022 roku. Ha-  
nia przyjechała wtedy z mężem Leszkiem  
i swoją mamą. Spotkałyśmy się przy ka- lwowskie korzenie były dla nas szczegól-  
wie i bardzo szybko wróciłyśmy do na- nie ważne. Tam nasza rozmowa znów ze-  
szego ulubionego tematu – Lwowa. Roz- szła na Lwów. Na dawne cukiernie, kawę,  
Potem poszłyśmy na krakowski Ry-  
nek, do kawiarni „U Noworola”, której  
Pamiętam, z jaką uwagą podchodzi- mawiałyśmy o książce Lwów na słodko  
czekoladę, lwowskie smaki i ludzi, którzy  
tworzyli atmosferę miasta. Rozmawiały- Suchego Lasu. W lutym napisałam jej:  
historię dawnych lwowskich cukierni, cu- śmy także o Janie Noworolskim i historii „Niech się ociepli, to wreszcie przyjadę  
Hania wiele razy zapraszała mnie do  
Czytam dedykację, przewracam strony  
i wracają wspomnienia. Wracają nasze  
rozmowy, nasze spotkania, jej głos, py-  
ła do każdego szczegółu. Dla Hani nawet  
i… półwytrawnie, o tym, jak odkrywała  
pozornie drobny dokument, nazwisko czy  
informacja mogły otworzyć drzwi do ko- kierników i kawiarni, jak szukała śladów  
kawiarni. Z tych rozmów narodził się póź- do was! Tyle razy zapraszałaś!”. Odpowie- tania i ten niezwykły entuzjazm, z jakim  
lejnej historii. Nie wystarczały jej ogólne  
wiadomości. Chciała docierać do źródeł,  
sprawdzać, szukać i poznawać ludzi, któ-  
rzy tworzyli dawny Lwów.  
Wkrótce potem zapytałam ją, czy  
nie chciałaby pisać do „ Nowego Kuriera  
Galicyjskiego”. Odpowiedziała bez chwili  
wahania: „Dla mojego ukochanego Lwowa  
ludzi, których życie związane było z tym  
miastem.  
Pamiętam jej ogromne zainteresowa-  
nie każdym szczegółem. Dla Hani „słodki  
Lwów” nie oznaczał tylko ciastek, czekola- po pierwszym spotkaniu. Ale to właśnie  
dy czy kawiarni. Za każdym smakiem kry- pierwsze utkwiło mi najbardziej w pamię- słowa, wspólne rozmowy. Zostają też  
niej wywiad, który ukazał się w „ Nowym  
Kurierze Galicyjskim”.  
Później spotkałyśmy się jeszcze raz  
w Krakowie, ponieważ czułyśmy niedosyt  
działa: „Byłoby wspaniale!”. Nie zdążyłam  
pojechać, a Hania nie zdążyła też wrócić  
do swojego ukochanego Lwowa. Pamięć  
nie kończy się wraz z odejściem człowie- książki i Lwów, który dzięki niej możemy  
ka. Zostają książki, fotografie, zapisane wciąż odkrywać.  
potrafiła opowiadać o Lwowie. I wtedy  
myślę, że choć Hani już nie ma, pozostało  
po niej coś bardzo ważnego. Jej słowa, jej  
Jej Lwów na słodko i… półwytrawnie  
pozostanie także dla mnie szczególną  
pamiątką. Bo życie, podobnie jak tytuł jej  
ła się historia człowieka, rodziny, firmy,  
miejsca. Dlatego tak bardzo potrzebowała  
ci. Było pełne radości, ciepła i rozmów  
o Lwowie, które zapadły mi w serce na  
miejsca, które dzięki komuś zaczynamy  
widzieć inaczej.  
– wszystko”. I rzeczywiście, dawała Lwo- archiwów, starych fotografii i dokumen- zawsze.  
Kiedy dziś myślę o Hani, mam wra- książki, ma swoje słodkie i gorzkie chwi-  
wowi wszystko, co miała: swoją wiedzę,  
pasję, czas i talent.  
tów. To właśnie wtedy jeszcze mocniej  
zrozumiałam, jak wielką pasją była dla niej  
Dzisiaj myślę, że wtedy nie wiedziały- żenie, że nasza rozmowa jeszcze się nie  
le. Hania potrafiła jednak nawet z tych  
trudniejszych wydobyć opowieść, wspo-  
śmy, jak cenne będą te chwile. Człowiek  
zawsze odkłada spotkania na później.  
skończyła. Może dlatego, że o Lwowie  
można rozmawiać zawsze. Wszystkie jej mnienie i coś, co warto ocalić.  
książki, z dedykacjami dla mnie, stoją  
Jej książki – Lwów na słodko i… pół- ta praca.  
wytrawnie, Sekrety kresowych kuferków,  
Słodko-gorzka czekolada – Höflingerowie  
czy Rodzinny dagerotyp są czymś więcej  
Hania i jej mąż Leszek byli bardzo prze- Wydaje mu się, że jeszcze będzie czas na  
jęci rosyjską agresją na Ukrainę. Rozma- kolejną kawę, kolejną rozmowę, kolejny  
wialiśmy o wojnie, o Lwowie i o tym, co  
w moim pokoju, przy moim biurku, gdzie  
pracuję. Czasem sięgam po którąś z nich.  
Haniu, minął rok, a ja nadal mam Ci tyle  
do powiedzenia…  
wspólny wyjazd.  
O Annie Kozłowskiej-Ryś. 8 września, w rocznicę odejścia do Wieczności  
BARBARA BARNAŚ  
Anna Kozłowska-Ryś  
Publikowała artykuły historyczne  
m.in. w „Militariach Pomorskich” i „No-  
wym Kurierze Galicyjskim”.  
(1958, Kraków – 2025, Poznań)  
Ania, nie Anka! Nie Anka, jak kiedyś  
do niej powiedziałam, a ona ze swoją roz-  
brajającą szczerością odpowiedziała, że  
nie lubi, kiedy do niej tak zwracają się. Ale  
nie tylko to nasunęło mi analogię z pewną  
rudowłosą bohaterką powieści.  
Ania także miała swój wewnętrzny  
świat – pełen książek, wyobraźni, skoja-  
rzeń, historii i znaczeń. Kochała zwierzęta  
i swój półdziki ogród. Kochała też Lwów.  
Kresowe pochodzenie uważała za ważną  
część swojej tożsamości.  
Historyk sztuki, filolog języka polskie-  
go, tłumaczka, pisarka, wydawca.  
Także genealog i jedna z administra-  
torów grupy Leopolitana i Kresowiana na  
Facebooku.  
Absolwentka Uniwersytetu Jagiel-  
lońskiego i Uniwersytetu Pedagogicz-  
nego w Krakowie. Pracowała naukowo  
na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła  
Jej książki to m.in.:  
„Świat odosobniony. Bydgoska służba pe-  
nitencjarna w latach 1920–1939” (współ-  
autorka – I wyd. 2017);  
„Lwów na słodko i półwytrawnie” (I wyd.  
w 2018);  
„Sekrety kresowych kuferków” (wyd.  
2019);  
„Słodko-gorzka czekolada. Höflingerowie”  
(2021);  
II w Krakowie, gdzie była asystentką  
prof. Samka na Katedrze Historii Sztuki  
Upiekła sernik, ale też potrafiła krzyknąć  
z zachwytu po wejściu do małego kościółka  
i życzyć bladym świtem dobrego dnia.  
Była więc zwyczajna i niezwyczajna  
zarazem. Zwyczajna w tym, że lubiła roz- ła poukładać później w ciekawą opowieść.  
mawiać i żartować, spacerować, cieszyć  
się drobiazgami. Tak po prostu. Niezwy- tat badacza. Bez względu na to, czy  
czajna w tym, jak uważnie i głęboko pa- pisała post na Facebooku, artykuł czy  
trzyła na świat i ludzi.  
Sakralnej.  
„Rodzinny dagerotyp” (2022).  
Współpracowała także przy Kata-  
zapisach – świadectwa świata, który prze- archiwalnej oraz krytycznej analizy logu Zabytków Sztuki w Polsce, prowa-  
To tylko część dorobku Anny Kozłow-  
skiej-Ryś. Za książkami i opowieściami,  
które znamy z ostatnich lat, stały dziesię-  
ciolecia zainteresowań, pasji oraz pracy  
i poszukiwań badawczych.  
Opowieści Ani o Lwowie i o Kresach  
nadal można odnaleźć w grupie Leopoli-  
tana i Kresowiana, na jej stronach na Fa-  
cebooku – „Lwów na słodko i półwytraw-  
nie”, „Sekrety kresowych kuferków” i na  
stronach „Nowego Kuriera Galicyjskiego”.  
minął. Takie pozornie drobne ślady potrafi- źródeł.  
dząc inwentaryzacje. Tłumaczyła wspól-  
Z czasem zainteresowania Ani się roz- nie z mężem Leszkiem literaturę piękną  
Ania zawsze dbała o rzetelny warsz- wijały. Jeden temat prowadził do kolejne- z języka angielskiego dla kilku polskich  
go, otwierając przed nią coraz to nowe  
rejony poszukiwań i wątki, które tropiła  
książkę. Lubiła opisywać historie, do któ- i dokumentowała z pasją.  
wydawnictw oraz teksty z zakresu histo-  
rii sztuki z języka niemieckiego. (m.in. J.  
C. Cooper „Zwierzęta symboliczne i mi-  
tyczne”, wyd. w 1998, „Świat ze srebra.  
Złotnictwo augsburskie od XVI do XIX  
w. – Muzeum Narodowe w Krakowie” –  
w 2004 r.)  
Potrafiła w rzeczach i miejscach do- rych sama docierała i sama odkrywała.  
strzec źródła opowieści. W starym przed- Koncentrowała się na tematach zapo- sprawiała, że poszukiwania genealogiczne  
miocie szukała śladu czyjegoś życia, w za- mnianych lub niedostatecznie opracowa- były czystą przyjemnością.  
A znajomość łaciny i niemieckiego Ani  
bytkowym domu jego historii, a dawnych  
nych, wymagających żmudnej kwerendy  
Taka była Ania… taką ją pamiętam.  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Wspomnienia  
11  
www.kuriergalicyjski.com  
Lwów i lwowianie w obiektywie mojego dziadka  
Pozostało tych fotografii  
i mało, i dużo. Żal, że  
świadczących  
o
„malarskim” szybko przerodziła się w praw- Automobilowych – Grand Prix  
Dla Czytelników „Nowego  
spojrzeniu fotografa-amato- dziwą pasję. Z aparatem wyje- Lwowa w 1933 r., a także z kil- Kuriera Galicyjskiego” mały  
nie ma ich więcej – tych  
dokumentujących rodzinne  
wydarzenia i tych robionych  
na lwowskich ulicach oraz  
utrwalających sceny z życia  
w koszarach 5 Pułku Artylerii  
Lekkiej we Lwowie.  
ra. Ot, choćby zdjęcie budynku  
dworca kolejowego widziane- do Szkoły Podchorążych dla  
go z perspektywy al. Focha. Do Oficerów, gdzie na celowni- dziadek pracowicie pod każ-  
jednych z ciekawszych należy ku jego obiektywu znaleźli się dym zdjęciem wpisywał uży-  
też zdjęcie dokumentujące pra- koledzy ze Szkoły i kadra na- te przesłony i czas naświetla- Romuald Kozłowski (1903–  
ce przy układaniu kostki bru- uczycielska, ćwiczenia, zawo- nia. Jest również mała wkładka 1944), zmobilizowany w 1939  
kowej na pl. Mariackim. Nie dy, chwile relaksu. Tak powstał z wklejonymi zdjęciami o nie- do sztabu AD 5 DP gen. Zulau-  
tyle samo ujęcie, lecz rozmia- m.in. prywatny album szkol- wielkim formacie, wykonany- fa, uczestnik Obrony Warsza-  
chał ze Lwowa do Bydgoszczy,  
ku „rocznicowych” defilad. Za- wybór zdjęć z przedwojennego  
chował się też album, w którym Lwowa.  
Autor zdjęć: kpt. sł. st. art.  
ANNA KOZŁOWSKA-RYŚ  
ry owej kostki budzą zainte- ny z lat 1928–1930. Notabene,  
resowanie. Ależ to była spora kilka zdjęć autorstwa dziadka  
Dziadek, Romuald Kozłow- kostka! umieszczono  
mi aparatem „szpiegowskim” wy; wzięty do niewoli, zginął  
– małoobrazkowym, prawdo- w oflagu w Dössel.  
Księdze Pa- podobnie marki SIDA. Prawdo-  
w
ski, chętnie sięgał po aparat  
fotograficzny. Kadry raczej re- kiedy się zaczęła przygoda  
porterskie, chociaż jest kilka  
Nie wiadomo dokładnie,  
miątkowej Szkoły. Nie zabra- podobnie, gdyż aparat nie za-  
kło zdjęć z III Międzynarodo- chował się wśród rodzinnych  
Tekst ukazał się w nr 15-  
16 (451-452), 30 sierpnia – 16  
września 2024  
dziadka z aparatem, ale chyba  
wych Okrężnych Wyścigów  
pamiątek…  
NAD DACHAMI LWOWA  
BUDYNEK DWORCA KOLEJOWEGO Z PERSPEKTYWY AL. FOCHA  
AUTOR ZDJĘĆ – ROMUALD KOZŁOWSKI Z ATAMANEM  
GÓRA STRACENIA – PRZY OBELISKU TEOFILA  
WIŚNIOWSKIEGO  
PUŁKOWE ZAWODY KONNE (5 PAL)  
OBCHODY 3 MAJA – DEFILADA NA PL. HALICKIM  
UKŁADANIE BRUKU NA PL. MARIACKIM WE  
LWOWIE  
UNIWERSYTET LWOWSKI  
ŚLUB PRZED OŁTARZEM KOŚCIOŁA PW. ŚW.  
MARII MAGDALENY  
NA SPACERZE – W TLE DOM POGRZEBOWY (BET  
TAHARA) NA NOWYM CMENTARZU ŻYDOWSKIM  
KAPLICA BOIMÓW  
WIEŻE KOŚCIOŁA PW. ŚW. ELŻBIETY  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
12  
Kurierowe rozmowy  
www.kuriergalicyjski.com  
Dziedzictwo, które łączy  
Mateusz Jan Dzieduszycki  
jest przewodniczącym  
Rady Związku Rodowego  
Dzieduszyckich herbu Sas,  
który od lat angażuje się  
w ochronę dziedzictwa  
rodziny, a także  
zabytków związanych  
z historią Lwowa  
i dawnej Galicji. W 2026  
roku Stowarzyszenie/  
Biogram  
albo Związek prowadzi  
między innymi prace  
Mateusz  
Dzieduszycki  
jest przewodniczącym Rady  
Związku Rodowego Dziedu-  
szyckich herbu Sas. Z wy-  
kształcenia i zawodu doku-  
mentalista, dziś prowadzi  
firmę producencką Amicus  
Media. Od lat angażuje się  
w ochronę dziedzictwa rodzi-  
ny Dzieduszyckich oraz za-  
bytków związanych z historią  
Lwowa i dawnej Galicji.  
konserwatorskie przy  
zamku w Podhorcach,  
wieży kościoła Wszystkich  
Świętych przy dawnym  
klasztorze benedyktynek  
we Lwowie, grobowcu  
Władysława Łozińskiego  
na Cmentarzu  
Łyczakowskim oraz  
albumie „Wspomnienia  
z poturzyckich polowań”.  
O tym, dlaczego rodzinna  
odpowiedzialność  
KONSERWACJA NAGROBKA WŁADYSŁAWA ŁOZIŃSKIEGO NA CMENTARZU ŁYCZAKOWSKIM WE LWOWIE  
Dlatego teraz konserwatorzy pracują  
na tarasie bastionu. Kamienne płyty  
zostały ponumerowane i zdjęte, trwa  
demontaż wtórnych, nieszczelnych  
warstw. W miejsce dotychczasowej  
betonowej rynny powstanie nowy  
zamku oraz we Lwowie: wieża  
dawnego klasztoru benedyk- Grobowiec przypomina o człowieku,  
tynek, grobowiec Władysława  
Łozińskiego na Cmentarzu Ły- two, a album jest niezwykle delikat- okazał się znacznie szerszy. Co  
czakowskim i tzw. album po- nym zabytkiem papierowym. obecnie jest najważniejsze?  
Wieża jest częścią panoramy Lwowa.  
Po osunięciu części muru  
w 2024 roku przeprowadzono  
z czasem stała  
się szerszą troską  
który tworzył lwowskie muzealnic- prace ratunkowe, ale problem  
o wspólne dziedzictwo,  
z MATEUSZEM  
turzycki. Co jest ich wspólnym  
mianownikiem?  
We wszystkich przypadkach cho- Interwencję przy alkierzu północ- system odprowadzania wód opa-  
dzi jednak o to samo: żeby zacho- no-wschodniej ściany zamku za- dowych. Jeśli będzie taka potrzeba,  
DZIEDUSZYCKIM  
rozmawia  
Łączy je odpowiedzialność za zacho- wać to, co przetrwało poprzednie kończyliśmy w grudniu 2025 roku,  
wanie autentycznej substancji za- stulecia, i przekazać to następnym ale samo naprawienie muru nie roz- bytkowa balustrada z tralkami. Po  
wiązuje problemu. Musimy usunąć zakończeniu prac kamienna posadz-  
przyczynę. Jednym z największych ka wróci na swoje miejsce.  
zdemontowana zostanie również za-  
ANNA GORDIJEWSKA.  
bytkowej. Każdy z tych obiektów jest  
inny. Zamek to ogromny zespół ar-  
pokoleniom.  
Związek Rodowy Dzieduszyc- chitektoniczny, który nie bez powodu  
kich od lat zajmuje się ochro- bywa nazywany Wersalem Wschodu.  
ną dziedzictwa. Jak zmieniała  
się ta działalność i kiedy poja-  
wiła się potrzeba, żeby wyjść  
poza opiekę nad rodzinnymi  
pamiątkami?  
Punktem wyjścia były rodzinne gro-  
by. Opieka nad nimi wynika wprost  
ze statutu Związku, choć przez wiele  
lat była to aktywność dość ograni-  
czona. Zmieniły to wyprawy człon-  
ków rodziny do Lwowa i potrzeba  
zadbania o miejsca pochówku na-  
szych przodków także poza granica-  
mi Polski.  
Z czasem okazało się, że nie może-  
my patrzeć na te miejsca wyłącznie  
jak na rodzinne pamiątki. Często są  
one częścią znacznie szerszej histo-  
rii Lwowa i całego regionu. Dzięki  
programom Ministerstwa Kultu-  
ry i Dziedzictwa Narodowego oraz  
Instytutu POLONIKA i współpracy  
z Anną Kudzią i jej zespołem konser-  
watorskim mogliśmy rozpocząć pro-  
fesjonalne prace konserwatorskie.  
Zaczynaliśmy od miejsc związanych  
bezpośrednio z naszą rodziną, ale  
stopniowo pojawiały się kolejne pro-  
jekty. Zrozumieliśmy, że odpowie-  
dzialność za dziedzictwo nie może  
ograniczać się do obiektów formalnie  
z nią związanych.  
Największym przedsięwzięciem zagrożeń jest woda, która przez lata  
jest chyba zamek w Podhorcach. przedostawała się do konstrukcji.  
W jednym z wcześniejszych wywia-  
dów mówiłem też o historii drzewa,  
które podobno posadził na alkie-  
rzu król Jan III Sobieski. Z czasem  
jego korzenie mogły przyczynić się  
do niszczenia powierzchni tara-  
su, a woda zaczęła przedostawać się  
coraz głębiej. Dzisiaj drzewa już nie  
ma, ale pozostał problem, który trze-  
ba rozwiązać: drzewa nie ma, a my  
mamy robotę.  
Podhorce są jednym z najważniej-  
szych zabytków dawnej Rzeczypo-  
spolitej i jednym z najbardziej rozpo-  
znawalnych miejsc tej części Europy.  
Ważne jest też to, że zamek jest dzisiaj  
zabytkiem, za które odpowiada stro-  
na ukraińska, a polskie instytucje  
i specjaliści mogą pomóc w jego ra-  
towaniu. To bardzo dobry przykład  
współpracy ponad granicami – pro-  
wadzonej mimo wojny.  
Drugim ważnym miejscem jest  
Lwów. Wieża kościoła Wszyst-  
kich Świętych przy daw-  
nym klasztorze benedykty-  
nek przechodzi już szósty etap  
konserwacji. Co daje Państwu  
największą satysfakcję w tej  
pracy?  
Przede wszystkim zachowanie au-  
tentycznego detalu architektonicz-  
nego. Nie chodzi o to, żeby wieża  
wyglądała jak nowa. Konserwacja  
zabytku polega na zachowaniu tego,  
co przetrwało.  
W tym roku prowadzimy prace przy  
kamieniarce okiennej, gzymsach,  
elementach metalowych i fragmen-  
tach elewacji. Bardzo cieszy nas to,  
że po kolejnych etapach konserwacji  
wieża znowu wróciła na pocztówki.  
Zabytek nie powinien być martwym  
obiektem. Jeżeli jest częścią miasta,  
Dobrym przykładem jest właśnie na-  
grobek Władysława Łozińskiego. Nie  
był Dzieduszyckim, ale całe życie po-  
święcił badaniu i ochronie dziedzic-  
twa Lwowa. Jego grób jest więc też  
częścią historii miasta, jego kultury  
i muzealnictwa.  
W tym roku realizujecie czte-  
ry bardzo różne projekty kon-  
serwatorskie – w podhoreckim  
KONSERWACJA NA WIEŻY KOŚCIOŁA WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH WE LWOWIE  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Kurierowe rozmowy  
13  
www.kuriergalicyjski.com  
powinien być widoczny i obecny  
w świadomości jego mieszkańców.  
Wieża benedyktynek jest tego do-  
brym przykładem. Przez lata jej stan  
się pogarszał, a teraz krok po kroku  
odzyskuje swój wygląd.  
starocerkiewnosłowiańsku, nie-  
miecku i w wielu innych językach tej  
ziemi. To nie jest wyłącznie polskie  
ani wyłącznie ukraińskie dziedzic-  
two. Kultura jest wspólnym dorob-  
kiem, za który czujemy się współ-  
odpowiedzialni – i właśnie dlatego  
uważam, że dziś, w obliczu tej wojny,  
każdy powinien pomagać Ukrainie,  
tak jak potrafi, i w takim zakresie,  
w jakim może. My robimy to, chro-  
niąc wspólne dziedzictwo. To jest  
niezwykłe doświadczenie, że mimo  
grozy toczącej się wojny taka współ-  
praca w ogóle jest możliwa.  
Od rodzinnych grobów zaczę-  
ła się działalność Związku na  
Łyczakowie. Dzisiaj zajmujecie  
się także grobowcem Włady-  
sława Łozińskiego. Co Cmen-  
tarz Łyczakowski znaczy dla  
Państwa i jak zmieniło się po-  
dejście do tego miejsca?  
Cmentarz Łyczakowski jest miejscem  
szczególnym dla rodziny Dziedu-  
szyckich. Spoczywa tam wielu na-  
szych przodków, ale także osoby  
związane z historią Lwowa i jego kul-  
turą. Kiedy zaczęliśmy odwiedzać te  
miejsca, zobaczyliśmy, że część gro-  
bów wymaga pilnej pomocy.  
Zaczęliśmy więc od tego, co było na-  
szym naturalnym obowiązkiem – od  
opieki nad grobami rodzinnymi.  
Z czasem jednak zrozumieliśmy, że  
na Łyczakowie znajduje się ogromne  
dziedzictwo, za które warto czuć się  
odpowiedzialnym także szerzej – i że  
opieka nad grobami rodzinnymi to  
dopiero początek. Później zaczęliśmy  
Przy każdym z naszych projektów  
potrzebna jest wiedza specjalistów  
oraz współpraca z instytucją, która  
na co dzień opiekuje się zabytkiem.  
W Podhorcach współpracujemy ze  
Lwowską Narodową Galerią Sztu-  
ki im. Borysa Woźnickiego, a przy  
albumie – ze Lwowską Narodową  
Naukową Biblioteką im. Stefanyka  
i specjalistami z Polski. W zespole  
Anny Kudzi, która prowadzi pra-  
ce konserwatorskie w Podhorcach,  
na Łyczakowie i w klasztorze be-  
KONSERWACJA ALBUMU „WSPOMNIENIA Z POTURZYCKICH POLOWAŃ”  
zwłaszcza przed wilgocią. Płyty roz- z Włodzimierzem Dzieduszyckim. Po- Wszystkie te projekty wy- nedyktynek, pracują razem Polacy  
warstwiają się, szczególnie nad wej- wstawał w latach 1870–1896 jako księ- magają współpracy polskich  
ściem do krypty. Na grobie człowie- ga gości, ale wyrósł daleko ponad swoją i ukraińskich instytucji. Co ta  
ka, który z pasją pisał o lwowskich  
i Ukraińcy.  
Ta współpraca pokazuje, że dziedzic-  
pierwotną funkcję. Zawiera akware- współpraca oznacza dla Pań- two może być przestrzenią porozu-  
zwracać uwagę na miejsca pochów- zabytkach, ucząc innych szacunku  
le, rysunki, rękopisy i ryciny, a wśród  
nich materiały związane z Henrykiem  
Sienkiewiczem, Janem Aleksandrem  
stwa dzisiaj, w czasie wojny,  
i czym właściwie jest dla Was  
„dziedzictwo, które łączy”?  
mienia nawet wtedy, gdy toczy się  
wojna. Włodzimierz Dzieduszycki  
miał świadomość wielokulturowości  
ku osób, które odegrały ważną rolę  
w historii Lwowa, jego nauki, kultury  
i muzealnictwa.  
Nie chcemy traktować dziedzictwa nie i dezynfekcja kamienia, usunię- właściwie wielowarstwowy dokument  
jako czegoś zamkniętego w granicach  
jednej rodziny. Jeżeli możemy pomóc betonu, demontaż uszkodzonych  
uratować miejsce związane z czło- płyt nakrywowych oraz wykonanie  
do dziedzictwa, nie ma dziś żadnej  
informacji, kto w nim spoczywa.  
Zakres prac jest szeroki: oczyszcze- Fredrą i Leopoldem Starzeńskim. To Ta współpraca jest kontynuowa- tej ziemi. Jego działalność była skie-  
na mimo wojny – czasem dosłownie rowana do ludzi niezależnie od języ-  
w cieniu wybuchów. W marcu byli- ka czy pochodzenia. Dlatego dzisiaj  
śmy we Lwowie z dobrą wiadomością możemy patrzeć na jego dziedzictwo  
cie zniszczonych wtórnych warstw  
epoki, nie tylko album.  
Konserwatorzy mają do czynienia  
z wieloma rodzajami papieru, atra- dla Olesi Stefanyk, dyrektor Cen- nie tylko jako na dziedzictwo jednej  
hydroizolacji, która ma chronić gro- mentu, farb i klejów, więc nie można tralnego Państwowego Archiwum rodziny czy jednego narodu, ale jako  
wiekiem, który sam przez całe życie  
chronił dziedzictwo Lwowa, to czuje- bowiec przed wilgocią przez kolejne zastosować jednej metody do cało- Historycznego Ukrainy, tzw. Archi- część wspólnej historii te ziemi.  
my się do tego zobowiązani.  
dziesięciolecia.  
To kontynuacja długofalowego pro- osobno i odpowiednio dobrać sposób dowaniu przez Fundację Zofii i Jana  
gramu Związku Rodowego Dziedu- konserwacji. Dlatego tak ważna jest Włodków pancernej, ogniotrwałej koleń i mamy obowiązek przekazać ją  
szyckich herbu Sas, poświęconego współpraca specjalistów. Prace pro- szafy, Związek Rodowy Dzieduszyc- następnym. Jeżeli mówimy o grobie  
wadzone są we Lwowskiej Narodo- kich mógł przekazać ją Archiwum, – trzeba go zabezpieczyć. Jeżeli mó-  
ści. Każdy materiał trzeba rozpoznać  
wum Bernardyńskiego. Dzięki ufun- Nie jesteśmy właścicielami historii.  
Otrzymaliśmy ją od poprzednich po-  
Właśnie takim człowiekiem  
był Władysław Łoziński. Jego  
grobowiec wymaga dzisiaj po- grobom naszych przodków, ale też  
ważnej konserwacji. Co chcecie  
zachować, podejmując się tego chowawców pokoleń i opiekunów Wasyla Stefanyka, a projekt korzysta  
zasłużonych muzealników, wy- wej Naukowej Bibliotece Ukrainy im.  
aby bezpiecznie spoczęły w niej do- wimy o zamku – trzeba uratować jego  
kumenty naszej rodziny. Siedzie- mury. Jeżeli mamy album – trzeba go  
projektu?  
dziedzictwa spoczywających na Ły- również z wiedzy ekspertów Zakła- liśmy z panią dyrektor w kawiarni  
zakonserwować  
Dopiero wtedy możemy powiedzieć,  
budynku po drugiej stronie uli- że naprawdę przekazujemy dziedzic-  
cy uderzył rosyjski dron. Nie trafił two kolejnym pokoleniom.  
chiwum historii miasta. Każdy na- mógł być często prezentowany, dla- w Archiwum, ale zniszczył kamie- „Dziedzictwo, które łączy” nie jest  
grobek opowiada jakąś historię. Cza- tego ważnym elementem projektu jest nicę mieszkalną tuż przy klaszto- tylko hasłem. Te projekty pokazują,  
rze. Na szczęście obyło się bez ofiar że można wspólnie chronić rzeczy,  
i
zdigitalizować.  
Władysław Łoziński był history- czakowie. Chcemy patrzeć na ten  
kiem, pisarzem, kolekcjonerem i jed- cmentarz nie tylko jak na miejsce  
nym z twórców lwowskiego muze- pochówków, ale jak na niezwykłe ar- Oryginał jest zbyt delikatny, żeby  
alnictwa. Znaczną część swoich  
zbiorów przekazał miastu, myśląc  
o przyszłym muzeum. Dlatego dzi- sami trzeba ją tylko pomóc odczytać.  
siaj jego grobowiec można traktować  
du Narodowego im. Ossolińskich we naprzeciwko Archiwum, gdy w dach  
Wrocławiu.  
digitalizacja albumu i przygotowanie  
publikacji elektronicznej. W ten spo- śmiertelnych. Panią dyrektor odpro- które mają znaczenie dla wielu ludzi.  
sób zostanie on udostępniony bada- wadziliśmy do Archiwum, skąd po- Historia może nas dzielić, ale może  
jako symbol pamięci o całym pokole- Czwarty projekt przenosi nas  
niu ludzi, którzy budowali kulturalne  
i naukowe oblicze Lwowa.  
Sam grobowiec – okazała niegdyś  
ze świata kamienia i archi- czom i wszystkim zainteresowanym  
kierowała akcją jego zabezpieczenia,  
też być podstawą współpracy. I chyba  
właśnie to jest najważniejsze – żeby-  
śmy potrafili patrzeć na dziedzictwo  
nie tylko jako na coś, co odziedziczy-  
tektury do papieru. Czym jest  
bez narażania zabytku. Prace kon- a sami na czas alarmu schroniliśmy  
album „Wspomnienia z potu- serwatorskie są już zakończone, a al- się w murach pobliskiego Muzeum  
wapienna tumba z krzyżem i girlan- rzyckich polowań” i dlaczego  
dami kwiatowymi – jest dziś trudny jego ratowanie jest tak ważne?  
do rozpoznania. Z marmurowej ta- Ten album jest niezwykłym świa- nem, 17 września we Lwowie będzie- ka metrów dalej, spłonęłoby dwa- steśmy odpowiedzialni.  
bum trafił do pracowni digitalizacji. Przyrodniczego.  
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z pla- Gdyby, nie daj Boże, dron trafił kil- liśmy, ale także jako na coś, za co je-  
blicy na froncie zniknęły mosięż- dectwem kultury  
i
życia intelek- my mogli po raz pierwszy publicznie  
naście kilometrów akt zapisa-  
nych po polsku, ukraińsku, łacinie,  
ne litery, a całość wymaga ochrony,  
tualnego środowiska związanego pokazać efekt pracy konserwatorów.  
Dziękuję za rozmowę.  
ZAMEK W PODHORCACH  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
14  
Okruchy historii  
www.kuriergalicyjski.com  
Ludwik Zalewski: Kraków – Lwów  
Znany lwowski cukiernik  
Ludwik Zalewski urodził  
się 22 sierpnia 1868 roku  
w Laszkach Zawiązanych,  
wsi położonej w powiecie  
rudeckim nieopodal Sambora,  
w majątku hrabiostwa  
Drohojowskich. Laszki leżały  
osiemnaście kilometrów na  
północny zachód od sądu  
powiatowego w Rudkach,  
siedem kilometrów na wschód  
od urzędu pocztowego  
w Krukienicach, piętnaście  
kilometrów na południe od  
najbliższej stacji kolejowej  
w Chorosznej. Ochrzczony  
został 5 października 1869  
roku w parafii Radenice  
w kościele Wniebowzięcia  
Najświętszej Marii Panny.  
Ojcem chrzestnym był Joannes  
Ościsławski, pracownik  
dworski, matką chrzestną  
Hermina Tuxiewicz,  
„virgo”, czyli panna. Chrztu  
udzielił ksiądz Alexander  
Kordasiewicz.  
PAWEŁ DANIEL ZALEWSKI  
Lata gimnazjalne Ludwik spędził  
w Samborze, uczęszczając do C.K. Wyż-  
szego Gimnazjum. Pierwsza fotografia Lu-  
LUDWIK I EWA Z KORNECKICH ZALEWSKA – KRAKÓW, 1896  
LUDWIK Z SIOSTRĄ JULIĄ, OKOŁO 1890 R.  
dwika, zachowana w rodzinnym archiwum, zostaje współpracownikiem przybyłe- podkreślał swoje doświadczenie – lata pra- czynienia z dwoma młodymi drapieżnymi  
rewolwer, maszyna do szycia, strzykaw-  
szacowana przez jego córkę Halinę (1904–  
1998) najpóźniej na rok 1890, ukazuje go  
jako dwudziestolatka pozującego do zdjęcia  
wraz z młodszą siostrą Julią. Ludwik nie  
poszedł, wbrew woli ojca, do seminarium  
nauczycielskiego, za to jego siostra Julia  
go ze Lwowa Jana Michalika, właściciela  
otwierającej się właśnie Cukierni Lwow- ra i Bienieckiego, gdzie prawdopodobnie  
cy w słynnym lwowskim zakładzie Hause- kapitalistami, młodzieńcami o dużej od- ka. Pojawiają się tramwaje elektryczne,  
wadze, sile przebicia, pochłoniętymi pasją  
poznał Ludwika, oraz innych krajowych cukierniczą, bez wahania stawiającymi  
zagranicznych pracowniach cukierni- czoło życiu.  
ruchome schody, kina, radioodbiorniki.  
W Londynie buduje się podziemne metro.  
Ewa wraz z niedawno poślubionym mężem  
i synkiem Władysławem (ur. 1997) wpro-  
wadzają się do innej części Starego Miasta.  
Gdy 3 grudnia 1900 roku rodzi się im córka  
skiej, usytuowanej przy ulicy Floriańskiej  
45. U Michalika pełni zaszczytną funkcję  
kierownika cukierni.  
i
czych. Zapewniał krakowian, że dołoży  
Właśnie w Krakowie w 1895 roku los  
zetknął dwudziestodwuletnią Ewę Marię  
Aby jednak zdobyć klientów, potrze- wszelkich starań, aby jego lokal wyróżniał  
pełniła przez jakiś czas funkcję wychowaw- ba pomysłowości. A tej Janowi Apolina- się tak doborowym towarem, jako też elegan- Kornecką z Ludwikiem Zalewskim. Ewa  
czo-edukacyjną, będąc w latach młodości  
lektorką i panią do towarzystwa hrabiny  
remu Michalikowi nie brakowało. Przede  
wszystkim zadbał o reklamę prasową.  
cją i nowością, rzetelną i rychłą obsługą.  
pochodziła z podkrakowskiego Gdowa. Jadwiga, są już zameldowani przy Małym  
Gdy Michalik przybył do Krakowa, by  
Z zawodu byłą bieliźniarką. Ludwik był  
Rynku 7, na drugim piętrze.  
Drohojowskiej. Halina Zalewska, córka Lu- W inseratach zamieszczanych na łamach go podbić, miał zaledwie dwadzieścia czte- kilka lat od niej starszy. Szarmancki, dow-  
Ludwik planuje Lwów. Opuszcza Jana  
Michalika. W grudniu 1900 roku otrzymuje  
dwika, w taki sposób skwitowała jego mło- krakowskich dzienników zawiadamiał nie  
ry lata. Ludwik był o trzy lata starszy. Nie  
sposób oprzeć się wrażeniu, że mamy do  
cipny, bardziej niż ona obyty z miastem.  
W ręku miał fach, a w głowie plany. Musia- od swojego kolegi i pracodawcy świadec-  
ła zaimponować jej pełniona przez niego two pracy, dokument opatrzony pieczęcią  
dzieńczy wybór cukierniczego fachu: Syna  
przeznaczono na zawód nauczyciela, ale gdy  
zobaczył jakieś cuda w marcepanie odlanej  
sztuki cukierniczej, zapisał się na praktykę  
we Lwowie, a potem w Krakowie.  
tylko o fakcie otwarcia lokalu, lecz także  
funkcja kierownika znanej kawiarni w cen- zakładu Michalika i potwierdzony przez ko-  
trum miasta. Przed ślubem odbyły się za- misarza Stowarzyszenia Cukierników i Pie-  
ręczyny. Kiedy? Być może miały miejsce 3  
karzy, a także przez drugiego wiceprezy-  
Co działo się z Ludwikiem do roku 1900  
wiadomo nie z listów, nie z przekazów ust-  
nych, ale wyłącznie z uzyskiwanych przez  
niego kolejnych dyplomów i wtajemni-  
czeń fachu cukierniczego. Cukiernictwo  
okazało się jego życiową pasją. Mówiono  
o nim, że jako młodzieniec „uciekł z domu”  
i zaczął zdobywać świat. Z rzadko spo-  
tykaną energią i konsekwencją, gorliwie  
i z zacięciem. Młode lata poświęcił wspi-  
naniu się po kolejnych szczeblach kariery  
zawodowej. Terminował we Lwowie, kolej-  
no u Nowickiego i Jurkiewicza, u Hausera  
i Bienieckiego. Zdał egzamin czeladniczy  
i w latach 1888–1890 pracował już jako  
subiekt. Cieszył się znakomitą opinią swo-  
ich mistrzów: Przez ten czas zachowywał  
się nienagannie, tak że możemy go każde-  
mu zalecić i tylko na własne żądanie zostaje  
uwolniony. Nowicki i Jurkiewicz, 1896. Przez  
cały przeciąg pobytu w naszem Domu od-  
znaczał się szczerą pracowitością i pilno-  
ścią, Aleksander Bieniecki, 1900.  
Pracę w cukierni przerwało powoła-  
nie do obowiązkowej służby wojskowej.  
Zalewski odbył ją w C.K. Pułku Piechoty  
nr 89 barona Eugeniusza von Albori w gar-  
nizonie w Jarosławiu, a następnie przy-  
dzielono go do C.K. Pułku Piechoty Obro-  
ny Krajowej nr 34. Dokument wydany 31  
grudnia 1910 roku poświadcza, że Ludwik  
Zalewski ukończył służbę w randze plu-  
tonowego i ma prawo nosić jubileuszowy  
medal pamiątkowy.  
października 1895 roku o godzinie jedena- denta Miasta Krakowa. Świadectwo, mocą  
stej wieczór, jeśli wierzyć temu, co odno- którego stwierdzam, że pan Ludwik Zalewski  
towano na odwrocie pewnej fotografii. 11  
stycznia 1896 roku w kościele św. Floriana  
pozostawał u mnie jako współpracownik, t.j.  
od 15 sierpnia 1895 do 24 grudnia 1900. Przez  
w Krakowie ma miejsce ślub Ewy z Kornec- cały przeciąg tego czasu sumiennem spełnia-  
kich i Ludwika Zalewskiego. Mieszkając niem obowiązków i pracowitością zasłużył  
przy ulicy Długiej pod numerem 10, Zalew- sobie na moje uznanie. To świadectwo ma  
scy należeli do tej właśnie parafii, stamtąd  
miał Ludwik przysłowiowe dwa kroki na  
swoją moc. Ma otworzyć Ludwikowi drogę  
do realizacji celów, a jego rodzinie zapewnić  
Floriańską, do Lwowskiej, która nieco póź- dostatniejsze życie. Dla potomnych sta-  
niej, już po jego wyjeździe z Krakowa, prze- nie się zaś jednym z najbardziej cenionych  
mianowała się na Jamę Michalika, a sława  
jej sięgnęła daleko poza miasto.  
i chronionych dokumentów przechowywa-  
nych w bogatych rodzinnych zbiorach. Ten  
kawałek papieru ukształtował losy Zalew-  
Krakowskie znajomości oraz spędzone  
właśnie w tym mieście ostatnie lata koń- skich na całe pokolenia.  
czącego się stulecia ostatecznie uformują  
Ludwika zawodowo i ustabilizują jego życie  
osobiste: tu nabierze cukierniczych szlifów  
Zalewski z żoną i dwojgiem dzieci na  
dobre wyjeżdża do Lwowa, gdzie w poło-  
wie 1901 roku występuje o udzielenie karty  
i stworzy zalążek rodziny. Cukiernia Micha- przemysłowej, która zezwalała na rozpo-  
lika, położona nieopodal Akademii Sztuk częcie tam działalności przemysłowej. Rów-  
Pięknych i niedaleko gmachów Uniwersy- nocześnie uiszcza wpisowe w wysokości  
tetu Jagiellońskiego przyciąga w swe progi sześćdziesięciu koron. Otwiera się XX wiek  
ludzi kultury i sztuki: studentów, wykła- i trzydziestodwuletni Ludwik Zalewski wkra-  
dowców, aktorów. Powoli staje się kawiar- cza w magicznie naznaczoną datą nową erę,  
nią literacką, miejscem spotkań bohemy  
rozpoczynając pracę na własny rachunek.  
i inteligencji krakowskiej. Praca w takiej at- W mieście, które stanie się jego genius loci,  
mosferze, funkcja kierownika w modnej ka- w którym stanie się rozpoznawalną i ogólnie  
wiarni w centrum Krakowa wyznaczą drogę  
Ludwika oraz nadadzą podobny charakter  
jego autorskim lokalom, które otworzy we  
Lwowie już pod własnym szyldem.  
szanowaną personą, gdzie pozostanie do  
końca życia. I jego ulica – Akademicka. To tam  
przez ponad trzydzieści lat będzie mieszkał  
i prowadził swoją firmę.  
Zamyka się stulecie: wiek pary, gazu,  
Nie tak wyglądała ta ulica, gdy Za-  
nafty, prądu. Nadchodzi epoka wynalaz- lewscy przyjechali z Krakowa do Lwowa,  
ków, takich jak: kinematograf, dynamit,  
przerzutka rowerowa, silnik benzynowy,  
żarówka, telefon, karabin maszynowy,  
jak sobie ją wyobrażamy na podstawie  
później wykonanych fotografii. Na począt-  
ku XX stulecia miasto liczyło zaledwie sto  
Nowym rozdziałem w jego życiu staje  
się pobyt w Krakowie. Tu w sierpniu 1895  
ŚWIADECTWO ZAWARCIA ŚLUBU  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Okruchy historii  
15  
www.kuriergalicyjski.com  
pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców i nie  
miało zbyt wielu brukowanych ulic. Powóz,  
wóz chłopski, konny tramwaj czy zwykli  
przechodnie wzniecali wciąż kłęby wa-  
piennego pyłu, który nieznośnie szczypał  
w oczy i, zwłaszcza w porze suchej, drażnił  
gardła. Tramwaje były we Lwowie, co praw-  
da, już elektryczne, ale ulicami wciąż jeździ-  
ły powozy i zwykłe wozy konne. I dorożki:  
parokonne i jednokonne oraz większe:  
landary, na cztery osoby. Z kamienną na-  
wierzchnią dopiero eksperymentowano, ale  
nie od razu na Akademickiej. Gdzieniegdzie,  
co prawda, poukładano kamienie rzeczne,  
ale ulica nadal była mocno nierówna i to-  
nęła w tumanach kurzu, które sięgały aż  
dachów kamienic. Albo, przeciwnie, kałuże  
wody stały co kawałek niczym oczka ma-  
lutkich jezior. W takiej chmurze można było  
czasem ujrzeć, ale był to wówczas widok  
nader rzadki, pędzący automobil. Wtedy  
cała ulica zatrzymywała się, podziwiając  
ten cud cywilizacji. Jeden z pierwszych  
lwowskich samochodów należał do sław-  
nego chirurga Ludwika Rydygiera. Kilkana-  
ście lat przed sprowadzeniem się Ludwika  
Zalewskiego do miasta, bo dopiero w roku  
1886, zaczęła powstawać sama aleja. Wcze-  
śniej Akademicką płynęła rzeka Pełtew, na  
brzegach której dopiero w drugiej połowie  
XIX wieku zaczęły wyrastać kamienice. Uli-  
ca Akademicka, jaką znamy, nabrała swoje-  
go wyglądu w pierwszych latach nowego  
stulecia, po całkowitym skanalizowaniu  
rzeki, ukryciu jej naturalnego koryta.  
pojawiły się także w miesięcz-  
niku „Śląsk”(nr 4/221/2014)  
oraz na portalu Kuźni Literac-  
kiej (kuznia.art.pl) i na blogu  
littera.blog.pl.  
W październiku 2013, w ga-  
lerii Związku Polskich Arty-  
stów Plastyków „Pryzmat”  
w Krakowie, miał miejsce wer-  
nisaż wystawy jego fotografii  
pod tytułem „Inni”, prac czę-  
ściowo pochodzących z wyda-  
nego wcześniej albumu.  
W październiku 2014 po-  
chodząca  
z
albumu fotogra-  
fia zdobyła pierwszą nagro-  
dę w konkursie na FOTO-HIT  
na XXX jubileuszowych Spo-  
tkaniach Turystów, Tram-  
pów i Obieżyświatów OSOTT  
w Rzeszowie.  
• 2014: powieść Bez pamię-  
ci (wydawnictwo Astra), oparta  
na kanwie losów dziadka au-  
tora, znanego przedwojennego  
lwowskiego cukiernika, ze-  
słańca na Sybir.  
Książka otrzymała nagrodę  
Krakowskiej Książki Miesiąca  
w styczniu 2015 roku. Recenzje  
i opinie o książce ukazały się  
m.in. w „Gazecie Kulturalnej”,  
miesięczniku „Kraków”, „Ar-  
canach”, blogu Bernadetty Dar-  
skiej i w „Cracovia Leopolis”.  
• 2016: zbiór opowiadań OFF  
(wydawnictwo Astra).  
• 2019: siedmiotomowe wy-  
dawnictwo „Mgnienie oka”  
z tekstami i licznymi fotogra-  
fiami z licznych wypraw au-  
tora do: Mongolii, Haiti, Indii,  
Nepalu, Peru, Kambodży, Laosu,  
Tajlandii, Mjanmy, Wietnamu;  
na Kubę, Syberię, Sri Lankę,  
Wyspy Zielonego Przylądka.  
Współautorką zdjęć jest żona  
autora Joanna Zalewska.  
Paweł Daniel Zalewski  
–
ur. 1 marca 1959 w Krakowie.  
Pisarz, fotograf, nauczyciel,  
przedsiębiorca. Syn malarki  
Wandy Macedońskiej i Wła-  
dysława Zalewskiego, konser-  
watora dzieł sztuki, profesora  
Akademii Sztuk Pięknych.  
W 1978 roku ukończył V Li-  
ceum Ogólnokształcące im. Au-  
gusta Witkowskiego w Krako-  
wie. W 1985 uzyskał dyplom  
magisterski na Wydziale Fi-  
lologicznym Uniwersytetu Ja-  
giellońskiego w Krakowie (fi-  
Gdy Zalewscy zawitali do Lwowa,  
nie było jeszcze eleganckiego corso,  
regularnego pasa zieleni bezpośrednio  
ponad zasklepioną rzeką, z zasadzony-  
mi nań drzewami i deptaka, biegnącego  
samym środkiem. Ta miejska elegancja  
lologia angielska).  
W
latach  
1990–1996 był współwłaści-  
cielem Szkoły Języków Obcych  
„World” w Krakowie, a w latach  
1992–2003 współzałożycielem  
i współwłaścicielem IV Pry-  
watnego Liceum Ogólnokształ-  
cącego w Krakowie. W 1995  
roku założył szkołę między-  
narodową British Internatio-  
nal School of Cracow, z filią we  
Wroclawiu.  
Członek Stowarzyszenia Pi-  
sarzy Polskich, Oddział Kra-  
ków. Do tej pory opublikował 3  
powieści, nowelę, albumy fo-  
tograficzne, zbiór opowiadań  
oraz trzytomową historię swo-  
jej rodziny.  
EWA Z DZIEĆMI: WŁADYSŁAWEM I JADWIGĄ, 1901 ROK  
Wzrosło zapotrzebowanie na gaz dostar- z laseczkami przechadzali się tu – tam  
i z powrotem. Czas płynął wolno. Ludzie  
roku wprowadzono w domach elektrycz- kłaniali się sobie, całowali rączki, zaga-  
ne oświetlenie, a w roku następnym ru- dywali innych, znanych sobie z widzenia  
szył pierwszy tramwaj elektryczny. Jed- – miasto było kameralne, ludzie nie byli  
dopiero się rozwijała, wypełzała rok po czany odbiorcom prywatnym. W 1893  
roku z pejzażu podmiejskiego, jeszcze  
pełnego prowizorycznych rozwiązań  
i licznych podwórek z ogrodami na zaple-  
czach powstających kamienic. Z czasem  
po obydwu stronach zakrytego kanału  
powstały jezdnie dla miejskiego ruchu  
ulicznego, jakie znamy z okresu między-  
wojennego. Obrazek najbardziej typowy  
dla Akademickiej z czasów, gdy Ludwik  
i Ewa oswajali Lwów, to trzęsący się po  
nierównym podłożu wóz chłopski wypeł-  
niony słomą, na którym siedzi chłop i wy-  
wija batem. A na ulicy studenci i ucznio-  
wie w charakterystycznych czapkach  
i mundurkach oraz zakutane we wzorzy-  
ste chusty babiny z kobiałkami, koszami,  
żywą gęsią przeznaczoną na obiad.  
Do zmodernizowania miasta przyczy-  
niło się w dużym stopniu zaprowadze-  
nie własnego wodociągu miejskiego na  
przełomie stuleci oraz zamknięcie kilku  
cmentarzy istniejących dotąd w obrębie  
miasta. Utworzono jeden duży cmentarz  
na Łyczakowie, na terenie pagórkowa-  
tym, który z roku na rok porastały co-  
raz to nowe nagrobki, gdzie wyrastały  
krzyże i pomniki. W roku 1897 powstała  
we Lwowie miejska gazownia. Uliczni la-  
tarnicy już nie musieli dźwigać ze sobą  
wszystkich przyborów, by zapalić lam-  
py: małej ręcznej latarni, szczypców,  
pojemnika z olejem, gąbki, miarki na  
olej, a przede wszystkim najbardziej wi-  
docznych akcesoriów: drabiny i długiego  
drąga. Teraz wystarczyło odkręcić zawór  
i zapalić gaz. Latarnik chodził od latarni  
do latarni i przekręcał kurek gazu długim  
drążkiem. A o świcie gasił lampy, jedną  
po drugiej. Przez długie lata obywatele  
Lwowa oglądali co wieczór, jak z nasta-  
niem zmierzchu pracownicy gazowni  
wspinali się po drabinach, zapalając pal-  
niki w lampach, a rano gasili światła.  
W latach 1899–1904, dzięki przezna-  
czeniu znacznych środków na inwesty-  
cje miejskie, zamontowano na ulicach  
Lwowa dziewięćset pięćdziesiąt siedem  
nowych latarni i ułożono kolejne czter-  
dzieści siedem kilometrów rur gazowych.  
nak oświetlenie ulic długo pozostawało  
gazowe. Ostatecznie latarnicy zniknęli  
sobie obcy. Żywiej przemieszczały się  
przyjacielskie grupki uczniów i uczennic,  
z ulic Lwowa wraz z wprowadzeniem po- studentów i studentek, biegających, czę-  
wszechnego oświetlenia elektrycznego  
przed pierwszą wojną światową, kiedy  
wraz z wybudowaniem nowej elektrowni  
zainstalowano wszędzie lampy łukowe.  
sto trzymających się pod ręce, raz po raz  
wybuchających śmiechem młodości. Spa-  
cerowano i wstępowano tu i ówdzie. Bo  
przy Akademickiej ulokowały się najele-  
• W latach 2020-2022 autor  
wydał własnym sumptem trzy-  
tomowe opracowanie Album  
Zalewskich – historię rodów  
Zalewskich i Macedońskich od  
1885 do 2022, bogato ilustro-  
waną skanami fotografii, do-  
kumentów, listów, grypsów.  
Wydawnictwo cieszyło się du-  
żym powodzeniem w kręgach  
miłośników Lwowa, Kresów,  
Akademicka rok po roku nabierała gantsze lwowskie sklepy, lokale śniadan-  
charakteru odświętnej części miasta, ele- kowe, kawiarnie, księgarnie. Niebawem  
ganckiej spacerowej alei. Nazywano ją, Ludwik Zalewski otworzy tu swoją słynną  
nie bez powodu i bez przesady, lwowskim  
najelegantszym deptakiem. Właśnie ta  
ulica stała się towarzyskim sercem mia-  
sta. Panie w długich sukniach, panowie  
w sztywnych kołnierzach i melonikach  
confisierie.  
• 2009: debiut w antologii  
Nie pytaj o Polskę, nowela pt.  
Pole 16 (wydawnictwo Amea).  
Debiut został bardzo dobrze  
przyjęty i dostrzeżony przez  
Na podstawie I tomu Albumu Za-  
lewskich autorstwa Pawła Daniela  
Zalewskiego.  
krytyków, m.in. Stanisława historii Galicji, historii archi-  
Chyczyńskiego („Arcana” nr 94  
– 4/2010) i Emila Bielę („Akant”  
nr 159 – 3/2010).  
• 2011: powieść psycholo-  
giczna Ściana, studium mę-  
skiej depresji na tle przemian  
społecznych w Polsce ostatnich  
dziesięcioleci.  
Omówienie Ściany pió-  
ra Katarzyny Berety ukazało  
się w antologii recenzji Punkt  
na mapie, recenzja Emila Bieli  
w „Akancie”. Powieść wygrała  
plebiscyt wortalu literackiego  
w 2011 roku, zdobywając tytuł  
„Książka na wiosnę”.  
• 2013: album fotograficzny  
Gdzie śmierć nie sięga (współ-  
autor zdjęć: Joanna Zalewska,  
wydawnictwo Astra).  
tektury i cukiernictwa. Re-  
cenzje pracy, pióra Anny Sten-  
gl, ukazały się w kwartalniku  
„Cracovia Leopolis”.  
• W latach 2020-2026 ar-  
tykuły Pawła Daniela Zalew-  
skiego o historii Lwowa i Gali-  
cji oraz o dziejach cukierników  
Zalewskich były drukowane  
w kwartalniku „Cracovia Le-  
opolis”, pojawiały się na inter-  
netowych stronach grup: „Le-  
opolitana i Kresowiana”, „Tylko  
we Lwowi”, „Genealogia na Kre-  
sach”, „Rodzinne fotografie  
sprzed lat” i innych .  
• 2024: powieść autobio-  
graficzna Muka (wydawnictwo  
Astra). Jedna z recenzji ukazała  
się na portalu Pisarze.pl  
O książce pisał Jarosław Cze-  
chowicz na blogu krytycznoli-  
terackim Krytycznym okiem  
( ht tp:// kr y t yczny mok iem .  
blogspot.com/2013/08/gdzie-  
-smierc-nie-siega-pawe-da-  
niel.html), recenzje albumu  
Więcej informacji o autorze  
i jego dorobku:  
wiki/Pawe%C5%82_Daniel_  
Zalewski  
MIGAWKA Z ULICY AKADEMICKIEJ – POCZĄTEK XX WIEKU  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
16  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
Paraskewy w Radrużu jest to filia Muzeum  
Kresów w Lubaczowie, jak i cerkiew św.  
Paraskiewy w Nowym Bruśnie.  
Roztocze skrywa głębokie ślady św.  
Brata Alberta (Adama Chmielowskiego).  
Ta postać jest nierozerwalnie związana ze  
Lwowem – to przecież tam składał śluby  
kilometrów w linii prostej z Niemirowym  
w obwodzie lwowskim. Przed wytyczeniem  
powojennej granicy państwowej oba te ku-  
rorty funkcjonowały w jednym krwiobiegu  
gospodarczym i towarzyskim, będąc popu-  
larnymi miejscami wypoczynku lwowskiej  
inteligencji. Choć Niemirów zyskał status  
Poznajmy Roztocze  
zakonne i zakładał pierwsze przytuliska dla oficjalnego uzdrowiska znacznie wcześniej  
bezdomnych. Tymczasem w roztoczańskich (w 1814 roku dzięki hrabiemu Ignacemu  
lasach, w pustelni w Monasterzu, Brat Albert  
szukał samotności, spokoju i modlitwy. Dla  
pielgrzymów i pasjonatów historii ze Lwowa  
to niezwykły, duchowy szlak pamięci.  
Kruzensternowi), a Horyniec jako prywatny  
kurort Ponińskich rozwinął skrzydła pod ko-  
niec XIX wieku, ich specyfika była bliźniacza.  
Oba ośrodki wyrosły na tych samych bogac-  
Przy zabytkowej cerkwi w Radrużu za- twach naturalnych Roztocza: unikalnych  
chował się grobowiec rodziny Andruszew- źródłach wód siarczkowych oraz bogatych  
skich. Spoczywają tam ojciec i brat Jana  
Andruszewskiego (1866–1930), znanego mogą się tu kurować? Zdecydowanie tak! Tu-  
lekarza i literata, autora książki „Z ziemi tejsze sanatoria (takie jak Sanatorium Uzdro-  
łez i piękna”, w której opisał losy miesz- wiskowe „Bajka” czy CRR KRUS) są w pełni  
złożach borowiny. Czy mieszkańcy Ukrainy  
kańców tego terenu na Roztoczu. Został  
pochowany w pobliskim Niemirowie, który  
już jest położony na terytorium Ukrainy.  
otwarte dla pacjentów zagranicznych.  
Dla miłośników historii militarnej au-  
torki książki „Roztocze” przygotowały  
Większość lwowian zna pomnik Barto- fascynujące opisy betonowych schronów  
sza Głowackiego w Parku Łyczakowskim tzw. Linii Mołotowa (Rawsko-Ruski Rejon  
czy Jana Kilińskiego w Parku Stryjskim.  
Niewielu jednak wie, że ostateczny kształt  
tym symbolom Lwowa nadał prowincjonalny  
kamieniarz – Grzegorz Kuźniewicz (Hryhorij  
Kuznewycz) ze Starego Bruśna. Kuźniewicz  
uczył się tam obróbki słynnego wapienia.  
Umocniony). Budowane w latach 1940–  
1941 potężne bunkry ciągną się wzdłuż  
dawnej granicy sowiecko-niemieckiej. Wie-  
le z nich, spektakularnie ukrytych w lasach  
(np. w okolicach Gorajca czy Horyńca), jest  
dziś bezpiecznie dostępnych do zwiedzania.  
Jego talent dostrzegł lwowski architekt Ju- Co ciekawe, ta sama linia bunkrów biegnie  
lian Zachariewicz, otwierając mu drzwi do dalej na stronę ukraińską, w okolice Rawy  
szkół we Lwowie i Rzymie. Przez lata Kuź- Ruskiej, stanowiąc namacalny ślad tragicz-  
KOŚCIÓŁ W POTELICZU  
Dla większości mieszkańców  
Lwowa i nie tylko, słowo  
tranzytowego (koleją przez Hrebenne czy  
samochodami w kierunku autostrady A4  
i dalej na Zachód), region ten pozostaje dla  
kościół, jedna z najstarszych w Polsce sy- niewicz był kluczowym filarem pracowni  
nagog oraz piękna, dawna cerkiew obron- Juliana Markowskiego. Po nagłej śmierci  
na. Na pobliskich szlakach roztoczańskich  
nych wydarzeń XX wieku.  
Dla aktywnych turystów Roztocze  
„Roztocze” kojarzy się głównie  
mistrza rzeźbiarz samodzielnie dokończył po stronie polskiej to przede wszystkim  
monumentalny pomnik Wojciecha Bartosza tysiące kilometrów tras. Flagowym pro-  
Głowackiego w Parku Łyczakowskim, który jektem opisanym w monografii jest Cen-  
z podmiejskimi Brzuchowicami, ukraińskich turystów terra incognita. Dla- można odwiedzić rezydencje magnackie  
Jaworowem czy Rezerwatem  
Biosfery „Roztocze”.  
W języku staropolskim słowo  
to oznaczało miejsce, gdzie  
rozlewają się lub rozstępują  
wody. Wystarczy spojrzeć na  
mapę fizyczną, ażeby zobaczyć,  
że Roztocze to potężny,  
czego tak się dzieje? Działa tu tzw. efekt  
tranzytowy – syndrom drogi. Z perspek-  
tywy pasażera autobusu czy samochodu  
i pałace w Klemensowie czy w Narolu.  
Wspólna historia narodów zamieszka- stał się jednym z najbardziej rozpoznawal- tralny Szlak Rowerowy Roztocza, którego  
łych na pograniczu polsko-ukraińskim spla- nych symboli Lwowa. Również współtwo- docelowa trasa łączy Kraśnik ze Lwowem.  
rzył rzeźby na gmachu dawnej Galicyjskiej Choć obecnie ruch transgraniczny bezpo-  
granicą wita nas unikalna architektura drew- Kasy Oszczędności (ul. Swobody 15), płasko- średnio na rowerach bywa logistycznie  
jadącego do Krakowa, Warszawy czy Ber- ta się na Roztoczu na każdym kroku. Tuż za  
lina, Roztocze jest tylko „pięknym lasem  
za oknem”. Turyści ze Wschodu spieszą  
się do wielkich metropolii lub na lotniska  
w Polsce, mijając zjazdy do Horyńca-Zdro- wzgórzu widoczna otoczona pilami XVII- rując gmachy w Nowym Jorku i Pittsburghu,  
ju, Zwierzyńca czy Szczebrzeszyna bez  
niana. W Hrebennym od razu po przejściu  
granicznym po prawej stronie na wysokim  
rzeźby na Pałacu Sztuki w Parku Stryjskim. utrudniony, polska część szlaku oferuje  
Swoją klasę potwierdził także w USA, deko- setki kilometrów doskonale oznakowa-  
nych, asfaltowych i szutrowych ścieżek  
biegnących przez Roztoczański Park Na-  
wąski wał wzniesień, który  
ciągnie się z południowego  
wschodu na północny zachód  
– od Winnik koło Lwowa aż  
po miasto Kraśnik w Polsce.  
Ma około 180 kilometrów  
długości i zaledwie od 14 do  
30 kilometrów szerokości.  
To gigantyczny, naturalny  
dział wodny, który przecina  
Lwów w niezwykły sposób,  
dzieląc miasto na dwie części  
należące do różnych zlewisk.  
Sprawia to, że Lwów jest jednym  
z nielicznych dużych miast na  
świecie położonych dokładnie  
na granicy dwóch basenów  
morskich – Morza Bałtyckiego  
oraz Morza Czarnego.  
Deszcz spadający na dachy  
w różnych częściach Lwowa  
trafia do zupełnie innych  
mórz. Po stronie ukraińskiej  
Wereszczyca kieruje swoje  
wody na południe, zasilając  
Dniestr i zmierzając prosto do  
Morza Czarnego. Z kolei Pełtew,  
Sołokia, Szkło wpadają do  
Buga i Sanu, a z nimi do Morza  
Bałtyckiego.  
-wieczna cerkiew pw. Św. Mikołaja. W świą- a po powrocie w rodzinne strony rzeźbiarz  
świadomości, jakie skarby kryją się zale- tyni odbywają się zarówno nabożeństwa  
tworzył dla lokalnych społeczności ponad rodowy (m.in. w okolicach Zwierzyńca,  
podziałami. Wyrazem tego jest stworzony słynącego z „kościoła na wodzie” i koni-  
przez niego w 1928 roku dla polskich miesz- ków polskich). Trasy te idealnie łączą się  
kańców Pomnik Wolności w sąsiednim Ho- z imponującym Wschodnim Szlakiem Ro-  
dwie kilka kilometrów od głównej trasy.  
Do niedawna brakowało też komplek-  
sowych przewodników. Lukę tę doskonale  
w obrządku grecko-, jak i rzymskokatolickim.  
Cerkiew św. Paraskewy w Radrużu  
jest bardzo podobna do cerkwi Świętego  
wypełnia blisko 500-stronicowa książka Ducha w Potyliczu w obwodzie lwowskim  
Renaty Ferenc-Pupek i dr Małgorzaty Sku- pod względem architektonicznym i histo- opustoszała po powojennych wysiedleniach,  
limowskiej pt. „Roztocze. To, co najważ- rycznym. Obie świątynie powstały w XVI tutejsze zabytkowe cmentarze wciąż kryją  
niejsze” (Wydawnictwo Libra PL). wieku i reprezentują tradycyjny, trójdziel- dziesiątki kamiennych krzyży. Stawiano ich  
Renata Ferenc-Pupek – lubaczowian- ny układ zrębowy. Dzieli ich zaledwie na grobach bez różnicy na narodowość czy  
ka, fizjoterapeuta, instruktor przewod- około 14–15 km przez granicę państwo- wyznanie zmarłych.  
ryńcu-Zdroju. Choć dawna wieś kamieniarzy  
werowym Green Velo.  
W realiach trwającej w Ukrainie woj-  
ny, możliwość spędzenia choćby jednego  
lub dwóch dni w bezpiecznym, cichym  
miejscu ma dla mieszkańców Lwowa i ob-  
wodu lwowskiego ogromną wartość psy-  
chologiczną. Polskie Roztocze oferuje coś  
unikalnego: bliskość geograficzną połą-  
czoną z absolutnym spokojem. Wystarczy  
przekroczyć granicę w Rawie Ruskiej (Hre-  
bennem) lub w Budomierzu, by w zaledwie  
kilkadziesiąt minut odnaleźć się w zupeł-  
nie innej rzeczywistości. Pod spokojnym  
polskim niebem, wolnym od syren alarmo-  
wych i zagrożeń, lwowscy turyści mogą  
wyciszyć się na leśnych szlakach, pooddy-  
chać czystym, nasyconym jodem powie-  
trzem przy roztoczańskich wodospadach  
(słynnych „szumach” nad Tanwią czy na  
Czartowym Polu) i zregenerować siły.  
Książka Renaty Ferenc-Pupek i Mał-  
gorzaty Skulimowskiej „Roztocze. To, co  
najważniejsze” przypomina, że granice  
państwowe są liniami sztucznymi, a przy-  
roda, sztuka i historia tego regionu stano-  
wią jedną całość. To gotowy przewodnik  
po świecie, który czeka na odkrycie tuż za  
progiem lwowskich domów.  
nictwa i przewodnik beskidzki z wpisaną  
w krwiobieg miłością do Roztocza oraz  
dawnych Kresów Wschodnich. Zatrzyma-  
ne pod powiekami obrazy coraz częściej  
przenosi w obszar wymiernej fotogra-  
fii, ilustrując nimi teksty zamieszczane  
w „Przestrzeni Pogranicza”. Najlepiej czuje  
się w pachnącym kadzidłem wnętrzu cer-  
kwi i klimacie sztuki sepulkralnej.  
wą. Obie są na Liście Światowego Dzie-  
dzictwa UNESCO. Zespół cerkiewny św.  
Wspomniany Horyniec-Zdrój znajduje  
się o zaledwie 30 kilometrów i zaledwie 13  
Małgorzata Skulimowska – związana  
z Rzeszowem, nieustannie powracająca do  
domu rodzinnego w Lubaczowie. Doktor  
nauk o Ziemi w zakresie geografii. Prze-  
wodnik beskidzki oraz pilot wycieczek. Tu-  
rystka z wykształcenia i z pasji do podró-  
ży, którą dzieli się ze studentami w pracy  
na uczelni. Żyje zgodnie z konfucjańską za-  
sadą: „wybierz pracę, którą kochasz, a nie  
przepracujesz ani jednego dnia”.  
Autorki w 36 rozdziałach zamknęły  
esencję regionu, łącząc naukowe fakty  
z subiektywnym zachwytem. Książka  
ta udowadnia, że polska część Roztocza  
TEKST I ZDJĘCIA  
KONSTANTY CZAWAGA  
Po zapoznaniu się z tą książką lwowska  
agencja turystyczna Wins-Tour oraz Stowa-  
rzyszenie „Ścieżkami Roztocza” z Żółkwi  
zorganizowały jednodniową wycieczkę pi-  
lotową Szlakiem Architektury Drewnianej  
do przygranicznego Roztocza po stronie pol-  
skiej. Również w Gorajcu przeprowadzono  
rozmowy o współpracy w dziedzinie tury-  
styki na pograniczu. Odwiedziły też Muzeum  
Skamieniałych Drzew w Siedliskach. Z kolei  
turyści z pogranicza polsko-ukraińskiego do-  
konali wejścia na Górę Lwa we Lwowie, jeden  
z najwyższych szczytów całego Roztocza.  
Lwowiacy oraz mieszkańcy zachod- to idealny, a wciąż niemal nieznany dla  
nich obwodów Ukrainy szukający natury  
wybierają rodzime Karpaty lub Roztocze  
Ukraińskie. Wydaje im się, że Roztocze  
kończy się na granicy, a więc ciągnie się  
głęboko w terytorium Polski, tworząc kra- szyn – miasto znane każdemu Polakowi  
inę dzikiej przyrody, potężnych pałaców, z wiersza o chrząszczu, który „brzmi  
wojennych bunkrów i zapomnianej, wspól- w trzcinie”. Dziś Szczebrzeszyn jest praw-  
nej historii. Każdego dnia przez polskie  
Roztocze przejeżdżają tysiące mieszkań- gości wielki festiwal literacki. Miastecz-  
ców Ukrainy. Mimo intensywnego handlu ko zachwyca historyczną wielokulturo-  
przygranicznego oraz ogromnego ruchu wością: obok siebie stoją tu zabytkowy  
turystów z Ukrainy kierunek na niezapo-  
mniany weekend lub nawet jednodniową  
wycieczkę ze Lwowa.  
W 150 km od Lwowa leży Szczebrze-  
dziwą Stolicą Języka Polskiego i co roku  
NA SZCZYCIE ŁYSEJ GÓRY WE LWOWIE  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Kurier kulturalny  
17  
www.kuriergalicyjski.com  
Świąteczna Msza odpustowa we lwowskiej katedrze Ormiańskiej  
16 sierpnia we lwowskiej  
katedrze Ormiańskiej pod  
wezwaniem Wniebowzięcia  
(Zaśnięcia) Najświętszej  
Maryi Panny uroczyście  
obchodzono odpust  
parafialny. Mszy odpustowej  
przewodniczył biskup Markos  
Oganesian, zwierzchnik  
Ukraińskiej Eparchii (diecezji)  
Ormiańskiego Kościoła  
Apostolskiego. Obok niego we  
Mszy świętej uczestniczyli  
duchowni ormiańscy,  
mianowicie proboszcz  
lwowskiej parafii katedralnej  
o. Ter Karapet Gharibian  
i diakon Ter Armen Akobian.  
MSZA ŚW. W KATEDRZE ORMIAŃSKIEJ  
TEKST I ZDJĘCIA  
JURIJ SMIRNOW  
z najstarszych kościołów chrześcijańskich, zaproszono do suto zastawionych stołów  
początki którego sięgają jeszcze czasów na dziedzińcu katedralnym, na których  
apostolskich. Zaś do Lwowa pierwszy wła- znajdowały się tradycyjne dania kuchni or-  
Oprawa muzyczna nabożeństwa jest  
bardzo ważną częścią liturgii Ormiańskie- dyka (biskup) ormiański przybył w 1361 roku  
go Kościoła Apostolskiego, otóż obok oł- i założył początki hierarchii kościelnej, także  
tarza głównego śpiewał chór katedralny inicjował budowę świątyni katedralnej. Jej  
„Sagmos” pod batutą Ani Papikian, ab- najstarsza część zachowała się do naszych  
miańskiej, również owoce, winogrona, wino  
domowe. Poczęstunek poświęcił biskup  
Markos Oganesian, który pobłogosławił  
wszystkich obecnych.  
solwentki konserwatorium muzycznego  
w Erywaniu. W tym dniu świątecznym  
lwowską świątynię ormiańską wypełniły  
tłumy wiernych i nie tylko Ormian, ale też  
mieszkańców Lwowa innych narodowości.  
dni i świadczy o ciągłości pięknej tradycji  
obecności Ormian w życiu miasta. Właśnie  
owa tradycja współżycia wielonarodowej, menię, do której nie jest tak łatwo obecnie  
wielokulturowej, wieloobrządkowej wspól- dotrzeć. Zaś goście tego pięknego święta  
noty miejskiej znacznie ubogaciła kulturalne raz jeszcze mogli odczuć tradycyjną go-  
Dla wielu Ormian lwowskich było to  
przeżycie, które przybliżyło im daleką Ar-  
BISKUP M. OGANESIAN POŚWIĘCA WINOGRONA  
Piękna liturgia Apostolskiego Kościoła Or- i duchowe życie miasta w wiekach dawnych  
ścinność Ormian i smaki ich tradycyjnej  
kuchni.  
Oganesian, zwierzchnik Ukraińskiej Epar- dlatego kapłan poświęca sól, którą można  
chii (diecezji) Ormiańskiego Kościoła Apo- dodać do każdego dania. Święto Matah jest  
miańskiego przyciąga również turystów  
i gości naszego miasta, sprawia wielkie  
i ubogaca go nadal w dniu dzisiejszym. Za  
czasów sowieckich świątynia Ormian lwow-  
Ksiądz proboszcz parafii katedralnej stolskiego. Dla naszych parafian ten dzień  
znane w Armenii jeszcze z czasów św. Grze-  
wrażenie swoją podniosłością i duchowo- skich została zamknięta, księża aresztowani. Ter Karapet Gharibian wytłumaczył dla jest świąteczny również dlatego, że świą- gorza Oświęciciela i Patriarchy Armenii.  
ścią. Na Mszy świętej obecny był też gość  
z Kijowa Dawid Mkrtczian, wiceprezes  
Związku Ormian Ukrainy, prezes Sztabu  
Związku Ormian.  
We Lwowie nowe życie duchowne parafii ka- czytelników „Nowego Kuriera Galicyjskie- tynia nasza jest pod wezwaniem Zaśnięcia  
Według legendy, król Armenii Trydat III po  
tedralnej i całej wspólnoty wiernych kościo- go” znaczenie i tradycję tego święta:  
ła ormiańskiego odrodziło się w 2001 roku.  
Najświętszej Maryi Panny. Po Mszy świę- zwycięstwie w bitwie z Hunami razem ze  
św. Grzegorzem Oświęcicielem i wojskiem  
– Tego dnia w naszych świątyniach Or- tej wszystkich parafian i gości, przyjaciół  
Właśnie w czerwcu tego roku prastarą świą- miańskiego Kościoła Apostolskiego świę- naszego kościoła, narodu ormiańskiego, udał się do świątyni pw. Św. Jana Chrzcicie-  
cimy winogrona. Ta pradawna tradycja tradycyjnie zapraszamy na Matah. Co to la w miejscowości Taro i jako podziękowanie  
wcześniej została przekazana wiernym, od- nawiązuje do słów Pana naszego Jezusa jest Matah? Jest to tradycyjna ofiara cha- Panu Bogu kazał zabić bardzo dużo zwie-  
Chrystusa: „Ja jestem prawdziwym krze- rytatywna Ormiańskiego Kościoła Apo- rząt i rozdać mięso biednym. W ten sposób  
Kupcy i rzemieślnicy ormiańscy osiedli- tynie ormiańską, która tylko kilka miesięcy  
li się we Lwowie już w XIII wieku, od czasu  
założenia naszego miasta. W tych odległych  
czasach ich obecność była również udoku-  
mentowana w wielu innych miejscowościach  
Ukrainy, między innymi na szlakach han- częstunek parafian i gości, który w języku  
dlowych na Wołyniu, Podolu i Galicji. Obok i tradycji ormiańskiej nazywa się Matah.  
handlowych kolonii Ormian w tych miej- Jest to piękna tradycja starochrześcijańska,  
scowościach powstawały też świątynie Or- która zachowała się w Kościele ormiań- 1–5). Świąteczną liturgię w naszej świątyni  
miańskiego Kościoła Apostolskiego, jednego skim. Tym razem obecnych na Mszy świętej katedralnej celebrował dziś biskup Markos  
wiedził Ojciec Święty Jan Paweł II.  
Wśród dawnych tradycji Ormiańskiego  
Kościoła Apostolskiego jest też wspólny po- uprawia. Ja jestem krzewem winnym, wy  
wem winnym, a Ojciec mój jest tym, który  
stolskiego. Sens Matahu polega na tym, że  
jeśli ktoś chce podziękować Panu Bogu, to  
wie, że Panu Bogu nie jest potrzebne ani  
jedzenie, ani picie. Dlatego z wdzięczności  
w Ormiańskim Kościele Apostolskim zapa-  
nowała tradycja nie tylko prywatnie roz-  
dawać jedzenie biednym, lecz organizować  
uczty dla wiernych w dni wielkich świąt,  
jesteście latoroślami. Kto trwa we Mnie,  
a Ja w nim, ten wydaje wiele owoców: bo  
beze mnie nic uczynić nie możecie” (J 15, dla Pana Boga podajemy jedzenie najbied- z okazji konsekracji świątyń, chaczkarów  
niejszym. Samą nazwę Matah tłumaczymy (krzyży wotywnych) i innych wydarzeń ko-  
jako „podnieść sól” (matuceł ach). Właśnie ścielnych i narodowych.  
Cenne znalezisko konserwatorów Poloniki  
Archiwum Bernardyńskie, obejmuje oczysz-  
czenie obiektu, dezynfekcję, zabezpieczenie  
struktury, uzupełnienie ubytków oraz wy- trwają prace polegające na scalaniu odspo- dokumentację fotograficzną, pobrano  
We Lwowie trwają prace  
a finansowany ze środków Ministra Kul- konanie badań materiałowych i stratygra- jonych fragmentów ramy i rekonstrukcji jej  
tury i Dziedzictwa Narodowego w ramach ficznych. Już po rozpoczęciu prac okazało brakujących fragmentów oraz profilaktycz- no rusztowanie oraz rozpoczęto wstępne  
programu „Ochrona dziedzictwa kulturo- się, że faktyczna historia i konstrukcja za- ne uzupełnianie technicznych ubytków ka- oczyszczanie detali kamiennych elewacji.  
próbki do badań laboratoryjnych, ustawio-  
konserwatorskie przy dwóch  
wyjątkowo cennych obiektach  
znajdujących się w historycznym  
centrum Lwowa. Są to XVII-  
wieczna płaskorzeźba Archanioła  
na elewacji dawnego klasztoru  
Bernardynów oraz kamienna  
dekoracja fasady kamienicy  
Wilczków przy Rynku 3.  
wego za granicą 2026”, którego operato- bytku są bardziej złożone, niż można było  
rem jest Instytut POLONIKA. ocenić przed ustawieniem rusztowań – po  
Stan płaskorzeźby Archanioła i fasady usunięciu wtórnych zapraw potwierdziły  
kamienicy Wilczków wymagały podjęcia  
pilnych prac ratunkowych. W lipcu 2026 został w przeszłości przeniesiony w obecne  
roku przy obu obiektach odbyły się komi- miejsce z innej, nieznanej lokalizacji. Stwier- bogata dekoracja kamienna, szczególnie  
sje konserwatorskie. dzono również, że część elementów, w tym  
Program prac konserwatorskich dla lilia oraz obramowanie, wykonano wtór- stycznymi rzeźbami Atlantów oraz przed- rezultatów. W związku z tym uznano, że  
miennej płaskorzeźby.  
Drugim obiektem objętym projektem  
jest kamienica Wilczków przy Rynku 3,  
W przypadku kamienicy jednym z naj-  
ważniejszych zagadnień była identyfika-  
cja przyczyny silnego zawilgocenia dol-  
nych partii elewacji. Komisja oceniła, że  
wykonanie planowanej izolacji przeciwwil-  
gociowej byłoby bardzo trudne technicz-  
się wcześniejsze przypuszczenia, że obiekt położona w bezpośrednim sąsiedztwie  
Czarnej Kamienicy. Jej elewację wyróżnia  
w partii pierwszego piętra, z charaktery- nie i mogłoby nie przynieść oczekiwanych  
Projekt „Zapomniane zabytki Lwo- płaskorzeźby Archanioła znajdującej się nie. W trakcie prac odkryto także relikty  
wa – I etap konserwacji rzeźb z prze- na elewacji dawnego klasztoru Bernar- oryginalnych warstw barwnych. Odspojo- Stan zachowania kamieniarki wymaga  
stawieniami zwierząt mitologicznych.  
należy z niej zrezygnować i skoncentro-  
wać się na ograniczeniu dopływu wody do  
strzeni miejskiej miasta” realizowany jest  
przez Fundację Fundamenty Kultury,  
dynów, który od 1784 roku pełni funkcję  
archiwum i powszechnie znany jest jako  
ne fragmenty płaskorzeźby i obramienia  
zdemontowano i zabezpieczono. Obecnie i zabezpieczającym. Do tej pory wykonano  
podjęcia prac o charakterze ratunkowym elewacji oraz poprawie wentylacji piwnic.  
ŹRÓDŁO: POLONIKA.PL  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
18  
Z przedwojennej prasy  
www.kuriergalicyjski.com  
Wrzesień 1939 we wspomnieniach lwowiaków  
artyleryjskiego. Sowieci szy-  
kowali się do zajęcia miasta.  
– Pojawili się we Lwowie  
22 września. Pamiętam, jak  
wchodzili od ulicy Gródeckiej.  
Ojciec do mnie powiedział: no,  
córeczko, teraz to my przepa-  
dliśmy – opowiada pani Bo-  
gusława. Jej ojciec wiedział, co  
to wschodnia niewola. W cza-  
sie I wojny był jeńcem armii  
rosyjskiej, wywieziono go do  
Kazachstanu.  
Był schowany  
w Czyszkach.  
w
kaplicy  
Spisując na prośbę  
Konsulatu Generalnego  
RP we Lwowie  
– Byłem dość rozgarnięty,  
jak na swój wiek. Dlatego da-  
wali mi różne rzeczy do prze-  
noszenia pomiędzy wioskami.  
Pewnego razu ściskałem w rę-  
kach garść orzechów. Dowódca  
oddziału się tym zainteresował  
i zapytał mnie: „A co ty tam tak  
ściskasz?”. No i dali mi pseudo-  
nim „Wiewiórka” – wspomina  
pan Stanisław. Do końca wojny  
w okolicach Mościsk był łącz-  
nikiem Armii Krajowej.  
wspomnienia polskich  
kombatantów często  
słyszeliśmy z Julią  
Łokietko o wrażeniach  
tych osób z pierwszego  
zetknięcia się  
z sowietami, z Armią  
Czerwoną i „ładem  
sowieckim”. „To nie  
było żadne wojsko.  
Taka zbieranina  
różnych narodowości,  
w łachmanach  
i karabinach na sznurku”  
– tak większość wspomina  
wejście sowieckich  
okupantów, wizyty  
w teatrze w koszulach  
nocnych, „beretki” i białe  
skarpetki do sandałków.  
Ale po pewnym czasie już  
nie było tak śmiesznie  
i komicznie…  
Szybko przyszło rozczarowa-  
nie. – Ojca zabrali na ukraińskie  
Boże Narodzenie. W nocy z 6 na  
7 stycznia 1940 r. Zrobili u nas  
straszną rewizję. A w szafach  
wisiały ojca mundury z woj-  
ska. Ojciec był przecież ofice-  
rem, wszystko było starannie  
poukładane – wspomina pani  
Bogusława. Ją z matką w drugiej  
fali wywózek ze Lwowa na wio-  
snę 1940 r. wywieziono w oko-  
lice Semipałatyńska.  
– Mój ojciec był wojskowym,  
oficerem 14 Pułku Ułanów Ja-  
złowieckich, a mama zajmowa-  
ła się domem. Naturalnie, ojciec  
uczestniczył w wojnie w 1939  
roku – wspomina Stanisława  
Kalenowa, wieloletnia prezes  
Stowarzyszenie polskich kom-  
batantów i osób represjonowa-  
nych we Lwowie. – Przyjechał  
po nas już po 17 września, ale  
matka nie chciała wyjeżdżać  
ze Lwowa. Nie było zorganizo-  
wanej ewakuacji, samochodów.  
Każdy wyjeżdżał na własną  
rękę. Na wiadomość o wejściu  
bolszewików zaczęła się pani-  
Nie mogli strzelać  
do Sowietów pierwsi  
17 września dowódcy obro-  
ny Lwowa otrzymali informa-  
cje o przekroczeniu wschodniej  
granicy przez wojska sowiec-  
kie. Gen. Władysław Langer  
od Naczelnego Wodza Woj- W chwili wybuchu wojny miała  
ska Polskiego otrzymał rozkaz,  
aby walczyć tylko z Niemcami,  
OPRACOWAŁ  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
ka. Nasi znajomi i przyjaciele  
Bombardowanie miasta o  
d początku wojny  
Do granicy z Niemcami było  
daleko. Ale wojska III Rzeszy  
tak szybko się zbliżały, że już  
tydzień po wybuchu II wojny  
dokonywały zbrodni. M.in. roz- uciekali za granicę, na Węgry.  
13 lat.  
–
strzelano polskich policjantów.  
Stamtąd już różnymi drogami,  
kto jak mógł. Ojciec przysłał po  
nas wojskowy samochód sani-  
tarny, ale mama powiedziała,  
że nigdzie się nie ruszy. Jeżeli  
ojciec musi jechać, niech jedzie  
sam. Ojciec bardzo nas kochał.  
Nadchodzili od ul. Ły-  
a w przypadku Armii Czer- czakowskiej. Kierowali się do  
wonej podejmować działania centrum, do ul. Gródeckiej. Za-  
Wspomnienia „Wiewiórki”  
Stanisław Kawałek w 1939  
r. miał zaledwie pięć lat. Tak jak  
dzisiaj, wtedy również mieszkał  
w Mościskach, tuż przy obecnej  
jedynie  
w
razie konieczno- jęli praktycznie całe miasto.  
światowej rozpoczęto przy- ści samoobrony. Dzięki temu  
Dla nas to był straszny widok.  
Byliśmy przyzwyczajeni do  
gotowania do obrony Lwowa.  
Wtedy nawet w tym mieście nie  
przypuszczano, że za kilka dni  
trzeba będzie bronić się rów- Nie zostały ostrzelane.  
nież przed drugim agresorem.  
18 września nad Lwowem bez  
przeszkód mogła przelecieć  
eskadra sowieckich samolotów. mundur, szyk. A to sowieckie  
naszego wojska: odpowiedni granicy polsko-ukraińskiej. Miał nas dwoje dzieci – brata  
Pamięta pierwsze dni wojny,  
ale zachował też wspomnienia  
o swojej walce z okupantem.  
i mnie, i na własne ryzyko po-  
został z nami. Musiał się ukry-  
wać, a nas też prześladowa-  
to był taki zwykły tłum. Byle  
jak ubrani. Zapamiętałam takie  
dziwne, wysokie czapki w szpic  
Jednak już w nocy z 18 na 19  
– Na ulicach było coraz wię- września sowieckie oddziały  
– Kiedy w 1939 r. do Komar- no. Musieliśmy opuścić nasze  
cej naszych żołnierzy. Wszędzie  
pełno wojska – wspomina Bo- ców. Próbowały wedrzeć się do  
zaatakowały polskich obroń- – wspomina pani Anna.  
na i Rudek przyszło wojsko,  
mieszkanie. Mieszkaliśmy tam  
do Bożego Narodzenia, potem  
– Oni się umówili. Niem- nadleciały niemieckie samoloty.  
gusława Bryła-Czerna, wów-  
czas dorastająca dziewczyna.  
Niemcy szybko dotarli pod  
Lwów. Już od pierwszego dnia  
wojny miasto było silnie bom-  
bardowany przez samoloty nie-  
mieckiej Luftwaffe. Zniszczone  
zostały m.in. fabryka wódek Ba-  
czewskiego i cerkiew greckoka-  
miasta z zaskoczenia. Polacy  
nie pozwolili na to.  
Pomimo jawnych ataków,  
oficjalnie sowieccy oficerowie  
twierdzili, że przychodzą wal- pani Anna.  
czyć z Niemcami. Twierdzili,  
cy weszli z tej strony, Sowieci  
z drugiej. Niemcy zajęli część  
Lwowa, a potem się wycofali, bo  
taka była umowa – wspomina  
Wojsko uciekało, kiedy Niemiec trzeba było się wyprowadzić.  
na Polskę napadł. Jechał major Mój brat uczył się w gimnazjum  
z jakimś żołnierzem i wszyst- im. Wojciecha Kętrzyńskie-  
kie rzeczy mi, dziecku, zosta- go. Było to gimnazjum o wyso-  
wił. Ten major ściągnął z głowy  
kiej renomie, a ja uczyłam się  
rogatywkę, żołnierz swój ba- w szkole sióstr Notre Dame.  
że tylko dlatego chcą wejść do  
miasta.  
Ale w 1939 roku Polacy nie  
wiedzieli jeszcze, co się dzie- stawić u mnie, ale oficer mówi:  
gnet dał. Sztandar chcieli zo-  
Sowieci zaczęli wprowadzać  
szkoły koedukacyjne – chłopcy  
i dziewczęta razem. Gimnazjum  
brata było bardzo piękne, dyrek-  
tor był jego właścicielem, ale zo-  
stało znacjonalizowane. Wszyst-  
– Część Ukraińców miesz- je. Nawet żołnierze wierzy- „Nie, zabierzemy”. Ja wszystko  
tolicka Św. Ducha. Uszkodzony kających we Lwowie ocze- li w szczerość intencji Rosjan.  
schowałem do stupki, gdzie się  
tłukło proso – wspomina pan  
Stanisław. – Sztandar, który  
został dworzec główny i szereg  
budynków, zwłaszcza przy uli-  
cach Grodeckiej i Janowskiej.  
Pierwsze oddziały niemiec-  
kie pojawiły się we Lwowie 12  
września. Do miasta wtargnęła  
czołówka grupy zmotoryzowa-  
nej. Polacy dopiero organizo-  
wali obronę.  
kiwała z nadzieją na wejście  
wojsk radzieckich. Traktowa- zwolnieni. Tak się jednak nie  
li ich jak oswobodzicieli. Ale  
wnet się przekonali, jak się my- wa Armia Czerwona  
lili – wspomina Anna Lewicka. działy NKWD już od początku  
Oficerowie mieli być szybko  
stało. Wkraczająca do Lwo- był u nas w Mościskach i wo- ko zmieniło się całkowicie, bo  
i
od- ziło go wojsko, gdy ich rozbroili  
w Jarosławiu, ja zachowałem.  
wprowadzono radziecki system  
szkolnictwa – klasy 9 i 10. So-  
wieci wprowadzili naukę języ-  
ka ukraińskiego i rosyjskiego  
wspomina pani Stanisława.  
– Miałam krewnego, Ludwi-  
ka Szafarskiego, który był ka-  
detem. Korpus kadecki był przy  
ul. Kadeckiej. Kadeci byli słabo  
uzbrojeni, szli z niczym. Wszy-  
scy zginęli – wspomina pani  
Bogusława.  
20 września oddziały nie-  
mieckie otrzymały rozkaz  
wstrzymania natarcia na Lwów.  
Niemiecki dowódca dostał po-  
lecenie utrzymywania bezpo-  
średniej łączności z radzieckim  
odpowiednikiem. Chodziło o to,  
aby nie było więcej starć pomię-  
dzy żołnierzami niemieckimi  
i radzieckimi. Takie w ostatnich  
dniach się zdarzały.  
Nie bliżej jak 100 km  
od dużego miasta  
Barbara Szymańska-Ruszel,  
w
o
swoich „Wspomnieniach  
moich rodzicach Jadwidze  
i Mieczysławie Szymańskich”  
(„Moja polska rodzina” Opole,  
2006) tak wspomina ten okres:  
– Nastał wrzesień 1939 roku  
i wszystko się zmieniło. Wojna  
odmieniła całkowicie nasze ży-  
cie rodzinne. Na początku woj-  
ny przez nasz dom przewaliła się  
cała masa uchodźców. Zdarzało  
się, że bywało w naszym miesz-  
kaniu do 40 osób: znanych i nie-  
znanych, rodziny bliższej i dal-  
szej oraz przygodnie poznanych,  
których trzeba było nakarmić  
i położyć spać. Spali pokotem  
Niemcy wycofywali się pod  
osłoną pozorowanego ataku  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
19  
Z przedwojennej prasy  
www.kuriergalicyjski.com  
na podłodze w pracowni, je- Przy wydawaniu nowych ra-  
ci, którzy przeżyli. Każde z nas  
miało spakowany plecak i cie-  
płą odzież na wypadek wywo-  
zu. Słuchaliśmy po nocach czy  
już idą i czy po nas. Coraz czę-  
ściej zaczęli bywać u nas zna-  
jomi lwowiacy – aby pogadać,  
ponarzekać, posłuchać i wy-  
mienić nowe przepowiednie  
(słynne 44, gdy zakwitną ja-  
błonie...), wzajemnie podtrzy-  
mać się na duchu, podzielić  
doświadczeniami, jak ogrzać  
mieszkanie gazem z kuchni, jak  
wziąć prąd „na lewo”.  
dli po dwoje z jednego talerza.  
dzieckich dowodów rodzice  
Ojciec mojej koleżanki szkol- dostali tzw. „gusiowki” (od na-  
nej miał dużą piekarnię na ul.  
Głowackiego i tam codziennie  
zwiska radzieckiego komisa-  
rza Gusiewa). Oznaczało to, że  
za jego zgodą zaopatrywali- w ciągu 10 dni należało wy-  
śmy się w pełny plecak pieczy- jechać ze Lwowa i osiedlić się  
wa, ktoś dostał łeb świni, ktoś  
komiśniak – chleb wojskowy,  
i tak wspólnie pomagaliśmy  
sobie i ratowali w potrzebie.  
Z nastaniem władzy sowieckiej  
w miejscu oddalonym od du-  
żego miasta o 100 km. Dzięki  
interwencji prof. Weigla w wo-  
jewódzkim wydziale zdrowia  
i wyżej, nakaz został cofnięty,  
sprawa uchodźców rozwiąza- motywując tym, że Ojciec po-  
ła się sama – kto miał możli- siadał tylko pracownię, w któ-  
wość i chęci wrócił na zachód,  
rej pracował osobiście w swoim  
pozostali, bez lwowskiego fachu i był potrzebny na miej-  
a
meldunku, przedostawali się do  
scu, tzn. nie był „krwiopijcą  
pracy regularnie, mieli dużo  
społeczeństwa w warunkach  
nowego radzieckiego reżymu ły się dla nas tak odległe, hi-  
Te czasy obecnie wydawa-  
Rumunii lub na Węgry. Ci, któ- i wyzyskiwaczem ludu pra- czasu dla nas i dla siebie, mogli  
rym to się nie udało „wyjechali” cującego”. Pracownia została do woli chorować na zwolnie- – szykany, areszty, wywóz- storyczne i nie do pomyślenia  
na wschód (o tych ludziach hi- znacjonalizowana.  
niu lekarskim (co było dawniej  
nie do pomyślenia).  
ki na Sybir, bieda, głód, nocne  
kolejki po artykuły pierwszej  
było, by coś takiego się powtó-  
rzyło. A jednak…  
storia nie wspomina).  
W naszym domu także się  
W mieście Rosjanie zaczęli  
wprowadzać radziecki reżym.  
zmieniło. My byliśmy razem  
z Rodzicami, oni wracali po  
Jednocześnie  
się  
zaczę- potrzeby – chleb, cukier, my-  
dło – o tym pamiętają wszyscy  
ło  
„wychowywanie”  
Ilustracje: lia.lvivcenter.org  
Twórczość Józefa Edera wraca do szerokiej publiczności  
Wystawa w Muzeum Historycznym  
Unikalne fotograficzne widoki  
historycznego Lwowa wracają  
do szerokiej publiczności.  
We lwowskim Muzeum  
Historycznym otwarto  
wystawę prawdziwych  
arcydzieł sztuki fotograficznej  
Józefa Edera, lwowskiego  
fotografa drugiej połowy XIX  
wieku. Niektórzy historycy  
lwowscy mówią o nim jak  
o ojcu lwowskiej fotografii.  
ALBUM ZDJĘĆ JÓZEFA EDERA  
pamiątek Lwowa”, który wykonał właśnie  
Józef Eder. Ten album został wykonany tyl- które nie zachowały się do naszych dni.  
ko w kilku egzemplarzach, których autor Na przykład, widok synagogi postępowej  
(czyli Józef Eder) nie sprzedawał, lecz daro- Tempel na Starym Rynku, dworca kolei  
wał znajomym i kolegom. W zbiorach Mu- Karola Ludwika we Lwowie (tzw. Dworzec  
zeum Historycznego zachował się tylko je- Czerniowiecki), hotelu „Angielski”. Eder  
den egzemplarz i można go zobaczyć na tej  
wystawie. Album zawiera 61 zdjęć zabyt- kolejowych na trasie kolei Lwów – Kraków.  
ków lwowskiej architektury, wykonanych  
przez Edera, drukowanych na papierze  
i wklejonych do albumu. Zdjęcia zostały  
Lwowa są jego zdjęcia budowli lwowskich,  
TEKST I ZDJĘCIA  
JURIJ SMIRNOW  
Wystawa zajmuje dwie sale w dawnej  
Kamienicy Królewskiej (Kamienicy Kor-  
niakta) w Rynku 6. Na ścianach zawieszo-  
no nie tylko stare zdjęcia autorstwa wybit-  
nego mistrza, lecz obok też współczesne  
widoki tych samych miejsc, organizatorzy  
postarali się ponadto zademonstrować  
współczesne technologie cyfrowe, które  
wykonał też zdjęcia wszystkich dworców  
W tymże albumie znalazły się też widoki  
Przemyśla, Rzeszowa, Tarnowa, Krakowa.  
Józef Eder wydał jeszcze dwa bardzo  
cenne albumy, mianowicie album „Cmentarz  
Łyczakowski” (1871 r.) i „Widoki okolic kolei  
RUSŁAN KOSZIW (OD PRAWEJ), ROMAN METELSKI, ROMAN  
CZMEŁYK I WASYL HŁADKYJ  
obecnie nowa wystawa została zorgani- zbiory zadziwiają bogactwem i różno- zrobione w końcu lat 60. i na początku  
zowana we współpracy ze lwowskim Fo- rodnością artefaktów. A jeszcze trzeba lat 70. XIX wieku. Tylko część z nich była  
pozwalają oglądać stare widoki w forma- tomuzeum. Wystawa zdjęć Józefa Edera to  
cie 3D na specjalnym ekranie, który przed- nie tylko widoki Lwowa sprzed 160 lat, ale  
przypomnieć fachowców, którzy pracu- kiedykolwiek publikowana, większość po- Lwowsko-Brodzkiej” (1868 r.) W jego atelier  
ją w tym muzeum. Wspaniały zespół fa- kazano na tej wystawie po raz pierwszy.  
można było przez stereoskop zobaczyć oko-  
ło 2000 widoków Paryża i innych miast Eu-  
stawiła firma „SKEIRON”. I to jeszcze nie  
wszystko – w salach przedstawiono starą  
XIX-wieczną technikę fotograficzną. Obok  
takiego aparatu lekko wyobrazić sobie  
dawne lwowskie atelier fotograficzne,  
też nowa seria zdjęć współczesnych, któ- chowców, który prowadzi tę instytucję Warto dodać, że było to przedsięwzięcie  
re przedstawiają jak obecnie wyglądają na wysokim poziomie europejskim. Wy- pionierskie. We Lwowie pierwsza fotogra- ropy. Swoje osiągnięcia Józef Eder demon-  
miejsca, zabytki, pomniki sfotografowane stawa fotografii Józefa Edera prezentuje fia została wykonana dopiero w 1839 roku  
w połowie XIX wieku. Współczesne tech- lwowską architekturę połowy XIX wie- i została pokazana na wystawie księgarni  
nologie pozwalają oglądać stare zdjęcia  
strował na wystawach międzynarodowych  
i galicyjskich, między innymi w 1873 roku  
na Światowej Wystawie w Wiedniu, w 1877  
roku na Rolniczo-Przemysłowej Wystawie  
ku. Niektórych zabytków od dawna już  
nie ma, inne nieco przebudowane, lub  
w kamienicy w Rynku 2.  
gdzieś w Pasażu Mikolascha, czy w hote- w formacie 3D. Jest to zupełnie niezwykła  
Józef Eder (1831–1903) był jednym  
lu Angielskim. Dlaczego w hotelu Angiel- ich prezentacja. O Józefie Ederze mówimy częściowo straciły swoje ozdobienie. Dla z najważniejszych mistrzów XIX-wiecznej (Wystawa Krajowa Galicyjskiego Towarzy-  
skim? Bo właśnie tam Józef Eder miał swój  
salon fotograficzny i pracownię.  
fotografik, ale był to mistrz swojej sprawy  
z wielkiej litery i zasługuje na określenie  
krajoznawców, dla miłośników architek- fotografii lwowskiej. Do Lwowa przybył  
tury Lwowa są to niezwykle ciekawe, z Moraw, dokładnie nie wiadomo jakiej był  
stwa Gospodarczego) we Lwowie. Wielki  
sukces osiągnął na słynnej Powszechnej  
Żeby ukształtować tak ciekawą wy- fotomistrz. Był on nie tylko rzemieślni- a nawet unikatowe materiały.  
narodowości. W środowisku lwowskim Wystawie Krajowej (Galicyjskiej) 1894 roku  
Kustosz wystawy Rusłan Kosziw po- szybko się spolonizował. Swój warsztat we Lwowie. Ostatnie lata swego życia ak-  
Wasyl Hładkyj w swoim przemó- wiedział, że idea organizacji wystawy sta- połączony z atelier fotograficznym otwo- tywnie działał w Stanisławowie. Zmarł i zo-  
stawę, swoje wysiłki połączyły dwa  
muzea, mianowicie Muzeum Historycz-  
kiem, lecz artystą.  
ne i lwowskie Fotomuzeum. Inicjatorem wieniu podkreślił, że lwowskie Muzeum  
rych fotografii architektury Lwowa i szer- rzył w 1860 roku wspólnie z B. Brandtem  
stał pochowany w tym mieście. Grób Józefa  
Edera się nie zachował, jak również i stary  
cmentarz stanisławowski.  
Uroczystość otwarcia wystawy foto-  
graficznej we lwowskim Muzeum Histo-  
i kuratorem wystawy jest Rusłan Kosziw,  
Fotomuzeum reprezentował jego dyrektor  
Roman Metelski. Organizatorzy poświęcili  
wystawę 195. z dnia urodzin Józefa Edera  
i 770-lecia historii miasta Lwowa.  
Historyczne jest jednym z czołowych  
muzeów historycznych Ukrainy, zaś jego  
szej popularyzacji postaci Józefa Edera,  
wynikła u niego przy oglądaniu „Albumu  
przy ulicy Karola Ludwika 15 (obecnie aleja  
Swobody) w pawilonie w podwórku hotelu  
„Angielski”.  
Józef Eder stale wprowadzał nowości  
techniczne, brał udział w wystawach fo- rycznym zebrała ponad 50 miłośników  
tograficznych nie tylko we Lwowie, ale też starego Lwowa. Można godzinami oglą-  
w innych miastach Imperium Austro-Wę- dać stare zdjęcia Józefa Edera porów-  
gierskiego. Już w 1867 roku „Gazeta Naro- nując je ze współczesnymi zdjęciami,  
dowa” pisała o nim, jako o jednym z najlep- szukać zmian w wyglądzie obiektów, do-  
szych fotografików lwowskich. W swoim budowy, czy zniszczone czasem elemen-  
atelier robił zdjęcia portretowe, nawet ty dekoracyjne. Cuda współczesnych  
praktykował malowanie je farbami olejny- technologii pozwalają zobaczyć każde  
mi. Bardzo cenne są zdjęcia Edera zrobione  
na ulicach Lwowa. Utrwalił widoki, kamie- wprowadzić w ruch. Na szczególną uwa-  
nice, świątynie, m.in. te, których już nie ma.  
Unikalnymi są jego zdjęcia z lat 1867–1870,  
na których uwieczniono prace ziemne i bu- i inne. Znacznie więcej takich unikatów  
Na otwarcie wystawy przybyło ponad  
pięćdziesiąt osób, muzealników, krajo-  
znawców, miłośników Lwowa, przedstawi-  
cieli klubów i towarzystw fotograficznych.  
Obecny był też Wasyl Hładkyj, przedsta-  
wiciel administracji obwodowej, kierownik  
departamentu kultury, narodowości i reli-  
gii. We wstępnym przemówieniu Roman  
Czmełyk, dyrektor Muzeum Historyczne-  
go między innymi powiedział:  
– Wystawa poświęcona twórczości  
Józefa Edera jest kolejnym projektem na-  
szego muzeum poświęconym 770-leciu  
miasta Lwowa. Miesiąc temu prezentowa-  
liśmy wystawę pt. „To właśnie Lwów…”,  
zdjęcie w formacie 3D, a niektóre nawet  
gę zasługuje XIX-wieczna technika foto-  
graficzna, stare aparaty fotograficzne  
dowę kolektorów przy zasklepieniu koryta  
lwowskiej rzeki Pełtwi. Nie mniej unikalne  
i cenne dla współczesnego krajoznawstwa  
można na co dzień zobaczyć w Muzeum  
Fotografii (Fotomuzeum) przy ulicy Ko-  
pernika w Pałacu Sztuki.  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
20  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
„Dialog Dwóch Kultur” znów  
w rodzinnym mieście Słowackiego  
W Krzemieńcu, 4  
Irina Kazimirśka, koncertmistrzyni Ró-  
wieńskiego Państwowego Uniwersy-  
tetu Humanistycznego oraz studentka  
Akademii Sofia Fedoruk.  
września, w rocznicę  
urodzin Juliusza  
Słowackiego, rozpoczęła  
się kolejna edycja  
polsko-ukraińskich  
literacko-artystycznych  
i naukowych spotkań  
„Dialog Dwóch Kultur  
– 2026”. Pierwszy  
dzień miał szczególny  
charakter. Był czasem  
pamięci o poecie, ale  
również spotkaniem  
ludzi nauki, literatury,  
sztuki i kultury z Polski  
i Ukrainy.  
Nie zabrakło także sztuk plastycz-  
nych. Uczestnicy obejrzeli zbiorową  
wystawę malarstwa „Tam, pod okiem  
pamięci... Cudowne rodzinne miasto...  
J. Słowacki”, w której zaprezentowali  
swoje prace artyści z Równego i Krze-  
mieńca oraz grupa artystyczna „Palitra”.  
Pokazano również fragment wystawy  
„Hermanowicz. Powrót do Krzemieńca”,  
poświęconej artyście, którego twórczość  
związana była z tym miastem.  
Był też moment bardziej osobisty  
i rodzinny – „urodzinowy tort od Ju-  
liusza”, przygotowany na dziedziń-  
cu muzeum-siedziby. W dniu urodzin  
poety uczestnicy mogli w symbolicz-  
ny sposób uczcić jego pamięć właśnie  
w miejscu, w którym rozpoczęła się jego  
życiowa i artystyczna droga.  
ANNA GORDIJEWSKA  
Uroczystości rozpoczęły się od zło-  
żenia kwiatów pod pomnikiem Tara-  
sa Szewczenki. Następnie uczestnicy  
udali się na cmentarz Tunicki, gdzie  
znajduje się grób Salomei Słowackiej.  
W tym miejscu pamięć o poecie nabie-  
ra szczególnego wymiaru. To właśnie  
Krzemieniec i jego krajobraz, rodzinny  
dom oraz matka pozostawiły trwały  
ślad w życiu i twórczości Słowackiego.  
Przy grobie Salomei Słowackiej stu-  
denci odczytali fragmenty listów Ju-  
liusza do matki. Poetyckie słowa, wy-  
powiedziane w miejscu jej spoczynku,  
stały się jednym z najbardziej symbo-  
licznych momentów pierwszego dnia  
„Dialogu”.  
„Dialog Dwóch Kultur” nie zakoń-  
czył się jednak na Krzemieńcu. Kolejne  
dni tegorocznego spotkania prowadzi-  
ły uczestników do miejsc związanych  
z historią regionu. W Dubnie odbyła  
się wyjazdowa konferencja naukowa  
poświęcona dziedzictwu Liceum Krze-  
mienieckiego. W programie znalazły  
się również wizyty w Tarakanowie  
i Białokrynicy. Następnie uczestnicy  
udali się do Wiśniowca, gdzie tematem  
konferencji była wojna w Ukrainie jako  
impuls dla współczesnej twórczości.  
W dniu urodzin Juliusza Słowac-  
kiego Krzemieniec znów przemówił  
Haskewycz. Z placówką związana jest  
od wielu lat. Przed nią stoi zadanie dal-  
szego rozwijania muzeum jako no-  
woczesnego centrum nauki, edukacji  
i kultury oraz miejsca międzynarodo-  
wej współpracy i polsko-ukraińskiego  
dialogu.  
Tegoroczna inauguracja zgroma- nych, m.in. prof. Henryk Duda z Lublina,  
dziła wyjątkowo liczne grono uczest- prof. Marek Troszyński z Warszawy  
ników. Do Krzemieńca przyjechali  
przedstawiciele władz ukraińskich  
i polskich, naukowcy, literaci, arty- zanych z „Dialogiem Dwóch Kultur”  
ści, wykładowcy i studenci. Obecni w Polsce – Mariusza Olbromskiego, prof.  
byli m.in. zastępca szefa Obwodo- Grzegorza Nowika z Muzeum Józefa Pił-  
wej Administracji Wojskowej Taras  
Kwachuk, dyrektor Departamentu  
przewodniczący Narodowego Związku  
Pisarzy Ukrainy, oraz Mykoła Kuracz,  
rektor Krzemienieckiej Obwodowej  
Akademii Humanistyczno-Pedago-  
gicznej im. Tarasa Szewczenki.  
kultury i sztuki w czasie, kiedy co-  
dzienność naznaczona jest wojną.  
W Krzemieńcu ta refleksja nabiera  
szczególnego znaczenia. Miasto, któ-  
rego historia związana jest z kulturą  
polską i ukraińską, jest dziś miejscem,  
Z Polski przyjechali przedstawicie-  
le środowisk naukowych i intelektual- gdzie o wspólnym dziedzictwie można  
mówić nie tylko przez pryzmat historii,  
ale także współczesnych doświadczeń.  
Po części inauguracyjnej rozpoczę-  
oraz dr Urszula Makowska z Warszawy.  
Odczytano również listy od osób zwią- ła się konferencja naukowa w salonie  
Salomei Słowackiej. W programie zna-  
lazły się wystąpienia poświęcone m.in.  
związkom Maksyma Rylskiego z polską jego głosem. A jednocześnie zabrzmiał  
sudskiego w Sulejówku oraz prof. Anny  
Nasiłowskiej, prezes Zarządu Główne-  
go Stowarzyszenia Pisarzy Polskich  
kulturą, twórczości i recepcji Juliusza  
Słowackiego, polskim wątkom w życiu  
i twórczości ukraińskich pisarzy oraz  
ochronie lokalnego dziedzictwa kultu-  
w
nim współczesny dialog Polaków  
Kolejnym punktem programu była  
Msza święta w intencji Juliusza Sło- Kultury Tarnopolskiej Obwodowej  
wackiego w kościele św. Stanisława.  
i Ukraińców o literaturze, historii, sztu-  
ce i wspólnym dziedzictwie, które mimo  
upływu czasu nadal potrafi łączyć.  
Administracji Państwowej Switłana w Warszawie.  
Po niej uczestnicy przeszli do Muzeum Bajtaliuk, senator RP Kazimierz Mi-  
Ważnym elementem inaugura- rowego Krzemieńca.  
chał Ujazdowski oraz konsul general- cji były wystąpienia naukowe. Prof. Swoją publikację muzealną „Jak  
„Dialog Dwóch Kultur” narodził się  
na początku lat 90. z inicjatywy Ma-  
riusza i Urszuli Olbromskich oraz ów-  
czesnej dyrektor Muzeum Słowackiego  
Tamary Seninej. Początkowo były to  
niewielkie spotkania polskich i ukra-  
ińskich poetów i pisarzy w Krzemień-  
cu. Z czasem dołączyli do nich naukow-  
cy, muzealnicy i artyści z obu krajów.  
Spotkania przyjęły nazwę „Dialog  
Dwóch Kultur”, a ich stałym terminem  
inauguracji stał się 4 września, dzień  
urodzin Juliusza Słowackiego. Ideą  
przedsięwzięcia od początku było bu-  
dowanie wzajemnego zrozumienia, po-  
znawanie wspólnego dziedzictwa oraz  
tworzenie przyjaznych relacji między  
polskim i ukraińskim środowiskiem  
kultury i nauki.  
Juliusza Słowackiego, gdzie odbyła się  
oficjalna inauguracja tegorocznych  
spotkań.  
na RP w Łucku Anna Nowakowska.  
spotkaniu uczestniczył również  
Jewhen Nachlik, dyrektor Instytutu  
Iwana Franki Narodowej Akademii  
Nauk Ukrainy we Lwowie, przedstawił  
temat dotyczący literackiej twórczości  
duchem stanę, to do nich przylecę” za-  
prezentowała wieloletnia dyrektor  
Muzeum Słowackiego Tamara Senina,  
współorganizatorka i współzałożyciel-  
ka międzynarodowego ukraińsko-pol-  
W
Muzeum, mieszczące się w daw-  
nym domu rodziny Słowackich, od lat  
jest jednym z najważniejszych miejsc na  
kulturalnej mapie Krzemieńca. To tutaj  
historia poety spotyka się ze współcze-  
snością, a pamięć o polskim dziedzictwie  
miasta staje się punktem wyjścia do roz-  
mowy między Polakami i Ukraińcami.  
Tegoroczna edycja odbywa się już  
pod kierownictwem nowej dyrektor  
Muzeum Juliusza Słowackiego Ołeny  
konsul Kamil Gronowski.  
Gospodarzy reprezentowali m.in.:  
przewodniczący Krzemienieckiej Re- jako przeczucia i przewidywania przez  
jonowej Administracji Wojskowej Wi- autora własnego losu, prezentując jed- skiego forum „Dialog Dwóch Kultur” ze  
talij Kudłak, mer Krzemieńca Andrij  
Smagluk oraz jego zastępca Mykoła  
Matwijuk.  
Do uczestników „Dialogu” zwrócili  
się także przedstawiciele ukraińskich  
środowisk literackich i akademickich.  
Wśród nich byli Mychajło Sydorzewski,  
nocześnie swoją nową publikację.  
strony ukraińskiej. Tytuł wydawnic-  
twa, zaczerpnięty z twórczości Sło-  
wackiego, dobrze oddaje ideę całego  
przedsięwzięcia, powracania do miejsc,  
Prof. Henryk Duda z Katolickie-  
go Uniwersytetu Lubelskiego mówił  
o potrzebie i znaczeniu dialogu kultur  
w okresie wojny. Sam tytuł jego wy- ludzi i pamięci, które tworzą wspólne  
stąpienia – „Inter arma silent musae”  
– skłaniał do refleksji nad miejscem  
dziedzictwo.  
Pierwszy dzień „Dialogu” miał rów-  
nież swoją artystyczną oprawę. Muzykę  
przygotowały Julia Melnyk, wykładow-  
czyniKrzemienieckiej Obwodowej Aka-  
demii Humanistyczno-Pedagogicznej,  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
Kurier kulturalny  
21  
www.kuriergalicyjski.com  
Święto Greków Ukrainy we Lwowie  
4 września 2026 roku  
ukraińskich i greckich zespołów ludo-  
wych, wystawy, etnolekcje o kulturze  
i sztuce ludowej ukraińskich Greków, wy-  
stępy greckich zapaśników z narodowych  
zapasów „kuresz”. Można było zobaczyć  
wystawę fotograficzną greckich zabyt-  
ków Mariupola i okolicznych miejscowo-  
ści. Wśród znanych artystów były nazwi-  
ska Bohdana Cysińskiego, Andrija Zalisko  
i Natałki Karpy. Obecny był też Maksym  
Kozyckyj – przewodniczący Lwowskiej  
Administracji Obwodowej. Organizatorzy  
serdecznie przywitali ukraińskiego om-  
budsmana – rzecznika Praw Obywatel-  
skich Ukrainy Dmytra Łubincia, który jest  
etnicznym Grekiem, pochodzi z Wołno-  
wachy w obwodzie Donieckim i aktywnie  
działa w greckim Towarzystwie.  
znanym i sławnym wśród nich był kupiec  
Konstanty Korniakt (Korniaktos z Krety),  
który przybył do Lwowa około 1570 roku.  
W naszych czasach, w 1993 roku lwowscy  
Grecy założyli własne Towarzystwo kul-  
turalne, które pięć lat później rozpoczęło  
działalność w całym regionie Ukrainy  
zachodniej i zmieniło nazwę na Zachod-  
nioukraińskie nacjonalno-kulturalne grec-  
kie Towarzystwo. Przy Towarzystwie we  
Lwowie działa Centrum języka greckiego,  
greckiej historii i kultury, także agencja tu-  
rystyczna „Elpida”.  
Nauczanie języka greckiego prowa-  
dzi nauczyciel Zorbas Anastasios, który  
przyjechał do Lwowa z Grecji. Przy to-  
warzystwie działa zespół taneczny „Ple-  
ady”, który też wystąpił przed zebraną  
publicznością podczas święta Panajir.  
Przedstawiciele Federacji Greckich To-  
warzystw Ukrainy podkreślili, że obecnie  
we Lwowie w ogrodach  
pałacu metropolitów  
greckokatolickich  
na Świętojurskim  
Wzgórzu zorganizowano  
ogólnoukraińskie święto  
Panajir, święto ukraińskich  
Greków. We Lwowie była to  
pierwsza podobna impreza.  
Ogólnoukraińskie spotkania  
Greków tradycyjnie przez lata  
organizowano w Mariupolu,  
który uważa się za nieoficjalną  
stolicę greckiej diaspory  
w Ukrainie. Lecz z powodu  
okupacji Mariupola przez  
rosyjskich agresorów,  
święto Panajir w 2025 roku  
organizowano w Kiowie, zaś  
w 2026 roku we Lwowie.  
Święto Panajir jest świętem cerkiew-  
nym, ale też ludowym i łączy Greków  
zebranych wodą święconą, organizatorzy  
w okolicach Mariupola, w Przyazowiu.  
wokół wspólnej historii, kultury, wspól- z Federacji Greckich Towarzystw przybli- Ich przodkowie przybyli w tamte regiony  
nych tradycji i wspólnego dziedzictwa. żyli zebranym znaczenie święta Panajir,  
Panajir we Lwowie rozpoczęła uroczysta historie festiwali kultury greckiej w Ukra- niczni Grecy mieszkali na Krymie i w por- Donieckiego, także Mariupola, wielu Gre-  
w XIX i na początku XX wieku. Lecz et- w czasie wojny i okupacji części obwodu  
TEKST I ZDJĘCIA  
JURIJ SMIRNOW  
modlitwa duchowieństwa  
w
językach inie i działalność greckich towarzystw  
towych miastach nad Morzem Czarnym  
znacznie wcześniej.  
ków z tamtego regionu znalazło nowy  
dom na zachodzie Ukrainy, inni walczą  
na froncie w wojsku ukraińskim (ZSU).  
ukraińskim i greckim. Modlitwie przewod- kulturalnych.  
Inicjatorem wystąpiło Zachodnio- niczył władyka Wołodymyr, biskup po-  
-ukraińskie nacjonalno-kulturalne grec- mocniczy Lwowskiej archieparchii UGKC.  
Obecnie na Ukrainie mieszka około  
200 000 etnicznych Greków, najwięcej  
na wschodzie i południu, między innymi  
Warto przypomnieć, że w XV-XVII  
wiekach kolonia kupców greckich ist- Niektórzy z żołnierzy też byli obecni na  
niała też we Lwowie, zaś najbardziej lwowskim Panajirze i zostali odznaczeni  
dyplomami Lwowskiej Administracji Ob-  
wodowej, Lwowskiej Rady Obwodowej,  
Federacji Greckich Towarzystw. Prze-  
wodniczący Lwowskiej Administracji  
Obwodowej Maksym Kozyckyj serdecz-  
nie przywitał gości Panaira i wszystkich  
obecnych. Niespodzianką dla wielu obec-  
nych było błogosławieństwo mnicha  
z klasztoru na greckim Atosie Mychajła  
Pasickiego, Ukraińca, który już od dzie-  
sięciu lat przebywa w tym świętym miej-  
scu. W czasie obecnej wojny zajmuje się  
organizacją psychologicznej adaptacji  
w klasztorach na Atosie rannych żołnie-  
rzy ukraińskich.  
kie towarzystwo im. K. Korniaktosa  
(Korniakta) na czele z prezesem Nadiją  
Ewkarpidi. Inicjatywę podtrzymały Am-  
basada Grecji w Kijowie, władze obwodu  
lwowskiego i miasta Lwowa, prywatne  
lwowskie przedsiębiorstwa ( m.in. Chary-  
tatywny Fond „Kava”), działacze kultury  
i sztuki, przedstawiciele Cerkwi ukraiń-  
skiej-prawosławnej i greckokatolickiej.  
Organizacją na terenie całej Ukrainy  
zajmowała się Federacja Greckich Towa-  
rzystw Ukrainy.  
Na uroczystość przybyło ponad  
trzysta osób, ze Lwowa i wielu innych  
regionów naszego państwa, również  
uchodźców z regionów (m.in. Mariupola)  
okupowanych przez armię rosyjską. Na  
święto przyszło wielu lwowian innych na-  
rodowości – Ukraińców, Polaków, Ormian  
i nie tylko. Organizacja była po prostu  
wzorcowa.  
Po zakończeniu modlitwy i pokropieniu  
Po zakończeniu części oficjalnej odbył  
się wielki koncert, w którym wystąpili  
zawodowi artyści oraz zespoły ludowe  
greckich towarzystw z różnych regionów  
Ukrainy. Wszyscy obecni mogli ocenić tra-  
dycyjne dania kuchni greckiej, które pre-  
zentowały restauracje lwowskie.  
W programie przewidywano wspól-  
ne nabożeństwo, występy artystów  
Zniknęła 100 lat temu: legendarny owoc powraca do Lwowa  
W XX wieku słynna wiśnia  
kleparowska – tzw „czerecha”  
– zniknęła z podmiejskich  
ogródków. Obecnie Lwów  
stara się przywrócić jedną  
ze swoich najsłynniejszych  
wizytówek gastronomicznych,  
która od ponad stu lat  
uprawiana w Kleparowie – dawnym przed- rozwoju przemysłu i budownictwa mieszkal- posadziliśmy je – powiedział Andrij Proko-  
i zaszczepili je na zwykłej wiśni w Ogro-  
dzie Botanicznym. W Polsce sadzonkę  
czerechy kleparowskiej można kupić za  
około 20 zł. Jeśli rośliny dobrze się rozwi-  
ną, może to stać się kolejnym sposobem  
na odtworzenie odmiany – z Kleparowa  
na Kleparów, a lwowska odmiana owoców  
stanie się wizytówką miasta.  
Według Andrija Prokopiwa, czerecha  
kleparska ma szczególną wartość właśnie  
ze względu na połączenie historii, gastro-  
nomii i botaniki. W przeszłości wytwarza-  
no z niej dżemy, marmolady, desery, likiery  
i nalewki. Jej popularność była tak duża, że  
sadzonki tej odmiany były przechowywa-  
mieściu Lwowa, którego teren obejmuje dziś  
ulice Kleparowską, Złotą i Dżerelną. W XVIII  
nego. Później o smaku lwowskiej odmiany  
przypominały głównie stare książki kuchar-  
piw, dyrektor Ogrodu Botanicznego.  
Obecnie w ogrodzie pozostało dziewięć  
drzew. Ukorzeniły się, kwitną i owocują  
i XIX wieku wiśnia stała się jednym z gastro- skie i zagraniczne kolekcje botaniczne.  
nomicznych symboli miasta. Jej sadzonki eks-  
portowano do innych krajów europejskich, Kuchni Galicyjskiej” oraz Ogród Bota- ło się jeszcze zebrać pełnych plonów.  
a nawet do USA i Kanady. W międzynarodo- niczny Narodowego Uniwersytetu im. – Trudno powiedzieć, czy opadają, czy  
Iwana Franki we Lwowie podjęły decy- ktoś ze zwiedzających je degustuje. Jeste-  
Organizacja pozarządowa „Instytut każdego roku. Jednak naukowcom nie uda-  
wych podręcznikach sadowniczych odmiana  
ta nadal występuje pod nazwą Griotte de  
Kleparov.  
uważana jest za zaginioną.  
zję o wskrzeszeniu tej słynnej lwowskiej  
odmiany.  
śmy o to spokojni i spodziewamy się, że  
wkrótce zobaczymy obfite plony – zauwa-  
żył Prokopiw.  
OPRACOWAŁ  
KRZYSZTOF SZYMAŃSKI  
Jednak w XX wieku słynna czerecha znik-  
– Jesienią 2021 roku przywiozłem  
nęła z miejskiego krajobrazu. Ogrody w Kle- z Polski dziesięć certyfikowanych sa-  
parowie zaczęto masowo wycinać z powodu dzonek czerechy. W kwietniu 2022 roku  
To właśnie dojrzałe owoce pozwolą  
naukowcom dokładniej zbadać współ-  
czesną wiśnię. Powrót drzewa do Lwowa  
nie oznacza jeszcze, że naukowcy w 100  
Czerecha Kleparowska to stara, pol-  
ska odmiana powstała z połączenia cze-  
reśni i wiśni, łącząca w sobie cechy obu  
gatunków. Jej owoce są średniej wiel-  
kości, ciemnoczerwone, o soczystym,  
słodko-kwaskowatym smaku – świetne  
do jedzenia prosto z drzewa i na przetwo-  
ry. Drzewo rośnie silne, jest odporne na  
mróz i choroby, a przy tym owocuje obfi-  
cie i regularnie.  
W Ogrodzie Botanicznym Lwowskie-  
go Uniwersytetu Narodowego im. Iwana  
Franki uprawia się wiśnię kleparowską  
„czerechę” – unikatowe skrzyżowanie cze-  
reśni z wiśnią, która niegdyś rozsławiła  
Lwów daleko poza jego granicami.  
procentach potwierdzili jego tożsamość ne w szkółkach botanicznych w różnych  
genetyczną z odmianą historyczną. Aby to  
zrobić, konieczne jest porównanie współ-  
czesnego materiału roślinnego z okazami  
zielnikowymi wiśni zebranymi pod koniec  
XIX i na początku XX wieku.  
krajach.  
– Czerecha kleparowska ma piękny  
smak i bogatą historię kulinarną. Była nie-  
zwykle popularna, cieszyła się ogromnym  
powodzeniem w Europie – mówi Prokopiw.  
W przyszłości Ogród Botaniczny planuje  
rozmnożyć drzewa, aby mieszkańcy Lwo-  
wa mogli sadzić tę kleparowską odmianę  
we własnych ogrodach.  
W ten sposób roślina, która przez  
ponad wiek była jedynie pamiątką histo-  
ryczną Lwowa, może ponownie stać się  
częścią miasta – tym razem nie tylko jako  
botaniczna relikwia, ale jako żywa marka  
gastronomiczna i kulturalna Lwowa.  
–
Wtedy będzie można odpowie-  
dzieć na pytanie, czy są to identyczne  
kleparskie czerechy, czy nie. To nie jest  
łatwe zadanie. Badania te są jeszcze  
przed nami – wyjaśnił dyrektor Ogrodu  
Botanicznego.  
Jednocześnie naukowcy poszukują po-  
tencjalnych starych drzew bezpośrednio  
w Kleparowie. Pobrali już kilka sadzonek  
wiśni z prywatnych posesji w Warszawie  
Pierwsza pisemna wzmianka o klepa-  
rowskiej czeresze pochodzi z 1555 roku. Była  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
22  
Okruchy historii  
www.kuriergalicyjski.com  
Praktyka turniejowa lwowskich szachistów (cz. 2)  
Mistrzostwa Lwowa w 1939 roku  
4 kwietnia zakończony został  
turniej o mistrzostwo Lwowa  
na rok 1939. Ze względu na  
wielką liczbę zgłoszonych,  
komitet turniejowy dopuścił  
do finału 24 graczy, z tym,  
że równocześnie uchwalił  
zwiększyć nagrody do 7  
nie ustaje w pracy i wysiłkach,  
można więc przypuszczać, że  
na drugi rok będą jeszcze lepsze  
rezultaty. Jeżeli chodzi o grę za-  
wodników to perspektywa nie  
jest zbyt wesoła. Przede wszyst-  
kim prawie u wszystkich graczy  
jest brak systematycznej pracy  
nad sobą, za mało doskonalenia  
się w teorii, prawie wszyscy im-  
prowizują dorywczo bez tzw. gry  
pozycyjnej, bez głębszej kombi-  
nacji, bez zrozumienia oceny po-  
zycji, jest wprawdzie zapał, am-  
bicja, są pojedyncze posunięcia  
czy partie nie raz bardzo efek-  
towne, ale na poważne sukce-  
włącznie. To postanowienie  
komitetu przyjęte zastało  
przez ogół uczestników  
z dużym zadowoleniem.  
ŁARYSA PŁACHOTNA  
OŁEKSANDR PROKHOROV  
d
samego początku na  
W końcu żałować należy, że nie  
czoło turnieju wysu-  
nął się zwycięzca tego-  
brał udziału zeszłoroczny mistrz sy to za mało. Optymiści, którzy  
O
mgr. Sulik Franciszek, który  
musiał wyjechać na posadę do  
wierzyli, że pod naporem mło-  
dzieży starsi mistrzowie muszą  
rocznego turnieju eliminacyj-  
nego o mistrzostwo Polski I.  
Schachter, który zdobywając  
19,5 punktów na 21 możliwych,  
uplasował się na pierwszym  
miejscu dowodząc tym samym,  
Boryni. Dzięki przejęciu pro- ustąpić, w tym roku zawiedli się.  
tektoratu oraz poparciu przez p. I nic nie przemawia za tym aby  
talentem w stwarzaniu niepo- miejscem. Zaszczyt kierownic- prezydenta m. Lwowa (jak do- stosunki w przyszłości się zmie-  
rozumień między uczestnikami twa sprawił, że pięć pewnych  
nosiliśmy) turniejowi nadano  
i manierami nie towarzyskimi. wygranych zaprzepaścił. Gam- charakteru poważnego.  
Całości imprezy dopełniała  
jów lwowskich będzie miał bar- miejsce, brak rutyny i doświad- sympatyczna sala Zw. Rezerw.  
niły, chyba, że szachiści lwow-  
scy naprawdę wezmą się do rze-  
telnej pracy i systematycznego  
treningu.  
że sukces jego  
w
Krakowie  
Na przyszłość wstęp do turnie- la i Głowacki mogli zająć lepsze  
nie był przypadkowym. Gra  
Schachtera opiera się przede  
wszystkim na ogromnej ruty- nia swego nie zmieni.  
dzo utrudniony, o ile zachowa- czenia turniejowego sprawił, że  
przegrywali niejednokrotnie  
Miejsk., a same zawody upły-  
nęły w atmosferze przyjaciel-  
niezasłużenie. Frączek nie za- skiej bez zgrzytów i protestów,  
A teraz trochę statystyki:  
Ogółem zebrano 270 zł.,  
z tego na lokal i naprawę ze-  
nie, intuicji i dobrym zmyśle  
Podobnie ma się sprawa  
kombinacyjnym. Tzw. „stawia- z Zuckerem. Jest to gracz uta- dowolił się czteroletnią przerwą  
co przy tak dłużej liczbie za- garów wydano 90 zł, pozosta-  
nie pułapek” i efektowne, lecz  
niepoprawne często ataki, sto-  
lentowany, ale nieopanowany.  
w życiu szachowym, która onie- wodników jest zadaniem bar- łe pieniądze oraz nagrodę p.  
Przeciwieństwem do wspo- śmieliła tego niegdyś kombina- dzo ciężkim i odpowiedzialnym,  
prezydenta w kwocie 100 zł.  
podzielono na 7 nagród. Prócz  
tego redakcja „Szachisty”ofia-  
sował z powodzeniem w obec- mnianych jest Schonfeld, za- cyjnego gracza. Kaszczuk i Dso- tym więcej podziwu dodaje fakt,  
nym turnieju, gdyż poziom gry  
uczestników był bardzo nie-  
równy. Ten system gry zawo- Doprawdy rzadka to umiejęt- okazuje się coraz lepszym… do- nazwisk firmowych.  
dził go jednak w spotkaniach ność pogodzenia się z porażką  
wodnik umiejący wygrywać  
przegrywać uśmiechem.  
gów od zeszłego roku wydatnie  
poprawili swe wyniki. Weiler  
że obecny Zarząd Lw. Okr. Zw.  
Szach. składa się z ludzi bez tzw.  
i
z
rowała  
wano się powiększyć fundusz  
Ale za to młodych, przedsię- nagrodowy, jednakowoż Komi-  
4
roczniki. Spodzie-  
stawcą punktów dla innych,  
jedyny sukces jego to remis  
z
silniejszymi zawodnikami. bez protestu i tłumaczenia się.  
biorczych, energicznych, którzy  
są sami dobrymi szachistami,  
najlepiej też rozumieją wszelkie  
tet Nagrodowy z dr. Romanem  
na czele nie przejawił więk-  
szej działalności. W końcu, cała  
Toteż na przyszłość winien był  
Wadą jego jest brak wytrzyma- z Schachterem. Mgr. Schworm  
się oprzeć żądzy tanich efek- łości, która powoduje zbyt czę- i Koronczewski mają zadatki na  
tów,  
kwentnie i metodycznie, z bu- szych graczach.  
a
grać bardziej konse- ste załamywanie się na słab- dobrych graczy, powinni jed- bolączki i niedomagania na tere- uwaga do niektórych uczestni-  
nak grać więcej w poważnych nie Lwowa. Jeżeli chodzi o propa- ków turnieju. Jeżeli są jednost-  
Sack zanadto przejął się swo- turniejach. Wynik Hermene  
dową planu solidną od podstaw,  
jeżeli oczywiście na głównych  
mistrzostwach zechce osiągnąć  
poważniejsze wyniki.  
gandę to obiektywnie stwierdzić  
i Marka w porównaniu z elimi- należy, że mimo może pewnych  
nacją bardzo marny. Jurczyszyn niedociągnięć  
wypadł dziwnie słabo, cho- niej wypadł dodatnio i zadanie  
ki, które bezinteresownie po-  
święcają zdrowie, drogocenny  
usterek, tur- czas, a nawet odstępują własne  
mieszkanie na dogrywki, aby  
ją rolą i w rezultacie przegrywał  
nawet ze słabszymi od siebie.  
Spodziewano się po nim dużo  
i
Drugie miejsce zajął wielo- więcej. Jaszczuk uważa zdoby- ciaż w drużynowych mistrzo- swe spełnił w zupełności. Prze- nie uszczuplać funduszu na-  
te miejsce za krzywdzące. Jedno  
stwach gra z wielkim powo- szło 60 uczestników, to cyfra od  
dzeniem. Start Burstina i mgr. lat nie spotykana we Lwowie.  
grodowego, a naprawdę starają  
się aby wszystko wypadło jak  
Cel Lw. Zw. zainteresować i roz- najbardziej okazale, to nie po-  
powszechnić grę szachową po winno się utrudniać tym lu-  
go, w wyniku czego Schachter  
wysunął się o 1 punkt. Nie bez  
wpływu na jego grę był brak  
treningu od lat dwóch (ostatnim  
jego turniejem była Jurata 1937  
r.), a w końcu ciężkie i przykre  
zatrucie żołądka. Przez pewien  
czas zamierzył nawet ustą-  
pić z turnieju, nie chcąc jednak  
burzyć porządku turniejowe-  
go pozostał do końca, dając tym  
przykład godny podkreślenia.  
Gra red. Friedmana oparta jest  
na zdrowym założeniu debiutu  
i dużej planowości strategicz-  
nej. Należyta ocena każdej po-  
zycji przy dobrym planowaniu  
końcówki, pozwala mu zawsze  
rozstrzygnąć partię pozornie  
remisową.  
Obaj pierwsi zwycięzcy  
ukończyli turniej bez przegranej.  
Na trzecie miejsce wysunął  
się niespodzianie ale szczęśli-  
wie Schleyen. Jest to zawod-  
nik o silnym nerwie kombina-  
cyjnym. Gorzej wypadają jego  
partie pozycyjne. Gracz ten od-  
znacza się zbyt silnym tempe-  
ramentem, nerwowością oraz  
zadowalać się zawsze dalszym  
winni być zdyskwalifikowani.  
my po części, ponieważ Zarząd  
Związku się podrywa i poży-  
teczne jednostki z dalszej pracy  
dla dobra Związku się usuwają.  
Wobec zbliżających się mi-  
nistrostw Polski Lw. Zw. Szach.  
postanowił zorganizować tur-  
niej ośmiu najsilniejszych gra-  
czy Małopolski Wsch., który  
będzie nieoficjalnym mistrzo-  
stwem Lwowa oraz sprawdzia-  
nem formy i treningiem gracza,  
jako też rewanżem za obecne  
mistrzostwa.  
Miejsce rozgrywek – Miejski  
oddział Związku Rezerwistów  
przy ulicy Hetmańskiej 12 (obec-  
ny adres to aleja Swobody 12).  
Wynajmował także duże  
sale na zgromadzenia publicz-  
ne. Główna sala reprezentacyj-  
na oraz biura administracyjne  
związku mieściły się za tym  
adresem. Parter zajmowały lo-  
kale usługowe i sale spotkań.  
Zachowano stylistykę pi-  
sowni na rok 1939.  
ŹRÓDŁO: CZASOPISMO „SZACHISTA”,  
REDAKTOR NACZELNY HENRYK  
FRIEDMAN (NR 4, 1939 ROK)  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
23  
Informacje  
www.kuriergalicyjski.com  
Pani Jadwidze Sabadasz  
oraz Jej Rodzinie  
składamy wyrazy głębokiego współczucia  
z powodu śmierci  
śp. Syna Bogusława  
W tych trudnych chwilach  
łączymy się z Panią i Rodziną w bólu  
oraz składamy wyrazy szczerego żalu.  
Redakcja „Nowego Kuriera Galicyjskiego”  
17 września 2026 roku o godz. 15:00 we Lwowskiej  
Narodowej Bibliotece Naukowej Ukrainy im. Wasyla  
Stefanyka odbędzie się prezentacja wyjątkowego  
albumu „Wspomnienia z poturzyckich polowań”.  
Podczas spotkania będzie można poznać historię  
cennego albumu oraz kulisy jego konserwacji. O tym  
niezwykłym zabytku opowiedzą Łesia Dziendzieluk  
i Łarysa Kupczyńska.  
Wyrazy głębokiego współczucia i żalu  
Szanownej Pani Jadwidze Sabadasz  
z powodu śmierci  
śp. Syna Bogusława  
Dobry Jezu, a nasz Panie,  
daj Mu wieczne spoczywanie.  
Na wydarzenie zapraszają Wasyl Fersztej, dyrektor  
generalny Lwowskiej Narodowej Biblioteki Naukowej  
Ukrainy im. W. Stefanyka, oraz Mateusz Dzieduszycki,  
przewodniczący Związku Rodowego Dzieduszyckich  
herbu Sas.  
Składa prezes wraz z zarządem  
Katolickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku  
Jurij Smirnow  
e-mail: smirnowjura@gmail.com  
Współpracują:  
Alina Wozijan, Czesława Żaczek, Luba  
Lewak, Artur Żak, Agnieszka Sawicz,  
Redakcja:  
Skład redakcji Grupy Medialnej  
Kuriera Galicyjskiego  
Kazimierz Świetlicki, Mariusz Olbromski,  
Maciej Serżysko, Iryna Kotłobułatowa,  
Elżbieta Lewak, Joanna Pacan-Świetlicka  
i inni.  
Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość  
o śmierci naszej koleżanki,  
Lwów  
Львів  
Maria Basza  
red. naczelny  
e-mail: mariabasza@wp.pl  
Anna Gordijewska  
zastępca red. naczelnego  
e-mail: anna.gordijewska@gmail.com  
Eugeniusz Sało  
członka Katolickiego Uniwersytetu  
Trzeciego Wieku we Lwowie  
telefon redakcji: +38 0980712564  
e-mail: nowykuriergalicyjski@gmail.com  
Свідоцтво про державну реєстрацію  
cерія КВ № 24708-14648Р  
Warunkiem zgody na przedruk całości  
lub części artykułów i informacji  
zamieszczonych w naszym piśmie jest  
uzyskanie pisemnej zgody redakcji  
i powołanie się na „Kurier Galicyjski”, 2025 r.  
Za treść ogłoszeń, oświadczeń i reklam  
redakcja nie ponosi odpowiedzialności  
i pozostawia sobie prawo do skrótów  
nadesłanych tekstów. Zamieszczamy  
również teksty, których treść nie  
odpowiada poglądom redakcji.  
śp. Haliny Wiłkowej  
від 19.02.2021 р.  
koordynator TV  
Wydawca Stowarzyszenie  
„Kurier Galicyjski”  
i mediów elektronicznych  
e-mail: eugene.salo@gmail.com  
Karina Sało  
e-mail: kvusochanska@gmail.com  
Krzysztof Szymański  
e-mail: krzszymanski@wp.pl  
Aleksander Kuśnierz  
e-mail: oleksandr.kusnezh@gmail.com  
Konstanty Czawaga  
Zachowamy ją w naszej pamięci jako  
życzliwą i serdeczną osobę.  
Wyrazy współczucia składamy Córce Irenie  
i bliskim  
Видавець ГО „Кур’єр Ґаліцийскі”  
założyciel Mirosław Rowicki  
Gazeta ukazuje się 2 razy w miesiącu.  
Газета виходить 2 рази на місяць.  
Друкарня ТОВ „Прес Медіа Сервіс”  
м. Львів, вул. Кошиця 7/29  
Prezes i członkowie  
Katolickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku  
nr 17 (501) 3–14 września 2026  
24  
Kurier kulturalny  
www.kuriergalicyjski.com  
II Polski Festiwal Nauki w Piotrowcach Dolnych –  
nauka, dziedzictwo i wspólnota  
ANDRZEJ OSINIAK W TRAKCIE WYKŁADU NA II POLSKIM  
FESTIWALU NAUKI, PIOTROWCE DOLNE, 2026  
SŁUCHACZE WYKŁADÓW PODCZAS II POLSKIEGO FESTIWALU NAUKI W PIOTROWCACH DOLNYCH, 2026  
Istotnym elementem wyda- się z bardzo pozytywnym odbio-  
14 sierpnia br.  
rzenia była promocja książki  
rem mieszkańców. Aniela Jaki-  
w Piotrowcach Dolnych  
odbył się II Polski Festiwal  
Nauki, zorganizowany  
przez Fundację  
Heleny Krasowskiej Polish Hi- mowicz poprowadziła warsztaty  
ghlanders in Carpathian Buko- „Polak Mały – z językiem pol-  
vina:  
A
Sociolinguistic and skim”, w których zaprezentowały  
Lexical Study, opublikowa- się Monika, Ewa i Danka.  
Slawistyczną, Instytut  
Slawistyki Polskiej  
nej przez wydawnictwo Peter  
Podsumowania II Polskiego  
Lang w serii Sprach – und Kul- Festiwalu Nauki dokonały prof.  
turkontakte in Europas Mit- Helena Krasowska oraz Maria  
Akademii Nauk oraz  
Obwodowe Towarzystwo  
Kultury Polskiej im.  
Adama Mickiewicza  
w Piotrowcach Dolnych.  
Wydarzenie stanowiło  
ważne przedsięwzięcie  
popularyzujące polską  
naukę, historię i kulturę  
oraz wzmacniające więzi  
środowiska polskiego na  
Bukowinie.  
te (t. 18). Spotkanie autorskie  
Malicka, podkreślając wysoką  
poprowadziła Błażena Malic- frekwencję, aktywne zaangażo-  
ka, a dyskusja koncentrowała  
się wokół badań nad językiem,  
kulturą i tożsamością polskich  
górali bukowińskich.  
wanie uczestników oraz potrzebę  
kontynuowania podobnych ini-  
cjatyw łączących naukę z dzia-  
łalnością społeczną i kulturalną.  
Dużym zainteresowaniem  
Warto  
przypomnieć,  
że  
uczestników cieszyły się warsz- I Polski Festiwal Nauki odbył się  
taty „Dokumentacja polskiego w dniach 28–30 września 2021  
dziedzictwa kulturowego w Pio- roku w Berdiańsku i Mariupo-  
trowcach Dolnych”, prowadzo- lu. Wydarzenie zostało wówczas  
ne przez prof. Helenę Krasow- zrealizowane dzięki finansowa-  
ską. Ich celem było przekazanie  
praktycznych metod dokumen- powiedzialność Nauki” i miało  
Uroczystego otwarcia Festi- towania lokalnego dziedzictwa, na celu popularyzację osiągnięć  
walu dokonała Maria Malicka, historii rodzinnej oraz material- polskiej nauki oraz rozwijanie  
prezes Oddziału Obwodowego nych i niematerialnych śladów  
niu z programu „Społeczna Od-  
współpracy ze środowiskami  
Towarzystwa Kultury Polskiej  
im. Adama Mickiewicza w Pio- Równolegle odbyły się warszta-  
trowcach Dolnych. W swoim  
wystąpieniu podkreśliła zna- badanie pacjenta krok po kro- charakter inicjatywy oddol-  
czenie współpracy środowisk ku”, prowadzone przez lek. Joan- nej. To mieszkańcy Piotrowiec  
HELENA KRASOWSKA Z MONIKĄ, EWĄ I DANKĄ  
o zorganizowanie wydarze- przygotowano program odpo-  
nia naukowego i edukacyjne- wiadający lokalnym potrzebom  
go w swojej miejscowości. Od- – łączący wykłady naukowe,  
naukowych z lokalnymi spo- nę Pawlik, które miały charakter  
łecznościami oraz rolę działań edukacji zdrowotnej i spotkały Heleny Krasowskiej z prośbą powiadając na tę inicjatywę,  
służących zachowaniu pol-  
skiego dziedzictwa kulturowe-  
promocję publikacji, warsztaty  
dokumentacyjne oraz działa-  
nia o charakterze praktycznym  
i społecznym. Zaangażowanie  
go poza granicami kraju.  
Program Festiwalu obej-  
mował wykłady popularno-  
naukowe, promocję publikacji  
naukowej oraz warsztaty o cha-  
rakterze edukacyjnym i prak-  
tycznym. Dr Yaroslav Redkva  
omówił „Język polski – wyzwa-  
mieszkańców  
w
organizację  
i przebieg Festiwalu potwierdzi-  
ło, że potrzeba kontaktu z nauką  
oraz troska o zachowanie pol-  
skiego dziedzictwa kulturowego  
pozostają żywe i silne w społecz-  
ności Piotrowiec Dolnych.  
nia i metody nauczania w erze  
cyfrowej”, prof. dr hab. Helena  
Krasowska wygłosiła wykład  
„Polacy na Bukowinie Karpac-  
kiej – ludzie, miejsca i pamięć”,  
poświęcony historii, współcze-  
sności oraz pamięci kulturowej  
polskiej społeczności regionu.  
Andrzej Osiniak zaprezentował  
wykład „Olga Boznańska – ar-  
tystka europejskiego moderni-  
zmu”, ukazując twórczość jednej  
Pomysłodawczynią i reali-  
zatorką II Polskiego Festiwalu  
Nauki była prof. dr hab. Helena  
Krasowska. Tegoroczna edycja  
pokazała, że współpraca insty-  
tucji naukowych z lokalnymi  
społecznościami może prowa-  
dzić do powstawania warto-  
ściowych przedsięwzięć, któ-  
re jednocześnie popularyzują  
wiedzę, wzmacniają tożsamość  
kulturową oraz integrują miesz-  
kańców wokół wspólnego dzie-  
dzictwa i pamięci historycznej.  
ANIELA JAKIMOWICZ  
z
najwybitniejszych polskich  
malarek w kontekście sztuki  
europejskiej przełomu XIX i XX  
wieku.  
ZDJĘCIE PAMIĄTKOWE WYKŁADOWCÓW I UCZESTNIKÓW II POLSKIEGO FESTIWALU NAUKI,  
PIOTROWCE DOLNE 2026  
NAUCZYCIELKA, PANKA